Dodaj do ulubionych

Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady

12.10.10, 14:54
Synek (1,5 roku) od dłuższego czasu nie chce wsiąść do wózka. Odpuściłam.
Chodzimy na spacer/do sklepu piechotą. Nie muszę dodawać, że po niedługim czasie młody domaga się, żeby go wziąć na ręce. Brałam. Zawsze.
Ale mówię pass, bo nie daję rady. Wiadomo - ciężar, słodki, ale ciężar. :)
Jak mogę go teraz, po takim długim czasie, przekonać do wózka?
Próbowałam ostatnio, ale się wije...
W domu ostatnio też często prosi, bym go wzięła na ręce...
Dodam, że jest bardzo pogodnym dzieckiem, do tej pory nie chorował...
Obserwuj wątek
    • epreis Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 12.10.10, 19:11
      ja robię/robiłam tak,że mówiłam "albo idziesz na nózkach,albo siadasz do wózka- nosić cię nie będę"

      brałam, wózek na każdy spacer....mnała albo szła uparta jak nie wiem co,albo mówiła pass-0 ważna jest konsekwencja...ja naprawde na spacerach jej nie noszę/
    • joshima Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 12.10.10, 19:39
      asienka95 napisała:

      > Chodzimy na spacer/do sklepu piechotą. Nie muszę dodawać, że po niedługim czasi
      > e młody domaga się, żeby go wziąć na ręce. Brałam. Zawsze.
      > Ale mówię pass, bo nie daję rady. Wiadomo - ciężar, słodki, ale ciężar. :)
      > Jak mogę go teraz, po takim długim czasie, przekonać do wózka?
      A nie myślałaś o nosidłach ergonomicznych? Wiem, że czasem z wózkiem wygodniej, ale może to jest jakieś rozwiązanie.
      • Gość: asia1978 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady IP: 153.19.183.* 13.10.10, 07:16
        Hej.Miałam podobny problem , tyle ,że moje dziecko ma już 3 lata i nie chciało spacerowac na nóżkach. Niestety musiałam zaradzić noszeniu , bo nie dawałam już rady i..... nie obyło się bez histerii na środku chodnika ( a sąsiedzi w oknach - co się dzieje).... KONSEKWENTNIE odmawiała noszenia, tłumaczyłam.
        gdy nie chciał iść A NA NÓŻKACH wracaliśmy do domu NATYCHMIAST i TŁUMACZYŁAM :KONIEC SPACERU, MAMA NIE MOŻE CIĘ NOSIĆ.
        trwało około tygodnia ,może dwóch ...

        tERAZ JEST SUPER - CHODZI SAM NA NÓŻKACH, BIEGA,
    • joasia_44 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 13.10.10, 07:41
      Ja od pół roku małemu mówię że go nie będę nosić na barana ani brac na ręce i teraz jak już mam wielki brzuch z jego siostrzyczką to absolutnie to w grę nie wchodzi. Co nie zmienia faktu że cały czas mnie dopada i się tego domaga. jak grochem o ścianę, tłumaczę sobie że to okres dwulatka (zaczął się jak miał 16 miesięcy a skończy pewnie za dwa lata...) i cierpliwie mu powtarzam, że nie. Po pół roku jest juz efekt bo nie ryczy i nie ma focha o to, a nawet sam sobie tłumaczy ze mama nie nosi. Co OCZYWIŚCIE nie zmienia faktu, że za każdym razem próbuje :) Pozdrawiam
      • isolek Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 13.10.10, 08:42
        mysle sobie ze taki maluch ma male nozki i pewnie bola po spacerze. moze wyjsciem jest branie wozka ze soba i wkladanie malucha jak jest zmeczony. z moja mala mozna pertraktowac, albo siada do wozka albo biega sama i wejdzie jak nozki sie zmecza. konsekwencja tu jest bardzo wazna
        • ancymon123 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 13.10.10, 09:55
          Mój bardzo lubi jeździć w wózku- jak tylko zaczął chodzic to wózek był bee i ok, chodził aż sie zmeczył, nigdy nie kazałam mu wsiadać, nosić tez nie nosiłam, spacer był z wózkiem (pustym) a mały szedł obok i czesto sie go trzymał. Potem sam doszedł do wniosku, że wózek jest super :)
      • jaad33 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 13.10.10, 13:11
        "Mama nie może już cie nosić, bo jesteś za duży i bolą ją plecki". I koniec. Nie będzie lekko :)
        Może wybrać się z nim do sklepu z wózkami, pooglądać, poprzymierzać, jakąś niedrogą, lekką parasolkę pozwolić mu samemu wybrać - jeżeli was stać oczywiście. A stary wózek opchnąć na Allegro. Może nie lubi, bo mu niewygodnie, kto go tam wie...
    • donna28 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 13.10.10, 17:31
      Moja córka też tak miała. Okazało się, że ma bardzo słabe napięcie wzdłuż kręgosłupa i po prostu naprawdę nie może przejść tych paru metrów. To nie było jej wymuszanie czy histerie czy lenistwo, tylko po prostu taka a nie inna budowa ciała. Doszły do tego inne dysfunkcje w zakresie integracji sensorycznej.
      Po miesiącu zajęć z SI córka chodzi, nawet biega, jeździ na rowerku, wózek poszedł do piwnicy (tak, tak, trzylatkę musiałam wozić w wózku). Ale dalej bardzo szybko się męczy i chodzi wolniutko.
      Diagnozę SI polecam wszystkim. Ja żałuję, że nie poszłam wcześniej, różne inne rzeczy też szybciej zostałyby wykryte.
      • Gość: jajo Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady IP: 213.25.72.* 15.10.10, 15:02
        Donna, powiedz mi proszę gdzie diagnozowałaś na Si (i jak to wygląda), mam podobny problem mój 3 latek nie chce chodzić. Wożę go więc w wózku albo przejdzie kawałek i chce na ręce. Mówi też bardzo mało i bardzo boi się innych dzieci. Nie lubi też placów zabaw, nie chce się huśtać ani zjeżdżać na zjeżdżalni. Piaskownica ok ale tylko wtedy gdy nie ma innych dzieci. Nie lubi ruchu, jest taki bierny, nie biega, nie skacze nie tańczy. Za to jak dostał rower to na niego wsiadł i pojechał od razu 2 km. Jest mądrym chłopcem i lubi bardzo książeczki, klocki, puzzle gorzej z malowaniem. Lubi zabawy ciastoliną. Czy "zwykły" psycholog zdiagnozuje go na SI?? Pediatra nie widzi problemu.
        • donna28 Re: Na rękach-proszę o radę, bo nie daję rady 16.10.10, 08:55
          Hej, w każdym prawie mieście są od tego specjaliści (zwykły psycholog tu nie poradzi), tu jest ich lista:
          www.integracjasensoryczna.org.pl/pl/lista-terapeutow-si
          Tu jest też super wątek na ten temat
          dzieci.fibertech.serwery.pl/forum/neurologiczne-problemy-rozwojowe/podstawy-si-czyli-uklad-przedsionkowy-i-inne/
          a jego założycielka bardzo chętnie odpowiada na priv i też ma wiedzę, gdzie kto diagnozuje

          Diagnoza trwa dość długo - u nas były to trzy spotkania z dzieckiem, terapeuta obserwuje dziecko podczas różnych zabaw, zadań na różnych sprzętach (huśtawki, tunele, inne takie), pierwsze spotkanie to był szczegółowy wywiad na temat dziecka. Potem dostałam diagnozę i mogłam zapisać ją na zajęcia, z czego skorzystałam. Wiele problemów w ten sposób opanowaliśmy.

          Pediatra u nas też nie widział problemu, bo "każde dziecko rozwija się w swoim tempie". A skończyło się tak, że mamy diagnozę: autyzm. Nie mówię oczywiście, że tak jest w przypadku Twojego syna, absolutnie nie, mówię, żeby nie wierzyć ślepo lekarzom, zdać się na swoją intuicję i pomagać dziecku w prawidłowym rozwoju, żeby wszystko mogło czerpać z życia, a nie tylko wybiórczo.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka