jaad33
14.02.11, 12:32
I znowu "krytyczny" wiek, 3.5 roku, tym razem chłopiec. W dzień załatwia się sam z drobną pomocą, podczas snu wciąż jeszcze częste wpadki, ale to rozumiem i czekam aż dojrzeje. Problemem jest sikanie po przebudzeniu rano i oznajmianie tego faktu. Zupełnie świadomie. Tłumaczymy, że to nie jest fajne, że do załatwiania się jest ubikacja albo nocnik koło łóżka (potrafi sam skorzystać). Posunąłem się do tego, że wymalowałem razem z nim na kartce "zasadę nr 1 - sikamy do nocnika" i już nie wiem co mam dalej robić. Udawać że jest wszystko ok? Że przejdzie mu to razem z moczeniem podczas snu gdy układ moczowy dorośnie?
Podobny problem jest w przedszkolu - tam się moczy podczas leżakowania. Pani pomagająca zwróciła mu kiedyś uwagę (opowiedział o tym) i postraszyła, że będzie chodził w pieluszce. W efekcie dostał jakiejś traumy, wołał siku co 5 minut. Po naszej interwencji u wychowawczyni ustaliliśmy, że czekamy i dostarczamy podkłady (rozumiem, że regularne sikanie do leżaczka może stanowić kłopot) a załoga przedszkola powstrzymuje się od komentowania. Właściwie w domu moglibyśmy robić tak samo i czekać bez słowa, ale chcemy spróbować poradzić sobie bardziej aktywnie z tym problemem, nie wiemy jednak za bardzo jak.
Wydaje mi się, że popełniliśmy błąd, zbytnim naciskiem na naukę sikania w pewnym momencie i teraz wloką się tego konsekwencje. Nie wiem, jak to teraz odkręcić.