Niejadek...przy tym anemia...

14.11.10, 17:23
Witajcie,
potrzebuję pomocy w sprawie niejadka, wiem wiem na tym forum to wszystko już było ale nie jestem w stanie przeczytać tych wszystkich postów.
Mały je kilka rzeczy z apetytem może wymienię :
naleśniki z cukrem lub nutellą, parówka, chleb z szynką czasem chleb z serkiem topionym i zupy .zupy gotuję więc co drugi dzień na dwa dni.zje jeszcze pierś z kurczaka oczywiście smażoną,kotleta mielonego,a z warzyw świeżych-ogórek zielony,mizeria.
mały ma słabe wyniki krwi, stwierdzona lekka niedokrwistość.
jedzenie wygląda tak: w weekendy siadamy wszyscy do posiłków, my jemy,mała je,mały gada,gada gada, w trakcie kilka razy przypominamy żeby wziął się za jedzenie bo np. chcemy jechać na przejażdżkę rowerową lub po prostu idziemy na spacer i nie będziemy czekać ,my w trójkę kończymy mały wtedy zaczyna prosić żeby mu pomóc, warunek jest taki: jak sam je/stara się to pod koniec mu po prostu pomagamy ale jak siedzi i tylko gada, to mu nie pomagamy i o tym dobrze wie.my kończymy i zbieramy się do wyjścia i wtedy panika,wrzask żeby poczekać...nastawiamy mu stoper na np. 10 min i czekamy ale on oczywiście dalej ma inne sprawy.i nie je,wychodzimy-awantura-wszyscy już podenerwowani, albo mu pomagamy albo wychodzimy z nim mimo że nie skończył jeść... ja nie wiem jak w takich sytuacjach postępować.
dzisiaj na obiad spagetti-zawsze lubił ,dzisiaj nie...więc znowu napięcie,my w trójkę zjedliśmy (dodam że córka 1,5 roku je sama,widelcem czy rękami,zjada całą swoją porcję) on nie ruszył nawet, nie będzie jadł-zrób mi kanapkę-powiedziałam że nie,ja ugotowałam dzisiaj spagetti i wszyscy jemy spaghetti a jak nie chce to niech nie je, no i zabrałam talerz., ostatni posiłek dzisiaj był o 12-rosół ,potem na rowerze przejażdżka ,wybiegał się i o 16 spagetti którego nie zjadł,teraz jest już po 17 i nie je dalej, chce chleb a ja nie mam ochoty mu dać chleba,proponujemy mu nadal to spagetti...
co ja mam z nim robić?? jak postępować ?? ustąpić i dać chleba czy konsekwentnie to spaghetti...które jadł przecież zawsze...

w domu jest nerwowo...

