jak karac male dziecko

IP: *.home.aster.pl 28.02.11, 08:52
Moj maluch ma nie cale dwa latka. Jest bardzo energicznym dzieckiem. Zaczyna byc niegrzeczny, a ja nie wiem jak reagowac.
Ostatnio zniszczyl nam papierowa lampe, podarl ja w drobiazgi. Zlapalam go za rece i stanowczym glosem powiedzialm, ze zle zrobil i ze jestem teraz smutna. A on sie smial. Za kazdym razem tak reaguje na zwracanie mu uwagi. Czy krzycze, czy tlumacze, on albo sie smieje, albo sie zlosci, ze mu przeszkadzam w dewastacji mieszkania. Zaczyna tez bic innych. Nie wiem jak przemowic do rozumu 22 miesiecznego malca.
    • justyna_dabrowska Re: jak karac male dziecko 28.02.11, 13:59
      Kary nie skutkują. Prosze poczytac nasze teksty o dwulatkach. Ma PAni tu kopalnie wiedzy na ten temat. Tyle, że to trzeba troche postudiować:)


      Pozdrawiam
      jd
    • posh_emka Re: jak karac male dziecko 06.03.11, 23:56
      A ja się zastanawiam co nie -przemawia do rozumu dorosłych ludzi,że dziecko to nie dorosły i nie powinni od takiego malucha oczekiwać zachowania jak od 15-sto latka........
    • joshima Re: jak karac male dziecko 07.03.11, 00:16
      Gość portalu: kochamcie napisał(a):

      > Moj maluch ma nie cale dwa latka. Jest bardzo energicznym dzieckiem. Zaczyna by
      > c niegrzeczny, a ja nie wiem jak reagowac.
      > Ostatnio zniszczyl nam papierowa lampe, podarl ja w drobiazgi. Zlapalam go za r
      > ece i stanowczym glosem powiedzialm, ze zle zrobil i ze jestem teraz smutna. A
      > on sie smial. Za kazdym razem tak reaguje na zwracanie mu uwagi. Czy krzycze, c
      > zy tlumacze, on albo sie smieje, albo sie zlosci, ze mu przeszkadzam w dewastac
      > ji mieszkania. Zaczyna tez bic innych. Nie wiem jak przemowic do rozumu 22 mies
      > iecznego malca.
      IMO nic więcej nie możesz zrobić. No może poza ograniczeniem krzyku. Pozostaje Ci przez jakiś czas zwiększyć kontrolę by uniemożliwić dewastację i już. Kary, a szczególnie w tym wieku, to jakieś nieporozumienie.
    • sx-4 Re: proponuję zacząć od ..... polubienia malca ;) 07.03.11, 23:11
      i spędzania z nim więcej czasu na beztroskiej, radosnej zabawie. Żeby dziecko wiedziało, że mama jest obecna nie tylko jak maluch tnie nożyczkami firanki, ale jest zawsze.:) Że można się z nią świetnie bawić. Że jest fajna (o wiele trudniej sprawić przykrość przyjacielowi ;) ).
      2 latek to malutkie dziecko. Nie niszczy na złość. Ono jest ciekawe świata. Poznaje go. Bada. Testuje granice ;) Lepiej zorganizować mu czas, zaplanować aktywność. Żeby nie miało okazji do zbyt wielkiej nudy i "radosnej twórczości własnej".
      Pozdrawiam :)

      Wydaje mi się, że moje dzieci miały 2 latka wieki temu, a to było tak niedawno :) Czas szybko mija. Jeszcze zatęsknisz do słodkiego, małego brzdąca o rozczulających ogromnych oczach z firanką ciemnych rzęs.
      • monzdr Re: proponuję zacząć od ..... polubienia malca ;) 08.03.11, 10:56
        Bardzo spodobało mi się to,co napisałaś.Dużo w tym ciepła,miłości do dzieci,poczucia humoru i dystansu.Lepiej chyba nie można.Czasami płakać mi się chce,gdy patrzę na pomazane ściany,ale gdy synek z dumą mówi,że narysował pieska,to nie sposób się nie śmiać:) Ściany pomalujemy,a on rośnie i pewnie szybciej niż bym tego chciała przestanie malować pieski...Moja przyjaciółka bezskutecznie stara się o dziecko i mówi,że marzy jej się bałagan w domu,pomazane ściany i jedzenie na dywanie.Kiedyś nie lubiłam dzieci,denerwowało mnie właśnie to,że nie można im wytłumaczyć pewnych rzeczy,że kierują się zupełnie innymi prawami,a dziś wiem,że to jest właśnie super i piekne,a tylko my,dorosli,straciliśmy umiejętność swobodnej,beztroskiej zabawy i przedmioty liczą się dla nas bardziej niż ludzie...
        • sx-4 Re: monzdr :) 08.03.11, 12:27
          Dziękuję. Pomogłaś mi wyrazić to co czuję :)
          Na początku, dopóki dzieci są małe to istny horror (i harówa 24 g/dobę). Zmęczenie porządnie daje się we znaki (nikt mnie nie uprzedził, ze jest tak ciężko). Ale to mija.
          Droga autorko wątku, za 2-3 lata będzie lepiej (możesz mnie zabić za ten tekst)
          Kiedyś nie lubiłam dzieci. Tak ogólnie. Dopóki nie urodziłam swoich. Teraz dałabym się za nie zabić. I nie pozwolę ich skrzywdzić. Może to kwestia wieku, doświadczenia.....Nie wiem.
          Kiedyś miałam straszne parcie na bycie super mamą, super żoną i super pracownikiem (czyżby kompleksy).
          I wiesz co? Tak się nie da. Nie na dłuższy czas. Po drugim maluszku odpuściłam.
          Nie zostawałam w pracy po godzinach (to akurat niestety nie wyszło mi na dobre), nie robię 2 daniowych obiadków (więc nie zmuszam dzieci żeby wszystko zjadły), nie pucuję ciągle mieszkania, nie stymuluję bez przerwy maluchów (zabawa ma bawić i przede wszystkim uczyć - taaaaa), nie uszczęśliwiam wszystkich dookoła na siłę..... i przestałam tyle wymagać (od wszystkich i od siebie). I wiesz co?
          Odkryłam że beze mnie świat się nie zawali (co za draństwo :P ). Tata umie świetnie dogadywać się z dziećmi i bawi się z nimi w inne zabawy niż mama (chętnie wykorzystuję w tym celu męża). Dzięki "odpuszczeniu" jest fajniej. Łatwiej. Przyjemniej.
          Życie to nie jest konkurs na najczystszy dom i na najposłuszniejsze dziecko. Kiedy przestałam ciągle wymagać, domownikom żyje się lepiej. Zmieniła się atmosfera.
          A mąż? Nie zauważa różnicy (że jest brudniej niż kiedyś). Ale zauważył, że jestem szczęśliwsza. Taka jaką mnie poznał. Pokochał. Polubił.
          Nie dość, że nie ma pretensji, to czasem sam z siebie pomaga mi w domu.
          Czasem tylko mam obawy, czy nie za bardzo odpuściłam (a nuż dzieciaki pomyślą, że mama ich nie kocha). Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.
          Pozdrawiam :)

          Przepraszam za OT.
          To się wytnie :P

          • monzdr Re: monzdr :) 09.03.11, 10:39
            Jakbym czytała o samej sobie:dążenie do perfekcji,wszystko zapięte na ostatni guzik i ... wielka frustracja w efekcie.A przecież to nasze życie,a nie reality show,nikt nas nie podgląda i nie ocenia,a nawet jeśli-mam to w nosie:p Nasze mieszkanie to nie wystawa mebli.A dziecko uczy elastyczności,jakiej mi zawsze brakowało.Rodzinka to nie armia.Nam ma być po prostu dobrze razem.Chcę,żebyśmy byli zdrowi i szczęśliwi,po swojemu.Już wiem,że żadne książkowe reguły nie sprawdzą się w 100%.Można troszkę się nimi sugerować,próbować,ale lepiej wypracować własne,które nam odpowiadają,zamiast podciągać siebie i zwłaszcza dzieci do jakichś wzorów.Pozdrawiam:)
    • Gość: domza2 Re: jak karac male dziecko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.03.11, 12:14
      Nie zgodzę się z tym , że dwulatka nie należy karać i że dwulatek nic zkar nie rozumie. Dwulatek robi wiele rzeczy na złośc i sprawdza granice. Moja córka ma 22 msc i właśnie zaczęła sprawdzać na co, kiedy, na ile może sobie pozwolić. Doskonale wie,. czego nie wolno, czego nie pochwalam. Kiedy jest na mnie "obrażona" idzie właśnie tam, gdzie nie wolno i patrząc na mnie robi coś zabronionego i czeka na moją reakcję. Rozumie bardzo dużo. Gdybym nie stawiała granic, chyba latałaby na lampie. Karą dla niej jest moja mina, stanowczy ton, nawet pokiwanie palcem z odpowiednią mimiką - to jest kara, bo traci w tej chwili super kompana do zabawy. Ja rozumiem , że ludzie starają się o dzieci, pragną tego wszystkiego, co niesie ze sobą macierzyństwo. Ale nie oznacza to, że dziecku należy pozwalać na wszystko, bo jest tak wyczekane, wymodlone. To dla niego krzywda. Jesli nie reagujemy, gdy maluch coś tnie na kawałki, niszczy, dewastuje to nie dziwmy się potem, że nie zna żadnych granic. Reagować trzeba, uczyć czego nie wolno. Moim zdaniem nie wszystkow tym wieku jest radosnym poznawaniem, dwulatek to nie roczniak. Wyraźnie widzę, gdy moją corkę pcha do czegoś ciekawość, a kiedy jest to złość na mnie, czy sprawdzanie granic.

      POza tym te mamy, które mając 24 h dla siebie marzą o dziecku i tak sobie wyobrażają, że będzie wspaniale gdy cały dom będzie w makaronie, firany pociete a dziecko uwieszone na żyrandolu mogą przeżyć bolesne rozczarowanie macierzyństwem w ogóle, które wiąże się z chronicznym niewyspaniem/przemeczeniem/brakiem czasu na podstawowe czynności. Dal mnie to murowana depresja poporodowa.
      • mbkow Re: jak karac male dziecko 08.03.11, 12:51
        dlugo czekalam na pierwsza ciaze i jak slyszalam laski, ktore jecza, ze im niedobrze w ciazy albo, ze sa niewyspane, bo dziecko to i tamto, to myslalam sobie, ze sa wszystkie glupie. teraz mam 2 dzieci i kolezanke, ktora uwaza, ze jestem glupia, bo ona nie ma dzieci, a ja opowiadam jej np. jak to mam juz dosc 3 tygodnia w domu, bo mlodzi choruja. zycze jej z calego serca, zeby komus/mi wkrotce narzekala na mdlosci, a potem na ryki nocne ;-)
        nie ma opcji, w ktorej to nastapi oswiecienie i ta jeczaca na brak odpusci jeczenia z mysla o przyszlym zmeczeniu, ograniczeniu wolnosci itp. a ta jeczaca z nadmiaru nagle poczuje sie wypoczeta, bo sa nieszczesliwe bezdzietne.
        takie dlugie oczekiwanie na dziecko uczy pokory i elastycznosci, ma sie mocno wyryte w sercu uczucie tesknoty i smutku z czasu oczekiwania, wiec jak juz to latwiej o np. wieksza cierpliwosc do rykow nocnych niz o depresje.
      • joshima Re: jak karac male dziecko 08.03.11, 14:41
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Nie zgodzę się z tym , że dwulatka nie należy karać i że dwulatek nic zkar nie
        > rozumie. Dwulatek robi wiele rzeczy na złośc i sprawdza granice.
        Wiesz. Ręce opadają jak się takie brednie czyta. Dalej nawet się nie wysilałam. Mam wrażenie, że powinnaś trochę się douczyć na temat rozwoju dziecka w tym wieku. Będzie z korzyścią dla Ciebie i dla dziecka. Pisze Ci to mama dwulatka, który nie jest karany. Mama, która nie ma 24h tylko dla siebie i dla dziecka. Naprawdę można inaczej. Tylko musi się chcieć i trzeba się wysilić i zrozumieć dlaczego warto inaczej.
        • verdana Re: jak karac male dziecko 08.03.11, 15:32
          Nigdy - to znaczy niogdy nie zabierasz go z miejsca, gdzie cos niszczy, choc on chciałby tam jeszcze pobyć, nigdy nie mowisz zdecydowanym glosem "Nie"? Nigdy nie zabierasz mu niczego i niczego nie zabraniasz?
          To wszystko sa kary dla dwulatka. Kara to nie tylko lanie, postawienie w kącie i szlaban. Karą jest zmarszczenie brwi, stanowcze powiedzenie "Nie wolno!" ostrym głosem, karą jest złość mamy, chocby wyrazała to tylko mimika.
          jesli takich kar nie stosujesz Twoje dziecko nie będzie zdolne do rozpoznawania reakcji na swoje działanie. Czy robi dobrze czy źle, mama zachowuje sie identycznie.
          Bardzo niedobra metoda.
          • sx-4 Re: jak karac male dziecko 08.03.11, 16:00
            verdana napisała:

            > Nigdy - to znaczy niogdy nie zabierasz go z miejsca, gdzie cos niszczy, choc on
            > chciałby tam jeszcze pobyć, nigdy nie mowisz zdecydowanym glosem "Nie"? Nigdy
            > nie zabierasz mu niczego i niczego nie zabraniasz?
            Oczywiście, że tak. Tylko, że to się nazywa wychowywanie, a nie kara. Jestem przy dziecku, tłumaczę mu, pokazuję. Kocham go i szanuję. Nie wrzeszczę bez przerwy, nie karam zakazami, wstawianiem do kąta czy szantażem (zrób to bo).

            > To wszystko sa kary dla dwulatka. Kara to nie tylko lanie, postawienie w kącie
            > i szlaban.
            A ja myślałam, że to właśnie jest kara :)

            Karą jest zmarszczenie brwi, stanowcze powiedzenie "Nie wolno!" ostr
            > ym głosem, karą jest złość mamy, chocby wyrazała to tylko mimika.
            Nie, to są naturalne reakcje. Mama też człowiek i też ma prawo do przeżywania emocji. Baaa, może mieć nawet "gorsze dni". Nie nazwałabym tego karą.
            To straszne mieć ciągle neutralną twarz. Musiałabym sobie chyba mocno poredukować zmarszczki, żeby chodzić ciągle uśmiechnięta ;) kucyk nie załatwia sprawy. Próbowałam :D

            > jesli takich kar nie stosujesz Twoje dziecko nie będzie zdolne do rozpoznawania
            > reakcji na swoje działanie. Czy robi dobrze czy źle, mama zachowuje sie identy
            > cznie.
            > Bardzo niedobra metoda.
            Zgadzam się, że powinniśmy jasno określić swoje oczekiwania w stosunku do dziecka. Ale nie wymagajmy bezwzględnego posłuszeństwa od 2latka. Od 10 czy 20 latka też. Jakieś minimum szacunku małemu człowiekowi się jednak należy.
            Uważam, że zarówno olewanie dziecka, jak i tresuro-rygor nie jest dobry.

            Piszę ogólnie, nie o autorce wątku, i nie o uczestnikach (których sytuacji rodzinnej nie znam). Proszę tego nie brać do siebie.
          • joshima Re: jak karac male dziecko 08.03.11, 17:58
            verdana napisała:

            > Nigdy - to znaczy niogdy nie zabierasz go z miejsca, gdzie cos niszczy, choc on
            > chciałby tam jeszcze pobyć,
            Ja mówię o karaniu a nie o przerywaniu niszczycielskiej działalności. Oczywiście, że n ie pozwalam dziecku na niszczenie demolowanie i parę innych rzeczy. Przerywam i uniemożliwiam. To wszystk. Kar nie stosuję.

            > To wszystko sa kary dla dwulatka.
            Nazwij sobie to jak chcesz. Ja to od kar odróżniam. Dla mnie to naturalna konsekwencja. Więcej na ten temat pisałam i nawet już się spierałyśmy więc na tym zakończę.
            • scher Re: jak karac male dziecko 16.03.11, 19:47
              joshima napisała:

              > > To wszystko sa kary dla dwulatka.
              > Nazwij sobie to jak chcesz. Ja to od kar odróżniam.

              Naskoczyłaś na dziewczynę, że pisze brednie i takie tam, a okazuje się, że w praktyce pewnie różnicie się przede wszystkim definicją kary. Trochę więcej pokory, joshima, i mniej arogancji.
              • joshima Re: jak karac male dziecko 16.03.11, 21:05
                Zejdź ze mnie i nie baw się w adwokata poniewczasie.
          • monzdr Re: jak karac male dziecko 09.03.11, 11:55
            Każdy wychowuje swoje dzieci po swojemu,a nawet po efektach trudno ocenić,która metoda jest lepsza,bo dzieci mają różne charaktery,żyją w różnych środowiskach i okolicznościach.Są pewne rzeczy,których robić absolutnie nie można,np.bić dzieci,wyzywać,straszyć etc,ale poza tym nie ma jednej słusznej sprawdzonej idealnej metody wychowawczej.I twierdzenie z całą pewnością,że ktoś robi źle i źle wychowa swoje dziecko,bo postępuje inaczej niż my,jest wielką arogancją.
    • Gość: domza2 Re: jak karac male dziecko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.03.11, 17:12
      Jasno się wyraziłam co uważam za karę w stosunku do swojego dziecka- stanowcze "nie", moja niezgodę, brak zabawy ze mną, gdy dziecko robi coś co mi się nie podoba, ale widzę jedno- dziecko wie dokładnie czego mu nie wolno, zna granice i o to chodziło.
      Jeśli ktoś chce wychować małego tyrana, dziecko nieszczęśliwe, a potem nieszczęśliwego dorosłego niechże mu pozwala ciąć firanki, skakać po suficie itd. Pozwalanie na wszystko to droga donikąd, głównie dla dziecka. Dla rodzica to łatwizna. łatwiej jest nie reagować, to jasne. W reagowanie trzeba włożyć minimum wysiłku.

    • Gość: Konek Re: jak karac male dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.11, 14:51
      Tutaj kilka ciekawych porad - jak karać dziecko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja