Wujek...

IP: 92.244.36.* 18.01.11, 08:30
Tata małych chłopców i dziwczynki wyjechał do Irlandii.
Rzadko bywa w domu, raz na kilka miesięcy.
Tymczasem mama ma kogoś nowego i dzieci mówią na niego wujek.
niby normalka, ale coś mnie niepokoi.
Często słyszę płacz gdy mamy nie ma a jest wujek z nimi sam.
Mała dziewczynka chyba jest zalękniona a była dzieckiem otwartym.
Zwróciłam uwagę sąsiadce, że dzieci się zmieniły, że słyszę płacz ale ona to zbagatelizowała, najwyraźniej jest w nim zakochana. Tylko że ja po ostatniej nocy zaczynam się martwić czy on tylko je psychicznie maltertuje, czy coś gorszego za ścianą się nie dzieje, a może tylko histeryzuję.
Czy dziecko może w wieku 5 lat z radosnej zmienić się na wystraszoną? Mam dzieci i wiem, ze w tym wieku dzieci zaczynają się bać, ale czy to czasem nie obecnośc tego wujka sprawia że mała Kasia boi się ze mną rozmawiać na korytarzu.
Co z tą sprawą można zrobić, jak wpłynąć na matkę?
Czy któraś z mam miała taką sytaucję, może to etap rozwoju?
    • Gość: domza2 Re: Wujek... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.01.11, 09:05
      Może być tak, że dzieci płaczą przy wujku więcej, bo nie zna on ich tak i nie umie się tak zająć jak mama. Dzieci się zmieniają, więc może być i tak, że dziewczynka też się zmieniła, tym bardziej, że to zmiana w życiu dzieci (tata daleko, wujek w domu), więc może im nie do śmiechu... Może tak być..., ale może też być inaczej i chwała Bogu, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy interesują się losem dzieci zza ściany, które je obserwują!
      Niestety, jak można rozwiązać te sprawy nie mam pojęcia. Bo jeśli chodzi o rożne służby to kiedyś nie chciały wejść do domu (chyba zawiadomiono czerwoną linię o katowaniu dzieci), gdzie byli pewni, że mieszkają alkoholicy i nękają dzieci (o tym czerwoną linię zawiadomiły sąsiadki). Sąsiadki dzwoniły w wiele miejsc i znikąd nie mogły uzyskać pomocy dla tych dzieci. Były załamane. teraz dzieci już odebrano matce i może sobie w spokoju pić dalej.
      Więc z praktycznego punktu widzenia nie wiem, kogo można by zawiadomić, ale pewnie P. Psycholog coś podpowie, pozdr
      • Gość: obserwatka Re: Wujek... IP: 92.244.36.* 18.01.11, 10:38
        liczę na tę odpowiedź bo nie chcę wprowadzać zamętu ani awantury ale niepokoję się o dzieci bo jeśli wujek ją krzywdzi to nie wiem, a najgorsze że matka nic na to, jakby to akceptowała.
        Może by użyć jakiegoś wybiegu? Liczę na odpowiedź psycholog.
        • Gość: domza2 Re: Wujek... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.01.11, 10:54
          Czy to jest bliska Twoja znajoma? Bo jeśli tak, to może spróbujesz się jakoś dostać do niej do mieszkania, pod pretekstem, że np. cieknie ci jakaś woda, czy to nie u nich, albo coś pożyczyć. Czy dzieci wychodzą same na pole? Możesz je jakoś zagadnąć... A póki co pozostaje ci podsłuchiwanie...
          Wiesz, w większości takich przypadków nie ma reakcji ze strony matki, ale zdarza się też , że matki zajęte pracą po prostu nie wiedzą... Długo ten "wujek" już tam mieszka u nich? A ten tata bywa w ogóle w tym domu?
          • Gość: obserwatka Re: Wujek... IP: 92.244.36.* 18.01.11, 15:47
            Wujek mieszka od dwóch miesięcy i od tego czasu mniej więcej widzę zmianę w zachowaniu tej małej.
            Tata na razie nie był bo on jest bardzo rzadko więc pewnie na święta będzie.
            Ogólnie są małżeństwem ale coś się pokręciło. już jej zwrócilam uwagę ale ona to zbagatelizowała jakbym histeryzowała.
            • justyna_dabrowska Re: Wujek... 18.01.11, 17:14
              Pięcioletnie dziecko może źle znosic obecnośc obcego człowieka w domu w którym bywa tata. Sam ten fakt może spowodowac zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa. Jesli małżenstwo sie rozpadło to dobrze byłoby powiedziec o tym dzieciom a dopiero po przerwie potrzebnej na oswojenie się z nowa sytuacja wprowadzać wujka w zycie dzieci.
              Jesli PAnia ta sytuacja niepokoi to radziłabym porozmawiac z sąsiadka o faktach , bez oceniania i moralizowania.
              Pozdr
              jd
              • barbabue Re: Wujek... 18.01.11, 23:31
                bez oceniania...czy Pani mi insynuuje że jestem wścibska????
                Nie oceniam ale nazwę po imieniu to co mnie niepokoi.
                To obcy człowiek, czasem sam na sam z dziećmi.
                Mała zachowuje się inaczej więc może to nie tylko zmiana mężyzny, ale może być to nawet jakieś molestowanie! Czy to trudno jest nazwać po imieniu? Pani psycholog nie bierze takiej opcji pod uwagę???? Czy omija Pani trudny temat i zbywa mnie? Oczekiwałam fachowej porady, np jak porozmawiać z matką aby jej nie urazić bo na pewno zakochana, ale może coś niedobrego dzieje się w tym domu i można jeszcze sytuację uratować? Ja pisałam na forum, że z nią rozmawiałam, ale ona to zbagatelizowała.
                • eastern-strix Re: Wujek... 18.01.11, 23:35
                  Mnie na przykład taki wujek prał. Za pozwoleniem szanownej mamy (milczącym). Nawet nie chcę opisywać , co czuje dziecko, kiedy pojawia się obcy facet z ulicy i zaczyna 'wychowywać'. Miałam wtedy 6 lat, czyli nie tak znowu więcej niż ta dziewczynka.

                  Jej matka chyba jest skrajnie nieodpowiedzialna, że funduje dzieciom taki kocioł emocjonalny.

                  Staraj się być życzliwa wobec dziewczynki. Może jeśli Ci zaufa, to w końcu się otworzy.

                • Gość: alienor Re: Wujek... IP: 78.8.255.* 19.01.11, 12:20
                  Rzeczywiście dość lakoniczną odpowiedź dostałaś od eksperta. To nie pierwszy raz, kiedy ktoś pyta o podobna kwestię i dostaje odpowiedź, w której opcja, że coś może dziać się dziecku, w ogóle nie jest brana pod uwagę.
                  Rozumiem, że dzieci często płacza, kiedy są same z wujkiem, a dodatkowo dziewczynka stała się wystraszona. Może to, choć nie musi, oznaczać, że dzieje się coś niedobrego. Ja bym reagowała i "wtrącała się", bo wolę być oskarżona o wścibstwo niż nie pomóc dziecku, które tego potrzebuje. Kiedyś w artykule o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie pytano panią z jakiejś fundacji co może zrobić zwykły człowiek w tak delikatnej materii. Powiedziała, że reagować na tyle, na ile mamy odwagę. Jeśli widzimy, że ktoś szarpie dziecko na ulicy i nie mamy odwagi zareagować, przynajmniej przystańmy i przyglądajmy się. Jeśli często słyszymy płacz dziecka zza ściany, chodzić tam i pytać, czy nie trzeba pomóc, bo słyszymy, że często płacze. W ten sposób dajemy sygnał, że słyszymy, że coś się dzieje, dzięki czemu sprawca nie czuje się 100% bezkarny. Możesz też zadzwonić do centrum interwencji kryzysowej i spytać, czy coś zrobić, czy nie. Oni znają dużo takich spraw, mają doświadczenie, może coś sensownego poradzą. No i postaraj się porozmawiać z ojcem, kiedy przyjedzie. On będzie mógł porozmawiać z córeczką. Pozdrawiam!
                  • barbabue Mamy lepsze od eksperta!!!! 21.01.11, 21:30
                    Dziękuję za wypowiedzi eastern i alienor!!!
                    Obie Panie są o niebo lepsze w poradzie niż ekspertka.
                    A przecież nie mówią by coś złego robić, by się awanturować, ale dają konkretne rady!
                    • matka_karmiaca Re: Mamy lepsze od eksperta!!!! 23.01.11, 01:11
                      Wydaje mi się, że zbyt agresywnie odebrałaś odpowiedź pani ekspert. "Bez oceniania", tzn. na tyle delikatnie, żeby matka nie poczuła się atakowana, nie miała natychmiast odruchu "a co mi się wtrącasz" i nie próbowała z punktu uciąć rozmowy.
                      A następnym razem, jak usłyszysz płacz, to może zapukaj pod byle pretekstem, może się uda coś zobaczyć?
                      • blue_meerkat Re: Mamy lepsze od eksperta!!!! 23.01.11, 13:28
                        A moze zadzwonic na Niebieska Linie (nie musisz przeciez od razu podawac nazwisk i adresu), opisac im sytuacje, co dokladnie zauwazylas, jakie sytuacje, zachowania, zmiany w zachowaniu dzieci i spytac sie co moga doradzic, jak zachowac sie dalej?
                    • annakate Re: Mamy lepsze od eksperta!!!! 24.01.11, 00:34
                      jesli barbabue jestes autorka wątku, czego mozna się domyslac, to jesteś tchorzem podszyta, skoro najpierw wystepujesz jako gosć, a jak Ci wypowiedź nie w smak to hajda!
                      uważam, że pani ekspert zasugerowała ci wazną rzecz - delikatnośc i uważne obserwowanie. Jesli w tej realcji z wujkiem jest cos niedobrego to jak wpadniesz tam i z grubej rury wypalisz cos w rodzaju - "nie podoba mi się, że dziecko się zmieniło, pan pewnie je molestuje" to dla mnie oczywistym jest, że będzie z tego więcej szkody niż pozytku - bo jesli nawet tak jest, to raczej na pewno sie po takiej interwencji nie skończy, najwyżej dziecko będzie jeszcze głebiej wpędzane w poczucie winy i nakłaniane do zachowania tajemnicy, a nawet straszone przykrymi konsekwencjami "jak się wyda". Nie wykluczaj tak radykalnie tego, że dzicko w obliczu zmiany - wyjazdu ojca, niepewności czy wróci, pojawienia się "wujka" ,zazdrości o matkę - reaguje jak dziecko na stres - staje się zalęknione, smutne, ospałe lub płaczliwe, drażliwe nieznośne i wcale nie wynika to z tego, że dzieje mu się krzywda w sensie molestowania czy przemocy pod jakąkolwiek postacią; po prostu takie przemeblowanie życia jest stresujące, zwłaszcza jak ma się kilka lat i niewiele jeszcze ze świata rozumie.
Pełna wersja