malamii88
16.01.11, 23:03
Witam. Od jakiegoś miesiąca mam problem ze swoim czteroletnim synkiem. Mianowicie pyskuje i zachowuje się tak jakbym nie była jego matką tylko nielubianym kolegą z przedszkola. Żeby wypowiedź nie była zbyt chaotyczna zacznę od tego że syn nie wychowuje się z ojcem, od dwóch lat mieszkamy z moim drugim mężem. Mały zna ojca, reglrarnie się z nim widuje, kontakt mają dobry i sytuacja do tej pory była dość klarowna.
Od miesiąca dziecko jest w stosunku do mnie opryskliwe, mówi np. cytuję
- nie kocham cię, nie lubię cię
-wcale nie chcę z tobą mieszkać, to nie jest mój dom tylko u taty jest
-po co ja tu w ogóle przyjechałem
-nie będę tego jadł, nie zmusisz mnie, będę robił co będę chciał
- nie zabronisz mi tego, nie zabierzesz zabawki, bo jest moja, jak zabierzesz to i tak wezmę sobie sam
I wiele wiele innych tekstów które po prostu zwalają mnie z nóg
W żadne dyskusje i tłumaczenia nie ma się z moim dzieckiem co wdawać bo i tak zawsze jego słowo musi być ostatnie.
Nie bardzo wiem co mam teraz robić. Wszelkie kary po nim spływają bo gdy kara minie dalej jest to samo, nigdy go nie uderzyłam, często krzyczę juz z tej bezradności, niepotrzebnie wdaję sie z czterolatkiem w głupie dyskusje.
Mąż uważa ze powinnam zacząć wymierzać mu klapy bo gó...arz wchodzi mi na głowę. Nie czuje respektu i za 10 lat przywali mi jak nie będę chciała dawać kieszonkowego.....
Piszę tu na tym forum i błagam o radę, bo moje słodkie maleństwo z premedytacja w swoich anielskich oczkach potrafi mówić mi okropne i raniące słowa. A ja nie wiem jak na to reagować, mówienie do niego że to przykre i mamie smutno też nic nie daje...