Gość: Weronica8520
IP: *.opera-mini.net
21.10.10, 12:20
Wczoraj po raz kolejny miałam rozmowę z wychowawczynią syna: że nie je i źle go wychowuje bo nie chce jeść warzyw, że ma agresywne zabawy, które zawsze wszczyna, że to jego wina, że 3 chłopców biło go po brzuchu a on się nie bronił, że udaje wyścigówkę i agresywnie maluje, nie słucha poleceń pań, że źle go wychowuję bo mówię do niego zdrobniale, a do dzieci nie mówi się zdrobniale, że okazywał złość tupiąc. W domu jego zachowanie jest inne, jest uśmiechnięty, radosny, poleceń zazwyczaj słucha, ustępuje bratu (gdy uzna że może), rysuje, koloruje, lubi słuchać jak czytam książki na dobranoc, ale też lubi aktywność fizyczną, ma w sobie dużo energi, biega po podwórku, na placu zabaw, z chęcią opiekuje się zwierzętami. Do pań nie ma wcale zaufania, czasem porównuje je do "demonów", dlatego nie powie im że dzieje mu się krzywda, bo uważa że byłaby to jego wina, a poza tym on nie lubi skarżyć. Dlatego kazaliśmy mu się bronić w sytuacji, gdy ktoś go bije, bo on chciał uciekać. Proponował też że będzie mówił pani, ale znowu będzie jego wina że go biją!