Czy uzalezniam od siebie dziecko?

09.12.10, 13:04
Uslyszalam takie zdanie dzis od mojej mamy.. Moja corka ma 14 miesiecy. Juz od jakiegos miesiaca non stop chce byc noszona na rekach. Najpierw chciala zeby ja brac na rece i wszystko pokazywac. Teraz tez tak robi, ale czasem mam wrazenie ze chce po prostu na rece bez powodu. Jak jej nie chce wziac to marudzi, zlosci sie, ale za chwile odchodzi. Zrobila sie tez z niej straszna przylepa - przychodzi do mnie mnie, przytula sie non stop, caluje. Mi jest milo, a moja mam uwaza ze sie ode mnie uzaleznia. Moja mama uwaza, ze spedzam z nia za duzo czasu, ze za malo ja zostawiam sama w lozeczku. Rzeczywiscie, w lozku zostawiam ja jak ide do toalety, czasem jak chce cos przy komputerze zrobic, ale nie dziedzi tam zbyt dlugo. A tak to spedzam z dzieckiem duzo czasu, duzo sie z nia bawie, czytam jej. Czasem jednak widze ze mimo to ona sie nudzi i wtedy wiesza sie na mnie chce zebym ja nosila po calym domu, zeby mogla pokazywac rozne rzeczy i ich dotykac.
Staram sie wykonywac obowiazki domowe, ale wg mojej mamy mam balagan, gdyz wlasnie zamiast zostawic dziecko, powinnam w tym czasie sprzatac.. Moze rzeczywiscie mieszkanie nie lsni blaskiem, ale balaganem tez tego nie mozna nazwac.
Czy moja mama sie czepia, czy ja na prawde za duzo spedzam czasu z dzieckiem?Jakich bledow nie popelnic, zeby dziecko nie stalo sie uzaleznione od matki?
    • joa66 Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:09
      Jakich bledow nie popelnic, zeby dziecko nie stalo sie uzaleznione od matki?


      Wydaje mi się, że trzeba się starać, żeby były też inne osoby, z którymi dziecko bez problemu zostaje (np. tata albo babcia).

      To, że dziecko woli mamę od łóżeczka nie jest moim zdaniem uzależnieniem od matki, to normalne.

      Problem jest chyba wtedy kiedy dziecko może nakarmić, ubrać, , bawić się itd TYLKO matka, bo inaczej jest płacz.
      • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:12
        Wlasnie zapomnialam jak tu wyglada sytuacja. Ja ja jestem w domu i sa inne osoby np maz, babcie itd , to corka bardzo czesto do mnie przychodzi sie przytulic, ale nie ma nic przeciwko wychodzeniu np z pokoju z innymi osobami. Z mezem spokojnie bawi sie w innym pokoju.
        Mimo ze nie wychodze sama z byt czesto, to nie ma problemu z zostawaniem z tata czy moja mama.
        • alishou Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:19
          Twitti, czesc:)
          Ja Ci powiem tak - nie robisz nic zlego generalnie. Po prostu przyzwyczajasz mala do noszenia.
          Czytalam, ze dzieci w tym wieku tak maja, powiewaz "rodzi" sie ich niezaleznosc. Z jednej strony chca do mamy, z drugiej - wiedza, ze moga cos zrobic same. Wszystko zalezy od postawienia granicy. U nas jest podobnie - czasem biore, czasem mowie, ze nie moge, bo jest juz duzym chlopcem, ze jest ciezki itp - i wtedy czesto odpuszcza.
          Ja bym nie mowila o uzaleznieniu, bo dziecko zawsze bedzie lgnelo do matki.
          Wprowadz moze jakies limity sobie znane, takie, zeby mala byla tez w miare usatysfakcjonowana i zeby sama mogla zaczac robic rozne rzeczy.

          Powiem szczerze, ze zaskoczylo mnie np. wkladanie dziecka do lozeczka jak idziesz do toalety czy robisz cos na kompie. Moj by to lozeczko rozniosl :)
          Chodzi samopas po domu i ze mna do lazienki tez :)))
          Wie, ze jesli chce, moze sobie isc gdzie indziej; jesli potrzebuje sie przytuli to przychodzi.
          generalnie i tak z nim sie bawie na podlodze, nawet laptopem, ale sporadycznie - korzystamz tego cuda jak spi :))))
          • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:26

            Czesc, czesc:) Nie zawsze ja biore, bo czasem mam juz dosc jej noszenia:) Wiec mowie jej ze mame bola plecy, albo staram sie odciagnac jej uwage do jakiejs zabawy. Ale nie zawsze pomaga. Na razie boje sie ja zostawic pod drzwiami ubikacji, wiec wole ja wlozyc do lozka. Mamy duze lozko 70x140 cm z dosc wysokimi barierkami, wiec jeszcze nie umie sama wyjsc z niego.
            • alishou Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:32
              A czemu ze soba nie bierzesz? ja wiem ze to intymne, ale wiesz - taki dzieciak jeszcze nie czai o co chodzi do konca w tym temacie.
              Moj synek w lazience nauczyl sie czyscic wszystko dookola za pomoca papieru toaletowego i szczotki, siadac na nocnik ale tylko siadac poki co :)) ), wsadzac ubrania do kosza na brudy itp :)
              Zostawiam zawsze otwarte drzwi (jak jestem sama) i on sobie tak kursuje :)

              To noszenie to zawsze dyskusyjna sprawa.
              Mlody czasem sie wkurzy i zrobi awanture, no ale co? Nie dam rady zawsze go nosic jak bedzie chcial.... A nie chce tez odmawiac zawsze
              • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:37
                NIe mowie ze nigdy mi sie nie zdarza brac do ubikacji, ale tylko wtedy jak chce szybko siku zrobic i nie chce mi sie do lozka jej wkladac. Ale to bardziej z lenistwa. Do lazienki zawsze ja biore jak ide sie myc. W tym czasie mala sie bawi, wyciaga pieluchy, rzeczy z szafki/ W kazdym razie jest wtedy sama soba zajeta:)
                • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:39
                  a odnosnie noszenia na rekach - malej nigdy nie przyzwyczajalam do noszenia. Od urodzenia nosilam ja tylko jak plakala. Z reszta ona nigdy nie lubila specjalnie noszenia. Polubila jak skonczyla roczek, a w zasadzie z chwila jak wszystko zaczela wystawiac wskazujacy palec z prosba o opisywanie wskazanych przez nia rzeczy.
                  • klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 15:19
                    > a odnosnie noszenia na rekach - malej nigdy nie przyzwyczajalam do noszenia. Od
                    > urodzenia nosilam ja tylko jak plakala. Z reszta ona nigdy nie lubila specjaln
                    > ie noszenia.

                    i teraz nadrabia po prostu. nie czuje sie wystarczajaco pewnie, więc woli eksplorować świat z Twoich rąk. njie limituj jej noszenia (błagam co do za pomysły :/ - nie do Ciebie Twitti). po jakimś czasie poczuje potrzebę naturalnego oddalania się od siebie, ale najpierw musi wiedzieć, że będziesz zawsze, gdy o to poprosi.
                    ponieważ noszenie może być trudne ze wzgledu na pkręgosłup, proponuję na spacery czasami chodzić z córką w dobrym ergonimocznym nosidle. możesz też po domu, kiedy jest bardziej marudna. a, żeby nie nadwyrężać kręgosługa staraj się wiele ciekawych rzeczy zniżać do poziomu podłogi. dzieci w tym wieku często wolą przybory kuchenne od zabawek, lubia bawić sie mąką, grochem itp. zastanów się co możesz małej zaproponować, żeby zaspokoić jej ciekawość. jak chodzi, to dzieci np. często uwielbiają wspólne odkurzanie i 'uczestniczenie' w pracach domowych.
                    to też dobry okres na pierwsze kontakty z rówieśnikami, wogóle czym więcej kontaku z różnymi ludźmi tym lepiej - a mama/tata jako bezpieczna baza obok.

                    nie przyzwyczaisz jej do noszenia, jeżeli nie będziesz tego robić jak już się rozmarudzi. jak zobaczy, że reagujesz na jej prośby, to sama odpuści: mama jest kiedy potrzebuję, więc mogę się spokojnie oddalać.
                    i tak jak napisałam, więcej atrakcyjnych (nie zabawek) rzeczy, czynności na wysokości wzroku dziecka
                    • klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 15:23
                      > nie przyzwyczaisz jej do noszenia, jeżeli nie będziesz tego robić jak już się r
                      > ozmarudzi.
                      dopiero jak sie rozmarudzi - bo sens wyszedł inny
                      limitowanie sprawi, że dziecko albo będzie bardziej uwieszone, albo odbierze to, że nie jest do końca bezpieczne, mama może nie przyjść kiedy będę potrzebowała, więc boję się oddalać, żeby poznawać świat
                    • klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 15:26
                      aha, poświęcanie obowiązków domowych, na rzecz zabawy z dzieckiem tez nei jest do końca dobra. lepiej ten czas poświęcić na włączenie córki (na razie bardziej jako obserwatora - 'przeszkadzacza' ;)) w to co robisz. czy to odkurzanie, czy gotowanie, czy malowanie się.
                    • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 19:48
                      klarci napisała:

                      > njie limituj jej noszenia (błagam co do za pomysły :
                      > / - nie do Ciebie Twitti).
                      Pewnie do mnie. Moja córka dla odmiany od urodzenia była noszona długo i na okrągło (chusta, MT itd) ale nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze ja mam na to siłę. Limitowanie jej noszenia kiedy świetnie radzi sobie na nogach nie robi jej krzywdy. Wierz mi. Jak napisałam już bliskość i bycie na rękach nie musi się równać obnoszenie po domu.
                      • klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 21:22
                        nie do Ciebie, ale proszę Cię limitowanie? a Ty byś chciała, żeby mąż Ci limitował buziaki, uściski, czas spędzany razem ...
                        :>
                        co innego staranie się zainteresować dziecko czymś, żeby nie przeciążać kręgosłupa, sadzanie w krzesełku obok, żeby mogło obserwować, mówienie, że mamusi jest ciężko, a co innego: wykorzystałaś dzisiejszy limit. z NFZtem mi się to kojarzy :P
                        • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 22:01
                          klarci napisała:

                          > nie do Ciebie, ale proszę Cię limitowanie? a Ty byś chciała, żeby mąż Ci limito
                          > wał buziaki, uściski, czas spędzany razem ...
                          Nie przyłożyłaś się do przeczytania moich wypowiedzi. Nie limituję dziecku bliskości. Może na mnie wisiec i cały dzień jeśli potrzebuje. Po prostu nie obnoszę jej po całym domu. To zasadnicza i kluczowa różnica. Jeśli chce, żebym gdzieś z nią poszła, to nie ma sprawy idziemy razem. Na ogół każda na własnych nogach. Nie sądzę, żeby to dziecku wyrządzało krzywdę. Z resztą nie patrz na to z perspektywy matki jednego dziecka. Co powiesz o kobiecie w ciąży. Też ma dwuletnie dziecko nosić po domu w ramach jego rozrywki?


                          > co innego staranie się zainteresować dziecko czymś, żeby nie przeciążać kręgosł
                          > upa, sadzanie w krzesełku obok, żeby mogło obserwować, mówienie, że mamusi jest
                          > ciężko, a co innego: wykorzystałaś dzisiejszy limit.
                          No a o czym ja pisałam w swoich wypowiedziach jak nie o tym? Zagalopowałaś się troszkę :)
                          • klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 22:38
                            nie obraź się joshima, ale to Ty się zagalopowałaś ;)
                            nie czytałam Twoich odpowiedzi, poza ta do mnie.
                            "Limitowanie jej noszenia kiedy świetnie radzi sobie na nogach nie robi jej krzywdy."
                            uważam, że robi krzywdę albo matka jest dostępna, albo nie, nie ma nic pośrodku

                            "Moja córka dla odmiany od urodzenia była noszona długo i na okrągło (chusta, MT itd) ale nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze ja mam na to siłę. "
                            przecież o tym pisałam, przeczytaj moje posty jeszcze raz

                            "Wierz mi. Jak napisałam już bliskość i bycie na rękach nie musi się równać obnoszenie po domu."
                            mylisz dwa różne pojęcia, bliskości i eksploracji. dziecko chce bliskości i wtedy nie trzeba go nosić, można się przytulać na siedząco, leżąco itp.. dziecko chce też poznawać świat, w którym żyje, zwyczaje, czynności bliskich itp. i do tego też nie trzeba nosić, przynajmniej nei zawsze dziecko tego wymaga, czasami wystarczy 'przyjść' z jakąś czyncością do dziecka, albo zabrać je w miejsce, z którego będzie miało widok na to co je interesuje.
                            ja piszę o dostępności. zdarzają się dni, kiedy dziecko nie da się odłożyć i koniec, zdarzają się takie kiedy chodzi o coś zupełnie innego niż noszenie. ale jeżeli chce się wychować dziecko pozytywnie odważne, chętne do 'oddalania', to trzeba mu zapewnić bezpieczną bazę - a tą bazą jest matka, która zawsze weźmie na ręce, kiedy dziecko tego oczekuje, a potem w zgodzie z dziecka i swoimi oczekiwaniami zaproponuje formę wygodną dla obojga - jak wspomniałam może to być krzesełko z którego dziecko będzie widziało jak mama ugniata kopytka na przykład. nie można limitować brania na ręce, bo samo słowo zaprzecza idei obiektu przywiązania dostępnego i bezpiecznego.
                            limit - nie
                            szukanie rozwiązań dobrych dla obu stron - tak

                            joshima, po prostu odebrałaś mój post zbyt personalnie. odpowiedziałam jedynie na jedno Twoje zdanie, a zostałam oskarżona za krytykowanie Ciebie :/ przykro mi, że tak to wygląda ...

                            a skąd wiesz z iloma dziećmi mam doczynienia i jakie mam doświadczenia? ostrożnie z wyciąganiem wniosków
                            • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 01:02
                              klarci napisała:

                              > "Limitowanie jej noszenia kiedy świetnie radzi sobie na nogach nie robi jej krz
                              > ywdy."
                              > uważam, że robi krzywdę albo matka jest dostępna, albo nie, nie ma nic pośrodk
                              > u
                              Bzdury. Dostępna matka nie musi oznaczać noszenie dziecka po domu dla jego rozrywki. Jeśli brak Ci wyobraźni, żeby to zrozumieć (szczególnie, że podałam konkretne przykłady) to już trudno.


                              > mylisz dwa różne pojęcia, bliskości i eksploracji. dziecko chce bliskości i wte
                              > dy nie trzeba go nosić, można się przytulać na siedząco, leżąco itp..
                              Gdybyś skupiła się czytając moje posty pojęłabyś, że nie musisz mi tego tłumaczyć.

                              > ja piszę o dostępności.
                              A autorka wątku o noszeniu po domu, bo takiej rozrywki domaga się jej dziecko. Tak więc trochę obok tematu piszesz.

                              > nie można limitować brania na ręce,
                              Czytaj ze zrozumieniem branie na ręce nie równa się noszenie. Ja nie limituję brania na ręce tylko noszenie dla samego noszenia.

                              > joshima, po prostu odebrałaś mój post zbyt personalnie.
                              Może dlatego, że Ty dla odmiany mojego nie przeczytałaś.

                              > a skąd wiesz z iloma dziećmi mam doczynienia i jakie mam doświadczenia? ostrożn
                              > ie z wyciąganiem wniosków
                              Bo zachowujesz się jakbyś miała jedno. Mylę się?
                              • Gość: klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? IP: 85.222.112.* 10.12.10, 01:31
                                joshima, wybacz, ale nie będę syskutowała na tym poziomie :(
                                • Gość: klarci Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? IP: 85.222.112.* 10.12.10, 01:32
                                  dyskutowała - przepraszam
                                  • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 14:56
                                    Prosze EOT
            • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 17:53
              twitti napisała:

              > Na razie boje sie ja zostawic pod drzwiami ubikacj
              > i, wiec wole ja wlozyc do lozka.
              To ją wpuść. W czym problem? Ja swojej podciągam rękawy, stawiam przy umywalce, puszczam leciutko wodę i niech się myje.
    • monia76 Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:13
      zostaw mamę z córeczką na cały dzień i zleć jej zrobienie tego wszystkiego, czego, jej zdaniem, Ty nie robisz oraz zabawę i spacer z małą. a jak nie będzie posprzątane a dziecko będzie źle zaopiekowane, skrytykuj.
      • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 13:15
        monia76 napisała:

        > zostaw mamę z córeczką na cały dzień i zleć jej zrobienie tego wszystkiego, cze
        > go, jej zdaniem, Ty nie robisz oraz zabawę i spacer z małą. a jak nie będzie po
        > sprzątane a dziecko będzie źle zaopiekowane, skrytykuj.


        Dobre:) moze jej zaproponuje nastepnym razem:)
    • na_forum_na Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 15:38
      czepia się albo promuje teorie jej znane
      • an_o Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 17:55
        Eeee tam, Twoja mama wydziwia. Moja cora na mnie wisi juz od 2 lat i 3 miesiecy i co? Jasne, ze bylo mi ciezko, bo ona naprawde przez caly dzien byla u mnie na rekach (przez pierwsze pol roku ze wzgledow zdrowotnych, a potem innych). Teraz juz jest wieksza, wiecej rozumie, biega, wiec tez chce sama, ale czasami sie dopomina. A ja jestem teraz pod koniec 7. miesiaca ciazy, dopadla mnie rwa kulszowa, wiec sprawa sie ciutke komplikuje. Bez placzu przy ograniczeniu noszenia sie nie obeszla, ale panna zdaje sie coraz czesciej rozumiec, ze byc noszona caly czas nie mozna. Twoja ma na dojrzenie i dojscie do tych wnioskow jeszcze czas. Nos ja i przytulaj, bo tego potrzebuje, a z uzaleznieniem nie ma to nic wspolnego.
    • joshima Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 17:49
      Ja tu widzę trzy sprawy.
      1. Uważam, że łóżeczko służy do spania a nie do unieruchamiania dziecka, żeby samo się sobą zajmowało (to bardziej do Twojej mamy niż do Ciebie).
      2. Moja córka wcześnie zaczęła chodzić a mimo to miała właśnie w okolicach roku miała taką fazę, że ciągle na ręce. Ponieważ już świetnie chodziła, to bardzo rzadko jej ulegałam. Na ogół proponowałam, że tam gdzie ona chce pójdę z nią, ale ona pójdzie na nogach. No i proponowałam jej inne atrakcyjne zajęcia zamiast obnoszenia po domu. Dopiero jeśli sytuacja rzeczywiście tego wymagała to brałam ją na ręce.
      3. Można się miziać i przytulać bez noszenia. A dziecko w tym wieku bardzo potrzebuje Twojej bliskości i nie ma to nic wspólnego z uzależnianiem dziecka od siebie. Kiedy sama się czymś zajmie to nie przeszkadzaj, wycofaj się, obserwuj (mnie to sprawiało ogromną trudność, ale dałam radę) i innym też nie pozwalaj przeszkadzać i zaczepiać kiedy dziecko skupia się na samodzielnym zajęciu. Z biegiem czasu nauczy się bawić sama i będziesz miała więcej luzu.
      • verdana Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 19:03
        Nieuzaleznione od mamy 14-miesięczne dziecko to jest dopiero problem... dziwne by było, aby tak małe dziecko nie bylo od rodziców, a mamy szczególnie "uzaleznione" - ma samo sie sobą zająć, zabawić, przewinąc, przytulić i przygotować pożywny obiadek?
        Bzdura jakaś, ot co.
    • kiki1981 Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 22:12
      A swoją drogą to co te "stare" mamy tak mają? Ja jestem na urlopie wychowawczym i też nieraz słyszałam od mamy, że za dużo poświęcam córce czasu, że za dużo się nią zajmuję. Według niej mała od noworodka powinna więcej czasu spędzać sama w łóżeczku, a teraz jak ma rok to powinna zająć się sama sobą. Według mnie bzdura, tylko jak jej to wytłumaczyć, czy pokolenie z lat 50 - tych tak wychowywało dzieci? Co odpowiadać takiej babci?
      • verdana Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 22:23
        Jestem pokolenie z lat 50-tych. Już wtedy były to bzdury, owszem, były jeszcze poradniki, w ktorych uznawano, ze dziecka nie nalezy rozpieszczać i brać na rece, ale w powszechnym uzyciu był juz raczej dr Spock.
        Taka teoria to pokolenie lat 20-tychi 30-tych, wtedy rzeczywiscie funkcjonowała w pedagogice(jak płacze to dobrze, cwiczy płuca), ale o ile wiem - znacznie mniej w realnym życiu. Jak raz nie wytrzymałam i nie podeszłam do ryczacego synka, bo miałam zupełnie dosyc, to zostałam objechana przez dziadków (rcznik 30), ze jak dziecko płacze, to trzeba się nim zająć, bo widocznie ma powód.
        Więc to raczej osobnicze, niż pokoleniowe.
        • kiki1981 Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 09.12.10, 23:15
          Nie chodziło mi ze mamy z lat 50 są nieczułe, tylko często słyszę od swoich koleżanek, że ich mamy mają podobny "okrutny" sposób wychowywania dzieci. Ja poprostu będąc na urlopie wych. nie potrafię nie zajmowac się dzieckiem, to dla mnie przyjemniśćm frajda. Widomo czasem jest ciężko, ale to mój skarb. Jak ja byłam mała to urlop mojej mamy trwał 3 lata i zastanawiam się czasem co ona robiła przez ten czas...
          • isolek Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 09:59
            ja tez kilkakrotnie uslyszalam taki zarzut.
            moja corka ma 2.5 roku. jest cudownym dzieckiem ktore umie sie bawic samo, chetnie zostaje z babcia dziadkiem itd. jest ufna wobec obcych. a mimo to kilka razy slyszalam ze jest ode mnie uzalezniona. to co? masz byc zla mama zeby sie do ciebie nie przyzwyczajala??
            masz sie z nia nie bawic nie pokazywac jej swiata???
            bo sie uzalezni? bo za mocno cie bedzie kochala?
            bzdura totalna. rob to co czujesz. twoja wiez z dzieckiem na pewno odbyje sie pozytywnie na jej przyszlosci. zapytaj swoja mame czy lepiej jakby byla zaniedbana i nie spedlabys z nia tak konstrukytywnie czasu jak do tej pory?
            problem jest wtedy kiedy nie mozesz isc do tej przyslowiowej toalety bo dziecko ci nie pozwala(nie chce zostac z inna osoba) kiedy tobie to przeszkadza. a tak to nie nazywa sie uzaleznienie tylko silna wiez, ktorej chyba ludzie moga tylko zazdroscic
            • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 10:19
              Bardzo dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi;) podnioslyscie mnie na duchu:)
              A z moja mama to mysle ze ma takie parcie na zostawianie w lozku, bo ona miala mnie i brata prawie w tym samym czasie. Musiala wszystko sama zrobic, wyprac tone pieluch tetrowych, potem je wyprasowac, wystac sie w kolejce po papier toaletowy, wiec pewnie nie byla w stanie poswiecac nam az tak duzo czasu jak bylismy malutcy. Do tego bylismy we dwoje wiec zawsze sie razem bawilismy. A po trzecie przynajmniej ja bylam bardzo spokojnym dzieckiem, ktore moglo godzinami sie bawic samo lub lezec w lozeczku i sobie gadac. Moja corka jest zupelnie inna, ona lubi miec kontakt z ludzmi, lubi biegac, wszedzie jej pelno, a monotonne zabawy szybko jej sie nudza. Tak wiec nie mozna porownywac wszystkich dzieci do siebie, bo kazde jest inne.
    • alishou Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 12:04
      nasunęły mi się takie myśli jak czytałam ten watek:
      - przede wszystkim, nasze mamy zupełnie inaczej postrzegały wychowanie dziecka. Nie każde, ale większość. Takie roczne maluchy, które nie potrafily mówić to najprawdopodobniej nie mialy potrzeb "emocjonalnych" i generalnie nie wiedziały czego chca. Należalo dac im jesc, ogarnac i - owszem - zabawic, ale w jakis granicach, ktore one uznawaly za rozsadne.
      Jak dziecko czegos nie chcialo, to mialo "fanaberie" i nie zastanawiano sie specjalnie o co chodzi.
      - dom mial byc wysprzatany, obiad z dwoch dan, no bo przeciez siedzenie z dzieckiem to nie praca. No wiec jak sie temu dziecku poswiecic i ogarnac je? Najlepiej do kojca lub lozeczka i dawaj w szal sprzatrania i gotowania. A jak sie juz wysprzata i ugotuje (co wcale takim niczym nie jest), to trzeba odpoczac. Ja osobiscie pamietam moja mame albo w kuchni tylem do mnie, albo przy innych kuchennych czynosciach, albo sprzatajaca, a pozniej siedzaca przy stole lub na kanapie "bo musi odpoczac". A ja sie sama sie chowalam. No i bron boze nabalaganic.
      - teraz wyglada to zupelnie inaczej. Matka zostaje w domu, zeby byc z dizeckiem a nie po to zeby sprzatac i gotowac. I na tym polu czesto dochodzi do spiec matka-corka.

      Oczywiscie nie chce tu generalizowac, ze wszyscy i zawsze, ale.... tak z wlasnego doswiadczenia i rozmow ze znajomymi, no i tak czytajac jeszcze watek :)
      • twitti Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 12:27
        ALISHOU, u mnie identycznie:)
        • aniaidaniel Re: Czy uzalezniam od siebie dziecko? 10.12.10, 14:43
          chyba Twoja mama aprobuje "zimny chów". Nasze mamy to pokolenie, które tak wychowywało, ze obiad na stole i brak kurzu były ważniejsze od dziecka. Cóż... ja uważam, że postępujesz słusznie. Podobnie wychowuję syna, a atmosferze czułości wie, że zawsze może na mnie liczyć. Spokojnie ufa inny by móc się ode mnie oddzielać (nie mam kłopotów z wychodzeniem z domu). Co do noszenia... syna nosiłam w chuście :) Więc potem nie domagał się tego... chyba miał noszenia aż nad to ;) Pozdrawiam.
          Mama i pedagog.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja