Dodaj do ulubionych

Czy wychowam terrorystę?

14.01.11, 12:54
Mój synek w grudniu skończył roczek. Rozwija się wspaniale, jest żywym dzieckiem, garnie się do ludzi i lubi, jak się z nim bawią, umie sie też pobawić sam nawet 20 min., zanim zacznie kogoś wołać, albo sam przybiegnie. Ostatnio spędza kilka godzin dziennie u dziadków (oboje z mężem pracujemy) i kiedy przychodzę go odebrać nie chce mnie odstąpić ani na krok przez jakiś czas. Uważam, że to naturalne i staram się dać mu tyle czasu, ile potrzebuje, ale dziadkowie podają mi obiad zaraz jak przyjdę i próbują zająć czymś małego, żebym mogła zjeść. Zaczyna sie histeria. Nie mogę też zjeść z nim na kolanach, bo albo próbuje grzebać mi w talerzu, albo chce, żebym gdzieś z nim poszła i zajmowała się nim. Dla mnie to nie problem, uważam/czuję, że jeśli dam mu trochę czasu (zazwyczaj do godziny), to sam da mi spokój i zajmie się czymś na tyle długo, że zdołam coś zjeść. Jednak dziadkowie cały czas mi powtarzają, że mały wchodzi mi na głowę i że wychowuję w ten sposób terrorystę. Twierdzą, że od nikogo się tak nie domaga uwagi i chodzenia za nim i bawienia się z nim, jak ode mnie. Czy w tym naprawde jest coś niewłaściwego i powinnam mu stanowczo stawić opór, żeby się uczył, że ja też mam swoje potrzeby? Mój mąż też mi to powtarza (dziadkowie, o kt mowa, to jego rodzice): że od początku powinnam uczyć małego, że ma uszanowac to, że ja potrzebuję trochę czasu dla siebie. Dla mnie to niewykonalne, bo nie zjem spokojnie obiadu, kiedy mały siedzi u moich stóp i ryczy. Bardzo proszę o komentarz.
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 14:25
      Moze juz czas pokazac,ze Twoje potrzeby tez sa wazne? Konsekwentnie odstawiasz dziecko na podloge,gdy sama jesz obiad/kolacje,albo do krzeselka obok Ciebie i dajesz tez cos do jedzenia. To tylko przyklad. Jesli musisz zrobic pranie,to angazujesz malucha,dajesz mu ciuchy,zeby do pralki wlozyl. Nie nosisz na rekach,nie chodzisz za nim krok w krok bo on ma na to ochote. Wszystko musi miec swoj czas i miejsce. Jesli to Twoje pierwsze dziecko to zrozumiale,przy drugim inaczej sie juz podchodzi do tych "problemow".
      --
      Josh Demolka
      [img]https://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
      [img]https://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
      • verdana Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 14:42
        A wystarczy podac obiad pół godziny później. Roczniak ma prawo chieć, aby mama, ktora wrócila, zajęła się trochę nim, a nie sobą.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
      • alienor Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 14:51
        To ja może jeszcze rozwinę. W domu, kiedy coś robię w ruchu, typu gotowanie, wieszanie prania, mycie włosów - nie ma problemu, mały "pomaga", przygląda się albo zajmuje sobą. Posiłki staram się jeść z nim, bo fajniej jest jeść razem. Problem zaczyna się, kiedy się "ustabilizuję": usiądę przy laptopie albo położę. To jest sygnał, że można mamę zagarnąć dla siebie. Nie wiem, co z tym zrobić. Tłumaczenie oczywiście nic nie da. Konsekwentne odmawianie - płacze i płacze. Naprawdę mam to przeczekiwać? Na tym to polega? Próba zajęcia go czymś w takiej sytuacji nie pomaga, on nie chce wtedy swoich zabawek, tylko bawić się z mamą. Ratunkiem jest tata, którego mały akceptuje zazwyczaj jako alternatywę, kiedy mama nie chce.
        Tak to wygląda w domu. Problem pojawia się też u dziadków, tak jak opisałam. Kiedy się mną nasyci, odpuszcza i bawi się z innymi osobami. Mam opór przed przełamywaniem tego na siłę. Naprawdę pozwolić mu płakać?
        • omamimami Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 15:05
          Pozwól, że się wtrącę (zerknij, jak chcesz na mój wątek obok, może to podobnych przypadek?)

