Dodaj do ulubionych

jaknauczyc przychodzeniana zawolanie???

16.12.10, 19:47
pani doktor i dziewczyny doradzcie mi jak nauczyc tego mojego skubanca przychodzenia domnie jak ja wolam?
narazie sprawa wyglada tak ze doskonale wie ze ja wolam ale przyjsc ie chce,kladzie sie pomiedzy zabawkami alboodwraca i udaje ze cos robi,w lkazdym razie kazdy powod jest dobry byle by nie przyjsc,a pokladanie sie gdzie popadnieto juz norma!!!
mala nie ma racczej traumy zwiazanej z wolaniem jej nie mila nigdy danego pwodu zeby sie wystraszyc przycodzenia na zawolanie a tu taka zmiana.jak wiec dac sobie z tym rade??co zrobic zeby nauczyla sie prawidlowej reakcji!
Obserwuj wątek
      • gocha500 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 16.12.10, 20:51
        nie umiecie tak bez ironii???to boli wypowiedzenie siena temat???

        tak mowie o dziecku a przychodenie na wolanie to powinna byc prawdlowa reakcja,chyba kazda z was pojmie to jak dzieciak zblizy sie do czegos niebiezpiecznego,jak bedzie biec w strone ulicy,.po za tym przyjscie dziecka kiedy je matka wola to reakcja normalna psem nie musi byc!

        nie uwierze zze zadna z was nie wymaga tego zeby dziecko reagowalo na zawolanie i na pewne zakzay nakazy,nie wymaga np trzymania za reke w pewnych sytuacjach!to samo sie tyczy rzychodzenie na zawolaie!!!
        troche mysolenia by sie przydalo a mniej jadu!!!
          • gocha500 Re: margo.... 16.12.10, 21:22
            mala niedlugo skonczy 21 miesiecy.jest inteligentna,bardzo duzo rozumie ale miewa jak sie to mowi muhy w nosie,jesli teraz nie chce przycodzic jak sie ja wola to moze sie to w pewnym momencie okazac niebezpieczne a wtedy nanauke bedzi za pozno.
        • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 16.12.10, 21:51
          gocha500 napisała:

          > tak mowie o dziecku a przychodenie na wolanie to powinna byc prawdlowa reakcja,
          > chyba kazda z was pojmie to jak dzieciak zblizy sie do czegos niebiezpiecznego,
          > jak bedzie biec w strone ulicy,.po za tym przyjscie dziecka kiedy je matka wola
          > to reakcja normalna psem nie musi byc!
          Jak dla mnie to masz dziwne pojęcie na temat tego co jest dla dziecka normalne.


          > nie uwierze zze zadna z was nie wymaga tego zeby dziecko reagowalo na zawolanie
          > i na pewne zakzay nakazy,nie wymaga np trzymania za reke w pewnych sytuacjach!
          > to samo sie tyczy rzychodzenie na zawolaie!!!
          Nie to nie to samo...
        • jaad33 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 10:36
          Nie dziw się reakcjom, bo z twojego postu rzeczywiście wygląda trochę tak, jakbyś oczekiwała że dziecko na komendę "chodź!" będzie do ciebie przybiegało porzucając wszelkie czynności, którymi akurat jest zajęte. Jeżeli ktoś reaguje tak ironicznie na twoje pytanie, to może tez warto się pytaniu przyjrzeć - każda odpowiedź jest na swój sposób wartościowa.

          Przywoływanie dla wykonania codziennych czynności jest czym innym niż np. zatrzymanie w przypadku zagrożenia (ulica). Pierwsze wymaga cierpliwego wyjaśniania co, kiedy i dlaczego oraz uszanowania zabawy, którą dziecko jest zajęte. Zabawę trzeba najpierw zakończyć (choćby tymczasowo), potem możemy się np. ubierać albo jeść obiad. Postaw się w jej sytuacji, też by ci się nie podobało, gdyby ktoś cię kilkadziesiąt razy dziennie wołał i oczekiwał natychmiastowego stawienia się. Wyobraź sobie, że oglądasz jakiś świetny film i nagle słyszysz: "obiad na stole, chodź jeść!". Dużo lepiej czułabyś się, gdyby ktoś się do ciebie pofatygował i np. powiedział ci, że za 10 minut, czyli jak ta długa wskazówka przejdzie z papugi na hipopotama, zawoła cię na obiad, i będzie twoja ulubiona pomidorowa z ryżem. Nie wiem dlaczego to działa, ale działa.
          Drugie wymaga równie cierpliwego tłumaczenia dlaczego nie wolno wybiegać na drogę, uczenia przechodzenia, sprawdzania czy nic nie jedzie, wtłoczenia do głowy, że przez drogę tylko za rękę i reagowania ostro i zdecydowanie w przypadkach zamiaru wbiegnięcia na jezdnię. Nadużywanie tej reakcji przekłada się na drastyczny spadek skuteczności więc lepiej ją "szanować".
    • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 16.12.10, 21:49
      gocha500 napisała:

      > pani doktor i dziewczyny doradzcie mi jak nauczyc tego mojego skubanca przychod
      > zenia domnie jak ja wolam?
      1. W jakim wieku dziecko?
      2. Dlaczego ma przychodzić na zawołanie?

      Ja, kiedy dziecko nie chciało do mnie przyjść, podnosiłam cztery litery (jeśli rzeczywiście był powód) i szłam po dziecko. Z biegiem czasu nauczyło się, że jak mama woła to trzeba podejść, choć jeszcze jej się zdarza robienie na przekór. Ale nie ma jeszcze dwóch lat, więc przechodze nad tym do porządku dziennego i rąk nie załamuję..
      • gocha500 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 16.12.10, 22:02
        joshima ja walsnie narazi tak robie ze podnosze 4 literyi ide po nia!ale jak narazie to jeszcze bardziej robi na zlosc.

        jak dla mnie to normalne zachowanie u dzieciaka w tym wieku tzn moze mam jakies wieksze wymagania co do malej szczegolnie ze ladnie sprzata po sobie zabawki,potrafi wynosic zuzyta pieluche do kosza,ladnie chodzi za raczke w odpowiednich sytuacjach(miewa momenty buntu pod tym wzgl ae obywa sie bez ryku i scen),po prostu robi wiele rzeczy przy ktorych przychodzenie na wolanie wydaje mi sie rzecza blaha a wlasnie tu pojawia sie problem.
        mam po prostu schizeze mi kiedys wywinie jakis numer i sie to zle skonczy bo bedzie olewac jak sie ja wola!!!
        • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 09:58
          gocha500 napisała:

          > joshima ja walsnie narazi tak robie ze podnosze 4 literyi ide po nia!ale jak na
          > razie to jeszcze bardziej robi na zlosc.
          Bo w takim jest wieku. To normalne i nie ma co schizować. Przejdzie jej. Powtarzaj tylko jak już ją taszczysz na miejsce, że jak mama woła to trzeba przyjść. Więcej nic nie zrobisz.


          > jak dla mnie to normalne zachowanie u dzieciaka w tym wieku tzn moze mam jakies
          > wieksze wymagania co do malej szczegolnie ze ladnie sprzata po sobie zabawki,p
          > otrafi wynosic zuzyta pieluche do kosza,ladnie chodzi za raczke w odpowiednich
          > sytuacjach(miewa momenty buntu pod tym wzgl ae obywa sie bez ryku i scen),po pr
          > ostu robi wiele rzeczy przy ktorych przychodzenie na wolanie wydaje mi sie rzec
          > za blaha a wlasnie tu pojawia sie problem.
          A o buncie dwulatka słyszałaś? ;)

          A w miejscach, gdzie może Ci numer wywinąć trzeba po prostu bardziej pilnować i nie pozwolić na oddalanie się.
    • eastern-strix Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 16.12.10, 23:02
      Coz, nalezy przywiazac linke do obrozy i dac sie malemu bawic samodzielnie. Potem wolac raz, jesli nie przyjdzie, drugi raz, potem pociagnac za linke i delikatnie przyciagnac malego do siebie. Dac mu smakolyk. Nigdy nie karac nawet jesli nie przyjdzie od razu, bo sobie skojarzy,ze przychodzenie=kara. Zawsze pochwalic, smakolyk dac jesli przyjdzie za pierwszym razem. Nie nalezy tez biec za malenstwem, wolac i powolutku sie oddalac, to mobilizuje do przyjscia.

      Niektorzy stosuja obroze elektryczne ale ja to uwazam za barbarzynstwo.

      Tak jest z psami. Inteligentny pies posiada zdolnosci poznawcze rowne 3 letniemu dziecku (oczywiscie nie 100% bo przeciez np. nie mowi). Mimo to pies rzadko uczy sie bez linki, czyli nie ma innego wyjscia: kup duzo dobrych smakolykow (najlepiej biszkopciki z watrobka) i dluga linke. ;)

      A tak serio to nie zadawaj niemadrych pytan. Dzieci maja to do siebie,ze nie przychodza na zawolanie i nie mozna ich wytresowac jak owczarka alzackiego. dlatego dzieci trzyma sie za reke, jest sie zawsze w poblizu, ewentualnie stosuje sie szelki.
        • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 10:01
          gocha500 napisała:

          > widze ze macie jakiegos jobla z tymi psami!!!!
          Nie złość się. Ja nie mam jobla na punkcie psów, ale z trudnością sie powstrzymałam przed taką odpowiedzią, bo ona się po Twoim pytaniu nasuwa automatycznie ;)

          > tylko zaloze sie ze kazda z was bedzie chciala zeby wolane dziecko reagowalo!!!
          Nooo. Kiedyś pewnie tak, ale teraz to jeszcze nie koniecznie :)
          • gocha500 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 11:50
            jesli po moim poscie nasuwa sie mysl o psach to jeszze bardziej sie utwierdzam w przekonaniu ze ludzie w dzisiejszch czasach maja cos nie teges z mozgami jesli chodzi o sy!

            po za tym druga sprawa dziewczyny porownujace dzieciaki do szczeniat no gratuluje ze macie w domu szczeniaki!!!ja mam dziecko ktore bardzo duzo rozumie i uwazam ze mozna je nauzyc prawidlowych reakcji i zasad obowiazujacych w normalnym zyciu!

            joshima jeszcze twoje wypowiedzi uwzaam tu za choc troche wartosciowe bo cos wniosly nei tylko glupie uwagi!

            po za tym nie wiem czy pamieta ktos program super niania gdzie byl jden odcinek gdzie uczyli dzieciaka prawidlowej reakcji na to jak rodzice je wolaja ijakos nikt nie twierdzil ze to tresura psa!!!owszem dzieciakmial chyba deko ponad 2 lata ale po obserwacji mojej corki uwazam ze jest gotowa na przyswojenie takiej umiejetnosci.
            • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 13:22
              gocha500 napisała:

              > jesli po moim poscie nasuwa sie mysl o psach to jeszze bardziej sie utwierdzam
              > w przekonaniu ze ludzie w dzisiejszch czasach maja cos nie teges z mozgami jesl
              > i chodzi o sy!
              A mi się nasuwa podejrzenia, ze niektóre mamy mają zwyczajnie coś nie teges jeśli chodzi o wymagania w stosunku do małych dzieci. Szczególnie jeśli chodzi o kwestie "grzeczność" oraz "posłuszeństwo" :)

              Uśmiechnij się i wyluzuj :)


              > po za tym druga sprawa dziewczyny porownujace dzieciaki do szczeniat no grat
              > uluje ze macie w domu szczeniaki!!!ja mam dziecko ktore bardzo duzo rozumie i u
              > wazam ze mozna je nauzyc prawidlowych reakcji i zasad obowiazujacych w normalny
              > m zyciu!

              No to próbuj dalej. Tylko po co pytasz, skoro wiesz :)


              > po za tym nie wiem czy pamieta ktos program super niania
              Nie znoszę superniani :) nie podzielam ani jej poglądów ani jej metod :) Ja wolę AP :)
            • eastern-strix Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 13:38
              >po za tym nie wiem czy pamieta ktos program super niania gdzie byl jden odcinek gdzie uczyli >dzieciaka prawidlowej reakcji na to jak rodzice je wolaja ijakos nikt nie twierdzil ze to tresura >psa!!!owszem dzieciakmial chyba deko ponad 2 lata ale po obserwacji mojej corki uwazam ze jest >gotowa na przyswojenie takiej umiejetnosci.
              >

              No coz, jesli ogladalysmy ten sam odcinek to chlopczyk mial 6 (szesc) lat! Nie uwazasz,ze masz nadmierne wymagania wobec swojego dwulatka? To,ze jest pojetna jak na swoj wiek nie znaczy,ze mozesz ot tak zbagatelizowac roznice rozwojowa pomiedzy dwu- a szesciolatkiem!
            • verdana Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 14:34
              Widocznie nie mozna, skro sie nie udaje. Bo dziecko jest za małe - teraz możesz je rtylko wytresować. Tak, własnie jak psa.
              owszem, dziecko powinno przychodzic na zawolanie, samo się podcierać, spuszczać po sobie wodę, czytać plynnie i zrobić magisterium. Jednak to przychodzi we właściwym czasie i nie da sie pewnych rzeczy przyspieszyć.
            • mmk9 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 15:43
              gocha500 napisała:

              > jesli po moim poscie nasuwa sie mysl o psach to jeszze bardziej sie utwierdzam
              > w przekonaniu ze ludzie w dzisiejszch czasach maja cos nie teges z mozgami jesl
              > i chodzi o sy!
              >
              > po za tym druga sprawa dziewczyny porownujace dzieciaki do szczeniat no grat
              > uluje ze macie w domu szczeniaki!!!ja mam dziecko ktore bardzo duzo rozumie i u
              > wazam ze mozna je nauzyc prawidlowych reakcji i zasad obowiazujacych w normalny
              > m zyciu!


              Kwestia wlaśnie w tym, że inaczej trzeba z psami, a inaczej z dziećmi. Skoro o tym wiesz, to czemu nie rozumiesz , że tu nie ma automatycznej reakcji : rozkaz+czynność>nagroda rozkaz>czynność wyuczona
        • ata99 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 20:47
          To wielokrotne skojarzenie z psem, powinno dać ci do myślenia, a nie budzić wściekłość.Poza tym wołane dziecko reaguje-nie przychodzi, a że reaguje nie tak jak byś chciała to spróbuj postawić się na chwilę w jego sytuacji, jeśli potrafisz.
    • epb3 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 14:09
      uczyc tak jak wszystkiego innego. mowic, tlumaczyc i dawac dobry przyklad.
      nie wymagac zeby dziecko rzucalo wszystko i leciało bo Mama woła. wymagac szacunku (jakiejs reakcji kiedy mama wola - np. nie mam czasu, juz ide, chwileczkę :) ale i szanowac (pozwolic zakonczyc czynnosc, ktora w danej chwili wykonuje, zawsze odpowiadac jak dziecko wola/pyta - nie ignorowac)
      Nie rozumiem w czym problem.
      • jagienka_77 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 15:44
        Wiesz Gocha, rozumiem, że nie podoba ci sie ironiczna reakcja niektórych forumowiczek, ale rozumiem też ich reakcje, gdyz twoje pytanie brzmi cokolwiek dziwnie. Byc może zabrakło ci odpowiedniego słowa, ale brzmi to tak, jakbys chciała nauczyć dziecko bezwzglednego przychodzenia do ciebie natychmiast, gdy tylko usłyszy swoje imie. Dzieci maja to do siebie, niestety, a może na szczęście, ze trzeba do nich powiedziec parę razy, zanim zareaguja, zwłaszcza gdy sa czymś zajete i ich czynność skupia mocno ich uwage. I nie mówię tu o dwulatku, ale także o wiele starszych dzieciach, a nawet nastolatkach. O nas, dorosłych, też! I faktycznie jest tak, ze od psa raczej wymaga sie przychodzenia na jedno zawołanie, czy scislej na komende, a kto ma dziecko, ten wie, ze pewne sytuacje nalezy przewidywac: jezeli zblizasz sie wiec do ulicy, juz wczesniej zadbaj o to, by dziecko było jak najblizej ciebie, a najlepiej trzymalo cie za reke, i nie oczekuj, ze gdy dojdziesz do przejscia dla pieszych, nagle zawolasz mala, a ona podbiegnie do ciebie i bedzie wiedziala, co ma robic. To przychodzi z czasem, z wiekiem, po doświadczeniu wielu podobnych sytuacji. Do dzieci zawsze trzeba miec ograniczone zaufanie w sytuacjach niebezpiecznych, i tak jak mowie: przewidywac, a nie spodziewac, ze wycwiczymy w dziecku prawidlowe nawyki ot tak, poprostu. I to u dwuletniego! To naprawde przywodzi na mysl skojarzenie z tresowaniem czworonoga bez wzgledu na to, jak jestem daleka od złośliwych docinek pod twoim adresem, a mi nawet bardziej kojarzy sie z żołnierską musztrą. Oczywiście domyślam się, że chciałabyś uniknąć biegania za dzieckiem po domu za każdym razem, gdy jest potrzeba, aby znalazło się w pobliżu ciebie, ale na to sa inne sposoby niż tylko zawołanie. Jeśli nie reaguje na imie, postaraj się zachęcić je raczej do przyjścia, zaciekawic tym, do czego jest ci "potrzebne", albo poprostu zorientować się czy nie przerywasz mu jakiejś bardzo ważnej w jego pojęciu czynności-wtedy lepiej zaczekac. Z czasem mała zrobi sie bardziej komunikatywna i będzie potrafiła odpowiedziec ci: "zaczekaj mamo, tylko skończę" albo zapyta "czy mogę za chwile" i jakoś bedzie to wszystko sprawniej przebiegać.
        • gocha500 Re: jagienka.... 17.12.10, 15:53
          zauwaz ze w moim pierwszym poscie bylo napisane ze mala doskonale rozumie o co chodzi tylko ze malej wlaczyl sie ignor na to moje wolanie taki maly buncik co to sieonjawia pokladaniem sie "glupim" usmieszkiem!typowy swiadomy ignor daltego chce ja nauczyc e w pewnych sytuacjach trzeba przychodzic!
          • eastern-strix Re: jagienka.... 17.12.10, 16:35
            Tez by mi sie wlaczyl buncik gdybym wlasnie byla zajeta czyms bardzo waznym (jakkolwiek glupie mogloby sie to wydawac moim rodzicom) a ktos by mnie nagle zaczal wolac.

            Dzieci maja inne priorytety niz dorosli. To,co Ty uwazasz za fanaberie albo niewazną zabawę, moze byc dla corki tak wazne jak dla Ciebie obiad, magisterium, wyjscie po zakupy. Nie mozna od dwuletniego dziecka wymagac,zeby rzucalo wszystko i lecialo na kazde zawolanie. Oczywiscie, granice musza byc, ale przeciez czasem lepiej jest uprzedzic, wytlumaczyc a nie wydawac komendy.

          • jagienka_77 Re: jagienka.... 17.12.10, 19:51
            Niestety, raczej spodziewam się że im bardziej będziesz nalegać, denerwowac sie (a wyczuwam w tobie pewien rodzaj zaciętości w kierunku pokazania małej, kto tu rzadzi), tym pewniejsze, ze efekt bedzie odwrotny. Byc moze za chwile problem nie bedzie dotyczyl wylacznie przychodzenia kiedy wolasz Małą, ale takze kiedy bedziesz chciala ja ubrac, wytrzec po kąpieli itp. Im bardziej wyluzujesz sie, tym lepiej przez ten etap przebrniecie. Bo prawda jest taka, ze jest to pewien etap w rozwoju, kiedy corka "siłuje sie" z toba, poszukuje granic twojej cierpliwosci, itp.,także szuka swojej niezależności. Sztuka w tym, żeby nie dac sie sprowokowac, byc konsekwentnym, ale z wyczuciem. Jezeli wiec sytuacja zagraza jej bezpieczenstwu, podchodzisz i łapiesz za rękę nie ogladajac sie na współpracę córki i nie licząc specjalnie na nią. Jeśli sytuacja jest bardziej luzna, a mala strzela ci focha w domu, starasz sie zignorowac, obwieszczajac, ze w zwiazku z tym nie bedzie spaceru/czegostam, skoro nie chce sie ubrac. I robisz swoje, chocby tak tylko na pokaz. U nas to działa, wiem, ze w wielu domach tez.
            Poza tym: nie trzeba być nauczycielem, zeby pewne rzeczy wiedzieć; nie każda swietna mama jest pedagogiem i odwrotnie, więc myslę, że docinki w tym kierunku sa poprostu bez sensu. Podobnie argument, że brak dyscypliny w dziecinstwie skutkuje tym, ze w szkole jest banda rozwydrzonych dzieciakow - to ogromne uogólnienie i równiez dla wielu krzywdzace. Można ksiązkę napisać, z czego to "szkolne rozpasanie" w dzisiejszej szkole wynika, ale osobiscie uwazam, ze problemy sa rowniez z dziecmi, ktore dyscypliny maja az zanadto i wlasnie tak sobie te domową dyscypline odbijają. Z reszta - to temat na inny, obszerny wątek, pewnie niejednokrotnie już poruszany. Powiem tyle, że łaczenie buntu dwuletniego szkraba z zachowaniem dzieci w szkole jest moooocno na wyrost.
            Mimo wszystko wydaje mi sie, ze sporo od swojego dziecka wymagasz, jak mądre, inteligentne i rozumne by nie było. Wyrażasz sie o nim, jak o osobie duzo starszej. Być może jesteś przemęczona opieka nad nim? A nawyki długo wchodzą w krew, jak np mycie rak przed posiłkiem, czy odnoszenie talerza po jedzeniu do zlewu. U dwulatka próżno ich szukać. Pozdrawiam
      • gocha500 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 15:48
        epb3 walnie tak postepuje jak napisalas myslalam ze moe jest jeszcze jakas metoda wychowawcza pozwalajaca wyrobic ten nawyk w dziecku!
        co do czynnosci jaka dziecko si e w danym momencie zajmuje to tak wiem ze nalezy pozwloic dzieciakowi skonczyc!sa jednak sytuacje gdy np musimy wyjsc,gdy sa jakies niebezpiecze sytuacje i wtedy dzieciak powinien reagowac.nie ma moim zdaniem wygorowanych wymagan co do malej,szczegolnie ze ona wie co to znaczy przyjsc jak sie ja wola ale ostatnio ma faze na ignorowanie tego i chcialbym ja przez ta faze przeprowadzic tak zeby bez traumy i jakiegos szczegolnego buntu wrocilo wsjo na dawne tory!



        po za tym jeszcze zdanie dla dziewczyn ktorym ciagle trasura i psy w glowie!teraz wiem skad sie w szkolahbiora takie rozwydrzone dzieciaki to nawet podstaw dyscypliny nie znaja!!w tym przypadku na to nieszczescie jestem nauczycielka i widze co te dzieci wyprawiaja ii widze co rodzice robia-porazka!!!przerazona jestem tylk tym ze wyrosnie teraz kolejne pokolenie rozwydrzencow!!!
        coz w kazdym wieku musi byc jakas odrobina dyscypliny,to wcale nei ogrnicza dziecinstwa!jak sie to mowi czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci!
        • morekac Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 17:06
          Czy na studiach nauczycielskich uczą czegokolwiek o rozwoju dzieci? Bo jak czytam twoje wypowiedzi - to wątpię w twój zawód. Albo w studia nauczycielskie ;-)

          chcialbym ja przez
          > ta faze przeprowadzic tak zeby bez traumy i jakiegos szczegolnego buntu wrocil
          > o wsjo na dawne tory!
          Nie wróci. Twoje dziecko rośnie i się rozwija, czuje się coraz bardziej niezależne. Nie ma powrotu do słodkiego, grzecznego bobaska, nieoddalającego się od mamusi. Możecie co najwyżej przejść na inny poziom relacji, ale powrotu do tego, co było - nie ma.
          Niestety, w tym wieku to tylko oczki dookoła głowy (twojej), natężona uwaga , zwłaszcza w niebezpiecznych miejscach. I zasady, typu: przy ulicy idziemy zawsze za rękę, nie wybiegamy tu czy tu. Nie powtarzane raz czy dwa, ale setki razy. Jest jednak szansa, że dziecię dojdzie do rozumu w okolicach dwudziestego roku zycia. ;-)

          zdanie dla dziewczyn ktorym ciagle trasura i psy w glowie!ter
          > az wiem skad sie w szkolahbiora takie rozwydrzone dzieciaki to nawet podstaw dy
          > scypliny nie znaja!!

          Ale chodzi ci o to, że te dzieci nie były przeszkolone (np.w takim psim przedszkolu) czy że były?
        • verdana Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 17.12.10, 22:22
          Mam tylko nadzieję, ze jako nauczycielka nie musisz niczego pisać. I jak widzę, mimo wysilków, Twoje dziecko także nie zna podstaw dyscypliny i najwyrażniej jest rozwydrzeńcem. . Być może inni rodzice podchodzili do dyscypliny podobnie do Ciebie - matka mówi, dziecko natychmiast słucha. I stąd banda zbuntowanych dzieci...
        • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 18.12.10, 16:40
          gocha500 napisała:

          > po za tym jeszcze zdanie dla dziewczyn ktorym ciagle trasura i psy w glowie!ter
          > az wiem skad sie w szkolahbiora takie rozwydrzone dzieciaki to nawet podstaw dy
          > scypliny nie znaja!!
          Sugerujesz, że skoro ktoś nie wymaga od dwulatka bezwzględnego posłuszeństwa, tylko czeka aż dziecko do pewnych spraw dorośnie to jest na dobrej drodze do wychowania rozwydrzeńca? Ja uważam, że to zupełnie inny kaliber problemu.

          > w tym przypadku na to nieszczescie jestem nauczycielka...
          No to chyba powinnaś coś nieco wiedzieć o pedagogice, nie?

          > coz w kazdym wieku musi byc jakas odrobina dyscypliny,
          A ja uważam, że zaprowadzanie dyscyplina to w ogóle jest wychowawcza porażka. Dziecko powinno robić coś dlatego, że tak się właśnie robi (mama tak robi, tata tak robi itd) a nie dlatego, że takie dostało polecenie/rozkaz (może jeszcze pod groźbą karty).

          A co do skorupki i trącania. Musiałaś mieć niezłą dyscyplinę w domu...
          • gocha500 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 18.12.10, 19:30
            co wy macie z tym bezwzglednym posluszenstwem???
            widze ze dosc czest jest tu nadinterpretacja slow nie tylko moich ale i wielu ktore tu czasem zadaja pytania i zostaja zjechane z gory na dol!!!
            jak nnarazie potrafie wszystko tak wyposrodkowac ze ludzie uwzaja ze mam bardzo fajna core,a ze uwaaazam ze dziecko powinno miec odrobine dyscypliny w sensie ze waslnie nawet sposobem czasem ale wyegzekfowac pewne rzeczy trzeba to chyba normalne,ale czasem szukam rad jakim sposobem to czy tamto mozna od dziecka wyegzekfowac!


            a propos zawodu nauczyciela,lubie ta prace,tznlubilam w podstawowce u malych dzieciakow ktore mozna jeszcze bylo ukierunkowac choc troche ale w gimnazjum to porazka.jeszcze inaczej dyrektorka kompletnie nie miala autorytetu,wyslanie dzieciaka do niej kompletnie nie przynosilo rezutatow,wisioalo im ze pojda do niej!
            a za zachowanie dzieci niestety w duzej mierze ponosza wine rodzice,w koncu jak dadza sobie wejsc na leb to dzieciak pozniej wszytkich tak traktuje!\
            mialam ciekawy przypadek jak matka mowila ze no co ona ma zrobic jak synnie chce isc do szkoly,no bo przeciez on jej mowi ze jak mu nie kupi nowej bluzy czy spodni to nei pojdzie do szkoly,no wiec ona dla swietego spokoju mu kupuje!drugie ziecko-zdiagnozowane adhd plus ogromna perfidia wiec mieszanka wybuchowa,dzieciak kwalifikuje sie kompletnie pod leki bo nie dalo sie go opanowac kompletnie,a matka rozkalda rece moiwac ze onniechce brac lekow,onnie che chodzic na zajaecia dla takich dzieci a ona ulega!
            kolejna sprawa dzieciak pobil innego,zlamal mu reke wrzucil do pojemnika na smieci,byla afera i wiecie jak sie skonczyla-dyrektorka wezwala wszytkicha nuczycieli i zapytala co maz nim zrobic z tym ze zasugerowala ze moze by go tak przepuscic bo jest juz w 3 klasie,no i poprosila zeby mu ponaciagalioceny i wypuscili-co wiec dala do zrozumienia???ze idz rob tak dalej i wszycy cie wszedzie przpuszcza i beda glaskac po glowie!!!aaa a jszcze mnie zarzucala ze brakuje mi metod wychowawczych zeby sobie poradzic z klsa 2d gdzie sama patologia byla a polowie na lbie kurator siedzial!!!!
            czy w takim razie nie zwatpi sie w tenzawod,sstem i wogole ludzi???
            • jola_ep Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 18.12.10, 22:05
              > uwaaazam ze dziecko powinno miec odrobine dyscypliny

              Dyscyplina według mojej ulubionej definicji polega nie na tym, że dziecko wykonuje polecenia, ale na tym, że dziecko robi to, co powinno robić :)

              Więc po co Ci to przychodzenie na zawołanie?

              Na wszystko przyjdzie czas.
              Polecam np. "Rozwój psychiczny dziecka 0-10 lat" albo coś innego z listy lektur podanych przez panią Justynę Dąbrowską. W końcu w zawód nauczyciela wpisane jest nieustanne dokształcanie się :)

              Dziecko w okresie mniej więcej 1,5 roku zaczyna działać na przekór. Czasem zachowuje się tak, jakby był na jednokierunkowej drodze, która prowadzi akurat w przeciwną stronę, niż życzą sobie rodzice ;) Ma to głęboki sens. Dla prawidłowego rozwoju dziecko powinno oddzielić się od rodziców (ten proces zaczyna się już w tym wieku). Musi odkryć własną tożsamość, uzyskać samodzielność. Odkrywa własne "ja".

              W dodatku pozornie wydaje się, że wszystko rozumie, ale nie jest to do końca prawda.
              Dlatego w tym wieku nie warto oczekiwać wykonywania poleceń.

              Rodzice bardzo często interpretują zachowanie dziecka na podstawie własnych odczuć. Ale tak nie można - to jest malutkie dziecko, jego mózg się nadal rozwija. Ono działa INACZEJ niż dorosły.

              Mimo braku umiejętności przychodzenia na zawołanie w tym wieku, mimo braku treningu w tym kierunku, moje dzieci nie stwarzają problemów wychowawczych w szkole :D

              Pozdrawiam
              Jola
            • verdana Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 18.12.10, 22:21
              A nie miałas na studiach, przygotowujących do zawodu nauczyciela psychologii rozwojowej?
              I rzeczywiscie, jak ktoś złamał rekę koledze i wrzucił ją do pojemnika na smieci, to dyrekcja niewiele na takie zachowanie poradzi. Mniemam jednak, ze sytuacja nie była aż tak dramatyczna.
              Nie radzisz sobie z klasą, nie radzisz sobie z własnym dzieckiem - może wina jest w Tobie, nie w tych koszmarnych dzieciach, ktorym nie potrafisz narzucić odrobiny dyscypliny?
            • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 18.12.10, 23:51
              gocha500 napisała:

              > co wy macie z tym bezwzglednym posluszenstwem???
              > widze ze dosc czest jest tu nadinterpretacja slow
              To tylko kwestia tego jak się definiuje problem. No sorry ale dostałaś odpowiedzi na to co napisałaś :)


              > jak nnarazie potrafie wszystko tak wyposrodkowac ze ludzie uwzaja ze mam bardzo
              > fajna core,
              No to po co chodzi Ci po głowie dyscyplina? Dyscyplina w moim przekonaniu jest daleko od wypośrodkowania :) Dyscyplina, to między innymi bezwzględne posłuszeństwo :)

              > a ze uwaaazam ze dziecko powinno miec odrobine dyscypliny w sensie
              > ze waslnie nawet sposobem czasem ale wyegzekfowac pewne rzeczy trzeba to chyba
              > normalne, ale czasem szukam rad jakim sposobem to czy tamto mozna od dziecka wye
              > gzekfowac!
              No widzisz. Mam wrażenia, że mylisz pojęcia. Dyscyplina, to "mama mówi dziecko słucha". Sposobem to często, choć nie zawsze, jest dla odmiany manipulacja.

              > mialam ciekawy przypadek jak matka mowila ze no co ona ma zrobic jak synnie chc
              > e isc do szkoly,no bo przeciez on jej mowi ze jak mu nie kupi nowej bluzy czy s
              > podni to nei pojdzie do szkoly,no wiec ona dla swietego spokoju mu kupuje!
              Ale co do ma do tego, że żaden normalny rodzic nie wymaga od dziecka w okolicach drugiego roku zycia (szczególnie w fazie buntu dwulatka) posłuszeństwa? My tu wszystkie, takimi czy innymi metodami wychowujemy swoje dzieci, a Ty piszesz o dzieciach, którymi raczej nikt w domu za bardzo się nie zajmuje.
            • eastern-strix Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 04:12
              >>>a propos zawodu nauczyciela,lubie ta prace,tznlubilam w podstawowce u malych dzieciakow ktore mozna jeszcze bylo ukierunkowac choc troche ale w gimnazjum to porazka.jeszcze inaczej dyrektorka kompletnie nie miala autorytetu,wyslanie dzieciaka do niej kompletnie nie przynosilo rezutatow,wisioalo im ze pojda do niej! >>>


              No, myszka, jesli wedlug Ciebie autorytet zodbywa sie straszac tzw. 'silniejszym' to nie dziwie sie, ze dzieciaki ci na glowe wlaza. Moze warto sie zastanowic, dlaczego Ty nie wzbudzasz autorytetu i dlaczego potrzebujesz pani dyrektor zeby sobie ow autorytet podbudowac? Mi to wyglada na zabawe pod tytulem 'kto ma silniejszego tatusia ten wygrywa', niestety nie tedy droga.

              >>>drugie ziecko-zdiagnozowane adhd plus ogromna perfidia wiec mieszanka wybuchowa,>>>

              Od kiedy to 'ogromna perfidia' jest jednostka chorobowa? Mozesz mi podac identyfikator WHO?

              >>dzieciak kwalifikuje sie kompletnie pod leki>>>

              Niekoniecznie. Pohopna decyzja odnoscie ADHD + leki = agresja nastolatkow. W USA 98% strzelanin z udzialem uczniow bylo popelnionych wlasnie przez take dzieci. Ktore zamiast uczeszczac na terapie/korzytac ze wsparcia doroslych, w tym nauczycieli byly faszerowane lekami.

              >>>kolejna sprawa dzieciak pobil innego,zlamal mu reke wrzucil do pojemnika na smieci,byla afera i wiecie jak sie skonczyla-dyrektorka wezwala wszytkicha nuczycieli i zapytala co maz nim zrobic z tym ze zasugerowala ze moze by go tak przepuscic bo jest juz w 3 klasie,no i poprosila zeby mu ponaciagalioceny i wypuscili-co wiec dala do zrozumienia???>>>

              A jak sie to ma do faktu,ze Twoja corka nie przychodzi na zawolanie? Bo nie widze zwiazku?
              Oczywiscie sprawca powinien wyladowac w sadzie dla nieletnich. I dlatego wlasnie nie wierze w to,co piszesz. Bo jesli sprawa jest tak powazna, to szkola ma obowiazek powiadomic prokurature.