gdyby nie to jedzenie/niejedzenie mielibyśmy sielankę chyba...
    • basia013 Re: Niejadek...przy tym anemia... 14.11.10, 18:13
      nerwowo nie wytrzymamy chyba tego
      M jest duuużo spokojniejszy ode mnie,wziął go na męską rozmowę nie wiem o czym była,przyszli,M podgrzał jedzenie i maly miał czas na jedzenie, oczywiście siedział i nadal nie jadł...po jakiś 20 min M nastawił mu stoper,oczywiście nadal nie zjadł,nie wiem czy 1/3 zjadł ze swojej porcji...
      problem rozwiązało by karmienie jego ale czy to aby jest dobry pomysł? przy tej anemii pewnie tak.sama nie wiem jak mamy z nim postępować.
      w tygodniu chodzi do przedszkola na 5 h dziennie i łapie się na zupę której oczywiście też nie zjada,kilka łyżek i koniec.przychodzimy z przedszkola i w domu je zupę ( muszę go przeważnie nakarmić)
      sama nie wiem jak mam postępować z nim , czy po prostu karmić dla świętego spokoju i lepszych wyników? chyba to będzie jednak najrozsądniejsze,może w końcu przyjdzie czas że zacznie jeść sam... przyjdzie???
      M twierdzi że powinien jeść sam i właśnie w weekendy są tarcia na temat jedzenia,ja dla świętego spokoju bym nakarmiła i już....
      ech
    • verdana Re: Niejadek...przy tym anemia... 14.11.10, 21:41
      1. Za dużo napięcia, za mało luzu.
      2. O ile uwazam, ze jeśli dziecko nie chce na obiad tego, co zostało podane - to niech nie je, nie muszisz mu przyrzadzać czego innego, to katowanie go na kolejne posiłki tym, czego nie chciał zjeść to obrzydzanie mu jedzenia w sposób systematyczny i jak widać skuteczny. Czy Ty zawsze masz ochote na to, co zwykle lubisz? Nie masz dnia, kiedy odrzuca Cię od ulubionej potrawy?
      Cóz, moim zdaniem to napięcie przy posilkach, awantury, wmuszanie w dziecko tego, na co nie ma ochoty sprawiają, ze jedzenie kojarzy mu się z przykroscią.
    • candyca Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 01:48
      Nie wydaje mi sie,ze slabe wyniki krwi spowodowane sa "niejedzeniem" bo z opisu menu dziecka widac,ze jest ono calkiem niezle-jak na niejadka.
      +Nie piszesz ile syn ma lat. Jesli jest sytuacja taka,jak dzis,ze zjadl rosol o 12 a o 17 byl glodny(!!!) i chcial chleba,to trzeba bylo powiedziec by sobie tego chleba zrobil sam albo ,jesli jeszcze nie potrafi,to mogl wyjac z lodowki to,z czym chce kanapke,przygotowac chleb a Ty powinnas mu to przygotowac. Czy Twoje dziecko nie moze sobie samo wziac z lodowki tego,na co ma ochote np. jogurt,kawalek szynki,sera,klopsa mielonego? Bez zmuszania?
      Po co ten caly cyrk z nastawianiem minutnika skoro on i tak wie,ze na spacer pojdzie obojetnie czy zje czy nie? A moze by tak wlasnie nie poszedl? Moze by tak nie pojechal na wycieczke jesli wczesniej warunkiem bylo zjedzenie objadu? Osobiscie nie lubie takich metod,bo skoro dziecko nie chce jesc to znaczy,ze nie jest glodne,a ze wolno je? To i lepiej dla niego,dla jego zdrowia i sylwetki.
      Czy Ciebie w domu zmuszano do jedzenia?
      • basia013 Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 08:12
        mały ma 3,5 roku i do lodówki niestety nie sięga jeszcze...
        tak, mnie zmuszano niestety do jedzenia, aż do wymiotów...
        dzisiaj rano wybrał sobie z czym chce chlebek na śniadanie i niestety też go nie zjadł!poszedł do przedszkola z kanapką z dżemem (który sobie też wybrał ale normalnie go nie lubi...!może do dziś nie lubił)
        o 11 ma zupę w przedszkolu ,zjada parę łyżek i odbieram go o 13 i w domu jemy zupę...tę zjada chętnie(jak nakarmię) jak mam przekrój tego co zjadł do południa to oczywiście że go karmię bo inaczej do drugiego dania znowu nic???i tę zupę nie wciskam mu ,nie karmie na siłę,zjada chętnie a jak mówi że już nie chce to nie mówię -jeszcze jedną ,jeszcze za mamę itp.to co ja słuchałam w dzieciństwie.
        oczywiście że były akcje że wychodziliśmy bez niego ale wiadomo jak to się kończy-histeria no i wiadomo, że trzylatka nie zostawię w domu!
        hematolog nie zapisał nam żadnych leków wyraźnie powiedział że anemia do korygowania dietą ... ale jak tu korygować "taką" dietą.
        to że wolno je to też jest czasem problem, ja nie mogę zawsze czekać na niego wieczność,mam jeszcze drugie dziecko i czasem musimy gdzieś wyjść "na czas" a jak pada hasło-wychodzimy to jest znowu akcja-ja jeszcze będę jadł!! ja chcę jeść!...ale wtedy niestety i tak wychodzimy...

        ok, czas na zmiany, co mam zrobić?
        a może czego nie robić?

        dla nas wszystkich te posiłki są męczące więc chętnie to zmienimy... jestem tu bo szukam pomocy i opisałam tak jak u nas jest...niestety.

