Wyjazd bez dzieci

19.03.11, 21:47
Czy Waszym zdaniem rodzice moga sobie pozwolić na tygodniowe wakacje bez dzieci (5 lat i 2,5 roku)? Dzieciaki mają w tym czasie zapewnioną opieke dziadków, których ubóstwiają.
    • verdana Re: Wyjazd bez dzieci 19.03.11, 21:59
      Nie tylko mogą. Powinni. Jeśli chcą dzieciom zapewnić stabilną, szczęśliwą rodzinę powinni je "porzucić" z lekkim sercem i mieć tydzień tylko dla siebie.
      Jestem przekonana, ze takie wyjazdy to najlepsze zabezpieczenie przyszłości dziecka - więcej wyjazdów, mniej rozwodów!
    • dorotakatarzyna Re: Wyjazd bez dzieci 19.03.11, 23:27
      Pod warunkiem, że dzieci też będą miały jakieś wakacje. Znam kilka przypadków, gdzie rodzice wyjeżdżają sobie na kilka tygodni za granicę, a dziecko cały rok na okrągło do żłobka/przedszkola, bo przecież więcej wolnego rodzice nie mają.
    • Gość: domza2 Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.03.11, 08:30
      No pewnie , że tak!
    • alicjawu Re: Wyjazd bez dzieci 20.03.11, 09:30
      dla zdrowia psychicznego całej rodziny - jak najbardziej :-)
    • klarci Re: Wyjazd bez dzieci 20.03.11, 18:09
      uważam, że wszystko zależy od rodziców.
      przynajmniej w sytuacji jaką opisałaś. nie ma przeciwskazań. w takiej sytuacji każdy sam powinien decydować :)
      na pewno weekend taki raz na jakiś czas jest wskazany :)
    • Gość: aniko Re: Wyjazd bez dzieci IP: 193.109.212.* 22.03.11, 14:57
      Pewnie, że mogą. Ale my lubimy jeździć z dziećmi i jakoś nigdy nie miałam chęci na "oderwanie" się od dzieci wraz z mężem. Brakowało by ich nam. Od czasu do czasu wyjeżdżam niekiedy sama (służbowo) lub z koleżanką (prywatnie). Z mężem bez dzieci nie miałoby sensu, Przynajmniej dla nas. Ale oboje pracjemy i lubimy być z dziećmi kiedy możemy. Nie męczą nas i w niczym nie przeszkadzają- 11 i 4 lata.
      • Gość: Alkiiii Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.dynamic.chello.pl 22.03.11, 18:07
        Chyba wiem o co chodzi ;-) U mnie w domu panuje stereotyp wprowadzony i głoszony przez moja matke-masz dzieci-siedzisz na dupie ;-/ no coz choc mam 33lata i 2 dzieci/osobne mieszkanie, meza niezaleznosc finansowa i przyczepic sie nie mozna nie ma moliwosci by choc na jedna noc dzieci zostały u niej. Jest mloda ma 57lat, meza, wielkie mieszkanie ale co zrobic nie mozna i tyle musze to uszanowac..
        Jak masz autorko tylko taka mozliwosc to jedz-milego wypoczynku ;-)
    • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 11:43
      Wszystko zależy od rodziców.Jeżeli czują taką potrzebę,a dzieci mają dobrą opiekę,to nie ma problemu,pod warunkiem,że dla dzieci rodzice też mają czas do spędzenia w stylu urlopowym,nie tylko codziennym.Takie jest moje zdanie,ale my akurat nie czujemy potrzeby organizowania sobie wyjazdu bez syna,bo wolimy z nim i nie sądzę,żeby groził nam rozwód,jak to niektórzy sugerują:p
    • justyna_dabrowska Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 11:46
      Generalnie nie widzę przeszkód. Sama idea mi się podoba.
      Dobrze byśmy będąc rodzicami byli nadal partnerami, przyjaźnili się, mieli pasje, robili coś POZA rola rodzicielską. Rodzicem jest sie naprawdę stosunkowo krótko:)

      Pozdrawiam
      jd
      • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 11:55
        A właśnie dlatego,że dzieci rosną tak szybko,może warto spędzać z nimi więcej czasu,gdy są małe?Przecież w zestawieniu z całym naszym życiem ich dzieciństwo to bardzo krótki okres.Bardzo podoba mi się postawa pana Macieja Kurzajewskiego,który powiedział,że wolny czas spędza z całą rodziną,bo teraz są już wszyscy razem i nie chce jeździć na wakacje bez dzieci.Ale nie krytykuję absolutnie rodziców,którzy chcą wyjechać bez dzieci (zapewniając im dobrą opiekę,oczywiście!).Po prostu to jest wybór konkretnych rodziców.Sam wyjazd bez dzieci nie wystarczy chyba jednak,żeby pielęgnować więź i scalać małżeństwo.I nie każde małżeństwo,które spędza wakacje z dziećmi,jest zagrożone rozwodem:)
        • verdana Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 15:14
          Przeciez z dziećmi spedza się razem 51 tygodni... A dzieci nie sa małe az tak krótko - sa małe przez ok. 10-15 lat, jeśli jest więcej niż jedno.
          Po 15 latach para, ktora nie spędza ze sobą czasu bez dzieci przestaje być parą - zostają tylko bezdzietni rodzice...
          • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 23.03.11, 15:33
            A wedlug mnie to bzdura..
            Moi rodzice NIGDY sami nie wyjezdzali na wakacje, zawsze jechali ze mna , bo szkoda im bylo spedzac urlop beze mnie..Jak sie wyprowadzilam z domu, pozostali malzenstwem...

