zwykły bunt 6latka?

28.09.10, 00:16
Ostatnio nie umiemy dogadać się z naszym prawie 6latkiem. Wszystko jest na "nie", o wszystko płacze, wpada w jakąś histerie i krzyczy, czasem czymś nawet rzuci. Zachowuje się ok gdy wszystko jest po jego myśli ale gdy coś ma zrobić zaczyna się koszmar. Ubiera się godzinami albo w ogóle się nie ubiera przez co wszędzie się spóźniamy albo gdy nie od puszcze to wcale nie idziemy, nie chce sprzątać, nie reaguje na żadne zakazy, nakazy, ignoruje wszystko i wszystkich. Ma kary (brak tv, komputera,słodyczy, ostatnio to nawet wyrzuciłam kilka zabawek) nic go nie rusza. Gdy z nim rozmawiam dlaczego taki jest to owszem wie że jest niegrzeczny ale nie wie dlaczego a w czasie rozmowy zachowuje się jakby nie wiedział co z sobą zrobić(jakieś dziwne miny, wyśmiewanie się z tego co mówię, jakieś dziwactwa z sobą wyprawia).
Nic w jego i w naszym życiu się nie zmieniło co mogłoby wpłynąć aż tak na jego zachowanie. Zawsze był nieco bardziej ruchliwy ale nie było aż takich kłopotów żebyśmy się z nim nie mogli dogadać. Powiedział mi że jeżeli jest już taki duży że musi wszystko (ubierać, jeść,itd.) sam robić, to jest też na tyle duży żeby nas już nie słuchać. Wydaje mi się że to właśnie wtedy gdy zaczęliśmy mu mniej pobłażać, że już jest starszy że musi więcej być samodzielny, że dużo już musi sam ... a on to obrócił że skoro duży to już nie słucha i nie potrafimy tego mu wytłumaczyć.
Wydaje mi się że cały nasz dzień to jakaś walka a nie wychowywanie dziecka.
Półtorej roku temu chodził jeszcze do przedszkola (obecnie nie chodzi) i nie był tam tym najgorszym.
Ogólnie jest bardzo pogodnym i kochanym synkiem, mądrym, inteligentnym człowieczkiem.

Część rodziny sugeruje mi bym szukała pomocy u psychologa a druga mówi że to zwykły bunt.
Czy to faktycznie tylko jakiś bunt albo nasz błąd wychowawczy?
    • morekac Re: zwykły bunt 6latka? 28.09.10, 00:31
      Ma kary (brak tv, komputera,słodyczy, ostatnio to nawet wyrzuciłam kilka zabawek)
      nie za dużo tych kar?
      • fogito Re: zwykły bunt 6latka? 28.09.10, 10:28
        A czemu nie chodzi do zerówki? To chyba obowiązkowe. Wyładowałby część energii i nie miałby siły na wygłupy.
        Mój sześciolatek chodzi już drugi rok do szkoły a zachowania takie jak opisujesz zdarzały mu się w wakacje kiedy miał za dużo energii. Teraz szkoła + treningi + praca domowa i facet zachowuje się o niebo lepiej.
        Ja nie stosuję kar, ale też mi się wydaje, że dziwne te kary. Może ogranicz TV, komputer i słodycze w ramach zdrowego trybu życia a nie nazywaj tego karą. Za dużo stymulacji przed ekranem i dzieciaki zaczynają naśladować. Mój syn w wakacje zaczął naśladować Toma (kota) i wcale to miłe ani mądre nie było.
    • Gość: lencia55 Re: zwykły bunt 6latka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.10, 11:03
      Moja córka jest identyczna. Również nie możemy sie z nią dogadać. Wszystko jest nie tak, na wszystko ma odpowiedź i nie rozumie że nie to nie tylko wciąż pyskówka. Ja powiem zdanie ona 10 i tak można bez końca a wtedy ona zaczyna płakać, mówić że robimy wszytsko żeby była nieszczęsliwa itp. A ona naprawde ma wszytsko co chce. Chodzi do przedszkola już drugi rok i wcześniej była grzeczna a teraz panie się zaczynają skarżyć że nie słucha, pyskuje i nie nadąża z wykonywaniem zadań bo wciąż jest rozkojarzona i zajęta czymś innym. Mam nadziej że to tylko bunt i z tego wyrośnie bo młodsza siostra 4-latka już lapie od niej te najgorsze zachowania .
