klarci
19.08.10, 01:21
Pani Justyno, chciałabym pozwolić sobie na pewne przemyślenia i
prośbę do Pani o zrozumienie przedstawionego zjawiska.
Otóż nurtuje mnie skąd się biorą tak ogromne różnice między
psychologami w zalecanych typach metod wychowawczych - nie wiem jak
to inaczej określić.
Już na poziomie studiów z psychologii widać różnice. Nie zapomnę,
jak na zajęciach z rozwojówki kolega zachwalał książkę promującą tak
zwaną naukę samodzielnego zasypiania - przyznam, że nie czytałam,
więc nie założę się, czy była tam metoda wypłakiwania się.
Odpowiedzią prowadzącej, którą (odpowiedź) w pełni rozumiem, było,
że ona osobiście nie popiera podobnych metod, ale skoro oni są
zadowoleni to ok.
Ostatnio czytałam kilkakrotnie o poradach psychologów, odwołujących
się do najdrastyczniejszych metod "nauki samodzielnego zasypiania".
Zdziwienie moje jest o tyle duże, że książki, które znam uznanych
autorytetów mówią jednoznacznie o roli opiekuna, szczególnie w
pierwszym roku życia. O robi bliskości, szybkich, trafnych reakcji,
poczuciu bezpieczeństwa i płynącego z niego zaufania do tego, że
dziecko i świat są dobre. Ale nie wiem, może to ja znam akurat taką
literaturę.
Mam świadomość istenienia różnic światopoglądowych u psychologów,
tak jak u każdego człowieka. Jednak profesjonalizm do czegoś
zobowiązuje, do opierania się na istotnych publikacjach, korzystaniu
z doświadczeń "starszych kolegów", i czystej logice - nazwa ssak
chyba do czegoś zobowiązuje ;)(nie chodzi mi oczywiście tylko o
karmienie piersią, tylko o typ opieki).
Zobowiązuje też uzyskanie dyplomu i uprawnień do wykonywania zawodu.
I teraz zastanawiam się, czy jednak psychologia jest tak nieścisłą
dziedziną, że pozwala na tak szerokie interpretacje. Czy nie jest to
problem etyki wykonywania zawodu - kierowanie się własnymi
przekonaniami, a nie fachową wiedzą. Czy może ja po prostu się mylę,
a podręczniki z których korzystam są tendencyjne?
P.S. Osobiście zaskoczona byłam także podejściem niektórych
psychologów w programach TV, kiedy to np. pani psycholog niby "woli
delikatniejsze metody wychowawcze", ale pozwala na sygnowanie jej
nazwiskiem rozpowszechnianie najbrutalniejszych metod i zdania typu:
nie daj się swojemu dziecku, to nie ono rządzi w waszym domu, płacz
nie zaszkodzi, bądź konsekwentna, nie reaguj, bo inaczej nie wyśpisz
się do 18, pod żadnym pozorem nie bierz dziecka do swojego łóżka -
to najgorsze co możesz zrobić! - nie żartuję, tak kategoryczne
teksty pochodzą z programu poradnikowego dla młodych rodziców :(
Proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę. Chciałabym poznać zdanie
psychologa, propagujacego jak mi się wydaje wychowanie nastawianone
na dobro dziecka.
Mam nadzieję, że nie stawiam Pani w niezręcznej sytuacji - chodzi mi
bardziej o to skąd się biorą różnice, nie krytyka.