            Ja pracuje dosc duzo, maz takze, w zwiazku z tym kazda wolna chwile chcemy spedzac z dzieckiem bo i tak uwazam,ze tegoc zasu jest za malo w obcenych czasach .
            Nie osadzam tych ktorzy chca wyjechac sami, bez dzieci, ale ja tak bym nie zrobila, bo mi poprostu szkoda tego straconego czasu.. Szkoda mi np. zwiedzac fajnych miejsc bez dzieci, chce im pokazywac nowe rzeczy, miejsca, kultury, etc.
            Samym nam, nie sprawia frajdy wyjazd, jesli nie mozemy sie tym podzielic z dzieckiem.
            Co innego wyjazdy sluzbowe, ktore czasem musze odbebnic.., ale wowczas dziecko zostaje z tata.
            Nie sadze,zeby nasz malzenstwo przez to jakos cierpialo:)
            Synek ma prawie 5 lat . a my takie poglady mamy od jego urodzenia.
            Mysle,ze jak sybnek zacznie jezdzic na obozy, kolonie, etc. wowczas my zyskamy pewnie mozliwosc wyjazdu sami.
            Ale majac wybor zawsze wybiroe wakacje z dzieckiem.
            • verdana Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 16:32
              Oczywiscie, ze pozostali małżenstwem... Ale jeśli przez ok. 10-15-20 lat nie mieli ochoty spędzić czasu razem, bez dziecka - to oznacza, ze nie czerpia szczególnej radosci z bycia we dwoje. Nie zalezy im na paru dniach spędzonych tylko z sobą, po prostu.
              Póki dziecko jest male, to tego nie widac, ale po kilkunastu latach bez takich paru dni, gdy jest się mężem i żoną, a nie rodzicami - niewiele zostaje z więzi. Dziecko się wyprowadza i zostaje przyzwyczajenie - ale zostaje się z nieznajomym w gruncie rzeczy czlowiekiem.
              Tego naprawdę nie da się ocenić, mając małe dziecko.
              • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 19:28
                Jest takie powiedzenie/cytat,które bardzo mi się podoba:"nie oddałabym życia za swoje poglądy,bo mogę się mylić".Każdy żyje po swojemu i ma swoje poglądy i racje,od kwestii istnienia Boga,przez wychowywanie dzieci aż po ulubioną zupę.Szanuję to i nie powiem Ci,że nie masz racji,bo masz swoją rację.Jednak nie podoba mi się takie podejście,gdy stawiasz siebie jako autorytet,a swoje poglądy jako normę.Skąd możesz wiedzieć,czy obcy Ci zupełnie ludzie,których nie widziałaś na oczy,lubią przebywać razem?Czy tylko na wakacjach spędza się czas ze współmałżonkiem?Jeżeli ludzi ma łączyć tylko wspólny urlop,bo w przeciwnym razie łącząca ich więź przestanie istnieć,to chyba też niedobrze z nimi.A jeśli ktoś po postu lubi spędzać wakacje zawsze z całą rodziną,jeżeli ludziom tak jest dobrze i są szczęśliwi,to mają się zmusić,żeby postępować inaczej?
                • verdana Re: Wyjazd bez dzieci 23.03.11, 22:41
                  Problem z tym, ze ja - jako starsza o pokolenie - świetnie rozumiem młodych rodziców, ktorzy tesknią za dzieckiem. Ale teraz obracam się w kręgu rodziców, ktorych dzieci wyszły już z domu. I widzę, jakie spostoszenia w niektorych małżenstwach poczyniło to, ze przez wiele lat byli tylko rodzicami.
                  Nie można tego widzieć, patrzac na wlasnych rodziców, bo kazde małżeństwo jest dla dzieci pewnego rodzaju tajemnicą. Ale widząc - i słuchając - sttarszych znajomych po prostu widzi sie jakby "ciąg dalszy", ktorego rodzice małych dzieci nie sa w stanie przewidzieć.
                  Czas ze współmałżonkiem spędza się nie tylko na wakacjach - ale jeśli przez wiele lat zawsze jest razem z parą małe dziecko, to pewne sprawy nikną. dziecko jest w centrum, dostosowuje sie zycie codzienne do dziecka, pewnych rzeczy nie sposób po prostu zrobić. na przyklad oderwać się od tego, zę się jest rodzicem...
                  I dlatego naprawdę uwazam, ze nalezy co pewien czas nawet zmusić się, by spedzić kilka dni bez dziecka. Bo moze okazać się, że bez dziecka nie ma o czym rozmawiać, że nie zna się juz męża, czy żonay tylko matkę i ojca, ze gdy nie ma codzienności - nie ma miedzy parą już nic.
                  To samo - tylko odwrotnie - radzilabym rodzicom, ktorzy zawsze jadą bez dziecka - aby część czasu spedzili z nim. Bo wakacje to specyficzny czas. Czas na poznawanie się.
                  • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 24.03.11, 09:35
                    Na pewno trudno mi sobie teraz wyobrazić,co będzie,gdy mój syn np.wyjedzie na studia czy założy swoją rodzinę.Ale ja też obserwuję ludzi dookoła i wyciągam wnioski.Znam małżeństwa w wieku moich rodziców,które spędzały czas bez dzieci,a mimo to więzi jakoś szczególnej między nimi nie było.Wydaje mi się,że to jest głębsza sprawa.Gdy dziecko jest małe,tak jak moje,to rzeczywiście jest w centrum uwagi i wszystko w domu jest mu podporządkowane.I to jest trudny czas dla małżeństwa.Nie ukrywam,że tak też było u nas.Ale to chyba świadczy też o sile i wartości związku,jeżeli można na chwilę odłożyć swoje potrzeby,a mimo to utrzymać więź,a nawet ją pogłębić.Ja absolutnie nie uważam,że rodzice powinni być z dzieckiem bez przerwy,bo tak nie jest dobrze także dla dziecka.Myślę jednak,że wspólny czas i więź to coś więcej niż tylko urlop.Oceniłaś tu obcych Ci ludzi na podstawie informacji,że na wakacje zawsze jeździli z córką.A może umieli na co dzień spędzać ze sobą czas?Może wieczorami prowadzili długie rozmowy nie o dziecku i nie o rachunkach do zapłacenia.Może umieli czerpać radość ze wspólnie wypitej kawy.I jeszcze z obserwacji:są pary bezdzietne,które nie mają o czym rozmawiać.A oni akurat nie mają na kogo zrzucić winy.
                    • Gość: monika Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.ip.jarsat.pl 24.03.11, 11:20
                      tez zupelnie nie mysle, zeby wspolne wyjazdy bez dzieci mialy statystycznie znaczacy zwiazek z tym, co sie dzieje w malzenstwach po wyjsciu dzieci z domu. wsrod moich znajomych, rodziny, znajomych znajomych jest cala paleta roznych konfiguracji. rozwody zdarzaja sie na roznym etapie. czasem mam wrazenie, ze dzieci sztucznie tworza/utrzymuja zwiazki (jakby byly temu winne ;-). takie ciagniecie do czasu, az dziecko wyjdzie z domu.
                      problem lezy zupelnie gdzie indziej - w braku dojrzalosci i gotowosci na posiadanie dzieci no i w oczekiwaniach od zwiazku. wiekszosc z nas nie wychodzi z roli dziecka, po porstu ma w sobie problemy, niedopowiedzienia z dziecinstwa i przenosi je na relacje z partnerem, potem z dzieckiem. nie mamy skad brac przykladu, a czesto mamy tez przerost umyslu nad intuicja, wtedy leca metody zamiast uczuc. w tym momencie takie wspolne wyjazdy moga byc metoda nieskuteczna.
                      my spedzamy bez dzieci czas od 3 lat, w czasie, kiedy jest open'er. max raz na miesiac gdzies idziemy sami. wizja wyjechania bez dzieci wcale mnie nie ciagnie. no chyba, ze blisko ;-)
                      i tak jak pisze monzdr, sa ludzie, ktorym czas po 21.00 wystarcza, zeby byc razem jako para. gadanie do 1.00 przy winie i zwiazek kwitnie :-)
              • jola_ep Re: Wyjazd bez dzieci 24.03.11, 07:05
                > Póki dziecko jest male, to tego nie widac, ale po kilkunastu latach bez takich
                > paru dni, gdy jest się mężem i żoną, a nie rodzicami - niewiele zostaje z więzi
                > . Dziecko się wyprowadza i zostaje przyzwyczajenie - ale zostaje się z nieznajo
                > mym w gruncie rzeczy czlowiekiem.

                Ale pojechałaś...
                Mam czuć się zagrożona? ;)
                Bo w zasadzie nie przypominam sobie, kiedy zostaliśmy na parę dni bez dwójki dzieci... Może tak ze dwa lata temu? I to raczej z konieczności. A kilkanaście lat już minęło... \
                Sedno jednak tkwi chyba w tym, czy w zwykłym, szarym życiu, potrafimy być razem (bez dzieci). Czy mamy swoje zainteresowania, czy lubimy razem spędzać czas. Parę dni osobno nie uratuje niczego, jak w życiu codziennym fiksujemy się tylko na byciu rodzicem.
                Tak samo jak wakacje razem za wiele nie zepsują.

                Pozdrawiam
                Jola
              • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 24.03.11, 09:55
                Moi rodzice, zaczeli sami spedzac wakacje , gdy mialam jakies 10-11 lat.
                Wowczas ja wyjezdzalam na 2 tyg na obozy, kolonie, a oni wowczas np. na tydzien gdzies wyjezdzali lub zostawali sami w domu i wowczas nadrabiali zaleglosci kinowe czy teatralne.
                Wpoili mi taka zasade,ze jesli ma sie rodzine to sie wyjezdza RAZEM.
                Nigdy nie chcieli uciec od dziecka na pare dni i zaszyc sie w gluszy ( skad wiem, bo pytalam).
                Ja mam takei samo podejscie, byc moze to kwesita wlasnie wyniesiona z domu.
                Moj maz ma podobnie, choc jego rodzice nie wyjezdzali nigdy z nim RAZEM, tylko jedno z nich jechalo z nim na jedne miesiac, drugi na drugi miesiac. Dlatego on np. postawnoil,ze NIGDY nie bedzie tak robil, bo rodzinnie dla niego znaczy rodzice i dzieci , a nie jeden rodzic.
                Kazdy z nas jest uksztaltowany przez swoje doswiadczenia z dziecinstwa.
                MOje sa takie a nie inne, dlatego pewnie postepuje tak a nie inaczej.
                Moi rodzice sa fajnym malzenstwem, choc mieli rozne okresy w swoim malzenstwie.
                Maja wspolne zainteresowania, etc. Sa ze soba 35 lat, od 15 lat mieszkaja sami i nie widze u nich przyzwyczajenia.
                A ja przyznam,ze mi i mojemu mezowi nie zalezy na kilku dniach bycia razem bez dziecka, bo dziecko nam w niczym nie przeszkadza:) Ustalislimy pewne kwestie jak synek byl maly i nasze wnioski byly podobne i WSPOLNE. Nie jest tak,ze to jest widzimisie jednego z nas.
                Mysle,ze jesli ktores z nas odcuzje potrzebe bycia sam na sam z druga polow ato poprostu o tym powie. Aczkolwiek na razie ciezko mi sobie to wyobrazic:)
    • Gość: domza2 Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.03.11, 17:22
      U mnie jest tak, że albo jesteśmy wszyscy w trójkę, albo każdy sam. Takie mamy potrzeby, nie mam potrzeby siedzieć sama z mężem i patrzeć mu w oczy:)) . Nie wiem jakim będziemy małżeństwem na naście lat i czy dożyjemy, ale myślę tak sobie, że jest taka moda, by upraszczać i mówić, że gdy się jest jedynie rodzicem, a nie partnerem to przyjdzie kryska na matyska. To są sprawy dużo bardziej złożone. Po prostu trzeba swoje potrzeby zaspokajać, jak ktoś ma potrzebę bycia partnerem to niech znajdzie na to czas. Z drugiej strony, latami mozna nie mieć zaspokojonych potrzeb i też można trwać w związku. Różnie, naprawdę różnie bywa. Każde małżeństwo, każda para i rodzina to oddzielny mikrokosmos.
      A na pytanie autorki odpowiedź jest prosta: jeśli chcecie, a wasze dzieci będą miały opiekę to jeźdźcie:)
    • justyna_dabrowska Re: Wyjazd bez dzieci 24.03.11, 17:39
      Chyba niepotrzebnie chcemy w tej dyskusji wszystko uprościć, ujednoznacznić. Nie widzę niczego złego w tym że rodzice chca wyjechac bez dzieci by pobyc chwile razem tylko ze sobą. Robią w ten sposób coś dla siebie.
      Nie widzę tez nic złego by żona wyjechała z przyjaciółka na przykład na obóz jogi albo mąż z kolegami na przysłowiowe ryby.
      Ale wyobrażam sobie też rodziny w których partnerzy nie maja takiej potrzeby by byc tylko we dwójkę. Po prostu bywa różnie.
      Bycie rodzicem jest bardzo absorbujące a poza tym w POlsce stawia się rodzicom a zwłaszcza matkom bardzo wysokie oczekiwania, zaspokajanie własnych potrzeb bywa oceniane negatywnie. Traktowane jak egoizm. I dlatego wiele kobiet, gdy dzieci dorastaja i wychodza z domu, budzi sie z poczuciem, że sie poświęciły...

      Boje sie tego, że zamiast słuchac swoich potrzeb i odpowiadać na nie szukamy recept, JAK BYĆ POWINNO.

