smutne dziecko? outsider?

02.01.11, 20:15
Moja córka ma prawie 6 lat. Zawsze była dzieckiem bardzo ostrożnym, raczej strachliwym. Często mamy z mężem wrażenie, że ona nie potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, jest jakby wyobcowana, taki mały outsider. Jak już spotka się z dziećmi (najlepiej tymi które dobrze zna) to się bawi, ale szybko jej się to nudzi. Generalnie najchętniej cały czas bawiłaby się ze mną lub mężem. Jest strasznie wstydliwa, z dorosłymi nie łapie praktycznie żadnego kontaktu (oprócz nas i dziadków), często spotykamy się z naszym rodzeństwem (jej wujkami i ciociami( i ich dziećmi, ale nawet z tymi wujkami i ciociami nie zacznie nigdy rozmowy, wstydzi się ich, spuszcza głowę, unika pytań i rozmowy. Myślę, że inni odbierają to jako brak kultury z jej strony, nie odpowiada tylko burknie coś pod nosem.
Widać, że ma bardzo duży problem z relacjami z innymi ludźmi. Chodzi 3 rok do przedszkola, ale jest tam odbierana jako bardzo cicha, nie sygnalizująca swoich potrzeb (woli siedzieć nad jedzeniem niż powiedzieć, że czegoś nie lubi), wstydzi się nawet pań w przedszkolu (nie chodzi tam zresztą zbyt chętnie). Jak jesteśmy sami w domu jest bardzo gadatliwa i wygłupia się, przy kimkolwiek spoza domu - totalna blokada.
Chciałabym, żeby była typowym dzieckiem, radosnym, pełnym życia i energii (często jest tak, że jej się nie chce, jest zmęczona, robi wiele rzeczy od niechcenia, flegmatycznie). Teraz często myślę, że jest smutna i nieszczęśliwa, a jest to ostatnie rzecz której byśmy chcieli. Boję się, że wszystkie relacje z innymi ludźmi, poznawanie innych to będzie wieczna walka jej ze samą sobą, wieczne przełamywanie się...
Tak było w zasadzie zawsze, nie ma to związku z pojawieniem się siostry (etap zazdrości też przeszliśmy), która teraz ma 6 miesięcy.
    • Gość: Mama 4 latka Re: smutne dziecko? outsider? IP: 193.106.230.* 02.01.11, 21:14
      Spróbuj wizyty u psychologa, nie zaszkodzi a pomóc może, zacznij od tego przedszkolnego. Może ona nie ma wspólnych tematów z nikim? Jest bardziej dojrzała niż inne dzieci? Powodów może być tysiące a dobry psycholog potrafi wiele podpowiedzieć. U nas sprawdzają się bajki terapeutyczne - otwierają synka na wyrzucanie a nie blokowanie emocji.
      • agatha61 Re: smutne dziecko? outsider? 02.01.11, 23:03
        ona w domu nie blokuje emocji, raczej wszystko nam mówi i przy nas zachowuje się totalnie inaczej.
        Kilka razy (po urodzeniu siostry) zdarzały jej się zachowania agresywne (uderzyła dość mocno 2 koleżanki i kuzynkę, które robiły coś nie po jej myśli) wśród rówieśników - czego nie było wcześniej. Uznaliśmy to za wynik nowej sytuacji, zazdrości (chociaż zrozumiałe, że nie dawaliśmy jej żadnych powodów do zazdrości i nie dajemy, w stosunku do siostry żadnej agresji, wręcz przeciwnie - ma pretensje jak Hania uśmiechnie się do kogoś innego niż Maja, uwielbia jak Hania cieszy się na jej widok, rano do niej biegnie od razu).
        Fakt, że często mam wrażenie, że jest bardziej dojrzała niż inne dzieci, zwraca uwagę i zauważa rzeczy, których inne dzieci nie dostrzegają. Przy okazji jest naprawdę bardzo, bardzo wrażliwa. Nie lubi sytuacji zaskakujących, woli być na wszystko przygotowana.
    • iwpal Re: smutne dziecko? outsider? 03.01.11, 09:09
      >>>agatha61 napisała:
      Chciałabym, żeby była typowym dzieckiem, radosnym, pełnym życia i energii (częs
      > to jest tak, że jej się nie chce, jest zmęczona, robi wiele rzeczy od niechceni
      > a, flegmatycznie). <<<

      To oczekiwanie jest nierealne, nie ma takiej możliwości!!! Ludzie różnią sie między sobą i temperamentem i potrzebami. Nie ma szansy, aby zamienić dziecko w inne dziecko, zgodnie z szablonem. Dziecko powinno byc przez swoich rodziców zaakceptowane takie jakie jest, bo dopiero wtedy jest szansa na pomoc, gdy ma jakies trudności czy deficyty rozwojowe.
      Konsultacja psychologiczna - konieczna, aby zweryfikowac czy to tylko temperament i charakter czy np. nadwrazliwośc sensoryczna bądź problemy z rozumieniem złożonych relacji społecznych, czy jeszcze cos innego.
      • agatha61 Re: smutne dziecko? outsider? 03.01.11, 12:17
        Moje dzieci są przez mnie akceptowane w każdym calu. Może źle się wyraziłam. Dla niej samej chciałabym, żeby była radosna, wesoła, bo wiem, że tak jest łatwiej w życiu.
        • justyna_dabrowska Re: smutne dziecko? outsider? 03.01.11, 13:45
          Radziłabym zaakceptować dziewczynkę taka jaka jest i nie projektowac w przyszłość jakis scenariuszy...ludzie sa bardzo rózni, nikt z nas nie jest stale "otwarty i radosny" to jest jakas iluzja. Tacy ludzie jak Pani córka moga wieść niezwykle ciekawe i głebokie zycie, miec wiele satysfakcji i poczucia spełnienia. Ale ważne by córka nie czula że "z nią jest coś nie tak".
          Przypuszczam że jest to dziecko introwertyczne które po prostu nie ma potrzeby by z wieloma ludźmi wchodzic w intensywne relacje. To nic złego - po prostu jedna z konstrukcji psychicznych. Wielu twórczych ludzi jest introwertykami jak choćby nasza ukochana Wisława Szymborska.
          Próba wpasowania dziecka w "typowy" w dodatku wyidealizowany schemat skończy sie porażką. Jesli zależy Pani by dziecko miało dobry start w życie proszę polubic je takim jakie jest:)
          Jesli córka sama stwierdzi że z czyms jej jest trudno, źle to wtedy warto sie tym zająć ale nie po to by zmieniac ja w kogos innego tylko po to by z takim wyposażeniem jakie ma - lepiej funkcjonowała

          Pozdrawiam
          jd
    • judytak Re: smutne dziecko? outsider? 05.01.11, 13:39
      jakbym czytała o siebie
      opis mnie w wieku przedszkolnym :o))))

      z tym, że to na zewnątrz wygląda tak, że takiemu dziecku jest źle, bo np. na spotkaniu rodzinnym inne dzieci się bawią a ona siedzi przy stole z dorosłymi - a ona siedzi tam dlatego, że uwielbia słuchać rozmowę dorosłych, a śmiertelnie ją nudzi zabawa np. z lalkami - przynajmniej ze mną tak było ;o)

      myślę, że najwięcej pomagasz tym, jak ją utwierdzisz w przekonaniu, że wszystko z nią OK, że może nie lubić się bawić w berka czy w chowanego, że może nie chcieć wdawać się w rozmowę z dorosłymi (przy jednoczesnym podkreślaniu, że "dzień dobry" jednak powinno się powiedzić - jak spokojnie to powtarzasz, bez nacisku, to kiedyś "zaskakuje")

      mi dużo pomogła pójście do szkoły - tam większość czasu upływa w sposób zorganizowany, a na przerwach też łatwiej znaleźć tematów, przeżycia dzieci są w dużej mierze wspólne

      dużo mi pomogło też to, że zaczęłam sama sobie czytać książki - trzeba mieć umysł zajęty, to raz, a drugie, że poprzez książki poznaje się mnóstwo sytuacji społecznych i możliwych reakcji w różnych sytuacjach

      i dużo mi pomogło, że mi się brat urodził (miałam 7 lat), mama się zajęła niemowlakiem i przestała się nade mną zastanawiać (myślę, że raczej chciała, żbym była "typowym dzieckiem")

      pozdrawiam
      Judyta

      • myszencja6 Re: smutne dziecko? outsider? 05.01.11, 20:05
        ja bym nie chodziła po żadnych psychologach, chyba że córka zacznie dawać znać że jej źle, że sobie nie radzi. Ja byłam bardzo wstydliwym i nieśmiałym dzieckiem, bardzo. Jak przychodził wujek/ciocia to potrafiłam chować się w swoim pokoju pod łóżko, wychodziłam dopiero jak wyszli.;-)w szkole bardzo dobrze się uczyłam ale tylko RAZ podniosłam sama palec do góry. Oczywiście pani nauczycielka od razu to zauważyła, hehe i mnie zapytała a ja przeżywałam katusze jak musiałam mówić coś na forum klasy. Jakiekolwiek występy, odczyty-zapomnij. Zmieniło się na studiach, choć też wyrywna nie byłam. Nie jestem nadwrażliwa, nie jestem nawet introwertyczką, teraz mogłabym w sejmie na mównicy występować, hehe. Twoja córka jest nieco inna, to nie tylko nieśmiałość ale też wrażliwość, introwertyzm. I fajnie. Ja lubię takich ludzi. Tzw dusze towarzystwa działają mi na nerwy;-) Nie wsadzaj jej do szufladki i nie wmawiaj jej (czyli najpierw sobie), że będzie jej trudno. Każdy ma mocne i słabe strony, wzmacniaj te mocne, pomagaj w słabszych:-)
    • soffia75 Re: smutne dziecko? outsider? 06.01.11, 00:24
      Nie przejmuj się, tylko przywyknij - ten typ po prostu tak ma. ;) Ja też byłam takim nieśmiałym, wycofanym stworzonkiem w dzieciństwie, ale nie czułam jakiegoś szczególnego dyskomfortu z tego powodu, nie pamiętam też szczególnych trudności z nawiązywaniem relacji z rówieśnikami (miałam kilka koleżanek oraz przyjaciółkę "od serca" - i to mi wystarczyło). Fakt, że bywały sytuacje, które stresowały mnie bardziej niż inne dzieci (np. aktywne uczestnictwo w lekcji, wypowiadanie się na forum klasy), ale nie było - jak to nazywasz - "wiecznej walki z samą sobą".
      Twoja córka z wiekiem stanie się śmielsza, bardziej otwarta... albo nie. ;) Ja akurat z mojej nieśmiałości wyrosłam (żartuję, że "odbiło" mi totalnie w drugą stronę, ze skrajności w skrajność ;) ), ale oczywiście to nie jest reguła. Do działania na pewno trochę zmusi ją życie i - to ważne! - dużo pomoże akceptacja ze strony rodziny, budowanie jej poczucia własnej wartości, podkreślania jej mocnych stron. Jeśli córka będzie widziała, że dana sytuacja jest warta działania, jeśli znajdzie sobie jakiś cel do osiągnięcia, to na pewno nie raz zaskoczy Cię, jaka potrafi być śmiała i aktywna. ;)
Pełna wersja