Gość: J
IP: *.zif.ae.wroc.pl
10.02.11, 08:40
Mam pewną znajomą dziewczynę, lat szesnaście, całkowicie niesamodzielną. Ona po prostu boi się gdzieś sama wyjść, w szkole ma nauczanie indywidualne z uwagi na problemy emocjonalne. Kiedy z nią rozmawiałam o jej przyszłości, jednym tchem potrafi powiedzieć "muszę pójść do pracy, żeby zarobić na ten kurs" i "pójdę tam z mamą" (chodzi o ten sam kurs). Jeśli gdzieś jedzie, zawsze z rodzicami, nie wychodzi sama dalej niż na podwórko. Bierze leki uspokajające z powodu swojego zachowania (nie z powodu lęków, ale emocjonalnych reakcji - płaczu, krzyku - na różne drobne problemy), ale nie jest poddawana terapii psychologicznej, rodzice nie widzą problemu, albo widzą, ale nie chce im się jej prowadzić do psychologa, a ona też nie chce, więc z terapii nici.
Nie umie pójść sama do sklepu, nie wychodzi z koleżankami, zresztą nie dogaduje się dobrze z innymi osobami w jej wieku. Je jestem przez nią lubiana, ale nie wiem, jak to zrobić, żeby ją nakłonić do większej niezależności - żeby chociaż na spacer poszła bez mamy. Intelektualnie jest w normie.
Rozumiem, że pochodną jej niestabilności emocjonalnej mogą być lęki, ale wydaje mi się, że otoczeniu nie przeszkadza fakt, że ona nic nie jest w stanie zrobić bez pomocy innych. Jak jej pomóc? Nie mogę jej wychowywać, ale mogę mieć z nią kontakt, może ma Pani, Pani Justyno, albo forumowicze, jakieś pomysły?