nie wiem jak postępować z córką :(

IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 10:34
Zuzka niebawem skonczy 5 lat. Jest żywym dzieckiem, bystrym, łatwo nawiązuje kontakty. Jest też wrażliwa i uparta. Taki miks dość wybuchowy.
Jakoś od zawsze trudno nam się ją wychowuje ;) Bywały rózne sytuacje, np. przed pójściem do przedszkola zasięgaliśmy rady psychologa bo Młoda bardzo przeżywała i popadła w głęboki smutek. Ogólnie dajemy radę.
Ale jest nam coraz trudniej. Córka zrobiła się pyskata i agresywna, wybuchy złości bywają naprawdę trudne do zniesienia, bo Zuzka zaczyna np. kopać tatę (nigdy wcześniej nie było aż takiej agresji). Jest w niej duzo złości, zaciśnięte zęby, macha rękami, rzuca się na kota, patrzy z nienawiścia na nas i cedzi przez zęby, ze nas nie kocha. nie przejmujemy się oczywiście tym, co mówi, ale potępieńczym wrzaskiem już troche tak.
Najbardziej denerwujace jest to, że córka nieustannie próbuje nas pouczać mówiąc do nas naszymi tekstami, oczywiście ZAWSZE musi mieć ostatnie słowo. Wygląda to tak, ja mówię- nie kop kota, bo go to boli. Ona z fochem- tak się do mnie nie mówi {ja często mówię, że "tak" to znaczy z nienawiścią w głosie, nie mówi sie do mamy}. Albo ja mówię np. - Myszko nie jedz palcami, to nieeleganckie, a ona za chwilę do mnie (swoim protekcjonalnym tonem, który mnie wyprowadza z równowagi)- mamo nie chodź bez kapci bo to nieeleganckie.

Powtarza to, co do niej mówimy, próbuje rządzic i pouczać, awantury są coraz częstsze. Czuję że tracę autorytet i panowanie nad sytuacją. Bo Młoda coraz częściej nie reaguje na to, co mówimy. albo reaguje nienawiścią w głosie i potworną złością. Wpadamy w błędne koło :(

dodam tylko, że córka przez wiele osób postrzegana jest jako typowa rogata dusza i dziecko niepokorne. i że staramy się nie karać, a pokazywać konsekwencje niewłaściwych zachowań. Mamy na przykład umowę, że nie wrzeszczymy na siebie i że konsekwencją złamania tej umowy i wrzasku będzie to, ze nie przeczytamy książeczki na przykład (bo mamie jest przykro, że na nią krzyczysz) ....
    • Gość: mama Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.136.168.217-rev.hti.pl 09.03.11, 11:13
      Chyba faktycznie masz problem, jeśli uważasz, że najbardziej denerwujące w dziecku kopiącym tatę i kota, jest to, że powtarza wasze teksty.
      Dzieciaki powtarzają teksty rodziców i trzeba się z tym liczyć, że jeśli wymagasz od dziecka, by chodziło w kapciach, to bez sensu samej chodzić boso.
      Natomiast kompletnie sobie nie wyobrażam, żeby moje pięcioletnie dziecko mnie kopnęło.
      Tu trzeba zdecydowanej reakcji, to dwulatkowi można tłumaczyć, że kota boli. I trzeba niestety stosować kary, kopnęłaś żywe zwierzę, idziesz do swojego pokoju i nikt z nas nie będzie z tobą rozmawiał.
      Są awantury, bo za dużo z nią dyskutujesz, a za mało reagujesz.
      Ona sie tak zachowuje, bo bada granice, co moze zrobic, a czego nie, to typowe dla dzieci w tym wieku, a ty zamiast te granice postawic, to tlumaczysz jej to, co ona dobrze wie.
      • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 11:28
        otóż ja sobie też nie wyobrażałam ze moje dziecko mnie kopnie, dopóki tego nie zrobiło. poszła do pokoju i co dalej? Czego ją to miało nauczyć? Jak wróciła to jej powiedziałam że to boli i że mi przykro i że tak nie wolno robić. Co Twoim zdaniem może ją nauczyć tego, ze ma tak nie robić? (bo siedzenie w pokoju raczej jej tego nie nauczy).