      Że jak jest Rodzina to tylko RAZEM. a jak sie chce byc trochę OSOBNO to juz coś ZNACZY.
      Namawiam do tego by nie tworzyc norm, nie przerzucac sie na poglądy tylko patrzec na to co tu i teraz dzieje sie w naszej rodzinie i postępowac zgodnie z tym co mówi nam zdrowy rozsądek.
      POzdrawiam
      jd
      • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 24.03.11, 23:22
        Zgadzam się z panią Justyną. Wszystko zależy od osoby, rodziny. Generalizowanie nie ma tu racji bytu. Kocham swoje dzieci ponad życie. Ale nie pracuję zawodowo i "w domu" jestem już od 5 lat. Raz na jakiś czas dzieci (2 lata i 5 lat) jadą do dziadków a my wyjeżdżamy na weekend. Koncentrujemy się wtedy na sobie, a nie na dzieciach, które fantastycznie spędzają wtedy czas z dziadkami. Moi rodzice zabierają też starszą córę co roku na wczasy na 2-3 tygodnie. Świetnie się bawi i wraca zawsze zadowolona. A oprócz tego wyjeżdżamy razem z dziećmi na narty, na wakacje, na weekendy... Ale sami też mamy ochotę wyjechać np. po to by spędzić razem upojną noc lub bawić się do 4-5 rano z przyjaciólmi, nie martwiąc się o to, że dzieci wstaną o 6-7. Rozumiem jednak tych, którzy takiej potrzeby nie mają. Ja mam i nie życzę sobie być za to krytykowana bo nic złego nie robię. To jak krytykowanie matki, że wraca do pracy i zostawia półroczne dziecko z nianią. Bzdura.
        Jeśli tylko czuje Pani potrzebę wyjazdu to proszę jechać.
        • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 09:20
          Wydaje mi się,że w powyższej dyskusji nie chodziło już konkretnie o wyjazd bez dzieci,bo nikt takiego pomysłu nie krytykował,więc niepotrzebnie się oburzasz.Przedmiotem dyskusji stała się raczej teoria,że bycie rodzicem i partnerem to dwie rywalizujące ze sobą role,które trudno pogodzić.
          Ja się tak do końca z Panią Justyną nie zgadzam.Nie mogę jakoś dostrzec tych wielkich wymagań stawianych matkom w Polsce.Obserwuję też moje koleżanki i znajome,które mają dzieci i wcale nie sądzę,żeby one same stawiały też sobie wielkie wymagania.Przeciwnie,bardzo często widzę niedojrzałe egoistki,które za wszelką cenę chcą żyć tak jak przed narodzinami dziecka.A do tego wszystkiego dopisana jest wzniosła teoria o walce ze zniewoleniem matki w Polsce.A co z rodzicami,którzy wcale nie czują,że się poświęcają,którzy spędzają z dziećmi czas,ponieważ tego chcą,a nie dlatego,że czują presję społeczną?Czy tak trudno uwierzyć w ich istnienie?Przecież są rodzice,których ta rola wcale nie męczy,nie frustruje.Czy naprawdę istnieją tylko dwie sytuacje:albo poświęcająca wszystko matka,zaniedbana i nieszczęśliwa,która po latach nie ma juz o czym porozmawiać z mężem,albo wyzwolona kobieta pracująca,która zostawia noworodka z nianią,a sama robi ósmy fakultet i wyjeżdża z mężem pielęgnować uczucie?
          Poza tym,jeśli ktoś krytukuje matkę za to,że zostawia półroczne dziecko z obcą osobą,to chyba ma do tego jakieś podstawy,ma swoje poglądy i przekonania i ma do nich prawo tak samo,jak matka ma prawo mieć swoje i wrócić do pracy.Nazywanie cudzych przekonań bzdurą jest przejawem wielkiej nietolerancji.Sama żądasz szacunku dla Twoich poglądów,gdzie Twój szacunek dla cudzych?
          • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:18
            Chyba żartujesz monzdr. Albo niedokładnie przeczytałaś co napisałam, albo nie potrafisz zrozumieć mojego punktu widzenia. Ja nigdzie nie pisałam, że jest mi źle, że nie chcę być z dziećmi w domu. To mój świadomy wybór. Nie ulegam żadnej społecznej presji. Nie czuję, że coś poświęcam. Nie potrzebuję się "wyrwać" (mamojasia cóż za okropne sformułowanie). Uwielbiam dzieciaki, z wykształcenia jestem pedagogiem i fantastycznie spełniam się jako mama. Super spędzamy razem czas i nie skarżę się na nic. Po prostu raz na kilka, kilkanaście tygodni spędzamy z mężem weekend we dwoje. Ku gigantycznej radości dziadków, którzy rywalizują o to, kto zostanie z dziećmi. A dzieci 2 i 5 lat więc już nie noworodki. I wybacz, ale krytykowanie osoby, która musi (z różnych powodów) wrócić do pracy i i tak, zapewne, ma wyrzuty sumienia, bo musi zostawić swoje dziecko (BTW półroczne to już nie noworodek a niemowlak ;))z babcią czy nianią jest dla mnie wielką bzdurą. Zresztą z premedytacją użyłam tego samego określenia co "mamajasia", która bzdurą nazwała wyjazd rodziców bez dzieci. I nie ma to nic wspólnego z nietolerancją. To po prostu zdrowy rozsądek.
            Przedstawiłaś skrajną sytuację (matka robiąca ósmy fakultet), mi chodzi o zwykłe życie. Np. o zarobienie na rodzinę.

