zabulin
03.11.10, 12:33
Witam
Syn ma 2 latka i 9 m-cy. Od początku września chodzi na zajęcia adaptacyjne do przedszkola. raz w tygodniu - 2 godziny (w przyszłym roku bedzie mial 3 lata i planujemy go poslać do przedszkola).
Zajęcia maja stały schemat: są zabawy na dywaniku (tance w kółku, śpiewanie, zabawa z instrumentami), potem zajecia artystyczne (malowanie, lepienie, rysowanie, itp). Po przerwie na posiłek dzieci idą do pokoju z wielkim basenem z kulkami i tam się bawią.
Synkowi bardzo się tam podoba: duzo mówi, rozmawia z paniami, uwielbia zajęcia plastyczne i w basenie, ale....
za nic na świecie nie pojdzie do kołka, nie zatańczy z dziećmi, w ogole nie chce wejść na ten dywanik.Proszony, namawiany, mowi "nie chce, jestem zajęty." Obserwuje tańczace dzieci, porusza ustami, buja się w rytm melodii, ale do kolka nie wejdzie. Ewentualnie uklada wtedy klocki.
Nie wiem w czym jest problem. Tak mysle, ze gdyby to była niesmialość, to siedziałby jak trusia cały czas, a on ma tylko tak z tym tańczeniem i wejsciem na dywanik, gdzie te dzieci tańcza, czy bawią się instrumentami.
Potem w domu chce tanczyć, robic kołeczko, razem śpiewamy albo robi to sam.
Troche sie martwie, ze pojdzie na "cały etat" do przedszkola i bedzie taki wyobcowany :-(
Na razie jest z niania, chętnie się bawi z dziećmi jak do kogoś jedziemy, uwielbia swoich kuzynów.
Skąd ta niechęć do tego typu wspolnych zabaw?
Zapytany o te tance: mówi, ze nie bedzie tanczył i juz.
namawiać, martwic sie, jakos mu pomóc?
Proszę o odpowiedź.