        mam go karmić czy nie?
        ma jeść tylko to co chce, ok, nawet cały tydzień, nie ma problemu będę robić
        • verdana Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 09:01
          Nic nie robić - uznać, ze jak nie chce, to niech nie je. Nie dawać dwch dań, dla wielu dzieci zupa i drugie to za duzo (dla mnie też). Przestać zastanawiać się, czy zjadł, czy nie, przestać zwracać na to uwagę, powiedzieć pediatrze, że dziecko niejadek i dietą niczego nie skorygujesz, niech zapisze żelazo.
          • basia013 Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 11:16
            u nas dwa dania nie są jedno po drugim,zupę je po powrocie z przedszkola a drugie jak M wraca i jemy wszyscy wtedy...to około 17 jest. po zupie idziemy na dwór,wybiega się ,wyjeździ na rowerze i teoretycznie powinien być głodny i jeść drugie...

            jakie człowiek jest w stanie krzywdy robić dziecku " w trosce o jego dobro"
            maskara.
            a co z tym karmieniem? karmić go czy nie karmić?? pytać go na co ma ochotę i przygotowywać mu to co lubi ?
            • Gość: dimma Re: Niejadek...przy tym anemia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 11:48
              moja corka 3.5- podobne menu.
              normą są 8h przerwy w jedzeniu, zjada dziennie ok 2 przyzwoitych posiłkow (jak na nią przyzwoitych).

              Jak jej nie smakuje nasz obiad, to nie musi jesc. nie musi nawet sprobowac. jak mowi, na co ma ochotę, to daję 1 raz. tzn. nie je obiadu, chce chleb. daję. jak potem mowi, ze chce np granata, a chleb lezy, tzn nie glodna i kombinuje. nie daję, pytam- jestes glodna?, mowi nie, to ja jej dziekuje, do nastepnego posilku, powiedz jak zglodniejesz.

              Posiłki staram sie podawac pod jej gust. nie widze problemu ze zrobieniem czegos specjalnie dla niej, jak wiem,ze nie zje naszego, o ile to dla niej jest proste (omlet, odgrzac cos z mrozonki - warzywa, kotleta, parowka z warzywem typu papryka, pomidor, suchy makaron-uwielbia, etc).
              Jak wychodzimy gdzies, a nie zje posilku przed, to zabieram ze sobą jabłko, wodę, banana lub chrupki chleb. wyjatkiem jest basen, gdzie musi byc najedzona, ale odpowiednio wczesniej, nie tuz przed. wtedy jak nie chce jesc daje po prostu kakao, to zawsze jej wchodzi.

              Generalnie LUZ, LUZ, LUZ. niech to co dostanie bedzie zdrowe. w dni kiedy jest chora i nic nie chce, pozwalam na wiecej kakao i np. biszkopty, bo wiem, ze nic innego nie bedzie i tak chciala.

              Co uwazam za swoj sukces: corka LUBI jesc. tyle, ile potrzebuje. ale to jest dla niej przyjemnosc.

            • edit38 Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 14:18
              U nas jest bardzo podobnie jak u Ciebie. Mała ma 3,5 roku od zawsze była niejadkiem, jadła mało ale tym się już od dawna nie przejmuję, martwi mnie jedynie to że jej menu jest bardzo ubogie, jeszcze gorsze niż u Was. Mała mogłaby jeść całymi tygodniami jogurty, serki i inne przetwory mleczne (najlepiej gdyby były słodkie) Lubi parówki i jajko na miękko ale raz na jakiś czas. Kanapka dla niej to bułka z dżemem. Obiadów najchętniej nie jadłaby wcale (łaskawie będzie jadła gdy ją karmię ale tylko kilka łyżek i to nie zawsze)
              Warzyw nie jada wcale jedynie tylko to co uda mi się jej wcisnąć w zupie pod warunkiem że to nie jest marchew (ostatnio sama prosi o marchewkę ale surową i potrafi zjeść nawet pół średniej wielkości) Z owoców je tylko jabłka, gruszki i banany. Nie jada wcale ryb, mięso je od święta.

              basia013 napisała:


              > a co z tym karmieniem? karmić go czy nie karmić?? pytać go na co ma ochotę i pr
              > zygotowywać mu to co lubi ?
              >