            A poza tym zgadzam się z każdym Twoim poprzednim postem. Nie wiem, czemu teraz na mnie naskoczyłaś? :)
            • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:33
              Nie pisałam o Tobie:)
              Pisałam,że nie zgadzam się z Panią Justyną i istnieniem wielkiej presji społecznej,która wpływa negatywnie na matki.Dlatego właśnie pzredstawiłam dwie skrajne sytuacje,bo moim zdaniem można mieć normalną,zdrową i dobrą rodzinę gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami,w zależności od naszych indywidualnych potrzeb.
              Napisałam o noworodku specjalnie,żeby zaznaczyć ekstremalność sytuacji:) Sama pracuję,choć nie chciałabym (syn ma prawie 2 latka) i nie krytykuję mam,które to robią,bo muszą,czy nawet chcą.Ale wiem,że są osoby,które widzą miejsce matki wyłącznie w domu i są matki,które tak właśnie chcą żyć i to też jest w porządku.
              • mycha79 monzdr 25.03.11, 12:35
                Przepraszam, nie zrozumiałam :)
        • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 10:26
          Ja akurat rozumiem,ze mam siedzaca w dziecmi nos stop w domu potrzebuje sie "wyrwac".
          Ale pracujaca mama, ktora tego czasu z dzieckiem ma duzo za malo, ma poprostu mniejsza potrzebe odseparowanania sie od dziecka, wrecz przeciwnie.
          Poz atym dyskusja powyzsza raczej dotyczy tego,ze niektorzy mysla,ze jak rodzice SAMI nie wyjezdzaja to jest katastrofale w skutach dla zwiazku,co wedlug mnie jest bzdura, bo kazdy zwiazek jest inny i potrzebuje innch rzeczy.
          Mje dziecko tez wyjezdza z dziadkami , gdy ja nie moge wziac urlopu i uwazam,ze to jest super, bo nie musi nduzic sie w domu w czasie wakacji.
    • Gość: gosc Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 11:59
      jak rodzice SAMI nie wyjezdzaja to jest katastrofale w skutach dla zwiazku,co wedlug mnie jest bzdura, bo kazdy zwiazek jest inny i potrzebuje innch rzeczy.

      to ja mam w nawiązaniu do powyższego zdania pytanie:
      jak małżeństwa spędzające z dziećmi 100 % wolnego czasu załatwiają takie sprawy jak :
      - spontaniczne wyjście na dyskotekę ?
      - spontaniczny sex na plaży / w lesie?
      - wylegiwanie się razem w łóżku do 12 i śniadanie lub obiad w tymże łóżku?
      - wyprawa samochodem w nieznane i sex pod gwiazdami i/lub romantyczny spacer?
      - kolacja we dwoje w knajpce nad brzegiem morza/ jeziora/ przepaści/rzeki?
      itp?


      • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:18
        Nie wiem jak to robia inne malzenstwa:)
        My jakos sobie radzimy :)
        Nie potrzebujemy wiekszosci ztych rzecyz by byc spelnionym malzenstwem, bo milosci to nie patrzenie na siebie tylko w tym samym kierunku.
        Teraz wieksza frajde sparwia nam wizyta w Aquaparku z dzieckiem niz romantyczny spacer po plazy:)
        A na romantyczne kolacje wyskakujemy czasami wieczorem, zostawiajac dziecko z dziadkami.
        Dyskotek nigdy nie lubilismy, a skes spontanicnzy nie musi odbywac sie odrazu na plazy czy w lesie:)
        Czy nie mozna zrozumiec, ze komus latwo jest zrezygnowac z wyzej wymienionych rzeczy na rzecz dziecka i NIE JEST to dla nikogo wielka starta?
        Takie pytania mnie nawet bawia, bo czuje jakby zadawala je 15-latka.
        Kiedys majac wlasnie nascie lat, tez nie moglam zrozumiec, ze ktos moze chciec spedzzac 100% czasu z dzieckiem. teraz majac ponad 30 mysle nieco inaczej, mniej egoistycznie wedlug mnie.
        Co nie znaczy,ze KAZDY musi robic tak samo w zyciu.
        • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:24
          Mamojasia - fajnie, że zostawiacie malucha z babcią i wychodzicie na kolację. Ale czemu krytykować czyjąś potrzebę wyjazdu na tydzien, skoro sama masz potrzebę wyjścia na wieczór.
          Zwróciłam uwagę na jeszcze jedno najpierw wielkimi literami piszesz, że rodzice NIGDY nie wyjeżdżali bez Ciebie a za chwilę okazuje się że jednak wyjeżdżali bo mieli taką potrzebę. Hello!! Troszkę konsekwencji ;)
          • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:28
            A gdzie ja napisalam,ze moi rodzice sami wyjezdzali bo mieli taka potrzebe?
            Bo sie juz zgubilam...
            Moi rodzice wyjezdzali wowczas, gdy ja np. jechalam gdzies na wakacje, np. na oboz.
            Nie zawsze wyjezdzali, przewaznie zostawali wowczas w domu lub robili gdzies wypady na weekend, pod moja nieobecnosc w domu.
            • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:31
              Zreszta mysle,ze nie ma co dyskutowac.
              Jedni lubia rybki inni akwarium:)
              Kazdy ma inne podjescie, inne doswiadczenia i postepuje inaczej.
              Co nie onzacza ,ze zle.
              Jesli dzeci sa zadowlone i rodzice tez, to nie ma sparwy.
              najogrzej to robic cos wbrew sobie.
              My zyjemy tak , Wy inaczej.
              My jestesmy szczesliwi , Wy pewnie tez.
              Takze nie probujmy pokazac co jest LEPSZE , bo nie ma chyba ogolnej normy na szczescie w rodzinie:)
              • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:33
                Gość portalu: mamajasia napisał(a):

                > Zreszta mysle,ze nie ma co dyskutowac.
                > Jedni lubia rybki inni akwarium:)
                > Kazdy ma inne podjescie, inne doswiadczenia i postepuje inaczej.
                > Co nie onzacza ,ze zle.
                > Jesli dzeci sa zadowlone i rodzice tez, to nie ma sparwy.
                > najogrzej to robic cos wbrew sobie.
                > My zyjemy tak , Wy inaczej.
                > My jestesmy szczesliwi , Wy pewnie tez.
                > Takze nie probujmy pokazac co jest LEPSZE , bo nie ma chyba ogolnej normy na sz
                > czescie w rodzinie:)


                Bingo :) I o to chodzi. Teraz autor wątku będzie mógł spokojnie spać :)
            • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:32
              No i, czym to się różni od wyjazdu 2,5latka do dziadków a rodziców gdzieś, gdziekolwiek...? A co do potrzeby, no to po co wyjeżdżali, jak tego nie potrzebowali?
              • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:34
                Tak, masz racje -niczym
                Dziecko 2,5 letnie i 10 letnie to to samo.
                A Ty mas zpatent na szczesliwa rodzine, jedyny i sluszny.
                Amen.
                • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:36
                  Sorry za zgryzliwosc, ale tak Twoj post zabrzmial:)
                  • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:44
                    oj tam oj tam, luz :)
                    • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:47
                      Oj chyba nie zrozumialysmy sie jednak:)
                      Ponizej wyjasniam.
                • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:41
                  Gość portalu: mamajasia napisał(a):

                  > Tak, masz racje -niczym
                  > Dziecko 2,5 letnie i 10 letnie to to samo.
                  > A Ty mas zpatent na szczesliwa rodzine, jedyny i sluszny.
                  > Amen.

                  Nie, to ty go masz. A przynajmniej w taki sposób się wypowiadasz. Ja nie krytykuję ludzi, którzy nie chcą wyjeżdżać bez dzieci. Dlaczego jeśli, ktoś potrzebuje, chce takiego wyjazdu to ma to być bzdura. Wystarczy napisać, że ty byś nie wyjechała.
                  • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:44
                    NIe napisalam,ze wyjazd bez dzieci to BZDDURA.
                    Tylko, twierdzenie,ze bez takich wyajzdow , zwiazek umiera.
                    To zdanie jest BZDURA i do tego sie odnosilo to slowo!
                    Prosze czytaj ze zrozumieniem zanim skrytykujesz.
                    • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:46
                      No dobra, z mojego postu - pierwszego wynika,ze czesc osob mogla zrozumiec ,ze uwazam,za BZDURE wyjazd bez dzieci.
                      Ale nie bylo to moim zamyslem.
                      Odnosilam sie do wpisu Verdany,ze zwiazek umiera, jesli ludzie nie spedzaja ze soba czasu sami, bez dzieci.

                      Nastepnym razem musze cytowac zdanie do ktorego post sie odnosi.
                      Mam nauczke!
                      Sorry za zamieszanie.
                      • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:51
                        Gość portalu: mamajasia napisał(a):

                        > No dobra, z mojego postu - pierwszego wynika,ze czesc osob mogla zrozumiec ,ze
                        > uwazam,za BZDURE wyjazd bez dzieci.
                        > Ale nie bylo to moim zamyslem.
                        > Odnosilam sie do wpisu Verdany,ze zwiazek umiera, jesli ludzie nie spedzaja ze
                        > soba czasu sami, bez dzieci.
                        >
                        > Nastepnym razem musze cytowac zdanie do ktorego post sie odnosi.
                        > Mam nauczke!
                        > Sorry za zamieszanie.

                        Ok, to niestety minus słowa pisanego, szczególnie na forach. A ja mam małego hopla na punkcie szanowania czyichś potrzeb, jeśli nikogo one nie krzywdzą. Stąd moja reakcja. Pozdrawiam.
                        • Gość: mamajasia Re: Wyjazd bez dzieci IP: 195.8.217.* 25.03.11, 12:55
                          Ja niestety mam to samo:)
                          Tzn. ne lubie jak ktos kogos krytykuje, bo zyje inaczej:)
                          jeszcze raz przepraszam za zamieszanie i zupelnie niepotrzeba nerwowa dyskusje:)
                          Bo w sumie chyba podobnie myslimy:)

                          Pozdr.
      • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 12:39
        Hehe,nie wszyscy są takimi erotomanami:p
        Nie wiem,jak sobie radzą inni,ale moje małżeństwo funkcjonuje dobrze,choć nie jesteśmy już tak szaleni i spontaniczni jak kilka lat temu.Teraz wybieramy inne formy bycia razem niż wyjście na dyskotekę,zwłaszcza,że w moim mieście nie ma fajnych klubów dla osób po 30:) Wszystko się zmienia,człowiek się zmienia i to nie znaczy,że na gorsze!Zresztą ludzie mają różne potrzeby i temperamenty,nie pakujmy wszystkich do jednej szuflady.
        Jesteś chyba bardzo młodą osobą,bez długie stażu w związku,tak mi się wydaje:)
        Poza tym,nie ma możliwości,żeby spędzać z dziećmi 100% czasu.Dyskusja dotyczyła czegoś innego:)
        • Gość: gosc Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:33
          Hehe,nie wszyscy są takimi erotomanami:p szkoda, bo to fajne ;)

          jeden wieczór w tygodniu to moim zdanie za mało, że się SOBA ( a nie dziećmi) nacieszy. raz na czas ( np rok) trzeba coś zrobić we dwoje przez tydzień pobyć z sobą , tylko z sobą! jak za młodu :)
          jeżeli ktoś mówi, że nie ma takich potrzeb... trudno
          tylko się zastanawiam, ile z tych kobiet się zdziwi o 10 latach, że wszystko umarło, mąż ma kryzys wieku średniego i ma 18 lat młodsza kochankę...
          o namiętność w związku trzeba dbać , pracować na nią, to samo po 10 latach nie będzie się działo...

          Jesteś chyba bardzo młodą osobą,bez długie stażu w związku,tak mi się wydaje:)

          to wielki komplement :)
          wydaje mi się , że mogłabyś być moja córka :)
          staż związkowy duży, dzieci dorosłe... :) wiem co pisze :)


          • Gość: monika Re: Wyjazd bez dzieci IP: *.ip.jarsat.pl 25.03.11, 13:51
            staz zwiazakowy duzy, dzieci dorosle.... i nic ;-)
          • monzdr Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 13:57
            Ooooo,to jestem zaskoczona,serio:)
            Zgadzam się,że o związek trzeba dbać cały czas,pielęgnować miłość i namiętność.To chyba nie ulega wątpliwości i na pewno nie jest kwestią sporną w tej dyskusji.Pozostaje tylko sposób,w jaki to robimy,a to już jest sprawą indywidualną.Znam małżeństwo,które na zewnatrz postępuje wzorcowo:mają duże pieniądze,więc co roku jeżdżą na wakacje i z dziećmi,i sami,podobnie z feriami zimowymi.Chodzą do restauracji,mają domek na wsi,w którym spędzają weekendy.Mąż zdradza żonę,także z paniami z agencji.Tyle na temat.
            Mnie mój mąż zaprosił na rocznicę ślubu do Opery Narodowej.Nie mieszkamy w stolicy,więc była to krótka wyprawa,restauracja,później opera-super dzień:) Wyszykowaliśmy się,spędziliśmy przyjemnie czas,bez dziecka.Ale na wakacje nie chcielibyśmy jechać bez synka,bo to za długo:) Wszystko zależy od danego małżeństwa:jednym wystarczy wspólna kawa,rozmowa,spacer,innych nawet egzotyczne wakacje 2 razy w roku nie uratują.
            • mycha79 Re: Wyjazd bez dzieci 25.03.11, 14:49
              monzdr napisała:

              Wszystko zależy od danego małżeństwa:jed
              > nym wystarczy wspólna kawa,rozmowa,spacer,innych nawet egzotyczne wakacje 2 raz
              > y w roku nie uratują.

              dokładnie :) wszystko zależy od relacji, od potrzeb mężczyzny i kobiety, od wzajemnych oczekiwań. Jeśli para dobierze się pod tym kątem, to super. Jeśli kobieta chciałaby wszędzie zabierać dziecko ze sobą i nie ma ochoty na wspólne wypady tylko z mężczyzną. A mężczyzna również nie kwapi się do spacerów o wschodzie słońca po plaży i spontanicznego sexu w lesie to świetnie się dobrali. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy chcą czegoś innego. Część osób wypowiadających się w tym wątku pisze, że brak takich wyjazdów rozwala związek. Część uważa, że to w ogóle nie ma nic do rzeczy, że takie wyjazdy, wypady nic dla związku nie znaczą i oni nigdy by dzieci nie zostawili. Te dwie grupy raczej nie stworzyłyby ze sobą stałych, szczęśliwych związków.
              Tak sobie myślę, że jakbym chciała wyjechać na weekend tylko z mężem na narty a on uparłby się, że bez dzieci to on nigdzie nie jedzie, to poczułabym się niekomfortowo. Całe szczęście mamy podobny punkt widzenia i kilkudniowy wyjazd bez dzieci, raz na kilka miesięcy, czy zawiezienie dzieci na weekend do dziadków po to by pójść na parapetówkę do najlepszych przyjaciół jest dla nas akceptowalne a wręcz wyczekiwane, ale już regularne dwutygodniowe wczasy na Bali - jeszcze raczej nie. Ale się nie zarzekam. I Wy też się nie zarzekajcie. Bo ja mając jedno 2letnie dziecko śpiewałam zupeeełnie inaczej ;)
Pełna wersja