Gość: kot
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.02.11, 21:55
Witam,
jestem mama 2 dziewczynek - 3.5 i 9 mcy. Obie wesole, mądre, starsza przedszkolak, ja pracuję od 3 mcy, ale nie na cały etat, wiec mam dla mojej dwojeczki czas, codziennie od 14.oo do usniecia, a weekendy 3 dniowe:). problem jednak zaczyna sie, gdy zostajemy same, tj. we trzy. nie wiem, tylko gdzie on lezy -czy we mnie czy w starszej, tj. do czego ja przyzwyczailam. otoz podczas jej wzrostu gdzies przegapilam moment, gdy ciagla opieka nad dzieckem przechodzi w zycie z dzieckiem.. zawsze duzo sie z nia bawilam, odkladajac inne rzeczy - np sprzatanie, swoje zajecia na drugi plan. nie nazekam, to mi dawalo szczescie. potem, jak urodzila sie mlodsza, to tym bardziej staralam sie to "wynagrodzic" starszej... ale od pewnego czasu mam DOSC jednej rzeczy - bawienia sie z nia zabawkami, glownie lalkami lub "nami" w ksiezniczki, ksieciow, sluby i bale. mam dosc udawania ropucha z calineczeki, ksiecia kopciuszka, etc... a Corka - choc umie ladnie zajac sie soba, gdy wie, ze np. pracuję albo w przedszkolu, kazdego dnia w pierwszej chwili, gdy widzi, ze jestem wolna mowi "pobaw sie ze mna".. a w zasadzie- rząda. a gdy jest zmeczona przedszkolem i naklada sie na to zly humor, gdy jest chora, etc to moja odmowa konczy sie placzem, obrazaniem, czasem histeria. a jeszcze gorzej jest, gdy zaczne zabawe, a potem musze lub chce skonczyc, zlosci sie wtedy jeszcze bardziej... i teraz nie wiem, co i jak zrobic. chcialabym, by byla blisko mnie, czasem - np w weekend, gdy tata zabierze malucha na dwor, to moge te 2 godziny byc nawet stadem ropuch, a na codzien wolaabym, by to ona weszla w moje zycie, podlala ze mna kwiatki,nakryla stol, pograla w gre, dala sobie poczytac. a lalki- sama. czasem idziemy na kompromis i to jest OK dla mnie, bawie sie slowem - tj. np laduje zmywarke, gotuje, i podladam glos lali:). jak mam to wprowadzic? radykalnie odmawiac zabawy, az sie przyzwyczai do moich warunkow spedzania czasu? nie chce jednak by moje odmowy zabay przeniosly sie na niechec do siostry, bo jednak mloda raczuje, wlazi w kazda dziure, trzeba za nia ganiac i to ona jest glowna przyczyna mojego braku czasu:). starsza mądra, pokojarzy i bedzie zazdrosna, a do tej pory zazdrosc mielismy w ryzach....
trudno powiedziec jednoznacznie, wiem, ale ile +/- czasu one to one jest potrzebne takiemu 3.5 latkowi, aby wiedział, ze ma kochającego rodzica i nie czuł sie zaniedbany?
Poradzcie cos prosze, bo czuje sie zapędzona w kozi rog:). czas o ktory tak wlaczylam dla rodziny staje sie bezwartosciowy, bo wiekszosc czasu jestem zirytowna na starsza, ktora doslownie walczy o moj czas.....a ja po kazdej jej scenie mam wyrzuty sumienia, bo nie wiem, czy to ja nawalam i starsza nie ma mnie tyle, ile powinna, czy przegielam w drugą stronę i teraz mam za swoje...
poradzicie, proszę:)
kot