Gość: dimma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.09.10, 09:12
Od razu zaznaczę, ze ten sam post wkleiłam na "aktywne rodzicielstwo"... nie wiem w zasadzie, gdzie lepiej szukać porady...
Witam,
Troche mi wstyd, ze mam taki problem, bo w sumie to mama powinna wiedziec takie rzeczy...
Mam 2 coreczki, 3 latka 2mce i 4.5 mca, czyli dzieci o skrajnie rożnych potrzebach..
2 razy w tygodniu jesteśmy same do 22.00 i to są najdłuższe wieczory w moim życiu...
córka 3 latka o 13.30 wraca z przedszkola, totalnie padnięta.. chwile coś porobi, i albo idzie spać, albo ogląda bajki- na nic innego nie ma siły. Oczywscie - lepiej by było, gdybym w tym czasie położyła się z nią pod kocykiem, poczytała jej książeczkę - ale obok jest niemowlak -trzeba nakarmić, ululać, przewinąć, etc.. Im później, tym trudniej, bo niemowlaczek coraz bardziej marudny i domaga się mojej (tylko mojej) obecności, starsza córeczka tez chce się ze mną bawić, przytulać się, i to najlepiej bez Małej... Próbujemy pomagać sobie leżaczkiem, chustą, kocykiem (maluszek zabawiany jedną ręką, starsza drugą:-), ale kurcze- czuję się jak na bombie zegarowej, tj. tylko czekam az młodsze sie znudzi i musze przerwac zabawę, bo np. trzeba nakarmic, ululac (spi max 20 min w jednym kawalku, dluzej trwa usypianie), a starsza zacznie mi plakanie pod tytylem "Obiecalas, ze sie ze mna pobawisz, łeeee...".. efekt jest taki, ze coraz wiecej czasu zajmuje nam TV, gry komputerowe, etc.. nie są to oczywiscie rzeczy przypadkowe, ale jest tego za duzo, wiecej niz bym chciala..
czy ktos- Ekspert lub doswiadczone Mamy, ma pomysl, jak zadowolić dwoje rozmarudzonych dzieci o rożnych potrzebach, bez użycia TV??
bede wdzieczna za pomysly, propozycje zabaw, etc...
Dodam, ze starsza corcia przed urodzeniem maluszka potrafila sie ladnie zając sobą, ale ostatnio zycie jej sie przewraca co chwila do gory nogami- w maju nowa siostra, od wrzesnia przedszkole (5.5h dzienie, 4 dni w tygodniu) i katary(=gorszy nastoj), a do tego od listopada ja wracam do pracy (fakt, do pracy w domu, ale z calodziennymi delegacjami ok 2 razy w tygodniu), wiec rozumiem, dlaczego bardziej domaga sie teraz mojej uwagi...
Smutne, ale przy pełnym zrozumieniu potrzeb dzieci, czuję się troche sterrozyzowana, co mnie frustruje i tez humor przestaje mi dopisywac, bo co zrobie, to i tak nie bedzie dobrze... dochodzi co tego, ze boje sie zaczac zabawę z corka, bo wiem, ze jak np za 10 min musze ją przerwac, to bedę miala płacz...
Ale nie mam pomysłu jak wybrnąć z tej sytuacji..
pozdrawiam,
dimma