kaja7
30.09.10, 17:46
Juz od dawna nurtuje mnie to ze w USA, gdzie mieszkam od 5 lat, bardzo czesto (choc nie zawsze) oddaje sie dzieci do zlobka w wieku 6 tyg. Urlop maciezynski trwa TYLKO 6 tyg. (czasem 12). NIe jestem psychologiem, nie wiem jak dziecko sie rozwija na poszczegolnych etapach zycia, pod wzgledem rozwoju psychicznego. Wiem tylko ze bliskosc matki ma bardzo duze znaczenie w tych pierwszych miesiacach. Widze jak te panie w zlobku tula czyjes dzieci po 8-10h dzinnie. Oczywiscie nie ma ich wiele, bo po 2-3 niemowlakow na 1 pania. Widze ze duzo amerykanow jak maja 2-3 dzieci wogole rezygnuje z pracy na czas wychowania dzieci zanim pojda do szkoly w wieku 4-5 lat. Musza wtedy szukac pracy na nowo.
Jak to jest, bo jakos moj instykt macierzynski mi mowi ze to bardzo tragiczne oddawanie dzieca do zlobka w wieku 6 tyg. Przeciez to takie malutkie dzieciatko jeszcze. A z drugiej str. rozumiem, ze kobiety chca wrocic do pracy zeby jej nie stracic, przynajmnie na kilka h/tyg. Czy ten system jest malo prorodzinny? Czy to ja jestem przewrazliwiona? Czy to moze w jakis sposob wplynac na rozwoj dziecka negatywnie? A moze to w Polsce jest cos nie tak. Slysze, ze mnostwo kobiet jest w domu na okres ciazy prawie 9 mies, wykorzystujac system, mimo ze ciaza to nie choroba.
Pani psycholog, powie mi panie jak to jest?
DODAM jeszcze, ze te amerykanskie dzieci sa "inczej" wychowane. SA otwarte na swiat, odwazne, optymistyczne. Widze tez jak EFEKTYWNIE rodzice spedzaja z nimi czas (nazywaja to"quality time") jak weekendy sa super zorganizowane, jak rodzice wprowadzaj dzieci w zycie dorosle-strasznie mi sie to podoba. Np.moj maz - jest taki optymistyczney, mimo ze rodzicow bylo stac na powiedzmy "wszytko", musial w liceum pracowac chociaz kilka h/ tyg. Pracujac w kolegu dodatkowo gdzies, nawet nie zwiazane z przyszlym zawodem, otwieraja sie, ucza stosunku pracy itd?