Trudna 11-latka

18.01.11, 19:49
Witam,
dzisiaj córka zakomunikowała mi, że chce wyprowadzić się do ojca (jestem 9 lat po rozwodzie, w drugim związku). Jak się nie wyprowadzi to się zabije. Usłyszałam przy okazji, że zabrałam jej ojca...
Sytuacja jest trudna zdaję sobie sprawę... nie wiem jak reagować, chociaż mój sprzeciw był kategoryczny i dobrze przez córkę zrozumiany. Co wywołało wybuch? Moje pytania o odrobione lekcje... , których nie odrobiła. I zaczęło się...
Córka ma silną osobowość, to próba sił... byle jej wyło na wierzchu. Trudno jest nam znaleźć spokój w tak emocjonalnych zachowaniach. Jestem zmęczona, ale nie chcę traktować słów córki pobłażliwie.
Wizyty u ojca, niezbyt częste sprawiają, że do domu wraca nastawiona negatywnie do mnie, do tego co ma tu w domu a raczej czego nie ma. Nie ma rodzeństwa, nie ma psa.... tylko obowiązki...
Proszę o poradę jak mam reagować na takie zachowanie? Wiem, że popełniam błędy... ranią mnie słowa - mamo nie chcę być z Tobą, weekendy nam starczą...Wiem też, że jej wyobrażenia o mieszkaniu z ojcem i pełnej idylli to mżonka. Jak wyjść z tej sytuacji?
    • joa66 Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 20:01
      A co ojciec na to? Zgodziłby się?

      Nie wiem ile Twoja córka ma lat, ale może warto jej pozwolic chociaż na ferie zimowe czy część wakacji?
      • verdana Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 20:27
        Dziecko, ktore chce mieszkać z matką to dobre dziecko.
        Dziecko, krtóre chce mieszkać z ojcem, to trudne dziecko. Bo chęć zamieszkania z ojcem to rzecz, która źle swiaczy o dziecku i trzeba za to ukarać, a przynajmniej pouczyć, ze tak nie wolno.
        • Gość: monika Re: Trudna 11-latka IP: *.ip.jarsat.pl 18.01.11, 21:33
          uwazasz, ze to blahy temat na trzy zdania komentarza?
      • mruwa9 Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 20:53
        ferie zimowe i wakacje oznaczaja same przyjemnosci, zero obowiazkow. To tylko utwierdzi dziecko w przekonaniu, ze u taty jest super, a u mamy beznadzieja. Jesli ojciec nie jest psychopata, pedofilem i alkoholikiem, to czemu dziecko nie mialoby z nim zamieszkac? Niech sie ojciec wykaze w codziennym zyciu, w dopilnowaniu obowiazku szkolnego dziecka, mycia zebow i w gotowaniu obiadow. Jestem za.
        • joa66 Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 21:35
          Miałam na mysli nie wakacje z ojcem tylko mieszkanie u ojca w czasie wakacji (ojciec chodzi do pracy, sa codzienne obowiazki (poza lekcjami) . Własnie po to, żeby było w miarę normalnie.

          Trudno jednak radzic kiedy sie nie zna dziecka i nie wie sie czy ojciec sie zgodzi. Jezeli córka narzeka po powrocie od ojca, że nie ma rodzeństwa, zgaduję, że ojciec byc może ma nowa rodzinę.
          Obawiam się , że może nie miec ochoty na to, żeby córka z nimi zamieszkała (zwłaszcze, ze chyba nie widuja się często) I wtedy dopiero jest problem.

    • morekac Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 21:50
      Jak dla mnie młoda obrała nader skuteczną strategię zmieniania nieprzyjemnego dla niej tematu rozmowy.
      Próbowałaś:
      Nie rozmawiamy teraz o tym, gdzie chciałabyś mieszkać, tylko o nieodrobionych lekcjach.

      A jak już dogadacie się w sprawie lekcji, zagadnij, co jej się tak u taty podoba, że chciałaby tam mieszkać. Bo może po prostu dziewczę nie uświadamia sobie, że również podczas mieszkania u taty obejmie ją obowiązek szkolny i konieczność odrabiania lekcji. ;-( Niemniej pewnie coś jej się tam podoba.
      • verdana Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 22:33
        Oczywiscie, ze to próba szantazu.
        Tyle, że nie jest dobrze, jesli matka, zamiast to zrozumieć + zastanowić się, czy dziecko nie tęskni za ojcem i pomysleć, za czym moze rzeczywiście tęsknić - stawia natychmiast diagnozę - corka chce do ojca, bo jest "trudna". To bardzo wygodne. Łatwe dziecko nie teskni, nie mowi takich strasznych rzeczy, jak to, ze woli być u ojca tylko sumiennie odrabia lekcje i wie, ze mamusia jest dobra - o wiele lepsza od ojca, z ktorym mieszkac oczywiście moze tylko niedobre dziecko.
    • eastern-strix Re: Trudna 11-latka 18.01.11, 23:12
      Czyli mieszkanie z matką jest ok ale z ojcem już nie?

    • Gość: monika Re: Trudna 11-latka IP: *.ip.jarsat.pl 19.01.11, 00:52
      chodzilam na kurs dla rodzicow przy poradni psych-pedag razem z dziewczyna chyba juz po rozwodzie i chlopakiem w trakcie separacji, ogolnie sprawy byly 'swieze'. bylo tam duzo niesamowitych, szczerych i bardzo pouczajacych wyznan.
      chlopak mial problemy ze swoja 12letnia corka, ona bardzo przezywala to, co rodzice postanowili. mysle, ze byla zdruzgotana, jej zachowanie swiadczylo o tym. strasznie sie tego sluchalo, bo bylo wiadomo, ze oprocz tego, ze jest zlosliwa i chce ojca dzgac slowami, to przede wszystkim jest cholernie zagubiona w tej sytuacji. a on nie mial pojecia, co robic... w kazdym razie mloda brzmiala na duzo wiecej niz 12 lat. a klimat byl podobny do tego, jaki Ty przedstawiasz... dzieci mieszkaly z mama.
      a ta dziewczyna miala problemy z nastoletnim synem, ktory w tzw miedzyczasie przeniosl sie do ojca. jej to serce rozrywalo, ale nie mogla robic nic poza zapewnianiem o milosci i zapewnianiem, ze bedzie od niego wymagala, bo tak wlasnie wyobraza sobie milosc do dziecka. u ojca chlopak mial zdecydowanie wiecej swobody, a przede wszystkim byl kompletny luz w temacie nauka (to byla chyba ostatnia klasa gimnazjum i kwestia egzaminow). dziewczyna byla zalamana, bo mlody tez jej nie oszczedzal. wyprowadzil sie na kilka dobrych miesiecy. ona w poczuciu winy kompletnie nie wiedziala, co robic. no i niewiele mogla. dostawala nastepujace rady: zapewniac o milosci, byc szczerym, stanowczym w swoich postanowieniach, dac prawo dziecku do rozsypki. tak jakby wypuscic dziecko w uliczke, na ktora samem nie mozna wejsc, ale twardo czekac na skrzyzowaniu.
      tyle cytatow :-) bo nie mam pojecia, co sie mowi i robi. trzymam kciuki.

    • triss_merigold6 Re: Trudna 11-latka 19.01.11, 11:37
      Próba szantażu. 11-latka nie może decydować z kim chce mieszkać. Nie pozwalaj sobie na przyparcie do muru, jeśli tęskni za ojcem jest na to prosty sposób - niech ojciec pojawia się częściej i zajmuje córką intensywniej wliczając w to obowiązki typu odrabianie lekcji czy chodzenie na zajęcia dodatkowe. Sytuacja nie jest trudna, jest do bólu typowa, dziecko testuje na ile może sobie pozwolić przez wywołanie poczucia winy.
      • verdana Re: Trudna 11-latka 19.01.11, 15:14
        Ależ oczywiście - masz wladze, to niech dziecko się zamknie i nawet nie mowi, ze woli mieszkać z ojcem. Takie wypowiedzi nalezy traktowac jako bunt przeciwko matce i tlumić.
        W ten sposób moja znajoma stracila dziecko. Trzynastolatek (ktory już jest sluchany przez sąd) w dniu trzynastych urodzin wyprowadził się do ojca, a matce powiedział, ze ma jej dosyć, ma dosyć mieszkania z nia, sluchania jej i milczenia.
        Nie wrocił do matki - utrzymuje z nia poprawne kontakty, ale związany jest tylko z ojcem. matka została sama. Na wlasna prosbę.
        • noname2002 Re: Trudna 11-latka 26.01.11, 11:31
          "Ależ oczywiście - masz wladze, to niech dziecko się zamknie i nawet nie mowi, z
          > e woli mieszkać z ojcem. Takie wypowiedzi nalezy traktowac jako bunt przeciwko
          > matce i tlumić. "
          Problem w tym, że to niekoniecznie musi być tęsknota za ojcem tylko po prostu próba niewykonania swoich obowiązków. Mój syn średnio raz na tydzień się "wyprowadza", zwykle jak mu każę odrobić lekcje czy posprzątać pokój. A w inny dzień na spokojnie spytałam mu się czy chciałby mieszkać u taty i widywać się z mamą powiedział, że nie. U psychologa dziecięcego też powiedział, że wystarcza mu czas spędzany z tatą.
          Osoba mieszkająca z dzieckiem zwykle jest w gorszej sytuacji, bo musi więcej wymagać.
          • jarekzylinski Re: Trudna 11-latka 26.01.11, 12:19
            Dość trudno jednoznacznie z Twojego wpisu określić w czym jest problem. Wątpię by była prosta próba osiągnięcia celu typu "nie chcę odrabiać lekcji". Widać za to, że "się dzieje", że dużo się w niej gotuje. Może być tak, że brak ojca w domu (ważne jest, jak wygląda teraz Wasza rodzina) wywołuje napięcia i nawet może nie chodzić o konkretnego człowieka, ale o ten brak. Może być tak, że Twoja córka nie do końca rozumie co się dzieje, czemu kochani rodzice nie mogą być razem. Może przyczyna też leżeć zupełnie gdzie indziej, a emocje wypływają tutaj. Trudno powiedzieć po paru zdaniach.

            Zachęcam więc do tego, by dużo z nią rozmawiać. By dać jej przestrzeń do mówienia i dać jej odpowiedzi na trudne pytania. Niekoniecznie wtedy, kiedy się "zagotuje", ale właśnie raczej wtedy, kiedy jest spokojna i gotowa do rozmowy. Wypowiedzenie tego, co dla nas trudne zawsze trochę rozładowuje emocje (choć przez dotknięcie rany może to wyglądać jak eksplozja - to jednak dobrze), a do tego Ciebie przybliży do odpowiedzi.

            Zachęcam też do tego, by pokazać i sobie i jej, że jesteście po jednej stronie barykady. Tu nie ma przeciwnych sił, tu nie ma wojen - i Tobie i jej chodzi o to samo - o to, żeby było dobrze - nawet jeśli się na siebie wkurzacie.

            powodzenia
            Jarek Żyliński (psycholog)
            (w razie potrzeby pisz priv, ale może po powrocie z urlopu ekspertka się lepiej tym zajmie)
Pełna wersja