      • aglaonike77 Re: zwykły bunt 6latka? 28.09.10, 14:47
        Dziewczyny 6 latki TAK MAJĄ! One po prostu dorastają i starają się poradzić sobie z tym emocjonalnym bajzlem jaki czują. Z jednej strony chcą być tym malutki synusiem/ córusią mamusi a z drugiej walczą o większą niezależność, i poważniejsze traktowanie. I za tę dwoistośc potrzeb "karzą" matki. 6 latek naprawdę nie wie czego chce, wie że to co robi jest nie właściwe, mało tego wie że zostanie ukarany ale nie wie czemu tak się zachowuje. TO JEST TATKI WIEK i ten stan może trwać nawet 12 miesięcy.
        Co poradzić?
        Po pierwsze 6 latek nie wie dlaczego krzyczy, złości się rzuca itd. w sytuacji kiedy coś idzie nie po jego myśli (wie tylko że jego reakcja jest niegrzeczna co jeszcze bardziej go frustruje). Ja mojego synka odsyłam w takiej sytuacji do jego pokoju mówiąc : "musimy się uspokoić, jak już ochłoniesz to porozmawiamy" i daje mu tyle czasu ile potrzebuje (sam mówi już się uspokoiłem). Potem siadam z nim na podłodze i pytam: czy wiesz że twoje zachowanie było nie właściwe (no on oczywiście wie), czy wiesz że (np.) mamy iść do lekarza i musisz się ubrać (no to też wie ). A więc dlaczego tego nie zrobiłeś kiedy cię o to prosiłam ( tu już nie wie). Wtedy z reguły pytam: czy może chciał zrobić coś innego, ubrać coś innego; a potem pytam czemu krzyczał i rzucał (nie wie); więc pytam dale : zdenerwowałeś się? wściekłeś? byłeś zły na mnie, ; czy dlatego że ci (czegoś tam) nie pozwoliłam? czy poczułeś że się z toba nie liczę i to cię tak zdenerwowało ?itd.
        I w ten sposób staram się pomóc mu zrozumieć, zidentyfikować i nazwać własne stany emocjonalne. Z reguły jest tak że jeśli coś nazwiemy to staje się to dla nas bardziej zrozumiałe.
        W ten sposób nauczyłam syna mówić o uczuciach. Mówię też mu że jak się zdenerwuje lub wścieknie na mnie/ tatę/ siostrę/ sytuację to to nie jest nic złego, ma prawo się wściec, ma prawo czuć złość , ale nie wolno przy tym krzyczeć, rzucać, bić; może nam powiedzieć że się na nas wściekł, ( i mówi) , że jet zdenerwowany, zły itd. jak czuje potrzebe to może sobie popłakać, może bić w poduszkę, rwać gazety czy przekłuć balon ( to są metody na wyzwolenie dziecka od nadmiaru silnych i niezrozumiałych dla niego emocji), ale nie wolno krzywdzić innych czy niszczyć.
        W domu mamy zasady:
        1. Prośbę o wykonanie danej czynności powtarzam max 3 razy po 2 razie mówię np. jeśli nie ubierzesz butów, kurtki itd. do czasu aż będę gotowa do wyjścia idziesz tak jak zdążysz się ubrać (nawet w jednym bucie) - i dotrzymuję słowa wychodzi w takim stanie na ile się ubrał (mój po 2 razie zakładania skarpetek i spodni w drodze do szkoły_na klatce i samochodzie załapał że nie ma zlituj).
        2. W sprawach sprzątania - zabawki mają być posprzątane przed dobranocką , inaczej nie będzie dobranocki; jeśli mimo to nie posprząta dobranocki nie ma a zabawki leżące na podłodze trafiają do specjalnego karnego pudła na 7 dni;
        3. Nie wdaję się w dyskusje (one powodują wzrost emocji u dziecka i pyskówki) mówię o co go p-roszę , informuję o konsekwencjach nie wykonania prośby, wyciągam konsekwencje. Na próby "negocjacji" i "ale mamo " mojego syna odpowiadam wiedziałeś co i jak i nie posłuchałeś, kiedy zaczyna się obrażać mówię prosze żebyś ochłonął w swoim pokoju, porozmawiamy jak się uspokoisz. I rozmawiamy.
        4. 6 latek ma własne zdanie i dużo do powiedzenia : wysłuchuję jego zdania, i jeśli to możliwe próbuję je uwzględnić, zastosować się mówiąc np.: tak myślę że tak też możemy zrobić; jeśli jednak oczekiwanie dziecka jest niedorzeczne, lub nie możliwe do wykonania/ zaakceptowania przeze mnie mówię : np.: tak rozumiem o co ci chodzi, jednak uważam że tak nie możemy postąpić (krótko i rzeczowo wyjaśnić dlaczego). proszę żebyś zrobił to o co cię poprosiłam.
        5. Ograniczyłam liczbę nakazów do niezbędnego minimum.
        6. Wprowadziłam system nagród ( magnesy na lodówkę - 7 magnesów = nagroda; magnesy zyskuje za dobre zachowanie i traci za złe np. pyskówka)
        7. Staram się stosować naturalne kary i konsekwencje : jeśli jest przedłużająca się dyskusja na temat pójścia wieczorem do łazienki mówię albo idziesz się teraz myć albo pójdziesz brudny spać masz 2 min. na znalezienie łazienki;
        8. Dyskusja przy obiedzie? 30 min. na zjedzenie (to naprawdę max.) , a jeśli się kłóci pytam jesz czy nie , tylko pamiętaj żadnego deseru, słodyczy itp. dopiero kolacja o 19 ? jak NIE to zabieram talerz bez zbędnego gadania.
        9. No i najważniejsze KONSEKWENCJA!

        Maciej też robił durne miny i hece przy rozmowie, dlatego starałam się aby rozmowy były maksymalnie krótkie i rzeczowe. Dużo rozmawiamy o uczuciach, kiedy jest mi smutno to o tym mu mówię, kiedy jestem na niego zła to też mu to mówię : np. denerwuje mnie jak nie słuchasz co do ciebie mówię; zdenerwowałam się bo zamiast mi powiedziec co chcesz to stoisz i krzyczysz; Wydaje mi się to naturalne przecież kiedy jest mi wesoło to się śmieję, a kiedy mnie czymś zachwyci to mówię że jestem dumna, mówię też innym że ich kocham kiedy mam taką potrzebę. Uczucia są obecne w naszym życiu i dziecko musi je rozumieć, i musi rozumieć że nie ma zlych uczuć, jest tylko niewłaściwe zachowanie.
        • verdana Re: zwykły bunt 6latka? 28.09.10, 19:42
          Po pierwsze - dlaczego dziecko nie chodzi do przedszkola, do szkoły - czy cały dzień jest tylko z dorosłymi? Jesli tak, to oznacza, ze cały dzień ktos wydaje mu polecenia. Jest na to za duży.
          Po drugie - poczucie humoru... Nie kary, ale konkurs, kto wolniej włoży skarpetkę.
          • frodolong Re: zwykły bunt 6latka? 22.10.10, 14:45
            aglaonike77, wielki dzięki za twój post, w sumie robię podobnie tylko z tą konsekwencją gorzej..... bardzo przydatne rady, oczywiście jak się czyta to wszystko wydaje się takie naturalne i proste, gorzej w życiu, niemniej jednak to bardzo dobra procedura moim zdaniem :)
Pełna wersja