anna_sla
13.08.10, 22:26
cytat:
"Heather jest dzieckiem adoptowanym. Od pierwszego dnia, kiedy do nas
przyszła, była naszą radością i wyrastała na przemiłe, cudowne dziecko.
Myślałam o niej tylko jako o mojej radości i dumie. Mówiłam jej dziesiątki
razy dziennie, jakim jest dla mnie szczęściem. Było tak do czasu, kiedy
przeczytałam rozdział o "rolach", i zaczęłam zastanawiać się, czy czasem nie
kładę na nią zbyt ciężkie brzemię, aby była "dobra", aby była "moim
szczęściem"... Kiedy pewnego dnia spóźniłam się pół godziny, by odebrać ją ze
szkoły, powiedziałam: "Musisz być zła na mnie, że tak długo kazałam ci
czekać". (To było zamiast zwykłego: "Dziękuję, że byłaś tak cierpliwa, moje
kochanie")...
Próbowałam również zasugerować, czego od niej oczekuję. Zaczęłam więc mówić o
moich negatywnych uczuciach. Pewnego dnia powiedziałam: "Jestem teraz
poddenerwowana i chciałabym być trochę sama". A kiedy poprosiła mnie, abym
pożyczyła jej mój szalik, stwierdziłam, że nie mam ochoty na pożyczanie go teraz.
Starałam się nagradzać ją inaczej. Zamiast ciągłego uświadamiania, jakim
szczęściem jest dla mnie jej nauka w szkole, podkreślałam, co ona osiągnęła...
Tego ranka miało miejsce znamienne zdarzenie. Heather brała prysznic, a ja
spłukiwałam jakieś naczynia. Dziewczynka zapukała w ścianę, dając mi znak, bym
odkręciła do połowy ciepłą wodę. Po chwili wpadła wzburzona do kuchni i
wrzasnęła z całych sił: "prosiłam cię, abyś nie puszczała ciepłej wody.
Została, zlana lodowatą wodą!"
Gdyby postąpiła tak miesiąc temu, byłabym zaszokowana. Powiedziałabym do niej:
"Heather to niepodobne do ciebie, aby zachowywać się w ten sposób"."
W związku z powyższym mam pytanie. Skoro siłą sugestii można dziecko "zmienić"
na "posłuszne" to czy to "odczynianie" nie jest również narzucaniem roli?
Jakby się tak czepić dziecko mogło być po prostu takie posłuszne z charakteru
"wrodzonego". Jaka jest pewność, że teraz jest prawdziwa i naturalna, a nie
gra kolejnej roli?