Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc

04.11.10, 11:56
Witam,
postanowilam odejsc od meza. Pomine szczegoly. Chodzi mi o to, ze maz uwaza iz istnieje cos takiego jak "bycie razem dla dobra dzieci". Ja mam na ten temat odmienne zdanie. Moje argumenty niestety w zaden sposob go nie przekonuja.
W zwiazku z tym prosze o pomoc w postaci linkow, tekstow zrodlowych na ktorych moglabym sie oprzec.

Dziekuje za pomoc.
    • eastern-strix Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc 04.11.10, 13:40
      Dla dobra dziecka to mozecie isc na terapie malzenska, zeby zaczac porzekazywac dziecku pozytywne wrorce relacji pomiedzy dwojgiem doroslych ludzi.

      Niezmienianie niczego i tkwienie w relacji pelnej chlodu, wzajemnych oskarzen itp nie ma z dobrem dziecka nic wspolnego.

      Twoj maz ojcem bedzie zawsze, on sie nie rozwodzi z dzieckiem tylko z Toba.

      Znalazlam troche linkow, ale mysle, ze rozmowa z terapeuta rodzinnym bylaby lepsza. Moze jest co ratowac, ale to oznacza WYSILEK. Jesli emzowi zalezy na dobru dziecka, to moze namowi Cie na terapie zwiazku.

      W kazdym razie niezmienianie niczego i zaciskanie zebow raczej dziecku zaszkodzi niz pomoze. Dizecko jest wrazliwe na mowe ciala, nie da sie go oklamac odgrywajac teatrzyk. Jesli nie nauczy sie jak wygladaja poprawne relacje dwojga kochajacych sie ludzi, to moze juz zawsze miec tego nieprawidlowy obraz.

      To sa teksty popularnonaukowe, wyslalam linki na poczte gazety bo tu mi krzyczy,ze spamuje.

      Pozdrawiam.
      • bigbabs Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc 05.11.10, 11:24
        Dziekuje za pomoc - otrzymalam, przeczytalam, zapisalam.
        Oby poskutkowalo.

        Pozdrawiam.
        B.
        • aglaonike77 Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc 05.11.10, 12:04
          tak... uważam podobnie ... jeżeli chcesz spróbować ratować małżeństwo, masz na to siły, to przede wszystkim spróbuj przekonać męża do wspólnej terapii rodzinnej. wiem że nie jest to proste (ja mojego namawiałam ok. 8 m-cy - a nie byliśmy jeszcze na etapie rozmów o rozwodzie , ot kryzys małżeński, mijanie się ..) ale może się udać. Ja mojemu wysyłałam różnego rodzaju linki do różnych tekstów psychologów rodzinnych, oraz na strony poradni. Coś tam czytał i sam wyciągał wnioski, w końcu SAM zrobił pierwszy ruch i załatwił terapię.
          Myśle też że jeżeli wszystko poszło za daleko i nie masz już sił i chęci walczyć to powinnaś na taką terapię pójść sama ze sobą (aby mieć fachowe wsparcie).
          polecam linki : www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=62
          rozwody.wieszjak.pl/rozwod; separacja.pl/
          www.rozwod.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=100075&Itemid=101442
          www.eporady24.pl/oddalenie_pozwu_o_rozwod_jak_wziac_rozwod_i_przekonac_sedziego,pytania,3,18,2603.html
          • bigbabs Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc 05.11.10, 18:39
            Dziekuje serdecznie.
            Niestety maz rzucil okiem na artykuly i stwierdzil ze jestem niepowazna,ze bzdury itp.
            No coz, trudno.

            Pozdrawiam.
            • Gość: _mr Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc IP: *.adsl.inetia.pl 05.11.10, 22:49
              Trudno udzielać rad jak się się nie wie dokładnie o co chodzi, ale na pewno to przemyślałaś. Jeżeli uważasz, że nie nie możecie razem już żyć, że zrobiłaś wszystko co mogłaś, wykorzystałaś już wszystkie opcje i bycie razem jest męczarnią, to dla tzw dobra dziecka nie ma sensu ciągnąć takiego związku. Dziecko ma mieć szczęśliwe dzieciństwo, widzieć w domu miłość rodziców, szacunek, radość, a nie ciągle awantury w domu itp - jeśli tak jest, to dla dobra dziecka zaoszczędź mu tego.
              Ja swoją mamę podziwiam właśnie za to, że ponad 30 lat temu miała odwagę odejść z 2 dzieci od męża - pijaka i sama nas wychowała, uważam na pożądnych ludzi. Gdyby tego nie zrobiła - nie wiem gdzie bym dzisiaj była.
              • nowy99 Re: Razem dla"dobra dzieci"-prosba o pomoc 06.11.10, 00:18
                Masz takie samo prawo do szczęścia z kimś jak inni - jeśli pragniesz odejść, odejdź.
                Może mąż kocha dzieci i obawia się, jak będzie mógł w miarę regularnie sie z nimi widywać - faceci też cierpią w takich rozwodowych sprawach, bo nie dość, że kobieta odchodzi, to jeszcze dzieci się fizycznie (chodzi o odległość zamieszkiwania dzieci od ojca) oddalają - na zawsze.
                Dlatego naszym zadaniem jest w takiej sytuacji wykazywać się empatią, zrozumieniem uczuć facetów, ojców i umożliwianie tychże spotkań, jak najwięcej, ile się da. Bo jeśli będziemy ograniczać, to z czasem ojciec się usuwa w cień - schodzi z drogi. A to odbija się negatywnie na dziecka psychice.
Pełna wersja