ata99
15.10.10, 22:01
Pisałam niedawno o problemach z zostawianiem synka w przedszkolu ("co robię źle").Zostawianie nie jest już problemem, problemem jest to co dzieje się dalej.Dziś zostałam wezwana przez nauczycielkę synka, który dostał " ataku histerii" w opinii pani. Bała się, że może sobie coś zrobić.Sytuacja wygląda tak, że zostawiam uśmiechnięte i zapewniające mnie o "niepłakaniu" dziecko, a po powrocie mam informację zwrotną, że płakał. Płakał z dnia na dzień coraz dłużej, aż dziś zostałam wezwana po godzinie, bo dostał szału.Wrzeszczał tak, że cale przedszkole się zbiegło. Pani w przedszkolu nie wie co mi poradzić, podobno takiego przypadku nie było (?).To może tu uzyskam radę, czy zabrać go np. po godzinie w pon,. czy przetrzymać dłużej? Mam podejrzenie, że synek chce mieć panią na wyłączność i próbuje to wywalczyć okazując b. silne emocje. Jak mu pomóc? Dzisiaj podobny atak rozpaczy miał miejsce przy wychodzeniu taty, po południu. Mąż przeciągał wyjście, na prośbę synka, jeszcze to , jeszcze tamto, aż stało się jasne, że nigdzie nie pójdzie tym sposobem. Po wyjściu taty, dziecko rozpaczliwie b. spektakularnie i głośno okazywało niezadowolenie, by po chwili wskoczyć do kąpieli z uśmiechem. Dla mnie to walka o postawienie na swoim, tylko jak to rozegrać z przedszkolem. Proszę o pomoc.Bardzo.