po szpitalu...

30.10.10, 22:27
zacznę od tego, że moja 4letnia córeczka jest bardzo wrażliwa. bardzo bardzo.
ostatnio była w szpitalu (zapalenie płuc), i mam wrażenie, że nie potrafi się po tym szpitalu dziewczyna pozbierać.
o szpitalu rozmawiamy (mówimy o wenflonach, o tym, że bolało, ale że dzięki temu jest teraz zdrowa, etc)
ale największy problem mamy z jedzeniem i wypróżnianiem się.
w szpitalu miała biegunkę - teraz boi się wypróżniać (wstrzymuje!). jak już się wypróżni to nie chce jeść, bo będzie musiała się wypróżnić. i takie zamknięte koło.
1,5 roku temu miała zaparcia nawykowe i strasznie boję się powrotu...

no i nie wiem co robić. ona na dodatek jest strasznym niejadkiem. jadła 3 rzeczy na krzyż, których teraz już nie chce jeść. chce pić tylko mleko i jeść krakersy (których i tak nie dostaje, bo nie je nic innego. ale przynajmniej o nich mówi...)

dodam, że po szpitalu zrobiła się nieustająco płacząco-jęcząca. ale to jest mniejszy problem, choć bardzo denerwujący :/ mam nadzieję, że minie z czasem...
    • agaciha Re: po szpitalu... 31.10.10, 12:14
      Hmmmm a moze przestancie juz mowic o tym szpitalu? Oczywiscie na pytania corki dot. szpitala odpowiadaj jak najbardziej ale skoro juz Jej wszytsko wyjasnilas to moze teraz odpowiadaj krociutko. Nie rozwodz sie nad kazdym pytaniem tylko odpowiedz i delikatnie probuj zmienic temat.
      Mala w szpitalu miala biegunke ale czy bolal Ja przy tym brzuszek, ze tak sie tego boi?
      Ja tez mam niejadka, w sumie to nie niejadka ale strasznie wybredna bestia mi sie trafila:) Ostatnio przeczytalam gdzies o pewnej zabawie: zakrywasz dziecku oczy i dajesz do sprobowania cos i dziecko musi zgadnac co to jest. Warto zaczac od smakow, ktore dziecko dobrze zna co by sie nie zniechecilo :) Moze uda Ci sie dzieki temu kilka wartosciowych gryzow Malej przemycic :)
      Powodzenia!
      • gacusia1 Re: po szpitalu... 31.10.10, 16:43
        Podoba mi sie ten pomysla lae na moje dzieci by nie dzialal ;) Moje dzieci musialy najpierw powachac i nawet gdyby mialy zasloniete oczy,powachaly i zapach by nie odpowiadal badz po zapachu odgadlyby co to,to z zabawy nici. No ale zawsze warto sprobowac :D
        • verdana Re: po szpitalu... 31.10.10, 19:43
          Dziecko po szpitalu ma prawo przez dłuższy czas być marudne, jęczące, mieć o wszystko pretensje do rodziców (bo szpital to ICH wina) i mieć zachcianki.
          Uwazam, ze to jest akurat ten moment, kiedy dziecko nalezy niepedagogicznie i obrzydliwie rozpuszczać.
          • alfika Re: po szpitalu... 03.11.10, 07:45
            zgadzam się
            i to rozpuszczać nawet krakersami
    • justyna_dabrowska Re: po szpitalu... 02.11.10, 13:12
      Zgadzam się z Verdaną.

      Pozdrawiam
      JD
      • zagatka Re: po szpitalu... 02.11.10, 20:50
        jasne, też się zgadzam z Verandą w temacie jęczenia. i ja wcale dziecka za to nie stawiam do kąta, wręcz przeciwnie (a że mnie to denerwuje to już inna para kaloszy, radzę sobie z własnymi nerwami).

        ale problem z jedzeniem i wypróżnianiem pozostaje. i tu nie wiem jak temat ugryźć...
        • morekac Re: po szpitalu... 02.11.10, 21:24
          A ja bym jej dawała te krakersy i mleko, i nie robiła problemu z tego, że chce jeść tylko to. A jeśli boi się biegunki, i jechania do szpitala - zakupiłabym jakiś środek antybiegunkowy i oznajmiła dziecku, że przecież zawsze można tego użyć...
          BTW: skoro prawie nie je, to z czego ma być ta kupa?
          • verdana Re: po szpitalu... 02.11.10, 22:03
            Chwilowo dawaj jeść tylko to, nz co ma ochotę. Bardzo dobry pomysł z tym "lekarstwem" antybiegunkowym, ja bym je nawet "podawała' - czyli dawała placebo, jakąś witamine, lub łyżeczkę wody o dziwnym smaku (np. osolona), mowiac, ze to llekarstwo zapobiegające biegunkom.
        • alfika Re: po szpitalu... 03.11.10, 07:52
          u nas po rotawirusach był taki sam problem
          nie dośc, że z dietą - bo całkowicie obrzydziły się córce lekkie, zdrowe jabłka duszone, ryż i gotowane mięsko, to własnei ze strachem przed wypróżniniem

          u nas się udało przełamać po tygodniu - jak trzymała do oporu, wymyślłam zabawę - a ciekawe, jaka ta kupk będzie? różowa? fioletowa brzowa? jak kiełbaska czy jak kółeczo? no, trudno, zabawa nie najwyższych lotów, ale wybitnie skuteczna
          plus tłumaczenie, że już jest zdrowa i że z kupką będzie wszysko w porządku
Pełna wersja