        Skąd wnioski, że nie stawiam granic ?
        • Gość: mama Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.136.168.217-rev.hti.pl 09.03.11, 12:05
          Po przeczytaniu twojego posta miałam takie wrażenie, że nie dajesz dziecku odczuć, że pewne zachowania są całkowicie nieakceptowalne.
          W jaki sposób możesz to zrobić, nie wiem, bo nie znam twojej córki i waszych relacji.
          Na moje dzieci działa czasowe odseparowanie od reszty rodziny i czas na przemyślenie swojego zachowania. W przypadku twojej córki to może być coś innego.
          Reakcja przy niektórych zachowaniach powinna być bardziej surowa. Że boli, że przykro, że tak nie wolno - to nie jest komunikat do pięciolatka, tylko do znacznie młodszego dziecka.
          Ty masz jej przekazać, że nie pozwolisz na takie zachowanie.
          Bo o ile o jedzeniu rękami i chodzeniu w kapciach można dyskutować, to na temat kopania kota dyskusji nie ma. A w jaki sposób to zrobisz, to już niestety musisz sama to wypracować.

          Pomyślałam sobie też, że dziewczynka nie wie za bardzo, co może zrobić z negatywnymi emocjami. Bo stąd ta agresja, dziki krzyk itp. I nad tym warto popracować, porozmawiać, nie wtedy kiedy jest zła, tylko wtedy gdy jest spokojna, ma dobry humor. Rozmawiać o tym, co ludzie robią, gdy są bardzo źli. Co ty wtedy robisz, jak jesteś bardzo zła. Co ona mogłaby robić. Bo żeby czegoś zabronić, to trzeba coś zaproponować w zamian.
          Jest fajna książka o bardzo zdenerwowanej mamie "Filip i mama, która zapomniała", tam mama zamienia się w smoka. Dobry tekst do rozmów o nerwach, o tym, że czasem ludziom źle. Ponieważ sama jestem dość nerwowa, to dużo z dziećmi rozmawiamy o emocjach i czasem w frustrujacej sytuacji teraz wystarczy powiedzieć: Bo zaraz się zamienię w smoka :)
          • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 12:12
            "Filip i mama która zapomniała" to chyba o zalatanej matce, co sie wiecznie spieszy, w każdym razie, ja też straszę smokiem :)))

            Temat złości przerabialiśmy wiele razy - że mozna skakać, tupać, boksować, mazać kartkę. Ale to nie działa. Ostatnio wszystko jest totalnie negowane.
            Duzo rozmawiamy i jesteśmy stanowczy, czasem to aż nie wiem skąd biorę siłę i cierpliwość. Natomiast ostatnio NIC nie działa.

            Stąd ten post :(
    • Gość: domza2 Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.03.11, 12:29
      Nic ostatnio nie dziala? Wiec moze taki czas, okres. Moze przesilenie, a moze jakies problemy zdrowotne?

      Co do powtarzania tych tekstow - mam wrazenie, ze za duzo jest tego pouczania, tego nie, tamto nieelegancko. To, mam wrazenie, tlamsi dziecko, dlatego zaczyna ono zwracac uwage tobie (tym bardziej, jesli wymagasz od dziecka tego, czego sama nie robisz). Staraj sie skupiac bardziej na pozytywnych aspektach zachowania corki, chwal, gdy zachowa sie fajnie, ogranicz do minimum marudzenie, pouczanie, krytykowanie.

      (sorki za brak polskich znakow, ale wlasnie cos mi sie popsulo)
      • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 12:50
        :))
        własnie to też jest kwestia dla mnie nierozstrzygnięta- czy rodzic nie ma prawa robić tego, czego zabrania dziecku?
        Jeśli zabraniam dziecku grać na komputerze to sama nie mogę? Jesli proszę, żeby włozyło kapcie bo ma białe skarpetki to nie mogę chodzić boso ??

        Co do ględzenia- może to i racja? ograniczę ;)
        • verdana Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 12:55
          IMO rodzic moze robic pewne rzeczy, ktore logicznie wynikają z tego, ze jest dorosły - pic kawe, alkohol, wychodzić sam z domu, oglądac dowolne filmy.
          Natomiast nie ma żadnego powodu, dlaczego dorosly ma prawo nie nosić kapci, a dziecko musi. Wszystkie argumenty za noszeniem kapci odnosza się do ludzi w kazdym wieku. Jesli uwazasz, ze biale skarpetki sie zabrudzą to wybacz - tlumaczysz dziecku,z ę brudne czarne skarpetki sa ok, albo brudne stopy. Nie tylko dziecko tego nie zrozumie, ja także. I wtedy albo wszyscy nosimy, albo sie nie czepiamy dziecka.
          • twitti Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 13:07
            Ja mam male dziecko i nie wiele moge poradzic, ale jedyna rzecz, ktora mi sie nasunela, to to, ze masz bardzo inteligentna corke, ktora juz bardzo duzo rozumie. I chyba dlatego sie buntuje. Moze trzeba z nia juz rozmawiac bardziej dojrzale i traktowac jak starszaka:)
          • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 14:37
            brudne czarne skarpetki są ok, naprawdę :)) po praniu jeszcze sie nadają :P

            A tak serio- nie chodzi o pierdołę jaką sa skarpetki, tylko o to, czy mamy takie same prawa? I o to kto kogo wychowuje.
            Nie wchodząc w szczegóły uważam, że rodzicom wolno jednak więcej niż dzieciom i nie muszą się tłumaczyc z każdej decyzji, jaką podejmują (moja chce za każdym razem tłumaczenia - dlaczego jej nie pozwalam, dlaczego musi coś zrobić, są to działania zaczepne nastawione na zwłokę).
            • morekac Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 14:51
              A dlaczego tak się opierasz przed wytłumaczeniem tego dziecku - raz?
              Np. ustalcie zasady - np. że chodzi się myć o 20-tej, gra na komputerze w takie i takie dni przez x czasu itp - oczywiście, te zasady nie są do końca życia i od czasu do czasu powinny podlegać negocjacjom. Oraz czasami możesz łaskawie zezwolić na ich przekroczenie.
              I wtedy nie musisz jej codziennie tłumaczyć, że ma iść do mycia o 20-tej i do tego umyć zęby.
              Ale jeśli raz zapędzasz ją do mycia o 19-tej, drugim razem o 22-giej, raz gra na komputerze cały dzień, a innym razem wcale - to dziewczę ma dużą pokusę negocjacji. Bo jest szansa, że coś ugra.
              • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 15:09
                ??

                ale ja własnie marzę o tym, żeby ona zrozumiała po RAZIE i nie trzeba było tłuc tego codziennie !!
                Zasady mamy jasno ustalone, tylko Młoda nie ma ochoty ich przestrzegać. O tym piszę. ONA NIE SŁUCHA I NIE REAGUJE.
                Chodzi spać codziennie o tej samej porze (no chyba że święto/ sylwester/ urodziny). I niczego nie udaje jej się ugrać piskiem i jękiem lub krzykiem. Wręcz przeciwnie.

                I jeszcze jedno- nie gra na komputerze, to był taki przykład, przenośnia, pięcioletnie dzieci według mnie powinny spędzac czas na dworze i wśród rówieśników, nie przy kompie.
          • gacusia1 odrazu mi sie przypomina :( 09.03.11, 18:13
            powiedzonko moich rodzicow "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie".
        • morekac Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 13:46
          Myślę. żez tym graniem na komputerze chyba nie zabraniasz całkowicie, tylko dziecko ma ograniczenia? Jeśli tak, to przecież ty też nie grasz bez ograniczeń (?). Natomiast jeśli dziecko ma calkowity zakaz używania komputera, ty zaś siedzisz przy nim non stop, zasadne wydaje się wytłumaczenie. dlaczego ty możesz (musisz), a dlaczego dziecko nie może/nie powinno.
    • Gość: monika Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.ip.jarsat.pl 09.03.11, 14:11
      chlopakow mam dwoch, roznica 2 lata, mlodszy tez lada chwila 5 lat. ogolnie koles jest dla mnie wyzwaniem wychowawczym. przy starszym byly/sa wieczne wakacje. dlatego mysle, ze jak ktos tak nie ma, to ma szczescie, a nie ze swienie sobie radzi z dziekiem ;-)
      przede wszystkim pracuje nad soba, zeby nie odbierac jego zachowania jako czegos wymierzonego przeciwko mnie. oraz, ze nie ma to zwiazku z traceniem autorytetu. pracuje nad ktrotkimi rzeczowymi odpowidziami na konkretne slowa bez emocji. zeby mlody zaczal glowkowac, zeby go zaskoczyc. cos jak rozmowy kongan-owe w zenie ;-) jesli leci tekst, nie chce z Toba mieszkac, pytam, gdzie chcialbys mieszkac, z kim, u sasiadow? u babci? jak mowi, ze nie chce miec mamy, mowie, wiesz, ze sa takie dzieci bez mamy, ale one nie maja nikogo do pocieszania w nocy, ani do spania razem, jak maja goraczke, jest tak, jak w przedszkolu itp. powtarzam mu, ze go kocham strasznie, nawet jak sie wsciekamy, ze uwielbiam i ze zyc bez nie moge. nie mowie, ze mi przykro, bo cos tam zrobil, powiedzial, ale bardziej, ze nie mam ochoty po takim zachowaniu. mam wrazenie, ze to jest roznica, bo w tym momencie dziecko nie czuje mocy "ranienia". ogolnie robie wszystko, zeby NIE czul, ze sie mocno przejmuje jego zachowaniem (a czasem jestem zalamana). wyciszam i staram sie mu pokazac model zachowania bez walenia piesciami w drzwi. i analizuje, zeby widziec postepy/ladowac baterie/wiedzic, co dziala. tak jak mierzenie przy odchudzaniu i kazde cwierc cm jako sukces ;-)
      widze, ze on sie sam meczy, jest bardzo ambitny i sam sobie wysoko stawia poprzeczke, ma wielki problem z bratem, bardzo chcialby mu dorownac, czesto nie akceptuje swojego wieku, wygladu, sprawnosci. probujemy go przekonac na 1000000 sposobow, ale to jest walka z wiatrakami. mlody nie cieszy sie, ze skacze do wody, a brat sie tego boi, tylko placze, ze on nie plywa, a brat tak.
      od 2 lat nienawidzi chodzic do przedszkola, nie chodzi tu o przedszkole, ale o rozstanie ze mna, domem. pomimo swojej hardosci najchetniej siedzialby w domu. mysle, ze wiele go to kosztuje.
      wiem, ze predzej dojde do 10 lat bez grania na kompie niz 'zlamie' go kara w czasie jego wrzaskow.
      ogolnie jestem zmeczona czasem tym przemyslanym postepowaniem, trzymaniem coola, odwracaniem uwagi, zartowaniem, rozladowywaniem atomsfery... czasem wychodze do pokoju i sama sie zamykam z ogromnym trudem powtrzymujac sie odtrzaskania ;-) po 5min jestem w stanie dalej ciagnac ta nierowna walke. ale widze postepy, tempo powiedzmy jest takie sobie, ale jest coraz lepiej.
      dzis rano podalam mu spodnie do ubrania, ktore rzucil prawie krzyczac: 'nie chce tych'. mowie mu: halo, ty sobie siedzisz, podaje Ci spodnie, mowi sie: dziekuje, a jezeli nie chcesz, mowisz: mamo, tych nie chce, poporsze te inne. on na to: to musimy zaczac jeszcze raz. pytam: w jakim sensie. a on: no, ze ja zakladam rajstopy, ty mi podajesz spodnie, ja mowie: mamo poprosze te drugie. mowie ok. i tak zrobilismy ;-)

      lacze sie w bolu ;-)))
      • Gość: Mama Zuzi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 14:33
        coś w tym jest ;)
        to zabrzmi okropnie, ale jak miło, ze Twój syn przypomina moją córkę ;) To w sumie pokrzepiające. Że zachowanie Zuzki nie jest tylko wynikiem naszej indolencji wychowawczej, ale tez wypadkową innych rzeczy.

        Wiesz, że mówimy prawie w identyczny sposób do naszych dzieci ?? :)
        • Gość: monika Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.ip.jarsat.pl 09.03.11, 14:50
          forum.gazeta.pl/forum/w,851,122842832,122842832,Jak_pomoc_dziecku_w_wyciszaniu_zlych_emocji_.html
          zajrzyj tam :-)
          zgadzam sie, ze to wypadkowa wielu czynnikow, jak zwykle. moja mama mi regularnie powtarza, ze cieszy sie, ze miala takie 'latwe' dzieci ;-) u nas byla zagrozona ciaza, szpital, wczesniactwo, szpital, za duzy strach, poczucie winy, dwa male chlopaki-jedna mama itp. ogolnie mysle sobie: eee tam ;-)
      • Gość: mimi Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 10.03.11, 00:20
        Monika,z przyjemnoscia przeczytalam Twoj wpis....Naprawde szczerze chcialabym zobaczyc niektore z forumowych mam jak wprowadzaja swoje "zlote rady" w zycie typowego "poprzeczniaka"......Mysle,ze mialabym ubaw na dluuuugo....:D Jak ktos nie ma takiego charakterku w domu to nie zrozumie moje drogie panie,nie zrozumie tez tego,ze sa chwile kiedy NIC,KOMPLETNIE NIC nie dziala,chocby czlowiek mial niezmierzone poklady cierpliwosci,madrosci wychowawczej i szczerych checi.......
        Mamo Zuzi,dla pocieszenia ,tez mam taki egzemplarz w domu:)Zakladamy klub?
        U nas generalnie duzo wnosza krotkie rozmowy,wyjasnienia ale powtarzane systematycznie i konsekwentnie.Efekty,tak jak pisala Monika,mierzone w milimetrach i rozwleczone w czasie.Ale jednak.W sytuacjach podbramkowych jest najpierw ostrzezenie przed konsekwencjami,jak nie skutkuje sa konsekwencje,np za bicie dzieci na podworku wraca do domu i nie ma zmiluj sie,mimo wrzasku,przeprosin,obietnic poprawy i blagania.Jak widze,ze przymierza sie do uderzenia ktoregos z nas ostrzegam,ze straci w ten sposob ksiazeczki do czytania przed spaniem,ktore uwielbia.I tak dalej,zawsze do stracenia jest cos na czy baaardzo mu zalezy.Czesto nie skutkuje za pierwszym,trzecim czy piatym razem ale za ktoryms zadziala.Kluczem jest konsekwencja.
        Te mniejszego kalibru akcje albo probuje obracac w zart(moj syn ma fantastyczne poczucie humoru i czesto lapie "haczyk" zapominajac o sprawie),albo luzno gadamy(w podobnym tonie jak Monika) lub po prostu olewam(rowniez dla wlasnego zdrowia psychicznego).
        Tak ogolnie to uwazam ,ze takie "poprzeczniaki" sa po prostu mocnymi osobowosciami,ktore nie za bardzo godza sie na to,zeby dorosli nimi rozporzadzali i probuja sami wziac sprawy w swoje rece i wprowadzac wlasne zasady....No i probuja nas,co im wolno,na ile moga sie posunac.A granice musza byc.Sztuka tylko jest to,zeby takiego charakterku nie stlamsic i kierowac nim tak,by myslal,ze to on rzadzi.........

        Aha,moj synio ma 4 lata i do 15 miesiaca byl ZLOTYM dzieckiem,co to za raczke i do knajpy;)Pod kazdym wzgledem.Zero placzow,marudzenia,nocnych pobudek,nawet jak byl chory to uchachany po pachy i chetny do zabawy....Ugodowy,rozesmiany,szczesliwy.Charakterek zaczal sie ujawniac powoli od 15 miesiaca a apogeum osiagnal tak kolo 2,5-3 roczku.Teraz troche stracil na "mocy",mysle,ze jest starszy,madrzejszy,wiecej juz rozumie i zwyczajnie latwiej sie z nim dogadac i cos wytlumaczyc.Ale znajome z podobnymi ancymonkami mowia,ze to wraca,wlasnie tak kolo 5,6 roku.
        Ogolnie,mimo tego hardcoru jaki mi czasem funduje jest naprawde fajnym dzieciakiem,takim konkretnym,przebojowym,przedsiebiorczym i z super poczuciem humoru.I mimo,ze czasem nawet jakiemus dziecku przywali jest bardzo lubiany wsrod dzieci,chetnie wszedzie zapraszany.
        Pozdrawiam.I oprocz sily,duzo pomyslow zycze:)
    • Gość: domza2 Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.03.11, 16:11
      Uważam, że to po prostu nie fair, gdy mama coś może a dziecko nie - i nie chodzi o przykłady, jakie podała Verdana (czyli alkohol itd.) bo to są sprawy poza dyskusją, natomiast, jeśli chodzi o skarpetki itp. jeśli mama wymaga to mama się stosuje sama. To jest po prostu zagranie fair. Dzieci są bardzo wyczulone na niesprawiedliwość, widzą w tym względzie jaśniej i wyraźniej niż dorośli. Warto posłuchać co mówi Twoje dziecko. Które teksty naśladuje, co chce Ci przez to powiedzieć? Nie zamykaj na to uszu, bo to wszystko "zaczepki". Zapewne są to zaczepki, ale dlaczego dziecko mówi o tym a nie o czymś innym - to ma znaczenie.
      Pamiętam ze swojego dzieciństwa mamine przytyki do mnie, gdy sama coś robiła, w starszym już wieku gdy paliłam, ona także i mi zabraniała. Jeśli nie stosujesz się do zakazów i nakazów sama, to jaki stanowisz przykład? Pamiętaj, że wychowujemy bardziej własnym przykładem niż słowem, no i - jak pisałam - mniej tych słów, tego "ustawiania", mówienia jak ma być. Spróbuj bardziej cieszyć się tym, co jest niż dążyć do ideału. Piszę to jako dziecko mamy idealistki, wiecznie słyszące , że coś nieeleganckie, tamto nie wypada. Myślę, że buntowałabym się x razy mniej gdyby mama... zamilkła i dała mi żyć.
      • verdana Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 16:28
        Ja widze tu problem ze zderzeniem się w jednym domu dwóch sprzecznych metod wychowawczych, w wykonaniu tej samej osoby.
        Albo wychowujemy dziecko tłumaczac mu decyzje "Nie jedz palcami, bo to nieestetyczne" i tłumaczac mu to, powinnismy od razu zdawać sobie sprawę, ze uczymy go dwóch czy trzech rzeczy - prawidłowego jedzenia, eleganckiego zachowania i tego, ze nalezy zwracvać uwagę, gdy ktos zachowuje się niewlasciwie. I wówczas to, ze corka mówi "Nie chodź bez kapci, bo to nieeleganckie" - jest dowodem, że "dotarlismy" do dziecka. Już wie, co nalezy robić i chce, aby wszyscy stosowali się do zasady, którą staraliśmy się mu wpoić. Nie ma co się złościć, przeciwnie - dziecko jest uprawnione do zwrócenia matce uwagi, skoro zachowuje się - zdaniem dziecka - nieodpowiednio. Mama może najwyżej wytlumaczyć, dlaczego w jednych wypadkach to jest dopuszczalne, a w innych nie. W takim domu pewne sprawy sie tłumaczy, negocjuje, i to nie raz, a wiele razy.
        Drugi model - to matka wydaje polecenie, a dziecko ma słuchać automatycznie i bezrefleksyjnie. Ma założyć kapcie, mimo, ze nikt inny ich nie nosi, bez podawania przyczyn - ma założyć, bo jest dzieckiem, a wiec mama po prostu wie, a ono nie. I nie ma z tym dyskutować. Rodzice wiedzą, co im wolno, co wolno dziecku, dziecko ma sluchać i nie zastanawiać się "dlaczego"?
        Problem w tym, ze dziecko Autorki slucha tlumaczeń "dlaczego", ale jednoczesnie mama uznaje, ze kazde jej tlumaczenie ma być przyjęte, a kazde polecenie - wykonywane, nawet jesli dziecko nie rozumie, dziecko bowiem nie moze porownywać się z rodzicami.
        Obawiam się, ze ta dwoistość moze prowadzić do agresji zdezorientowanego dziecka.
      • morekac Re: nie wiem jak postępować z córką :( 09.03.11, 21:38
        Popieram.
        A zasady - cóż... Należy je podzielić na zasady warte walki do ostatniej kropli krwi, zasady negocjowalne i zasady, o które nie warto kruszyć kopii. I akurat kapcie zaliczyłabym do tej ostatniej kategorii...

        jeśli mama wymaga to mama się
        > stosuje sama.
        Cóż, znajoma pani w ten sposób rzuciła palenie - kiedy jej synek pysknął, że jak tyle mówi o szkodliwości palenia i zabrania mu palić, to może sama z tym skończy. To i on przestanie. ;-)
        W ten sposób nie palą oboje.
    • eastern-strix Re: nie wiem jak postępować z córką :( 11.03.11, 05:32
      W jedzeniu palcami chodzi nie o to,że jest nieestetyczne ale o to, że można się nabawić choroby, czasami poważnej.

      Może zacznij tłumaczyć córce prawdziwe przyczyny Twojego czepiactwa (ona tak to odbiera). Bo takie koncentrowanie się na otoczce i na tym, co estetyczne a co nie, może prowadzić do wybuchów złości. Bo w sumie to trochę wbijanie szpili i moze ona tak to właśnie odbiera.

      I jeszcze jedno, 'typowa rogata dusza' to czesto pacjent identyfikowalny, którego problemy wynikają z naruszonej równowagi w rodzinie. Byłabym więc ostrożna z kategoryzowaniem dziecka. Mówiąc żargonem, 'jej akcje to są reakcje'.
      • lib Re: nie wiem jak postępować z córką :( 12.03.11, 15:04
        >> W jedzeniu palcami chodzi nie o to,że jest nieestetyczne ale o to, że można się
        >> nabawić choroby, czasami poważnej.
        A jakiejż to? Przychodzi mi do głowy tylko choroba polegająca na braku palca, tudzież całego kompletu. Jeśli oczywiście pominiemy jedzenie po wsadzeniu palców w kocią kupę na przykład.
        My z synkiem wcinamy razem palcami, jak siedzimy wieczorem przed kompem i oglądamy film. Dodam, nie owych palców uprzednio nie wyparzamy. Mam nadzieję, że nienoszenie kapci do zbyt wielu chorób nie prowadzi, bo dziecię moje oprócz przedszkolnych nigdy nie posiadało, jako i ja nie posiadam.
        Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy dziecku, dlaczego kanapkę i jabłko ręką można, a ziemniaka i kotleta nie. Argumentu "bo się pobrudzi" nie przyjmuję. Moje dziecko skutecznie brudzi się kanapką.
        To koniec wymądrzania się. Każdy ma coś, czego nie może znieść. Moja siostra nie może znieść widoku swego dziecka bez kapci. Sama też nosi kapcie. Ja nie mogę znieść jęczenia, chociaż wiem, że tak dziecko wyraża, co czuje, i należy się cieszyć, że wyraża, bo wkrótce się oduczy. Więc współczuję, sama się borykam. Mogę poradzić tylko to, o czym już mówiły poprzedniczki. Odpuścić bzdety, zwłaszcza jeśli dotyczą tylko dziecka, konsekwentnie wymagać tego, co konieczne. Bić nikogo nie wolno i już. Na pytanie czego się ma nauczyć dziecko siedzące za karę w pokoju odpowiem, że tego, że ktoś, kogo bije, nie będzie się chciał z nim zadawać. Bijesz - nie masz dostępu do towarzystwa rodziców, rówieśników, kota itd.


        • eastern-strix Re: nie wiem jak postępować z córką :( 12.03.11, 23:31
          > >> W jedzeniu palcami chodzi nie o to,że jest nieestetyczne ale o to, ż
          > e można się
          > >> nabawić choroby, czasami poważnej.
          > A jakiejż to?<<<

          Ty tak na serio?

          Proszę bardzo:

          Choroby brudnych rąk

          Choroby brudnych rąk to z reguły takie, które przenosimy drogą pokarmową na skutek braku dostatecznej higieny, dlatego trzeba staranne myć ręce wodą i mydłem. Są to na przykład:

          - Wirusowe zapalenie wątroby typu A (żółtaczka pokarmowa).

          - Bakteryjne zapalenie jamy ustnej.
          Może się objawiać bólem, pieczeniem, swędzeniem, zaczerwienieniem, rozpulchnieniem, obrzękiem śluzówki. Czasami obecny jest osad na śluzówce, czuć brzydki zapach z jamy ustnej.

          - Opryszczkowe zapalenie jamy ustnej.

          - Salmonella i shigella.
          Zjedzenie źle przechowywanych lodów, ciastek z kremem może spowodować zakażenie tymi bakteriami. Tak może się też zakończyć branie do buzi piasku z piaskownicy.

          - Zakażenie owsikami.
          To dość częsta choroba u dzieci chodzących do żłobka czy przedszkola. Najprostszy sposób zarażenia: zabawa z innym dzieckiem (nosicielem owsików) tymi samymi zabawkami. Jaja przenoszone są pod paznokciami i na rękach (nocne drapanie), dlatego można zarazić się nawet przez dotykanie brudnych poręczy np. w komunikacji publicznej i niedokładne mycie rąk przed posiłkiem. Do wtórnego zakażenia dochodzi poprzez kontakt jaj owsików pod paznokciami z jamą ustną.

          - Zakażenie tasiemcem bąblowcem.

          • lib Re: nie wiem jak postępować z córką :( 13.03.11, 00:01
            >> Choroby brudnych rąk to z reguły takie, które przenosimy drogą pokarmową na skutek braku dostatecznej higieny

            Nie pytałam o choroby przenoszone na skutek niedostatecznej higieny, tylko o choroby przenoszone na skutek jedzenia rękami.

          • m.fedoryszyn Re: nie wiem jak postępować z córką :( 13.03.11, 00:02
            Hmm... A nie można by myć rąk przed jedzeniem :)??
            • lib Re: nie wiem jak postępować z córką :( 13.03.11, 00:12
              Właśnie nie wiem, ja tam myję.
              • verdana Re: nie wiem jak postępować z córką :( 13.03.11, 12:02
                Czyli kanapki, pżaczki i kruche ciasteczka jemy przy pomocy noża i wudelaca? Czy też zakazić się koszmarnymi chorobami można wyłacznie jedzac palcami marcheke z ryżem, a zjedzenie kanapki jest bezpieczne?
                Tłumaczenie dziecku, ze jedzenie rekami jest niebezpieczne - jest niebezpieczne. Mozna doprowadzić dziecko do nerwicy lekowej, ktora uniemożliwi mu normalne odżywianie się.
                Moja matka w ten sposób zabraniała mi, poniekąd słusznie, jedzenia tego, co upadło na podłogę. Pewnego dnia zobaczyła, ze strasznie płaczę. Okazało się,z ę zjadlam cukierek, który mi upadł i jestem pewna, ze rozchoruję się okropnie, jesli w ogóle nie umrę.
                Moja matka, jako że byla to madra kobieta, wzięła paczkę ciasteczek, sypnęła na podłogę, część zjadła sama, a część kazała mi zjeść. I powieziala, ze wprawdzie z podlogi jeść nie nalezy, ale przesadzać - tym bardziej.
                • Gość: krysia Re: nie wiem jak postępować z córką :( IP: 195.117.216.* 14.03.11, 09:30
                  Ja się histerycznie bałam, że jak raz nie umyję zębów, to mi od razu się zepsują i powypadają, bo jakiś genialny dorosły mi tak powiedział
Pełna wersja