              U nas pytanie na co ma ochotę nie ma sensu, w sobotę np zażyczyła sobie spaghetti a gdy położyłam talerz na stole zaczęła płakać że ona tego jeść nie będzie że ona chce zupkę.
        • morekac Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 09:59
          Jednym z objawów anemii bywa brak apetytu...
        • candyca Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 21:53
          Nie karmic!
          Nie zmuszac!
          Nie namawiac!
          Podac to,co dla wszystkich,jak nie zje to trudno,jak zje troszke to super.
          Witaminy z wieksza iloscia zelaza-koniecznie. Lekarz ma racje ale nie w Twoim przypadku.
          Postarac sie "ignorowac" problem. Tak,jak piszesz-masz jeszcze drugie dziecko-to sie nim zajmij zamiast skupiac uwage i emocje na starszaku podczas jedzenia.

          Ja tez bylam zmuszana do jedzenia i powiedzialam sobie,ze chocby nie wiem co to moich dzieci zmuszac nie bede. No i udalo sie. Starsze zyje "powietrzem" ;) a mlodsze bezproblemowe,chociaz karmione przeze mnie do 3 roku-bo mialo inne sprawy na glowie,wazniejsze niz jedzenie :D
    • Gość: ismena Re: Niejadek...przy tym anemia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 11:00
      Popełniasz podstawowy błąd- wokół jedzenia jest u Ciebie w domu ciągłe napięcie. Dziecko nigdy nie będzie kojarzyło jedzenia z przyjemnością, radością, tylko ze stresem, namawianiem, jedzeniem na czas, nerwami matki itd. Nie będzie więc chciało jeść.
      Stawiasz obiad, nie namawiasz, nie zachęcasz, nic nie mówisz. Jecie. Jeśli gada, czy zajmuje się czymś innym, trudno. Znasz dziecko, wiesz ile powinno mu zająć zjedzenie, po tym czasie bez nerwów, wypominania, grożenia zbierasz wszystko ze stołu. Uśmiechnij się i nie komentuj ile zjadł, że zaraz bedzie głodny itd., w ogóle nic nie mów. Przestań robić aferę wokół jedzenia. Po jakimś czasie (nie znaczy, że po dniu czy tygodniu), młody zacznie jeść. I jeszcze jedno- przestań liczyć łyżki zupy czy odstępy między posiłkami, bo to niczego nie zmieni poza tym, że się wkurzysz. Dziecko i tak będzie jadło jak chce.
      Lekka niedokrwistosc to nie jest duży problem, jeśli będzie większa młody dostanie żelazo i już. Lepiej niech przyjmie żelazo, niz ma trwałą nerwicę na tle jedzenia.
      • verdana Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 13:45
        Miałam w domu niejadka. Siadał do stolu, nic nie jadł, ale siadał chetnie. dawałam mu dwa posiłki dziennie, bo kolacji nawet nie próbowałam dawać. Czasem przez trzy dni nie jadł praktycznie nic.
        Nie jadł absolutnie niczego w czym było mleko, ser, śmietana, masło, nie jadł klusek, kasz, ziemniaków, większości jarzyn.owszem, jadłby czasem mięso, ale czasy były kartkowe.
        Był niższy od rówiesników o głowę. I co? I wyrósł, ma 180 cm , jak się okazało w wieku już dorosłym na uczulenie na mleko (czyli słusznie nie jadł) i jada nadal mniej -więcej 1/3 tego co przeciętny dorosly facet. Po prostu są osoby, które potrzebują o wiele mniej jedzenia.
    • Gość: mimi Re: Niejadek...przy tym anemia... IP: *.home.aster.pl 15.11.10, 15:30
      > Witajcie,
      > potrzebuję pomocy w sprawie niejadka, wiem wiem na tym forum to wszystko już by
      > ło ale nie jestem w stanie przeczytać tych wszystkich postów.
      > Mały je kilka rzeczy z apetytem może wymienię :
      > naleśniki z cukrem lub nutellą, parówka, chleb z szynką czasem chleb z serkiem
      > topionym i zupy .zupy gotuję więc co drugi dzień na dwa dni.zje jeszcze pierś z
      > kurczaka oczywiście smażoną,kotleta mieloneg
      o,a z warzyw świeżych-ogórek zielo
      > ny,mizeria.

      Z opisu strasznie niezdrowe to menu. Mnostwo cukru, zarcie wysokoprzetworzone (serki topione, szynka, parowki - polecam lekture skladu tych smakolykow). I dlaczego piers kurczaka jest OCZYWISCIE smazona???
      Wg. mnie problem nie polega na tym,ze dziecko je malo ale, ze je niezdrowo. Nie dziwie sie, ze ma anemie. Gdzie tu witaminy, zelazo????
      • ratyzbona Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 15:49
        Przecież tu jest napisane co dziecko lubi a nie co jest mu serwowane. poza tym w zupie może być mnóstwo warzyw.
      • Gość: gość portalu Re: Niejadek...przy tym anemia... IP: 85.222.78.* 15.11.10, 17:21
        Zgadzam się!!! Przecież to są same niezdrowe rzeczy. Naleśniki z cukrem? Parówki? Jak można coś takiego dać małemu dziecku ? Kiedyś, w czasach kiedy nie wiedzieliśmy o tym z czego robione są parówki, ale teraz? Dziecko to lubi? Ale chyba samo sobie po raz pierwszy takiego jedzenia nie zaserwowało? Mój syn też mało je , ale nie zapycham mu żołądka czymś takim. A co do zup to ciekawa jestem jak są robione? Jeśli na zwykłych kostkach, albo na wywarze z mięsa, to chyba nie ma w nich żadnych składników odżywczych, oprócz tej małej garstki z wygotowanych warzyw. Radzę wymyślić jakieś nowe menu.
        • basia013 Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 18:14
          tak ,je naleśniki z cukrem pudrem bo inaczej nie zje w ogóle.parówki też je , taka ze mnie wyrodna matka.
          zupy gotuję przeróżne,chyba oprócz falków to wszystkie jakie są możliwe , nie gotuję na żadnych kostkach rosołowych tylko na mięsie,kurczak,indyk,wołowina, które wkrajam dzieciom potem do zupy albo wykorzystuję do drugiego dania , tak jak np.wczoraj do spaghetti . ciekawe jak Ty gotujesz zupy? może podasz jakiś ciekawy przepis na super zdrową zupę,chętnie się nauczę.
          gotuję zupy-kremy,gotuję z soczewicy,fasoli,brokuła,kalafiora,kapusty kiszonej,ogórków kiszonych,buraczków czerwonych,
          możesz podać mi jakiś przykład na to nowe menu? bo ja już chyba wypróbowałam wszystko...
          jakieś konkrety jak chcesz na prawdę pomóc...
          z owoców je banany i jabłka i tyle -nie jestem w stanie go do niczego innego przekonać
          dziękuję i pozdrawiam
          • edit38 Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 19:47
            Ktoś kto nie ma takiego problemu jak matki dzieci które nie chcą nic nieznanego ruszyć nie zrozumieją tego, takie osoby oczywiście będą osądzać i twierdzić że same jesteśmy sobie winne skoro nauczyłyśmy dziecko jeść takie świństwa. Ja miałam straszne problemy z rozszerzaniem diety ponieważ moje dziecko było bardzo często obsypane i bałam się jej cokolwiek nowego podawać więc czekałam aż jej wszystko zniknie aby spokojnie podać coś nowego i wtedy znowu coś jej wyskoczyło więc "podejrzanym" było to co dostała i znowu było czekanie z nowym produktem i tak w kółko (gdy miała ponad rok to jeszcze nie spróbowała jajka i dlatego miałyśmy nawet odroczoną szczepionkę na odrę różyczkę i świnkę)
            Do tego doszło jeszcze to że nie chciała nawet patrzeć na coś czego wcześniej nie jadła. I co miałam pozwalać na to aby 1,5-2 roczne dziecko jadło tylko mleko i jogurty bo z tym większego problemu nie było a na inne "odpowiednie" pokarmy patrzeć nie chciała, czy próbować podawać jej mniej odpowiednie rzeczy (takie jak bułka z dżemem czy parówki) aby jednak nauczyła się gryźć i przełykać.
            Najdziwniejszym w tym wszystkim jest to że jeśli dostała coś czego nie znała to nawet patrzeć na to nie chciała ale gdy dziadek dał jej kawałek czekolady czy lizaka (których też wcześniej nie znała) to od razu zjadła, do tej pory się zastanawiam skąd ona wiedziała że to jest słodkie.
            • morekac Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 10:20
              No, ale może lizaki i czekoladę mloda wcześniej widziała? Dzieci potrzebują zobaczyć kilkanaście razy daną potrawę , zanim ją do ust wezmą. Takie instynktowne zabezpieczenie przed otruciem....
              Moja mlodsza córka, jako 3-7 latka jadała wyłącznie kurczaka lub kiełbasę, frytki, ziemniaki, ryż, makaron, pizzę margheritę (bez oregano) , rosół przecedzony przez sitko/pomidorową, jajko, ser żółty, mleko, jogurt, kefir, pomidory, ogórki, marchewkę, jabłka i banany. Oraz fasolkę po bretońsku.
              • edit38 Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 18:26
                morekac napisała:

                > No, ale może lizaki i czekoladę mloda wcześniej widziała? Dzieci potrzebują zob
                > aczyć kilkanaście razy daną potrawę , zanim ją do ust wezmą.

                Może i tak ale jeśli chodzi o lizaka to mała wcześniej widziała tylko i wyłącznie w sklepie, czekoladę widziała w domu napewno a pomidora przez 3,5 roku swojego życia nie wzięła do buzi (chyba że w formie ketchupu lub przecieru w pomidorowej) a pomidory widzi bardzo często to samo z ogórkami.
                • jola_ep Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 19:21
                  Mamy wkodowaną miłość do słodkiego (może dlatego, że w naturze cukier występuje razem z witaminami i minerałami w owocach). My jednak jako mądrzejsi od natury przygotowaliśmy sam cukier...

                  Przyznam, że w przypadku mojego syna, który jadał słabo, a słodycze kochał (mistrz w manipulowaniu babcią, która kupowała mu zawsze coś słodkiego ;) ) wprowadziłam zakaz jadania słodyczy w dnie powszednie (także unikałam słodkich potraw, a do picia była głównie woda). Myślę, że pomogło. W każdym razie do dziś lubi wodę ;) owoce, jada prawie wszystko (choć stosunkowo mało) z apetytem i chętnie, a słodycze nadal lubi (choć z umiarem)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                • morekac Re: Niejadek...przy tym anemia... 17.11.10, 09:24
                  Jedno z moich dzieci do 5 roku życia raczej nie tykało pomidorów, chyba że był to sos pomidorowy/ketchup. Od tego się nie umiera.
                  I jeszcze miała takie akcje, że nie jadała wcale surówek - wyłącznie osobne, niezmieszane warzywa typu ogórek/ogórek kiszony/marchewka do pochrupania. Nadal żyje i całkiem nieźle się miewa.
                  • edit38 Re: Niejadek...przy tym anemia... 19.11.10, 13:19
                    A czy ja pisałam że się umiera?
                    Ja się wypowiedziałam na temat tej wypowiedzi:
                    "No, ale może lizaki i czekoladę mloda wcześniej widziała? Dzieci potrzebują zobaczyć kilkanaście razy daną potrawę , zanim ją do ust wezmą. Takie instynktowne zabezpieczenie przed otruciem.... "
                    która może sugerować że u mnie w domu niezdrowe jedzenie jest na porządku dziennym. Napisałam tylko że to co napisałaś nie sprawdza się w przypadku mojego dziecka które nie jada warzyw które widzi bardzo często a skusi się na smakołyk który widzi po raz pierwszy (lizaki widziała wcześniej tylko w sklepie więc nawet nie wiedziała że to służy do jedzenia)
        • jola_ep Re: Niejadek...przy tym anemia... 15.11.10, 20:09
          > A co do zup to ciekawa jestem jak
          > są robione? Jeśli na zwykłych kostkach, albo na wywarze z mięsa, to chyba nie
          > ma w nich żadnych składników odżywczych, oprócz tej małej garstki z wygotowanyc
          > h warzyw.

          A co złego jest w zupach?
          Czy dodatek mięsa do zupy sprawia, że "znikają" składniki odżywcze? (tak zrozumiałam)
          I czym się różni zupa od drugiego dania oprócz większego dodatku wody? Tym, że mięso gotowane (o ile jest), bo warzywa i tak są zwykle gotowane ;)

          (a swoją drogą to surówki podobno są przereklamowane jeśli chodzi o wartość odżywczą)
          (i zawsze można znaleźć teorię według której nasz sposób odżywiania się jest fatalny ;) )

          Pozdrawiam
          Jola

      • Gość: asia_i_p Re: Niejadek...przy tym anemia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 08:29
        Witaminy w zupach. Żelazo w tych straszliwych naleśnikach (jajka) i w tej straszliwej szynce oraz okropnych kotletach.
        Do autorki wątku: linkuję ci artykuł o żelazie w diecie, dla mnie też nowość. Wynika z niego, że problemem może być to, co zjada równocześnie ze źródłami żelaza, bo zmniejsza wchłanianie żelaza.
        www.we-dwoje.pl/zrodla;zelaza;w;diecie,artykul,2681.html
        Może jeżeli te same potrawy uda ci się poukładać inaczej, sytuacja się poprawi.
    • basia013 ulga... 16.11.10, 09:12
      Poczułam straszną ulgę ,jakby ktoś zdjął ze mnie jakiś straszny ciężar .nie muszę już zwracać uwagi jak je,czy je,prosić jedz synku...
      on jest też zdezorientowany :) nie wie o co chodzi.wczoraj obiad na stole,poinformowałam że jest na stole,najpierw nie przyszedł ,my jedliśmy,chyba zbity z tropu że go nikt nie pogania w końcu zajrzał w talerz,zjadł ile zjadł...odczekałam jeszcze trochę bo poszedł się bawić,w końcu zapytałam czy skończył bo chcę posprzątać."tak tak Mamo ,już zjadłem,nie chcę już" i tyle. przed kąpaniem zapytałam "czy ktoś chce jeszcze coś zjeść przed spaniem"? Tak ,Ja!zawołał...wybrał kanapkę z dżemem... (polubił jednak od wczoraj:)) wypił jeszcze kakao i tyle.dzisiaj rano też zjadł co wybrał (dżem)bez poganiania...ulga straszna.
      jutro idę do pediatry po żelazo.
      dziękuję wszystkim za pomoc!
      pozdrawiam
      • Gość: gość portalu Re: ulga... IP: 85.222.78.* 16.11.10, 12:03
        Nie jesteś wyrodną matką, napisałam tylko,że dieta Twojego synka wydaje mi się niewłaściwa. Problem z niejedzeniem jest mi doskonale znany! Mój syn jest młodszy, ma 19 miesięcy i nie chce jeść. I oczywiście jak każda matka martwię się tym bardzo i wciąż szuka sposobu jak i czym go nakarmić. Wywary mięsne nie są zdrowe, popularny rosół, przez tyle lat uznawany za najzdrowszą na świecie zupę wcale do takich nie należy. Ja gotuję bulion warzywny w większej ilości, mrożę i potem na tym gotuję zupę.
      • gacusia1 Re: ulga... 16.11.10, 23:16
        No to super :) Ja tak nie lubie tych watkow o "niejadkach" bo tak naprawde to problem tkwi czesto w matce lub babci. ;)
    • justyna_dabrowska Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 10:01
      Zalecałabym aby zdecydowanie i radykalnie "odczepić się" od sprawy jedzenia. W ogóle. Wyrzucic minutnik.
      Przestać zachęcać, namawiać, sugerować, wciskać, wpychać, dopytywać w przedszkolu itp itd. Podać żelazo i witaminy w suplemencie ( po rozmowie z lekarzem).

      Zmodyfikowac diete tak by nie było w niej cukru ( nutella tylko od święta).

      I dać spokój. Sądzę, że po pól roku dziecko zacznie jeśc jak człowiek, choc byc może dlugo jeszcze będzie bardzo konserwatywne i będzie sie ograniczac do określonych dań. Znam wiele takich dzieci - które tak miały.

      My,w Polsce, mamy traume związaną z głodem wojennym, i ta trauma jest miedzypokoleniowo przekazywana (na poziomie nieświadomym), w krajach gdzie nie było głodu dawno, nie ma tylku problemów z jedzeniem u dzieci...

      pozdrawiam
      jd
      • verdana Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 10:36
        To mi przypomina moją ciotke, urodzona w roku 1930. Była skrajnym niejadkiem, chuda jak patyk. Zamożni rodzice wezwali do niej doktora Korczaka. Korczak zbadał dziecko, pokiwał głową i powiedział "Będzie glodna, bedzie żarła. Nalezy sie sto złotych".
        I była w czasie wojny głodna, i żarłaby wszystko, gdyby miała co...
      • 0_rodzinna Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 11:17
        Wobec tego mam pytanie do Pani doktor. Jak długo można tak nie wspominać o jedzeniu. Moje dziecko jest jeszcze większym niejadkiem, a jak nie ma tego co lubi to nie je do momentu, aż zaśnie z głodu i osłabienia (w dzień, podczas gdy już w dzień nie sypia). Wtedy pozostaje wciskanie mleka z butelki przez sen. Do tego wpada w taką histerię (myślę że z głodu), że jak zobaczył to dziadek to z krzykiem kazał mi iść do psychatry z małą, bo był tak przerażony.
        • justyna_dabrowska Re: Niejadek...przy tym anemia... 17.11.10, 00:05
          Nie jestem "doktorem" i obawiam się, że tak juz zostanie....Załuję, ale moja edukacja zatrzymała sie na poziomie szescioletnich studiów podyplomowych w dziedzinie psychoterapii. To tak dla usciślenia:)

          Mozna nie wspominać o jedzeniu ale nalezy zapraszać dziecko na posiłki - to, co Pani opisuje przypomina "wojnę o władzę" z dwulatkiem. Obawiam się że nie o jedzenie tu chodzi ale o wymagania, granice i jasne zasady...

          Proszę napisac więcej o dziecku (np w jakim jest wieku) to będziemy wiedzieć coś więcej...

          pozdr

          jd
    • mskaiq Re: Niejadek...przy tym anemia... 16.11.10, 11:29
      Mysle ze robisz wszystko aby on uwierzyl ze to ty chcesz aby jadl. W taki czy
      inny sposob wymuszasz jedzenie na nim i w koncu on wierzy ze nie jest glodny
      ze, to ty chcesz aby jadl.
      Kiedy chce chleba ty mowisz ze moze miec spagetti, co utwierdza go tylko w
      takim przekonaniu.
      On wyparl swoja chec do jedzenia a nastepnie przypisal ze to ty tego chcesz.
      Kiedy ktos wypiera chec do jedzenia to juz wiecej jej nie ma w sobie i wtedy nie
      czuje ochoty do jedzenia.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • rulsanka Sam luz nie wystarczy 18.11.10, 22:34
      Spróbuj podawać kinder biovital z takiej dużej butli, jest w nim żelazo i to dostępne bez recepty. Mój syn mając anemię był strasznym niejadkiem. Pomiędzy wiekiem 13 a 19 miesięcy SCHUDŁ pół kilo. Nie miał dużej anemii, tylko mała wielkość krwinki na nią wskazywała. Po leczeniu ferrum lek a potem biovitalem zmienił się o 180 stopni. Zajada aż miło, lubi różnorodne rzeczy, w tym dziwaczne jak czarne oliwki.
      Jeżeli dziecko nie je, bo jest chore, to samym luźnym podejściem wiele nie osiągniesz (to znaczy z całą pewnością stres może zniechęcić do jedzenia już na zawsze). Musisz wyleczyć anemię. I ja na twoim miejscu bym młodego podkarmiała. Mój syn, obecnie już odżywiony do poziomu 10 centyla, czasem po prostu chce żeby go karmić. Czasem dlatego, że ma inne sprawy na głowie i woli się bawić, a czasem dlatego, że potrzebuje mojej uwagi. Ma 2,5 roku. Zazwyczaj wtedy go karmię, wiem że kiedyś to minie. Niektóre małe dzieci zapominają o jedzeniu nawet jeśli są głodne, szczególnie jak mają jakiś problem zdrowotny.
Pełna wersja