Sprzeczka o dziecko...

23.01.11, 18:31
...mąż często czepia się naszej straszej córki (12 lat),a to że nie dokończyła obiadu,że się nie uczy,że się "głupio" uśmiechnęła, pyskuje, zrobiła "głupią nimę", nie odpowiedziała na jego pytanie, że się spróbowała wymalować tuszem bo zobaczył i tak w koło, a zwłaszcza jak go coś wkurzy to tak dwa dni z rzędu się jej czepia. Gdy na boku zwrócę mu uwagę że jakaś uwaga była niesłuszna lub przesadza to zaraz się oburza, obraża albo "strzela" focha że mnie wolno dziecku zwracać uwagę 24h na dobę a jemu nie i że on mi wtedy nie zwraca uwagi a ja jemu (niesłusznie bo nie powinna według niego) zawsze,że mnie wszysto wolno a jemu nie i tak w koło. Wkurza mnie to coraz bardziej bo tym obrażaniem zachowuje się jak dziecko. Jak powinnam postąpić, zwracać mu uwagę nadal czy puścić na luz i niech sobie sami radzą. Jak jest u Was.
    • joshima Re: Sprzeczka o dziecko... 23.01.11, 19:47
      mps61132 napisała:

      > Jak powinnam postąpić, zwracać mu uwagę nadal czy puścić na luz i
      > niech sobie sami radzą. Jak jest u Was.
      Jeśli uważasz, że czepia się niesłusznie i jeśli ty rzeczywiście nigdy nie czepiasz się jej niesłusznie, to mu nie odpuszczaj i broń dziecka. Tylko może znajdź inny sposób na dotarcie do niego.
    • Gość: alienor Re: Sprzeczka o dziecko... IP: *.internetia.net.pl 24.01.11, 19:29
      Dobrze jest ustalić wspólny front i przedyskutować, czego się "czepiać", a czego nie. Da sie to zrobić w przypadku konkretów, np. malowania się. Natomiast wszelkie uwagi typu "głupio się uśmiechasz" służą tylko upokarzaniu i to bym zdecydowanie tępiła u męża. Najlepiej byłoby mu uświadomić, że takie uwagi są krzywdzące i niczego nie wnoszą, a jeśli sie nie da - ja bym stanowczo stawała po stronie córki przeciwko mężowi niestety. Z doświadczenia mówię. Mój ojciec miał zwyczaj wyładowywania swoich frustracji na rodzinie własnie za pomocą poniżających, upokarzających tekstów i ja to brałam bardzo do siebie, nawet jak już byłam starsza od Twojej córki. Moja matka nie reagowała i dla mnie to był sygnał, że ona też tak uważa.
      • mehil.dam Re: Sprzeczka o dziecko... 25.01.11, 00:18
        Ja bym broniła dziecko i to nie na boku, tylko tak, żeby córka słyszała, że jesteś po jej stronie. Jak pisała poprzedniczka - bierność równa jest zgadzaniu się z ojcem. Wiadomo, że w niektórych kwestiach mąż ma rację i wtedy go wyraźnie poprzyj - nie siedź cicho w kącie tylko pokaż, że też masz coś do powiedzenia w tym domu.
        Wyżywanie się na dzieciach prze swoje niepowodzenia, czy po prostu zwykłe zmęczenie prowadzi tylko do terapii w przyszłości i problemów ze znalezieniem sobie męża, który będzie dla niej dobry, gdy normalnością jest poniżanie przez faceta...
    • candyca Re: Sprzeczka o dziecko... 25.01.11, 01:04
      Czasem zastanawiam sie czy takie zachowanie ojca nie jest spowodowane brakiem akceptacji jej dojrzewania. Zaczyna widziec w niej kobiete a nie mala coreczke i to go przerasta. Jesli ojciec nie ma racji to stan po stronie corki jesli ma racje,to przyznaj racje jemu.
    • eastern-strix Re: Sprzeczka o dziecko... 25.01.11, 04:20
      Tatuś najprawdopodobniej nie radzi sobie z tym, że córka dorasta. Denerwuje go to, bo podświadomie dostrzega w niej kobietę, to go pobudza w jakimś tam stopniu (podświadomie), to z kolei powoduje poczucie winy a ponieważ nikt nie lubi myśleć o sobie źle (poczytaj Aaronsona), to mąż zamiast konfrontować się z własnymi odczuciami, obrzydza sobie córkę.

      Nie jest to takie znowu niespotykane. Po prostu mąż nie radzi sobie z tym, że córka dorasta.

      Poczytaj sobie Ellyn Kashack, ona dość fajnie pisze o relacji ojca i córki w Nowej Psychologii Kobiety.

      No i powiedz mężowi, że jeśli córka nie dostanie od niego wsparcia i akceptacji, to najprawdopodobniej poszuka jej sobie u chłopaka i rozpocznie dość wczesne życie seksualne. To nie jest reguła, ale dziewczynki, które czują się niekochane przez ojców, często tak sobie ten brak ciepła rekompensują. Im nie chodzi o seks tylko o bliskość i relację z drugim człowiekiem, mężczyzną. A chłopcy niestety często to wykorzystują.
      • justyna_dabrowska Re: Sprzeczka o dziecko... 03.02.11, 17:19
        Powyższy wpis zawiera hipotezy warte przemyslenia. Nie chodzi o to żeby atakować męża tylko zapytać jak sądzi dlaczego nagle (bo tak rozumiem) córka zaczęła go irytowac i czy to przypadkiem nie wiąze się z tym, że on czuje sie niezręcznie wobec tego jak ona sie zmienia...to wymaga dość dużej samoświadomości ale warto o tym pomyslec i porozmawiać. Córki często sa odpychane przez ojców w okresie dojrzewania i bardzo z tego powodu cierpią

        pozdrawiam
        jd
        • mmala6 Re: Sprzeczka o dziecko... 03.02.11, 18:38
          Mój ojciec niestety zachowywał się podobnie. Mama albo nie próbowała albo nie udało jej się nic z tym zrobić, nie wiem. W każdym razie nie wyszło to nam na dobre - mnie i tacie. Więc jeżeli Twój mąż jest osobnikiem otwartym na słowa innych, to mów, mów, mów. Jeżeli nie, to tym gorzej. Córka się zamknie przed nim i będzie jej największym wrogiem przez najbliższe lata. A jak wyjdzie z okresu dojrzewania, to nie będą mieli o czym gadać. I nie zgadzam się w tym przypadku ze 'wspólnym frontem'. Okres dojrzewania przeżyłam bez 'wspomagania' dzięki mamie, która ZAWSZE stała po mojej stronie. Jakby zachowywała się podobnie to ojca, to nie miałabym po co do domu wracać. Oczywiście teraz jak o tym myślę, to mnie to śmieszy ale pamiętam, że wtedy to był koniec świata. Także, trzymaj stronę córki ale rozmawiaj z mężem ' na boku'.
Pełna wersja