Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek.

IP: 195.8.217.* 19.08.10, 10:59
Witam

Pani Justyno, moj synek do tej pory byl aniolkiem:)
Teraz zachowuje sie jak klasyczny 3,5 latek z "Ksiazeczki dla
przestraszonych rodzicow" - Samsona:)
I niestety nie wiem za bardzo jak postepowac z nich w pewnych
kwestiach. Moj maz jest zwolennikiem zelaznej konsekwencji, ja
czsasami chcialabym nieco odpuscic, jesli wiem, ze np. dziekco
marudzi , bo jest spiace, nie wiem czy to jest sluszna droga.

Ale po kolei.
Synek zaczal przywiazywac duuuza wage do rutyny, czego wczesniej nie
bylo. Kazde jej zlamanie konczy sie afera. Staram sie wiec tej rutny
za czesto nie łamac, ale zdarza sie tak czasem ..niestety.

Poza tym, synek zaczal czasem udawac,ze jest dzidizusiem, chce zbey
mu we wszytskim pomagac, wyreczac, chociaz sam juz potrafi i jesc i
sie ubierac , etc. Nie wiem, czy powinnam wowczas mu pomagac, skoro
prosi,czy "kazac" robic to samemu. Jesli odmawiam ( a synek np. jest
zmeczony) , jest koszmanrna afera, placz i zgrzytanie zebow. Czy
zatem konsekwencja czy jednak czasami pomoc?

Czasem mam wrazenie,ze jesli pomoge nie bedzie eskalacji problemu i
nie bedzie afery. Czy jednak nie jest to wlasnie brak konsekwencji?
Czy lepiej isc na ustepstwo i pomoc w jakis czynnosciach, czy
konsekwentnie wymagac samodzielnosci, skoro dziecko juz cos potrafi.

Dodam,ze czasem sie zdarza,ze jesli oferuje pomoc ( ja sama z
siebie), dziecko albo z niej kozrysta, albo wrecz przeciwnie mowi
mi,ze samo przeciez umie... to rozchwianie emocjonalen synka mnie
zalamuje. A. Samson napisal,zeby byc madrzejsyzm od dziecka , a ja
sie tak nie czuje bo juz sama nie wiem jak czasem postepowac.

Dodam,ze sytuacje , ktore powoduja napiecia to glownie samodzielne
ubieranie, zakladanie butow, jedzenie,pojscie do sklepu inna droga,
albo w ogole pojscie do sklepu,etc.
Za to b. rzadko synek zlosci sie np. gdy mu sie czegos odmawia
materialnego albo bajki w tv, czy ciastka przed obiadem. te sytuacje
nigdy nie wywoluja afer.


Na koniec dlugiego wywodu,dodam,ze tez wszystko zalezy od dnia.
Czasem dziecko wszytsko samo robi, chetnie, czasem jak jest bardziej
zmeczone jest masakara. Co wowczas robic?Czy od zmeczonego dziecka
mozna wymagac tak samo?

Im wiecej o tym mysle tym mniej wiem.

    • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 11:11
      Dodam jeszcze ,ze czesto synek sam nie wie czego chce.
      Np. tata idzie na spacer z psem , ja zostaje w domu.
      Synek decyduje sie ze mna zostac. Po czym gdy zmakna sie drzwi za
      mezem synek zacyzna plakac, krzyczec,ze on chce do taty!!
      Jak wowczas reagowac?
      Ja tlumacze ,ze podjal taka decyzje , wiec nie da sie tego zmienic,
      ze trzba ponosci konsekwencje soich cyznow i wyborow.

      • pretta Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 11:17
        Pobijam wątek bo mój niespełna trzylatek zachowuje się podobnie.
        • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 11:23
          U nas takei zachowanie zaczelo sie doslownie 2 dni po przeprowadzce
          do nowego mieszkania. Zastanawiam sie tez czy nie jest to jakis
          stres przeprowadzkowy:(
          • verdana Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 12:31
            Wybacz stare powiedzenie "Nie ma sensu się spowiadać z kradzieży
            sznurka, jeśli nie dodaje się że do końca sznurka przywiazany był
            koń".
            Przeprowadzka bywa dla dziecka ogromnym stresem, wszystko się
            zmienia, nie mowiąc już o tym, ze zwykle poprzedza ją - i po niej
            następuje - długi okres chaosu i zdenerwiowania rodziców. Trudno się
            więc dziwić, ze dziecko jest niespokojne - no, chyba, ze
            przeprowadzka byla dawno temu i to trwa już pół roku.
            Co bym radziła - przejściowo pozostawiać jak najmniej do decyzji
            dziecka. Jestem gorącą zwolenniczka dokonywania przez dziecko
            wyborów, ale widać, ze nie jest to dobry czas na uczenie go tego.
            Lepiej w takiej sytuacji nie pytać, czy wyjdzie z tatą, tylko
            powiedzieć "Idziemy wyprowadzić psa".
            • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 12:47
              Przeprowadzilismy sie 5 tyg temu, takze sparwa dosc swieza.

              A co do podejmowania decyzji za dziecko, to jesli np. mowie idziesz
              z tata na spacer, a on mowi, wole zostac z Toba, to co wowczas robic.
              Wowczas afera na spacerze murowana, ze on wolabym wrocic do mamy.
              Bledne koło.
              • verdana Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 13:02
                5 tygodni???
                Wyluzuj, nie przejmuj się. Jesli dziecko mowi, ze woli zostać - i
                nie robi afery - niech zostaje. To nie jest "dawanie wyboru" tylko
                pozwolenie na wybór - trochę inna sprawa.
                Myslę, ze powinnaś nastawić się jezcze na miesiąc-dwa problemow.
                -
                • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 13:08
                  Verdano, ale niestety robi afere, nawet jesli sam podejmuje decyzje.
                  Czego podalam powyzej przyklad, czyli jak nie pojdzie i zostanie to
                  zle, jak pojdzie i nie zostanie to tez zle.
                  Na razie daje mu czas na odreagowanie stresu przeprowadzkowego, ale
                  w niektorych sytuacjach czuje sie bezradna, nie wiem jak
                  zareagowac...stad moj nieco rozpaczliwy post.
                  • verdana Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 13:20
                    Przytul.
                    Rozmawiaj o przprowadzce. Zapytaj, czy chcialby cos do pokoju -
                    zmienić, kupic, wyrzucić.
                    Czy to tylko przeprowadzaka, czy też więcej zmian - na przyklad
                    oddzielny pokój dla dziecka, albo pokoj bardziej oddalony od
                    Waszego? Czy oprócz tego sa inne zmiany - np. przedszkole? Czy
                    byliscie na wakacjach?
                    • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 14:46
                      verdano, nowy pokoj, ale duzo rzeczy wibieral sam do swojego pokoju.
                      Pokoj jest blisko naszej sypialni, w ktorej tez czesto synek laduje
                      nad ranem:)
                      Fakt,ze w miedzyczasie bylismy tez na krotkich wakacjach. Synek na
                      nich mowil,ze teskni za swoim pokojem i nowym mieszkankiem.
                      Synek ogolnie lubi swoj pokoj i nasze nowe mieszkanie , przynajmniej
                      tak twierdzi. Nie wiem czy jego zachowanie mozna zrzucic tylko na
                      karby stresu przeprowadzkowego czy tez podciagnac pod to klasyczny
                      bunt 3,5 latka.

                      Duzo sie przytulamy, mowimy o uczuciach , emocjach , o
                      przeprowadzce, etc.

                      Nie wiem jak postepowac przy takich sytuacjach jakie opsialam w
                      dwoch pierwszych postach.
                      Pani Justyno prosze takze pania o opinie.
    • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 15:46
      Pani Justyno...prosze o jakas rade czy sugestie...
    • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 16:01
      Przeprowadzka to jest OGROMNA zmiana w życiu dziecka. Zaburza mu stałość. Nam
      trudno sobie wyobrazić jak bardzo małe dzieci sa przywiązane do swojejgo pokoju,
      łazienki, tego jak świało neonu pada na sufit wieczorem zza okna, jak układa się
      wzorek na dywanie itp. Zaburzyło mu sie troche bezpieczeństwo i poprzez rutyne
      on chce je sobie odbudować. Zachowuje sie więc bardzo "rozsądnie". Rozchwianie
      jest także z tym związane. Trzeba to zrozumieć, zaakceptowac i pomóc oswoic się
      z nową sytuacja a koncepcje wychowawcze odłozyc nieco na bok. To troche jak
      żałoba - utracenie czegoś co było, co się znało na rzecz czegos co nie wiadomo
      jakie będzie...Normalne, naturalne reakcje.

      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 19.08.10, 16:31
        Pani Justyno
        dziekuje bardzo.
        Gdzies intuicyjnie czułam,ze powinnam teraz mniej wymagac, wiecej
        wspierac i pomagac. Jednak gdzies ten sławny "Brak konskewencji"
        kołatał mi sie z tyłu głowy. Powinnam zawierzyc intuicji.
        Mam nadzieje,ze uda mi sie teraz byc wiekszym wsparciem dla malucha.
        jescze raz dziekuje za opinie.
        • Gość: szymina Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 72.54.238.* 19.08.10, 21:44
          Ja przeprowadzalam sie w grudniu z 4-latkiem i 2-latka. Na takie
          rozchwianie emocjonalne pomagalo moim dzieciom "danie kontroli nad
          wlasnym zyciem" czyli dawanie wyborow:
          -"chcesz zalozyc sweter czy bluze?", "idziemy najpierw po bulki czy
          do apteki?", "ktora pasta do zebow umyjesz dzis zeby?" itd.
          -Rozladowywanie atmosfery: "nie chesz zalozyc swetra? A moze chcesz
          laskotki?"
          -spiewanie np. przy ubieraniu (na melodie hokey pokey): "wloz prawa
          reke tu, wloz lewa reke tu, wloz prawa reke tu i potrzasnij ladnie
          nia"
          Powodzenia, na pewno z kazdym dniem bedzie lepiej.
    • soffia75 Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 19.08.10, 22:55
      Mojej córce, w chwili przeprowadzki do nowego domu mającej ok. 2,5 roku, bardzo pomagała rutyna - niekoniecznie były to zwyczaje identyczne jak w starym miejscu zamieszkania (zresztą nie byłoby to nawet możliwe), najważniejszy był stały rozkład dnia. Pamiętam, że ona też była wtedy dość kapryśna, miała zmienne nastroje i długo się adaptowała (dobre 2 miesiące, może troszkę dłużej), tym bardziej, że jest typem, który nie lubi zmian. Generalnie wrzuciłam na luz i pozwalałam jej trochę pogrymasić, oczywiście w granicach rozsądku i stopniowo coraz mniej.
    • jola_ep Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. 21.08.10, 14:04
      > Poza tym, synek zaczal czasem udawac,ze jest dzidizusiem,

      Moja dwójka też mniej więcej w tym wieku "dzidziusiowała". Pozwalałam im na to,
      wchodziłam w tę konwencję, jednocześnie dając do zrozumienia, że to taka zabawa.
      Moje dzieci niemal od początku jadły same, więc w zabawie, u babci na wyjeździe
      itp. czasem je karmiłam. Zwykle jednak robiłam to na tyle nieudolnie, że wolały
      jeść same ;). Pomagałam im w ubieraniu, szczególnie wtedy, gdy były zmęczone,
      albo przy trudniejszych częściach garderoby. To, że potrafiły same nałożyć buty
      nie oznaczało, że już zawsze musiały robić to same. Mimo to wyrosły na dość
      samodzielne dzieciaki ;) Błędem byłoby jednak wyręczenie zawsze, narzucanie się
      z pomocą i nie dawanie szansy na samodzielność. A tego chyba nie robisz?

      > Czy
      > zatem konsekwencja czy jednak czasami pomoc?

      Przy starszej próbowałam być konsekwentna, ale jednak nie leży to w mojej
      naturze. Przy młodszym wyluzowałam i w sumie uzyskałam to samo, mniejszym kosztem ;)
      Generalnie starałam się mało spraw "stawiać na ostrzu noża" - musi być dokładnie
      tak i tak. Owszem, były takie i tych konsekwentnie pilnowałam.
      A poza tym nie tworzyłam za dużo reguł typu: "musisz". Byłam otwarta na
      negocjacje (wyłącznie spokojne, krzyków "nie słyszałam")

      Słuchałam też siebie: jeśli chciałam iść do sklepu krótszą drogą, to szłam,
      nawet jeśli dziecko chciało inną. Jeśli nie zależało mi, godziłam się na wybór
      dziecka.


      > Czy od zmeczonego dziecka
      > mozna wymagac tak samo?

      Ja wymagałam mniej. Sprzątanie zabawek odbywało się głównie po południu,
      wieczorem więcej pomagałam lub nawet nie poruszałam tego tematu. Gdybym jednak
      zarządziła: "sprzątasz zabawki" - to pewnie bym się tego trzymała.

      Pozdrawiam
      Jola

      • Gość: mamajasia Re: Pani Justyno prosze o rade-3,5 latek. IP: 195.8.217.* 25.08.10, 12:19
        Dziekuje za wszytskie odpowiedzi.
        Rzeczywiscie odkad troche wyluzowalam jest lepiej:)

        W miedzyczasie bylismy dwa dni w szpitalu na badaniach , takze widze
        teraz troche mocniejsze zachwianie poczucia bezpieczenstwa. Staram
        sie wspierac i jescze raz wspierac, mam nadzieje,ze bedzie juz tylko
        lepiej:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja