przedszkolny pat

15.10.10, 22:01
Pisałam niedawno o problemach z zostawianiem synka w przedszkolu ("co robię źle").Zostawianie nie jest już problemem, problemem jest to co dzieje się dalej.Dziś zostałam wezwana przez nauczycielkę synka, który dostał " ataku histerii" w opinii pani. Bała się, że może sobie coś zrobić.Sytuacja wygląda tak, że zostawiam uśmiechnięte i zapewniające mnie o "niepłakaniu" dziecko, a po powrocie mam informację zwrotną, że płakał. Płakał z dnia na dzień coraz dłużej, aż dziś zostałam wezwana po godzinie, bo dostał szału.Wrzeszczał tak, że cale przedszkole się zbiegło. Pani w przedszkolu nie wie co mi poradzić, podobno takiego przypadku nie było (?).To może tu uzyskam radę, czy zabrać go np. po godzinie w pon,. czy przetrzymać dłużej? Mam podejrzenie, że synek chce mieć panią na wyłączność i próbuje to wywalczyć okazując b. silne emocje. Jak mu pomóc? Dzisiaj podobny atak rozpaczy miał miejsce przy wychodzeniu taty, po południu. Mąż przeciągał wyjście, na prośbę synka, jeszcze to , jeszcze tamto, aż stało się jasne, że nigdzie nie pójdzie tym sposobem. Po wyjściu taty, dziecko rozpaczliwie b. spektakularnie i głośno okazywało niezadowolenie, by po chwili wskoczyć do kąpieli z uśmiechem. Dla mnie to walka o postawienie na swoim, tylko jak to rozegrać z przedszkolem. Proszę o pomoc.Bardzo.
    • Gość: Ania Re: przedszkolny pat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 16:55
      Dajesz synka do przedszkola, a to co tam synek robi to sprawa tylko i wylącznie nauczycielek! To ich problem ze dziecko placze po godzinie, mimo ze wchodzi z usmiechem na twarzy. może synek wymaga większej uwagi zainteresowania ze strony wychowawczyni, po prostu trzeba dziecko ciągle i czymś zajmowac! Nauczyciel powinien się starac, zeby maluch czul się dobrze!
      • Gość: domza2 Re: przedszkolny pat IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.10.10, 17:11
        Wiesz co, jestem zniesmaczona tekstem nauczycielki, że takiego przypadku jeszcze nie było! Taki tekst to najlepsza metoda, aby odciąć się od problemu a z Ciebie i synka zrobić kosmitów. Dzieci w przedszkolach płaczą, więc niech panie starają się coś z tym zrobić, bo w tym czasie dziecko jest już pod ICH opieką. Polecam rozmowę z panią. Powiedz o swoich podejrzeniach, ale nie pozwól zrobić z synka dziwoląga....
    • ata99 Re: przedszkolny pat 16.10.10, 20:41
      Jasne, że nie pozwolę! Dzisiaj rozmawialiśmy dużo o sytuacjach z przedszkola w formie zabawy-zabawki udawały panią i synka. Usłyszałam teksty " pójdziesz do maluchów", albo i tu, aż nie mogę uwierzyć " jak będziesz płakać, mama wcale nie przyjdzie" (to pani woźna). Jeżeli takie rzeczy słyszy, to wszystko jasne. Synek zapewnia mnie, że chce pójść do przedszkola, że nie będzie płakać, widzę, że b. mu zależy żeby chodzić, mimo tęsknoty za mną. Też mam wrażenie, że dziecko może tam się nudzić, ale z drugiej strony na ile mogę wymagać ustawicznego zajmowania się dziećmi.Bardzo martwię się co będzie dalej.
      • justyna_dabrowska Re: przedszkolny pat 17.10.10, 13:49
        Tak, moze Pani wymagac ustawicznego zajmowania sie synkiem bo właśnie do tego słuzy przedszkole. Mały byc może usiłuje cos wymusić ale od tego jest wykwalifikowany nauczyciel(ka) by sobie umiec z tym poradzić. I nie straszyc dziecka. Bo to jest przemoc.
        Proszę powiedziec że dziecko chętnie idzie do przedszkola a dopiero W przedszkolu staje sie zrozpaczone. Więc to na terenie przedszkola trzeba starac się rozwiązać problem...

        Pozdrawiam
        JD
    • ata99 Re: przedszkolny pat 17.10.10, 19:31
      Serdecznie dziękuję, za wsparcie tak b. mi potrzebne. Przemyślałam wszystko wiele razy i zrozumiałam, że jeśli synek płacze z tęsknoty i zabrania mu się tego szydząc i strasząc, to ma prawo "wpaść w histerię", a mówiąc po ludzku-czuć się po prostu fatalnie-czemu daje wyraz. mam zamiar poprosić jutro, żeby w razie płaczu nie kazać mu przestać, tylko wesprzeć ze zrozumieniem i zapewnić, że wrócę.Swoją drogą, dlaczego to tylko ja mam wymyślać te rozwiązania? Przedszkole ma dobrą opinię, jestem zdumiona brakiem podejścia do dziecka, brakiem zrozumienia jego sytuacji.Dzieci mają słuchać, nie rozrabiać i zachwycać się pomysłami pań. Swoją drogą mój synek się zachwyca, śpiewa przedszkolne piosenki, mówi, że chce tam być tylko "coś mu nie pasuje- bo nie ma rodziców". Jest b. dobrze wychowanym dzieckiem, same panie wychwalały go na początku, że mówi przepraszam, dziękuję itp., a teraz jak traktują go jak popsutą zabawkę. Ciekawe, czy zrozumieją co chcę im przekazać ? a może same już wpadły na doskonały pomysł ;-).
      • Gość: gość 06 Re: przedszkolny pat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.10, 12:17
        Moje dziecko zachowywało sie dokładnie tak jak Twoje. Po godzinie telefon zeby go zabrać bo dostał jakiegos szłu i ciagle płacze i krzyczy. Az doszło do tego ze juz nie uczęszcza do tego pzredszkola bo ponoc jest jeszcze niedojrzaly emocjonalnie skoro nie moze sie rozstac z mama. Przedskole cieszy sie dobrą renomą w moim regionie. Synek Tez zapewniał ze nie bedzie plakal szedl chetnie do przedszkola tylko placz zaczynal sie wtedy jak opuszcalam przedszkole bo on wlsnie w tym momencie mial mi cos waznego do powiedzenia a ja musialam isc do pracy. Wiec go wypisalam i sprobujemy jeszcze raz we wrześniu wtedy juz bedzie musial chodzic bo bedzi już 5-cio latkiem:))
        • ata99 Re: przedszkolny pat 19.10.10, 20:09
          Dzisiaj udało mi się rozstać z synem dopiero po 1,5 godz. wspólnych wędrówek do i z przedszkola. Niechęć do zostawania powróciła.Z trudem namówiłam synka, żeby wszedł do klasy.Wychowawczyni skwitowała jego przyjście zdawkowym "o jest Łukasz". Gdy wychodziłam-płakał. Wróciłam po godzinie i ku mojej wielkiej radości okazało się, że synek jest na "balu Puchatka" na gorze ze wszystkimi grupami. Patrzę-dziecko podśpiewuje, klaszcze,przy pani ze starszej grupy. Okazało się, że pani intendent zabrała go na wycieczkę po przedszkolu, był w innych grupach, podobało się, powiedział paniom, że "nie ma już w sobie tej smutności" co je zachwyciło. Widzimy wszyscy, że kiedy jest zajęty fajną zabawą, smutek i tęsknota mijają. Cieszę się, że mieliśmy taką szansę, żeby mimo niewłaściwego podejścia jednej osoby, dziecko miało szansę odnaleźć się w przedszkolu.Nie czuję się już jak matka dziwoląga manipulującego otoczeniem. Dzięki waszym radom (dzięki:-)), postawiłam się tej osobie i szczęśliwie okazało się, że mam wsparcie w innych pracownikach placówki.W tej sytuacji czuję w sobie siłę do dalszych zmagań, pozdrawiam.
Pełna wersja