4.5latek w cieniu starszego brata

02.01.11, 17:11
witam, prosze o komentarze.
mam dwoch chlopakow 4.5 i 7 lat. maly ma upraszczajac kompleks brata. brat ma fajniejsze zabawki itp. nawet jesli mlodszy ma klona star wars z duzego zestawu lego, to klon starszego z najmnijeszego zestawu jest fajniejszy = klotnia. maly z jednej strony chce grac w gry, z drugiej nie chce przestrzegac zasad. o ile ze starszym to przechodzilo, o tyle teraz starszy sie buntuje przeciwko ulgowemu traktowaniu = klotnia. te nerwy i klotnie o klona czy np. w czasie tych gier koncza sie biciem brata i wsciekaniem, wiec maly dostaje w koncu kare. nastepnie probuje nas przekonac do odwolania kary, przeprasza kilka, kilkanascie razt, my odmawiamy, wiec znow sie wscieka, przy kolejnym razie strzeli brata lub kopnie w kanape. nie karam go po raz kolejny, bo to bez sensu, pierwsza kara "dziala". duzo z nim rozmawiam, bo widze, ze chodzi taki zestresowany, placze. potem mowi mi: "jestem do nicego, bo wsyscy na mnie ksycą"...
naprawde nie wiem, co zrobic, bo widze, ze starszy po jakims czasie wycofuje sie i zgadza na wszystko, ale on z kolei ma niedobor pewnosci siebie. nie chce jego kosztem lagodzic wybuchow mlodszego, wiec sila rzeczy jestem stronnicza. ale to dotyczy sytuacji, w ktorych mlody przegina.
no i mlody drazy, dyskutuje, jest niecierpliwy, bardzo absorbujacy i to generuje bardzo czeste spiecia. on uwielbia samodzielnosc, ale leci po calosci, chce kroic chleb, zapalac swieczki itp. jest super, bo sam przynosci mi sok w kubeczku, jak sprzatamy, robi 2x wiecej niz brat i bez zadnego zachecania, konczy wtedy, kiedy skonczy swoja "liste" :-) z drugiej strony, jak mamy cos wspolnie zrobic, zawsze chce decydowac, ale nie o glupotach, tylko podstawach. dyskutuje ze strojem zimowym, z wychodzeniem na spacer, z chodzeniem do przedszkola (w przedszkolu slysze same pochwaly), z myciem itp. z codziennoscia, rzeklabym. nie ma ustepstw w kwestii stroju czy przedszkola, ale jezeli dzien jest pelen nerwow, odpuszczam mu spacer, maja tez chlopaki swieto lasu od mycia. straszy umie pisac, wiec mlody probuje, pisze literki, jak czytam, denerwuje sie, ze nie napisal nic sensownego. naprawde nie wiem, czy to jego natura, czy my cos zle robimy. jest madrym chlopczykiem, takim naprawde wrazliwym i kochanym, duzo sie przytula, ale jednoczesnie bardzo latwo wscieka i jest strasznie ambitny. z jednej strony mysle, ze nie popelniam wiecej bledow niz statystycznie, ale z drugiej dzienna ilosc starc z mlodym jest (za) duza. byc moze on taki wlasnie jest, nie widzi, ze jest super, bo zawsze jest ten lepszy brat... za chwile skuma, ze jest inaczej, bedzie mial kolegow z klasy, coraz wiecej swojego swiata i ogolnie bedzie kumac wiecej.
jest maly postep, bo dotychczas ciagle pytal dlaczego urodzil sie drugi oraz dlaczego jest blondynem (mamy ciemne wlosy). teraz zdarza sie to sporadycznie.
dodam jeszcze, ze jest wczesniakiem z 32tc, spedzil w szpitalu niecaly miesiac, wyrownal ok.9 mies zycia.
czy moge cos zmienic, jakos pomoc malemu sie wyluzowac?
pozdrawiam
    • verdana Re: 4.5latek w cieniu starszego brata 02.01.11, 17:26
      Nie umiem Ci nic poradzić, ale chciałam napisać po prostu tak. masz chyba wyjątkowo fajną rodzinę i wyjątkowo dobre podejscie do dzieci. Rzadko się zdarza, aby dziecko, na ktorego zachowanie mama narzeka, tak sympatycznie wypadał w opisie:)
      • mmala6 Re: 4.5latek w cieniu starszego brata 02.01.11, 17:35
        hihi, mam podobne odczucia jak Verdana:-) fajne te Twoje chłopaki:-)
        • mbkow Re: 4.5latek w cieniu starszego brata 02.01.11, 21:51
          dziekuje Wam bardzo za te slowa, mam nadzieje, ze nie kreuje rzeczywistosci ;-)))
    • justyna_dabrowska Re: 4.5latek w cieniu starszego brata 03.01.11, 13:52
      Ja bym zostawiła chłopcom te sprawy. Starała sie prawie nie wtrącać tylko oczekiwała że załatwią to miedzy sobą. Bić sie oczywiście nie wolno ale sądze że jak starszemu się skonczy cierpliwośc to odda młodszemu tak, że młodszy nauczy się, że nie warto bić...
      Wtrącanie się w tę relację wzmaga wg mnie napięcie a nie redukuje go.
      Jesli sie kłocą to bym powiedziała : "wiecie co, nie chce słuchac jak się kłocicie i krzyczycie , czy możecie to rozwiązac u siebie w pokoju?" albo jakos podobnie...
      To fajnie że obydwaj są różni - moga sie nawzajem od siebie duzo uczyć:)

      Pozdrawiam
      jd
Pełna wersja