              >>czy w takim razie nie zwatpi sie w tenzawod,sstem i wogole ludzi???>>

              No, po przeczytaniu Towich wynuzen zdecydowanie watpie w zawod nauczyciela.
    • Gość: domza2 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.12.10, 16:41
      Dziewczyny, czy to jakaś nuda przedswiąteczna czy sfora piesków dopadła biedną Gochę? ;)Trzeba chyba wziąć pod uwagę, że problemy wychowawcze mamy w zasadzie podobne, lecz nie wszyscy umieją je z jednakową poprawnością i gracją językową przedstawić. Niektórzy wyjaśniają je w sposób mniej skomplikowany od innych, nie zawsze trafiają w sedno, a już zarzuca im się złe/beznadziejne/gorsze od psa traktowanie dziecka. To chyba z nudów.
      Pytanie Gochy jest tymczasem dość uniwersalne : co zrobić, by dziecko słuchało poleceń rodziców? No kurcze, chyba każdy z nas zadaje sobie na jakimś etapie to pytanie.I nie ważne już , w jaki sposób rozumiemy dyscypliowanie dziecka,w jaki sposób odnosimy się do zakazów/nakazów/ próśb/poleceń, bo każda z nas je w jakiś sposób kieruje do dziecka. Gdyby tak nie było nie miałybyśmy dzieci, a dzicz.
      Jest tutaj tyle fajnych, doświadczonych mam, które mają już wyrobionych x fajnych sposóbów na "zdyscyplinowanie" dziecka. Warto je sprzedać innym. Oczywiście, ważne jest też uświadomienie czego właściwie na danym etapie można od dziecka wymagać, ale fajnie byłoby też poczytać, co Gocha mogłaby zrobić, by lepiej zrozumieć swoje dziecko i by dziecko lepiej rozumiało ją.
      • verdana Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 17:27
        Moze byłoby inaczej, gdyby Gocha jednoczesnie nie pytała, co zrobić, aby dziecko słuchało i nie wyklinała innych rodziców za to, ze ich dzieci nie słuchają. Ktoś, kto widzi, jak trudno jest nauczyć posłuszeństwa własne dziecko nie powinien uznawać, ze innym "rozwydrzonym" dzieciom rodzice po prostu odpuścili.
        Taki brak refleksji, szczególnie u nauczycielki, jest co najmniej denerwujący. A moim zdaniem - grożny.
        • Gość: domza2 Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.12.10, 18:15
          Z tego wynika, że Gocha uważa, że musi być jakiś sposób na to, by dziecko słuchało, a te mamy których dzieci nie słuchają, tego sposobu po prostu nie znają/nie zastosowały. To dość typowe podejście, stykam się często (nie na tym forum bynajmniej) z tego typu myśleniem.

          Gocha, moje dziecko (18,5 msc) też nie słucha:)) Nie przychodzi na zawołanie, chyba, że akurat w tym samym momencie ma jakiś interes w miejscu, z którego nawołuję. Ja nawołuję trochę jak głupia, wołam, nie oczekując, że dziecię przyjdzie, bo na tym etapie rozwoju poważnie bym się zaniepokoiła, gdyby przychodziła:))) Idę tam, gdzie jest, patrzę czym się akurat zajmuje i namawiam do pójścia tam, gdzie ja coś od niej chcę, negocjując: weź pieska ze sobą, nakarmimy i jego i ciebie/ jeszcze jedna bajka i pójdziemy do pokoju pozbierać zabawki etc. Po takiej namowie raczej idzie. Natomiast na wołanie nie przychodzi, ani w domu, ani na ulicy. Na ulicy tłumaczę , że jeżdżą auta, idę obok i cały czas jej pilnuję, uczę chodzić za rączkę. Oczywiście, że chce iść właśnie tam, gdzie zabroniłam. To zupełnie normalne. Ale ja z uporem maniaka ciągle powtarzam swoje i chwytam za rączkę. To taki wiek i inaczej po prostu nie będzie. pozdr
          • morekac Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 20:44
            Z moich doświadczeń wynika, że - jeśli chodzi o 2-letnie skubańce - to na zawołanie bez większych problemów reagują przede wszystkim te futrzaste, na 4 łapach (nie koty ;-( ...).
            Obawiam się też, że znalezienie matki, której 2-latek reagowała na jej przywołanie, jest nader trudne.
          • morekac Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 20:56
            że musi być jakiś sposób na to, by dziecko słuch
            > ało, a te mamy których dzieci nie słuchają, tego sposobu po prostu nie znają/ni
            > e zastosowały.

            Jest. Woła się 'accio' i w odpowiedni sposób macha różdżką. Ale to nie dla mugoli, niestety.
            ;-(
      • joshima Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 21:49
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > ale fajnie byłoby też poczytać, co Gocha mogłaby zrobić, by lepiej zro
        > zumieć swoje dziecko i by dziecko lepiej rozumiało ją.
        Gdyby tylko Gocha, zamiast się zacietrzewiać i tym samym dawać powód do dalszych komentarzy, zechciała zwyczajnie poczytać :)
        • mooh Re: jaknauczyc przychodzeniana zawolanie??? 19.12.10, 22:39
          Przyznam szczerze, że nie bardzo chce mi się czytać powyższe komentarze, mniej lub bardziej zacietrzewione, więc jeśli dokładając moje trzy grosze spowoduję, że zbierze się tu sześć albo i dziewięć groszy, to proszę o wybaczenie.

          Do rzeczy więc. Z mojego własnego doświadczenia z inteligentną, lecz bardzo żywiołową młoda damą wynika, że łatwiej jest nauczyć reagowania na wołanie "Stój" czy "Stop", a w sumie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to jest to dość podstwawowa sprawa. Zaczynamy od zabawy: <i>kochanie, mam pomysł na zabawę - będziemy biec szybko, szybko, a jak powiem stop, to trzeba się natychmiast zatrzymać. O, tak (demonstrujemy).</i> Potem ćwiczymy wariant kolejny: <i>Kochanie, pobiegnij do tamtego drzewka. Jak zawołam STOP, od razu się zatrzymaj. Ciekawe, czy się uda </i>
          Proste, skuteczne, bez krzyku i wyrywania sobie włosów z głowy. Oczywiście dziecku trzeba często przypominać o zasadzie, że na STOP trzeba się zatrzymać. Ja robiłam odprawę z "dos and donts" przed każdym spacerem, kiedy moja córka była w wieku dziecka autorki wątku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka