pani od angielskiego-co mówić dziecku?

07.10.10, 09:59
Witam serdecznie,mój problem może wydawać się nieistotny, ale ja się ciagle zastanawiam i nie badzo wiem jak rozmawiać z córką.Problem dotyczy nauczania języka w przedszkolu, do którego chodzi moją córka.Kilka dni temu rodzice dostali wykaz słówek, które dzieci miały wprowadzane na zajęciach we wrześniu, z polska transkrypcją-zapisywaną polskimi literami-dla rodziców, którzy nie znają języka, tyle,że w tych zapisac jest sporo błedów fonetycznych, niby drobnych, ale jednak. W tym miejscu, chcę uprzedzić wszelkie domysły-tak, jestem anglistką i uczę w szkole, dbam też o poprawną wymowę u moich uczniów i nie chcę,żeby moje dzicko juz od początku uczyło się języka niechlujnie, z błędami.Tylko nie myślcie,że jestem jakąś zrutyniałą belferką:)Nauczycielka zaczęła pracę w przedszkolu dopiero w tym roku, zastapiła poprzednigo nauczyciela, dlatego tez wolałabym na razie nie interweniować w przedszkolu.Ale w domu mam problem, bo moje dociekliwe dziecko, kiedy ją poprawiam, od razu zwraca mi uwagę:"Tak się nie mówi, ciocia mówi inaczej". Co ja mam mówić w takich sytuacjach?Ciocia się pomyliła?W takim razie podważam autorytet nauczyciela,a jestem zdania,że tego nie wolno robić. A może,że Dosia coś źle usłyszała, ale wtedy zwalam niekomptencję pani na nią,co jest absolutnie nie fair.A tak naprawdę moje dziecko, nie rozpatruje tego w kategoriach poprawności językowej, tylko na zasadzie kto ma rację:mama czy ciocia. Dodam tylkoże córka jest bardzo pilna, angielski uwielbia, chętnie się uczy, sama wyciąga moje książki i woła:mama, chodź, ucz mnie:) w związku z czym problem poprawnej wymowy pojawia się dość często.
    • Gość: gość Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.10, 10:11
      Myślę, że w Twojej sytuacji wypisałabym dziecko z angielskiego.
      • spaska Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 10:21
        tylko, to nie jest takie proste, bo angielski nie jest przedmiotem dodatkowym tylko jednym z wielu ramowych , jest opłacany w ramach czesnego, w zajęciach uczestniczą wszystkie dzieci.Ale , gdyby była taka możliwość, chętnie bym skorzystała z Twojej rady:)Dzieki.
        • verdana Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 10:28
          W tej sytuacji powinnaś interweniować u dyrekcji przedszkola, m.in. mowiąć, ze musisz podważać kompetencje nauczycielki wobec własnego dziecka, bo pani popełnia błędy.
          Dziecku powiedz prawdę - ze pani się myli.
        • zama-zama Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 21:09
          rozumiem, że posługujesz się RP, może pani ma jakąś inną wersję, no zdarzają się różnice w wymowie, chyba że rzeczywiście to co ona wam daje jest pełne żenujących błędów fonetycznych; myślę, że możesz spróbować z nią pogadać, poznać- może pomóc? obie skorzystacie- ty zyskasz czyste sumienie no i skończa się kłopoty z córką (jeśli pani spokojnie do tego podejdzie) a pani się czegos nauczy

    • Gość: domza2 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.10.10, 12:00
      Hej, niełatwa sytuacja, sama jestem nauczycielką i wiem, jakie to niekomfortowe stykać się ze stereotypem wymądrzającego się belfra. Ja bym CHYBA, bo naprawdę nie jest to sytuacja łatwa po zajęciach poprosiła tę nauczycielkę o chwilę rozmowy i tam wyłuszczyła jej błędy, pogadała z nią... Interwencja u dyrekcji to walnięcie z grubej rury. Jednak, jeśli błędy fonetyczne dziewczyny są silną i poważną naleciałością może jednak trzeba by było powiedzieć dyrekcji o tym,że dzieci uczone są nieprawidłowo.
      A dziecku powiedz... cóż, chyba prawdę. Pani się myli. Chociaż rozumiem cię, że nie chcesz podważać autorytetu pani u córki.
    • spiacawdzien może trochę więcej spokoju? :) 07.10.10, 12:55
      I luzu? Nauka języka w przedszkolu dotyczy jakiejś malutkiej, minimalnej części tego, co dziecko będzie uczyło się dalej. Z doświadczenia wiem, że jest to raczej przygrywka do prawdziwej nauki, raczej zabawa niż coś więcej. Nie wyobrażam sobie, aby nauczyciel w przedszkolu mógł wyrządzić poważną szkodę ;)))
      No chyba, że jest to przedszkole językowe, gdzie kadra mówi po angielsku i dzieci słyszą całe mnóstwo nieprawidłowej wymowy ;)
      Wydaje mi się, że autorka wątku z lekka przesadza i przemawia przez nią... chmm... no, mniejsza o to. ;)

      Jeśli tak strasznie ci zależy, żeby dziecko usłyszało jak prawidłowo się coś mówi daj córce posłuchać nagrania - proste. Nie wdawaj się w dyskusję "czy ciocia ma rację, czy mama".
      Mnie to "pachnie" problemem, który jest dość typowy dla wymowy j. angielskiego - w tym języku jest cała masa słów, które wymawia się (z naszego punktu widzenia) na pograniczu dwóch liter. I pewnie chodzi o te słowa :)
      Daj jakiś przykład tych przeinaczeń - będzie można ocenić wagę problemu.
      Zresztą sama piszesz, że te błędy są jednak drobne.
      Więc odpowiedz sobie sama na pytanie - chodzi Ci o te drobne błędy czy jednak o coś innego?... ;))))
    • monia76 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 14:17
      tak z ciekawości, jakiego rodzaju są to błędy?
      nie chcę Cię rozczarować, ale z nauki języka w przedszkolu Twoja córka raczej niewiele skorzysta, tak więc i błędy jej się zapewne nie utrwalą i nie zrujnują jej szans na biegłą znajomość angielskiego w przyszłości. na tym etapie Twoja córka, jak sądzę, powtarza słówka i gotowe zwroty jak papuga, bez większego rozumienia i to dobrze, bo powinna się oswajać z językiem, bawić się, a nie uczyć na serio.
      zostawiłabym temat, a już napewno nie tłumaczyła córce dlaczego ciocia się myli, bo to jeszcze bardziej namiesza jej w głowie. możesz jej powiedzieć, że dopuszczalne są różne wymowy, co zresztą jest zgodne z prawdą i tyle. jeśli masz ochotę/czas/możliwości ucz córkę tak jakbyś chciała, żeby była uczona, ale wokół lekcji w szkole raczej nie rób afery.
      • joa66 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 18:36
        Z powodów opisdanych przze autorkę moje dziecko, jako jedyne w grupie, nie chodziło na angielski w przedszkolu w ogóle (na szczęście nie chciał).

        Poziom nauczania na ogół jest taki, że jest więcej szkody niż pożytku.

        Rozumiem, ze autorka nie może po prostu wypisac dziecka z zajęć.

        Ja mimo wszystko porozmowiałbym z nauczycielką. Bo to co robi, może być efektem braku odpowiedniego wykształcenia, zwłaszcza metodycznego, jednak może byc także wymuszone przez rodziców nie znających ani angielskiego ani zasad transkrypcji fonetycznej. W zależności od odpowiedzi, zastanowiłabym się nad tym co dalej.
        • faeriee Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 21:55
          Trzeba porozmawiać z nauczycielką. Z własnego doświadczenia wiem, że błędna wymowa nauczona w przedszkolu potem się za człowiekiem ciągnie. W wieku 5 lat miałam taką nauczycielkę ze złą wymową i w podstawówce przeżyłam szok, że jednak nie tak się mówi, nawet próbowałam się kłócić, że moja wersja jest poprawna...
          I to nieprawda, że z nauki w takim wieku nic się nie pamięta.
          • verdana Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 21:58
            Obawiam się, ze wymowa to jest jedyna rzecz, jaka się pamieta.
            • joa66 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 07.10.10, 22:46
              Problem w tym, że poprawną wymowę da się ZAPISAĆ tylko przy pomocy transkrypcji fonetycznej.

              Każda próba napisania tego "po naszemu" ciągnie za soba lawinę błędów.

              Dlatego ja zachowałabym się inaczej w sytsuacji kiedy nauczycielka ma wymowę poprawną, a zła wymowa dzieci jest konsekwencją tych nieszczesnych zapisów , a inaczej jeżeli faktycznie sama ma złą wymowę.

              P.S. po kiego grzyba zapisywac rodzicom słówka angielskie z wymową?????? Rodzice mają je przepytywać, jakies klasówki sa w przedszkolu? Nawet Ci którzy angielskiego nie znają? Nie wystarczy powiesić kartki na tablicy informacyjnej z materiałem, który jest przerabiany???
              • Gość: spiacawdzien Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.multimo.pl 08.10.10, 08:50
                Sądzę, że jest to dowód na to, iż nauczycielka podchodzi do zajęć poważnie.
                Pewnie bardzo chce, aby dzieci powtarzały materiał z rodzicami a zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy muszą znać angielski.
                Jeśli autorka wątku się odezwie dobrze byłoby podać przykłady tych "przeinaczeń".

                Taka uwaga "obok" - śmieszy mnie, gdy rodzice mają złudzenia
                (i ambicje oraz oczekiwania większe niż dziecko...) co nauki języka w wieku przedszkolnym
                - że niby dziecko "się nauczy".
                Owszem - nauczy się kilku słówek, kilka innych będzie powtarzało bez zrozumienia
                i może będzie rozumiało kilka, prostych poleceń. To wszystko.

                Znam też rodziców, którzy byli zachwyceni i powtarzali, że "dziecko zna angielski",
                bo potrafiło powiedzieć kilka prostych zdań.
                Ci rodzice będą zawsze powtarzać, że nauka języka od kołyski jest czymś najlepszym na świecie ;))
                Prawda jest taka, że dzieci w szkole, które nigdy nie miały styczności z danym językiem, tak samo dobrze radzą sobie z nauką tego języka, jak dzieci, które "uczyły się go" w przedszkolu.

                Oczywiście sytuacja jest inna w przedszkolu językowym, o którym już wspomniałam.
                Tam dziecko może rzeczywiście oswoić się z językiem, gdy słyszy go przez kilka godzin.
                • joa66 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 08.10.10, 09:49
                  Do nauki angielskiego w przedszkolu TRZEBA podchodzić poważnie i dlatego czasami jedyną słuszną decyzją jest rezygnacja.

                  Zgadzam się z opinią, że na sukces w nauce języka nie ma wpływu to czy naukę zaczniemy w wieku 2 lat czy 7. Ważne jest , żeby mieć kompetentnego nauczyciela, ideałem byłoby aby w przedszkolach uczyli wykwalifikowani i wykształceni native speakerzy, przy czym zakładam, że "Johny z Nigerii" nie jest native speakerem tak jak sugeruje wiele szkół językowych.

                  Jest udowodnione, że im wcześniej człowiek słyszy pewne dźwięki (np słynne "th") tym łatwiej się ich nauczy , biernie i czynnie.

                  Czasami lepiej pokazywać dziecku kreskówki w obcym (i nie zniekształconym) języku (np Tommy the Engine) niż posyłać go na przedszkolny angielski
                  • baszi Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 08.10.10, 10:52
                    porozmawialabym najpierw z nauczycielka zeby ocenic skad te bledy i czy w ogole nadaje sie do nauczania tego angielskiego, z tego co wiem mnie matematyki uczyl pan od historii, polskiego pani od rosyjskiego itd, wiec moze pani po prostu uczyla sie angielskiego w szkole
                    nie wyobrazam sobie zeby moje dziecko bylo uczone zle w przedszkolu czy szkola a ja mialabym to olac, sory pani nauczycielka bierze kase za to wiec niech solidnie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow! dziecko jak sie zle nauczy w szkole to pale dostaje, wiec nie rozumiem skad takie olewajace podejscie do tego czego i jak uczone sa wasze dzieci, poza tym jak wiadomo wczesna nauka jezyka daje dzieku szybka mozliwosc opanowania jezyka obcego w duzo lepszym stopniu niz w latach pozniejszych szczegolnie tyczy sie to wlasnie wymowy, wiec skad te teksty ze zla wymowa nie wyrzadzi szkody i ze dziecko zapomni.......
                    rodzice powinni wiecej zwracac uwage na to czego i jak dzieci sa uczone i traktowac to powaznie a je jak fanaberie zadufanego rodzica
    • joshima Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 08.10.10, 17:45
      Ja bym wybrała jedno z dwóch rozwiązań. Rozważyłabym jednak rozmowę z nauczycielką. A jak okaże się odporna to z tym kto ją zatrudnił (nie mam sentymentów jak się nie nadaje to niech nie uczy dzieci, bo robi więcej złego niż dobrego i chyba sama o tym wiesz). Jeśli rzeczywiście zna angielski znajdzie inną pracę bez trudu a jak nie zna, to niech się zajmie czymś innym.

      Drugim rozwiązaniem byłoby nieposyłanie dziecka na ten angielski, ewentualnie znalezienie jaj innych zajęć z lepszym nauczycielem jeśli dziecko to lubi.

      W stosunku do dziecka trzeba być uczciwym i nie ma powodów, żeby ukrywać przed nim niekompetencję nauczyciela. Niby co by to miało na celu? Żeby nie było sama pochodzę z rodziny nauczycieli i przez jakiś czas sama byłam nauczycielem, wprawdzie akademickim, ale jednak.
      • mmala6 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 10.10.10, 17:50
        Mama ma zawsze rację:-) prawda stara jak świat. Tym bardziej jeżeli mama naprawdę zna się na przedmiocie dyskusji;-)
        • hovawartka Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 10.10.10, 20:35
          a ja dalej jestem ciekawa jakie to błędy. Moge prosić o przykład?
          • spiacawdzien ach te przykłady... 11.10.10, 10:04
            Też prosiłam. Ale Autorka już nie jest zainteresowana i poruszona do głębi tematem ;)
            Szkoda.
            • spaska Autorka JEST zainteresowana tematem 11.10.10, 21:51
              tylko nie zawsze może siedzieć na forum. Dzięki za zainteresowanie:)Chciałabym wyjaśnić kilka kwestii.Tu nie chodzi o moje wybujałe ambicje, wiem, że dziecko płynnej angielszczyzny nie nabędzie dzięki kilku lekcjom w przedszkolu, osobiscie też nie uważam się za eksperta,mimo posiadanych kwalifikacji i wbrew pozorom mam świadomość różnorodnej wymowy zależnej od wielu czynników:).Nie w tym rzecz. Błędy jakie powiela moje dziecko są drobne to wymowa typu: "tirtin" (thirteen), "jur" (your) itp.Tak jak pisałam, wolałabym nie interweniować u dyrekcji przedszkola, gdyż pani jest nowa, młoda, brak jej doświadczenia, może się wyrobi.Pytanie na jakie chciałam uzyskać odpowiedź to raczej:CZy można dziecku w wieku przedszkolnym jasno uświadamiać brak kompetencji wychowawcy/nauczyciela,czy nie jest to podważanie autorytetów?I tyle.
              • joa66 Re: Autorka JEST zainteresowana tematem 11.10.10, 22:20
                Myśle, że dzieciom w wieku przedszkolnym udaje się przeżyć gorsze sprawy niż wiadomość o niekompetentnym nauczycielu. Możesz to powiedzieć jakos łagodnie (np. "być może Pani myśli, że jej wersja będzie łatwiejsza, ale ja uważam, że warto uczyc się poprawnie od początku, nawet jak czasami jest trudniej" czy cos w tym stylu)
              • joshima Re: Autorka JEST zainteresowana tematem 11.10.10, 23:22
                Ale jakie podważanie autorytetu skoro ta pani autorytetu nie ma i mieć nie bardzo może, bo brak jej kompetencji?

                Nauczyciele to nie święte krowy. Jeśli któryś nie jest dobrym fachowcem to jaki jest cel utrzymywania sztucznego autorytetu?
              • hovawartka Re: Autorka JEST zainteresowana tematem 12.10.10, 02:22
                na pewno trzeba podać dziecku formę prawidłową.
                Można się podeprzeć słownikiem czy wymową nativa ze słownika na CD , żeby nie było takiej niby walki czy pani ma rację czy mama. Może na zasadzie, mam wątpliwości, chodź, sprawdzimy razem.
                To może pokazać dziecku, że człowiek czasem się myli, popełnia błędy, ale dziecko też pozna gdzie można szukać informacji.
    • justyna_dabrowska Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 12.10.10, 11:57
      Nie bardzo rozumiem ...jesli nauczycielka ŹLE uczy dzieci, wpaja im złe nawyki na przyszłośc to oczywiście trzeba interweniować - poprosic o rozmowę z nauczycielka i dyrekcją i pwoiedzieć najłagodniej ale i stanowczo jakie ma PAni uwagi. Nie rozumiem dlaczego zasada "nie nalezy podważać autorytetu nauczyciela" ma nagle byc ponad zasadą"Nalezy dobrze wykonywac swoja pracę"? Oraz "nalezy dzieciom mówic prawdę o ile ta prawda ich nie rani"?

      Zachęcam do szczerej rozmowy z nauczycielką

      Pozdrawiam
      JD
      • Gość: spaska Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.chello.pl 12.10.10, 14:15
        dziękuję bardzo za odpowiedź:)
        • Gość: spiacawdzien a więc chodzi o drobnostki IP: *.multimo.pl 12.10.10, 17:51
          To tak jak sądziła część Pań - chodzi o "dwuznaczną" wymowę w angielskim.
          "jur" jak Ty to piszesz prawidłowo wymawia się na pograniczu "jor" , "jur".
          To samo z drugim przykładem.
          Pogadać owszem, lecz delikatnie, bo ocena "brak kompetencji" w tym przypadku, na takiej podstawie jest zupełnie nieuzasadniona.
          Nauczycielka ma zapewne świadectwa, które ją upoważniają do pracy, jaką wykonuje.
          I to powinno być wyznacznikiem jej kompetencji.

          Do pani psycholog także może przyjść kilka osób i stwierdzić, że jest kiepskim psychologiem.
          Mogą zechcieć wnieść zażalenie do PTP, bo np.pani się wyraziła w sposób, który nie licuje z wykonywanym zawodem, bo zrobiła złą minę i ktoś się poczuł przerażony czy obrażony.
          Ciekawe jak będzie się bronić?...

          Rozumiałabym cały niepokój, gdyby chodziło o rzeczywiste błędy np. gramatyczne.
          Podane przykłady nimi nie są.

          • joa66 Re: a więc chodzi o drobnostki 12.10.10, 21:33
            Owszem, to są błędy, chyba, że w ogóle kwestionujesz istnienie błędów w wymowie.

            Dokument poświadczający kwalifikacje niestety nie jest gwarantem niczego, w sytuacji jak działa tysiące prywatnych uniwersytetów im Józka Tornistra z "filologiami angielskimi" , bez egzaminów wstępnych.
          • joshima Re: a więc chodzi o drobnostki 12.10.10, 21:40
            Gość portalu: spiacawdzien napisał(a):

            > Nauczycielka ma zapewne świadectwa, które ją upoważniają do pracy, jaką wykonuje.
            Oj chyba przeceniasz nasz system szkolnictwa...

            > I to powinno być wyznacznikiem jej kompetencji.
            Zaoczne studia na jakiejś dziwnej uczelni na jakichś dziwnych zasadach też?
            • Gość: spiacawdzien Re: a więc chodzi o drobnostki IP: *.multimo.pl 13.10.10, 08:49
              A mnie się zdaje, że niektóre Panie przeceniają wagę i znaczenie własnego zdania.

              Nie, to co podała autorka wątku to nie są błędy - to interpretacja, insynuacja, przypuszczenie, że osoba ucząca (nauczyciel) nie powinien uczyć jej dziecka.
              Jak już pisałam w ten sposób można "upupić" każdego fachowca i narobić mu smrodku.

              Skąd przypuszczenie o jakiś "studiach na kolanie" odbytych przez tę nauczycielkę?
              Dlaczego coś takiego zakładasz? Masz jakieś powody?
              Bo chyba nie te przykłady, które podała autorka ;)

              Nauczycielka na jakiejś podstawie została przyjęta do pracy a jeśli ktoś sądziłby, że dyrektor przyjmuje złych pracowników niechaj zmieni przedszkole - proste.
              No chyba, że idąc dalej tym tokiem rozumowania - należałoby zmienić dyrektora przedszkola ;))

              Cały problem wydaje mi się wydumany, przesadzony. Autorka powinna natychmiast,
              gdy zrodziły się w jej głowie wątpliwości, porozmawiać z nauczycielką.
              Z jakiegoś powodu tego nie zrobiła.
              Warto pomyśleć z jakiego, aby w przyszłości lepiej radzić sobie z rozwiązywaniem "własnych niepewności",
              z powodu, których komuś ma się ochotę zrobić przykrość...
              • joshima Re: a więc chodzi o drobnostki 13.10.10, 09:05
                Gość portalu: spiacawdzien napisał(a):

                > Skąd przypuszczenie o jakiś "studiach na kolanie" odbytych przez tę nauczycielkę?

                Ależ to żadne przypuszczenie. Po prostu pytanie, czy taki papier też jest świadectwem kompetencji. Tak się składa, że dość dobrze znam środowisko i wiem że obok nauczycieli z powołaniem i kompetentnych są również przypadkowi ludzie po dość dziwnych studiach, którzy nie mieli innego pomysłu na życie.

                > Nauczycielka na jakiejś podstawie została przyjęta do pracy
                Jeśli chodzi o nauczycieli języków, to fachowcy nie garną się do tej roboty, bo jest kiepsko płatna. Wystarczą dowolne studia które mają coś wspólnego z językiem i ukończony kurs pedagogiczny.

                > Cały problem wydaje mi się wydumany, przesadzony. Autorka powinna natychmiast,
                > gdy zrodziły się w jej głowie wątpliwości, porozmawiać z nauczycielką.

                Nie inaczej.

                > Z jakiegoś powodu tego nie zrobiła.

                Bo wyryto jej kiedyś w głowie, że nauczyciel to święta krowa, której kompetencji się nie podważa nawet jak tych kompetencji nie ma. I nie chodzi o złośliwe robienie komuś przykrości tylko o to by chronić swoje dziecko przed niekompetentnymi pedagogami, których jest niestety dużo i coraz więcej.
                • spiacawdzien Re: a więc chodzi o drobnostki 13.10.10, 09:56
                  joshima:"Bo wyryto jej kiedyś w głowie, że nauczyciel to święta krowa, której kompetencji się nie podważa nawet jak tych kompetencji nie ma."
                  Po pierwsze ma czy nie - nie nam to oceniać i nie tej pani na podstawie tego, co podała, jako problem.

                  I kolejna sprawa - chyba to jednak nie to, bo autorka wątku jakoś miała ochot podważyć owe kompetencje, a raczej ich brak (bezpodstawnie), tyle, że nie w rozmowie z nauczycielką, tylko z własnym dzieckiem.
                  I to mnie zadziwia!

                  Ktoś musi mieć rację - musi to być mamusia.
                  Czy taka postawa uczy czegoś rozsądnego? Zwłaszcza w tym przypadku, gdy mama wyraźnie rozdmuchała nieistniejący problem.
                  Każdy czasem się myli (przesadza w tym przypadku), mamusia także :)

                  Trochę więcej dystansu do innych i samej siebie :)
                  • joa66 Re: a więc chodzi o drobnostki 13.10.10, 10:41
                    "tirtin" (thirteen), "jur" (your)

                    To są błędy! To, że te błędy nie nieumożliwiają porozumienia nie zanczy, że błędami nie są.

                  • joshima Re: a więc chodzi o drobnostki 13.10.10, 12:16
                    spiacawdzien napisała:

                    > Po pierwsze ma czy nie - nie nam to oceniać i nie tej pani na podstawie tego, co podała, jako problem.

                    Nam to nie, a już na pewno mi nie, bo ja z angielskiego to raczej cienka jestem. W przeciwieństwie do autorki wątku. Ja to bym mogła kompetencje nauczyciela przedmiotów matematyczno-przyrodniczych ocenić najwyżej i wcale bym się nie wahała :P


                    > I kolejna sprawa - chyba to jednak nie to, bo autorka wątku jakoś miała ochot p
                    > odważyć owe kompetencje, a raczej ich brak (bezpodstawnie), tyle, że nie w rozm
                    > owie z nauczycielką, tylko z własnym dzieckiem.
                    Autorka wątku, jak widać nie zauważyłaś, zapytała co powinna zrobić. I nie bardzo wiem co Cię zadziwia? Belfrem nietykalnym jesteś czy co?


                    > Czy taka postawa uczy czegoś rozsądnego? Zwłaszcza w tym przypadku, gdy mama wy
                    > raźnie rozdmuchała nieistniejący problem.
                    Jakoś chyba nikt poza tobą nie uważa, że problemu nie ma.

                    > Trochę więcej dystansu do innych i samej siebie :)
                    No właśnie. Sama się do tej rady zastosuj.
    • Gość: domza2 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.10.10, 11:05
      spicawdzien- trochę więcej rozsądku, a mniej egzaltacji!

      Takie problemy uniemożliwiają porozumienie i są dużo groźniejsze niż błędy gramatyczne, przy prawidłowej artykulacji - mówię to jako filolog oraz jako osoba, która pracowała dużo z osobami anglojęzycznymi. Moja gramatyka była bezbłędna (jak u Szekspira, bo ktoś współcześnie włada takimi skomplikowanymi formami, z jakimi wypuszczali nas niegdyś ze szkół), natomiast co do mojej wymowy... nie raz , nie dwa mialam problem by mnie zrozumiano, np. głupie słowo "world" w mojej wymowie było nieczytelne, a mimo to, chyba nie aż tak jak "jur". Ja więc przejęłabym się tym tak jak autorka, mimo, że nie jestem anglistką.
      Jeśli ktoś lubi, by jego dzieci były uczone /traktowane w sposób przypadkowy i niechlujny, to jego sprawa. Postawę autorki rozumie tutaj jednak zdecydowana większość rodziców, z Ekspertem.
      To, że autorka przejmuje się, czy podważyć autorytet nauczycielki u dziecka świadczy tylko dobrze o niej, jako o nauczycielce.
      • Gość: spiacawdzien Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.multimo.pl 13.10.10, 12:07
        "Postawę autorki rozumie tutaj jednak zdecydowana większość rodziców, z Ekspertem"

        No powaliłaś mnie tym "argumentem" ;)))
        Gratuluje retoryki ;))
        • dorrit Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 12:25
          Sądzę, że do tej pory jesteś już po rozmowie z nauczycielką angielskiego, oczywiście prowadzonej po angielsku i wiesz już, skąd biorą się błędy w wymowie: czy nauczycielka źle wymawia, czy dziecko źle powtarza.
          Jak rozwiązałaś problem?
          Dziecko w każdym razie powinno opierać się na dobrej wymowie. Ja moje poprawiam, gdy czasem źle coś powiedzą, dlaczego tak robią- nie wiem, lekcje bowiem mają z native speakerem...
          • joa66 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 12:40
            lekcje bowiem mają z native speakerem...

            Z ciekawości - co to za native?

            Bo to jest kolejny ciekawy temat..:) W ogłoszeniach często widziałam informacje o native speakerze np z Nigerii . Nie mam nic przeciwko ludziom z Nigerii natomiast traktowanie ich jako native speakerów jest przesadą. A niedawno rozmawiałam z Polakiem, który skończył studia techniczne w USA ( 4 lata) i powiedział, że pracuje w Polsce na ...stanowisku (!!!) native speaker.
    • ni_niak Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 13:07
      Podoba mi się pomysł puszczenia córce wymowy oryginalnej z płyty ze słownikiem. Wytłumaczenie że wymowa osoby, która nie jest nativem trochę może się różnić od poprawnej. Powiedzieć, że ani wymowa nauczycielki ani nasza nie jest idealna. Niech sama posłucha i oceni.
      Swoją drogą rozmowa z nauczycielką jest nieunikniona według mnie. Przecież nauka angielskiego w przedszkolu ma głównie na celu 'zaszczepienie' poprawnej wymowy, akcentu. Właśnie po to zaczyna się ją tak wcześnie bo tylko wtedy są jeszcze szanse na wymowę zbliżoną do oryginalnej.
    • eastern-strix Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 17:45
      zapis fonetyczny to zazwyczaj nie jest dobry pomysl w nauce jezyka, jesli jestes anglistka, to na pewno to wiesz. w polskim i angielskim dzwieki sa rozne, nie ma co za wszelka cene naginac, zwlaszcza, ze to dzieci i trudno bedzie wyplenic zle nawyki.

      rozumiem dla rodzicow, ale skoro dzieci ucza sie z transkrypcji fonetycznej, to zakwestionowalabym to jako metode.

      • Gość: domza2 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 13.10.10, 18:07
        Jeśli dzieci uczą się z transkrypcji fonetycznej to matko bosko:) - chyba jednak nie, bo przecież w przedszkolu chyba jeszcze nie czytają na takim poziomie, co?:)
        Dla rodziców chyba podano te fatalne zapisy, aby mogli "odpytać" dzieci i sprawdzić, jak dzieci mówią. Inna sprawa czy podano te zapisy dla rodziców, którzy anglika ani w ząb, żeby mnie więcej wiedzieli, co te dzieci mają mówić, a byc może dzieci uczone są prawidłowo (chociaż wątpię). Druga sprawa to robienie z rodziców idiotów. Przecież chyba wszyscy umieją posługiwać się słownikami i zapisami fonetycznymi, które odzwierciedlają prawidłową wymowę. Zamiast więc durnego "jur" można chyba było dać rodzicom zapis fonetyczny - słownikowy, nie?
        • hovawartka Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 20:37
          domza2 napisał(a):
          "Przecież chyba wszyscy umieją posługiwać się słownikami i zapisami fonetycznymi, które odzwierciedlają prawidłową wymowę"

          Jestem przekonana, że nie wszyscy, a nawet nie większość:)
          • justyna_dabrowska Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 21:01
            Mnie także podoba sie puszczanie dziecku piosenek po angielsku , u nas to bardzo dobrze sie sprawdzało
        • joshima Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 13.10.10, 21:48
          Gość portalu: domza2 napisał(a):

          > Jeśli dzieci uczą się z transkrypcji fonetycznej to matko bosko:) - chyba jedna
          > k nie, bo przecież w przedszkolu chyba jeszcze nie czytają na takim poziomie, c
          > o?:)
          > Dla rodziców chyba podano te fatalne zapisy, aby mogli "odpytać" dzieci i spraw
          > dzić, jak dzieci mówią.

          To chyba nie doczytałaś. Autorka wyraźnie powiedziała, że dziecko po "nauce" w przedszkolu mówi właśnie tak jak ma zapisane na kartce. Więc coś tu jest nie halo...


          > Przecież chyba wszyscy umieją posługiwać się słownikami i zapisami fonetycznymi,
          O naiwności ludzka. Większość osób ma problemy z posługiwaniem się słownikiem ortograficznym a Ty masz mrzonki o umiejętności rozszyfrowywania zapisów fonetycznych... Daj spokój.
          • Gość: domza2 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.10.10, 09:09
            Jak mówi tak, jak ma zapisane - to jednak bardzo niefajnie. Moim zdaniem nauka języka skazanego na niezrozumienie jest chyba raczej bez sensu, to już lepiej się uczyć łaciny.

            A co do transkrypcji, pewnie macie rację...:(
            • joa66 Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 14.10.10, 09:12
              Mnie zastanawia jedno - czy zapisywanie tej "uproszczonej" ( i w związku z tym błędnej) wymowy to pomysł Pani czy nadgorliwych rodziców, którzy na niej to wymusili.
              • dorrit Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 14.10.10, 10:10
                Joa, w zeszlym roku byla to Australijka, a teraz jest Brytyjka.
                Native speaker z Nigerii... moze mial oboje rodzicow z krajow anglosaskich i skonczyl szkoly w UK/US, w przeciwnym razie dla mnie to raczej nie native...
                A dzieciaki niektore slowa wymawiaja bardzo ladnie, a niektore, o dziwo, zle. No to poprawiam...
                • hovawartka Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 14.10.10, 22:59
                  dorrit napisała:
                  "A dzieciaki niektore slowa wymawiaja bardzo ladnie, a niektore, o dziwo, zle. No to poprawiam..."

                  No to chyba normalka, u nas w domu są uzytkownicy polskiego od pokoleń czyli nativów jak mrówków dookoła, a córka notorycznie mówi, ze ktoś "wezł" zabawkę (znaczy wziął). Ja nie mówię "wezł", mąż nie mówi "wezł", nikt w okolicy bliższej czy dalszej nie mówi "wezł", a dziecko jednak sobie upodobało tę formę. Dzieci czasami po prostu przekręcają słowa czy wymowę.
              • joshima Re: pani od angielskiego-co mówić dziecku? 14.10.10, 20:12
                Nie jest ważne czyj to pomysł. Chodzi o to, że dzieci uczone są na lekcji takiej wymowy. Więc nie o zapis tu chodzi :(
Pełna wersja