          >Konsekwentne odmawianie - płacze i płacze. Mam opór przed przeł
          > amywaniem tego na siłę. Naprawdę pozwolić mu płakać?

          Miałam mnóstwo tego typu rozterek w różnych sytuacjach, a młoda przetrzymywana potrafiła wrzeszczeć i kilka godzin, gdy jej potrzeby nie były zaspokojone.

          >Próba zajęcia go czymś w takiej sy
          > tuacji nie pomaga, on nie chce wtedy swoich zabawek

          U mnie skutkowało jako tako odwracanie uwagi. Ale nie jej zabawkami, cóż to wtedy za atrakcja. Pomysły gromadziłam wcześniej, albo przychodziły jak natchnienie, wszystko zależało od wieku i sytuacji, ale musiało to być coś, co zaciekawiło ją nie odseperowywując jednocześnie ode mnie.
          Po przyjściu, pierwsze pół godziny wypadałoby jednak poświęcić dziecku, zanim zacznie płakać, pobawić się, poprzytulać, itp. No i ważne: gdy wracasz dzieciak musi być najedzony, wyspany i wypoczęty, ale nie znudzony.
        • joshima Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 17:31
          alienor napisała:
          > Problem zaczyna się, kiedy się "ustabilizuję": usiądę przy laptopie albo położę. T
          > o jest sygnał, że można mamę zagarnąć dla siebie. Nie wiem, co z tym zrobić. Tł
          > umaczenie oczywiście nic nie da. Konsekwentne odmawianie - płacze i płacze. Nap
          > rawdę mam to przeczekiwać?
          Bzdury leżąc można też się zajmować dzieckiem, a laptop może poczekać aż dziecko zaśnie albo aż przyjdzie tata i się nim zajmie, prawda?

          > Na tym to polega?
          Na wieku Twojego dziecka i jego naturalnych potrzebach.

          > Tak to wygląda w domu. Problem pojawia się też u dziadków, tak jak opisałam. Ki
          > edy się mną nasyci, odpuszcza i bawi się z innymi osobami. Mam opór przed przeł
          > amywaniem tego na siłę.
          I słusznie.


          --
          JoShiMa

          Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • jaad33 Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 14:54
      Może i rodzice maja ciut racji, ale generalnie przesadzają. Roczniak cię nie terroryzuje. On nie ryczy dlatego, żeby tobie lub komukolwiek zrobić na złość. Ryczy, bo mama przychodzi do domu z pracy po całym dniu (jak rozumiem) więc domaga się mamy właśnie - najważniejszej dla niego osoby na świecie. Daj mu siebie chociaż na 10-15 minut, poprzytulaj, pogadaj, pośpiewaj, cokolwiek, niech cię ma dla siebie, naczekał się na to. A potem sobie zjedz, jak mówi przedpiszca, posadź obok przy stole, daj coś do jedzenia, własny talerzyk i łyżkę czy zabawkę, książeczkę, ale nie odtrącaj go, jak radzą rodzice. Dziecko w tym wieku (i jeszcze długo potem) jest przywiązane niewidzialną gumką do mamy i nic na to nie poradzisz. A nawet jeśli wychowujesz terrorystę, to co komu do tego - to twój terrorysta. Tata zaś zamiast powtarzać po rodzicach, powinien skupić się na swoich własnych relacjach z dzieckiem, bo jeżeli będą dostatecznie bliskie, to bez problemu dziecko spędzi z nim te pół godziny (choćby obok ciebie), żebyś mogła spokojnie zjeść.
      --
      "Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka."
      • verdana Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 15:11
        Rodzice nie maja ani ciut-ciut racji. Mieliby, gdyby dziecko chciało monopolizowac mamę cały dzień - ale roczniakowi ta mama po przyjściu z pracy jest potrzebna. To nie terroryzm, ale autentyczna potrzeba przytulenia się.
        Mozna by to porównać do męża, ktory wraca z dwumiesięcznej podróży, a jego rodzice uznają, że żona ma poczekać w kąciku , az mąż zje obiad, zamiast terroryzować go przytulaniem i dopytywaniem się "Jak tam było" - to wrecz skandal, ze żąda uwagi dla siebie i stale męzowi ten obiad przerywa.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • alienor Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 15:21
          :)) Zapodam im dzisiaj to porównanie, ciekawe czy się ubawią.
          Cieszę sie, że tak myślicie, bo już zaczął mnie nadłamywać ten wspólny front męża i jego rodziców. Teraz będzie mi łatwiej dawać się "terroryzować". Dziękuje i pozdrawiam!
          • omamimami Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 15:49
            alienor napisała:

            > Cieszę sie, że tak myślicie, bo już zaczął mnie nadłamywać ten wspólny front mę
            > ża i jego rodziców.

            Jeśli rodzicom ubzdurało się, że dorosły człowiek musi przyjść z pracy, grzecznie umyć ręce i od razu usiąść do obiadu, to trzeba zastanowić się, kto tu jest prawdziwym "terrorystą";). Co się stanie, jeśli zjesz ten obiad za pół godziny?


    • justkawb Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 15:19
      Niestety wielu ludziom wydaje sie, ze 13 miesieczne dziecko powinno byc prawie jak dorosly. A przeciez to jest nadal jeszcze maluch. Ostatnio uslyszalam bardzo fajne okreslenie na roczniaka: "niemowle na kolkach". I cos w tym jest. Bo przeciez nadal w tym wieku dziecko nie rozumie pojecia czasu (np. "za piec minut pobawie sie z toba"). Nadal nosi pieluchy i nadal wyglada jak niemowle.

      Ty na pewno najlepiej znasz swojego synka i umiesz rozpoznac, kiedy Cie faktycznie potrzebuje, a kiedy nie. Twoja wypowiedz wlasciwie to pokazuje. A to ze na nikogo innego tak nie reaguje oznacza, ze jestes dla niego najwazniejsza (co na tym etapie dla dziecka jest prawidlowe).
      --
      Przepraszam za brak polskich znakow.
      forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
    • agaciha Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 16:24
      Ech uwielbiam te cudowne rady dziadkow i cioc. Nie przytulaj za duzo bo sie przyzwyczai, zacznij solic obiad 5 miesiecznemu niemowlakowi to chetniej zje, dosladzaj wode to chetniej wypije itd. itp.
      Zgadzam sie z Verdana! Dziecko jest stesknione i chce Cie miec chwile dla siebie. Czy jak Twoj maz wraca z pracy to nie rozmawiacie ze soba ani chwili tylko od razu za krawat Go i do talerza? Obiad moze chwile poczekac. Jak syn bedzie mial 3 lata to Mu powiesz: synku, pobawie sie z Toba ale za 15 minut nbo jestem bardzo glodna i musze cos szybko zjesc zeby miec sily na szalenstwa z Toba. Roczniak ma gleboko gdzies czy Ty jestes glodna czy nie:) On chce sie Toba nacieszyc.

      --
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/atdc6iyee23qcgt4.png[/img][/url]

      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/atdc20mmxeoh6tuf.png[/img][/url]
    • joshima Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 17:27
      alienor napisała:

      > Dla mnie
      > to nie problem, uważam/czuję, że jeśli dam mu trochę czasu (zazwyczaj do godz
      > iny), to sam da mi spokój i zajmie się czymś na tyle długo, że zdołam coś zjeść
      > . Jednak dziadkowie cały czas mi powtarzają, że mały wchodzi mi na głowę i że w
      > ychowuję w ten sposób terrorystę.
      Słuchaj. Czy to Twoje dziecko, czy dziadków? Jeśli Twoje to rób co Ci podpowiada intuicja (a dobrze Ci podpowiada). Dziadkom podziękuj za "dobre" rady i powiedz, że o więcej nie prosisz i żeby do tematu nie wracali. Krótko i kulturalnie.

      > Twierdzą, że od nikogo się tak nie domaga uwagi i chodzenia za nim i bawienia się z nim, jak ode mnie.

      No i to dziwne? Przecież to Ty jesteś jego matką. Nie widzi cię przez kilka godzin i potrzebuje Cię natychmiast. To maleństwo jeszcze. Jeszcze zatęsknisz do tych czasów jak dziecko przyjdzie ze szkoły rzuci plecak, burknie coś pod nosem i poleci na podwórko.

      > że od początku powinnam uczyć małego, że ma uszanowac to, że ja
      > potrzebuję trochę czasu dla siebie.
      No tak, ma szanować Twoje potrzeby całkowicie rezygnując ze swoich? To logiczne?


      --
      JoShiMa

      Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
    • Gość: monika Re: Czy wychowam terrorystę? IP: *.ip.jarsat.pl 14.01.11, 18:01
      jak napisalas, ze mlody w wieku lat 1 moze spedzic 20min na samodzielnej zabawie, zalala mnie zolc z zazdrosci ;-)
      z mama czesto rozmawiamy o tym, jaka przepasc panuje miedzy tym, jak ona postepowala jako matka, a tym, co robie teraz ja. po porstu zal jej tego dystansu do dziecka, jaki byl zalecany. dlatego podchodze z duza rezerwa do rad pokolenia naszych rodzicow.
      jezeli Ty chcesz najpierw go wysciskac, a dopiero potem zjesc, to jest super. nikt do niczego sie nie zmusza, wiec po co cos zmieniac. dzieci sa bardzo zmieniaja i naprawde trudno przewidziec, czy mlody okaze sie bardzo mocno z Toba zwiazany, czy wrecz wlasnie bedzie czul sie bezpieczny, dopieszczony i przez to otwarty na inne i nowe.
      poza tym napisalas, ze to nowy zwyczaj z przebywaniem u dziadkow. czyli mlody potrzebuje czasu. wiecej niz dorosli ;-)
      • mmala6 Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 22:27
        dopiero wychowasz psychopatę jak po kilku godzinach nie widzenia dziecka zamiast nim zajmiesz się jedzeniem. Dziecko jest w centrum świata i jeszcze długo będzie tak myślało;-) i jeszcze długo jego potrzeby będą najważniejsze. Teściowie i mąż bzdury gadają, jesteś mądrą mamą, tylko słuchaj swojego serca i matczynej intuicji a dobrze na tym wyjedziesz i Twoje dziecko też:-) z czasem to się zmieni ale co jest piękniejszego od spontanicznej radości dziecka na widok mamy, której wieczność nie widział?;-) dla roczniaka 8 godzin to baaaaardzo długi okres czasu. Ściskaj go i całuj ile tego potrzebujecie, niech wie na 100% że jest dla Ciebie najważniejszy na świecie.
      • alienor Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 23:20
        > jak napisalas, ze mlody w wieku lat 1 moze spedzic 20min na samodzielnej zabawi
        > e, zalala mnie zolc z zazdrosci ;-)
        No zdarza się, ale nie za często, pocieszę cię :) ostatnio odkrył chlapanie w wannie i przełącznie wody na prysznic i to go potrafi zająć na tak długo. I rano jak wstanie, to obchód zabawek też długo trwa. Normą jest raczej 5-10 min...
    • anku1982 Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 22:47
      to i tak masz super zucha, że po jakimś czasie odpuszcza, gdy już się Tobą nasyci, mój syn jak był w Twojego wieku, to po godzinie 17 wieszał mi się na nogach i do zaśnięcia już nie puszczał, mimo że jeszcze nie poszłam do pracy, nie było mowy, żeby ktoś inny mógł go zająć, był płacz, mama i koniec, nie odpychałam, bawiłam się, piłam, jadłam z dzieckiem na kolanach czy przy kolanach, w ciągu 2 miesięcy sprawa zaczęła się powoli wyciszać, teraz ma 16 miesięcy i sytuacja jest diametralnie inna, z Tatą nawet o 19 bajkę obejrzy, a ja mogę zrobić coś innego, to typowe dla dzieci w tym wieku i uwierz na pewno minie, tylko dawaj mu całą siebie!! Bo jak będziesz się "opędzać" albo słuchać dziadków, on przyklei się jeszcze bardziej. Myślę że najlepiej wiesz co jest dobre dla Twojego Smyka:) pozdrawiam
      • alienor Re: Czy wychowam terrorystę? 14.01.11, 23:30
        Tak, wieczorami zaczyna silniej lgnąć, ale na szczęście tata jednak dużo może, jak się postara go czymś zająć. Ostatnio zresztą tata przejął wieczorne usypianie i jest o niebo lepiej: mały chwilę się drze jak pójdą do sypialni, a potem jest cisza i po 15 min tata wychodzi, a mały śpi. Zdecydowaliśmy się tego spróbować, bo moje usypianie przestało działać: mały śpiący, słania się na nogach, idziemy spać, dostaje pierś, ssie chwilę, ożywia się i chce się bawić. Natomiast moje próby usypiania bez cycka wywoływały żywiołowy protest. Więc teraz tata cały dumny chodzi, że on usypia skuteczniej ;)
    • ni_niak Re: Czy wychowam terrorystę? 15.01.11, 00:21
      zgadzam się z przedmówczyniami. Jak wracam z pracy mój 15miesięczny synek leci do mnie jak na skrzydłach, tuli się, powtarza mama, mama, głaszcze mnie po twarzy i to są najcudowniejsze momenty dnia. czasem nawet nie zdążę się rozebrać zanim mnie zagarnie dla siebie i wiem, że nie zrozumiałby gdybym mu tego odmówiła. Niestety... albo stety te istotki potrzebują nas jak powietrza i trzeba się z tego cieszyć, ani się nie spostrzeżemy kiedy zamkną się przed nami w pokojach z kolegami a my zatęsknimy za tymi chwilami kiedy wisieli uczepieni naszych spodni podczas gdy my próbowałyśmy zmywać lub z upodobaniem łomotać w klawiaturę komputera, kiedy właśnie piszesz na forum:)
    • eastern-strix Re: Czy wychowam terrorystę? 15.01.11, 01:00
      Myślę, że to teściowie są terrorystami i swoje własne cechy projektują na dziecko.

      Bo w zasadzie dlaczego oni mają Ci dyktować, że obiad jest ważniejszy od dziecka jeśli Ty uważasz, że nie? Jeśli naprawdę chcą pomóc, to nie powinno być problemem podanie obiadu troszkę później. Ale jeśli opieka nad wnukiem i 'podawanie obiadu' to narzędzia kontroli, to wiadomo, dlaczego tak to forsują.

      Nie pozwól na to. Ty jesteś matką dziecka, a oczekiwanie, że mały będzie Cię ignorował po tym, jak nie widział Cię cały dzień to jakiś absurd.

      Inne wytłumaczenie jest takie, że dziadkowie są zazdrośni o tę więź. Ale to już chyba zbyt daleko posunięte ;)
    • monzdr Re: Czy wychowam terrorystę? 15.01.11, 17:14
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi,ale według mnie nie wychowasz terrorysty.Roczne dziecko to nie niemowlę,ale czy to znaczy,że nie potrzebuje mamy,że za Tobą nie tęskni i nie chce być przy Tobie,gdy wracasz?I czy ten miesiąc różnicy między niemowlęciem a roczniakiem oznacza,że dziecko nagle ma stać się samodzielne i zachowywać jak dorosły,który rozumie,że masz swoje potrzeby?Nie wszyscy dorośli nawet to rozumieją i szanują. Czasami mam wrażenie,że ludzie chcieliby dzieci wychowywać na roboty,które można idealnie zaprogramować,żeby tylko broń Boże nie spróbowały przeszkodzić w niczym swoim rodzicom. Usypianie w płaczu,ale samodzielne,zabawa w samotności,żeby rodzice mieli czas dla siebie itd. Dziecko wszystko kiedyś zrozumie,ale moim skromnym zdaniem najlepiej przyswaja się wiedza i nawyki,które nie są wymuszane i nie wywołują u dziecka rozpaczy.
    • Gość: domza2 Re: Czy wychowam terrorystę? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 15.01.11, 17:23
      I tutaj bardzo by się przydał wklejony przez klarci artykuł i rozpoczęta przez nią dyskusja o bardzo ważnej sprawie, jaką jest mamina INTUICJA. Intuicyjnie nie widzisz w tym nic złego, a świadomie także uważasz, że obiad może poczekać. Dlaczego masz się sztucznie wstrzymywać przed kontaktem z własnym dzieckiem (spragnionym Twojej uwagi po Twojej nieobecności, to chyba naturalne i nie tylko u takiego maluszka)??? Sama czułaś się z tym absurdalnie i ucieszyłaś się, gdy niektóre dziewczyny zauważyły, że to naturalne - pobyć najpierw z dzieckiem.
      Wiele młodych mam (jak i ja) przeżywa takie dziwne konflikty - pomiędzy tym, co czują, co im nakazuje i intuicja matczyna i emocje, chęci, a pomiędzy tymi wspaniałymi naukami, jakie serwują nam różne osoby z rodziny. MOja odpowiedź jest taka : rób jak Ci każe serce, rób tak, byś i Ty i maluch czuli się z tym dobrze i tyle. A inni mają wtedy tyle do powiedzenia, co nic. Bo to jest TWOJA chwila z Twoim dzieckiem. Wiem, że na gruncie rodziny nie zawsze to jest łatwe. ale cóż. To Ty jesteś Mamą i to Ty decydujesz. pozdr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka