Zachowanie w przedszkolu.

IP: *.opera-mini.net 29.03.11, 19:39
Mam pytanie do mam i pani psycholog. Mam synka 6 letniego, na którego bardzo często są skargi, że nie słucha poleceń i rozprasza inne dzieci a jak panie karzą go za takie zachowanie np. karny stolik to złości się i np. tupie - co wg pań jest niedopuszczalne więc okazują swoje niezadowolenie to następnym razem mają zamiast tupania rzucanie klockiem w okno...jest on chłopcem mającym ogromną potrzebe ruchu, ale jest do zmęczenia. W mojej obecności może okazywać emocje ale nie może nikomu robić krzywdy, ani nic niszczyć. Tłumaczę mu że każdy ma prawo do smutku, złości i radości a nawet do łez. Nie wiem czy to ze mna coś nie tak czy panie mają jakieś staroświeckie poglądy. Przez sytuacje w przedszkolu nie ma szans na 1 klase, bo nie chce wspolpracowac z paniami podczas diagnozy bo jest na nie wsciekly caly dzien.
    • Gość: domza2 Re: Zachowanie w przedszkolu. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 29.03.11, 22:05
      Ale jednak nie słucha poleceń, nie współpracuje, więc jakiś problem jest... i warto go jednak poszukać w zachowaniu syna. Wszystkiego nie da się zwalić na to, że panie nie pozwalają na wyrażanie negatywnych uczuć... Dziecko jest już duże, w tym wieku powinno mieć jakieś hamulce, nie mówimy przecież o trzylatku. Jeśli według Ciebie to zupełnie akceptowalne, ze najpierw tupie, a potem rzuca jakimiś przedmiotami w okno, to myślę, że rozpuściłaś dziecko. Może to zbyt gorzkie słowa, ale takie sa moje osobiste wnioski.
      • Gość: PatiDam Re: Zachowanie w przedszkolu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.11, 10:11
        To, że tupie ze złości to według mnie dopuszczalne, ale że rzucił klockiem w okno to dlatego, że był wściekły i nie mógł w żaden sposób "wyrzucić" z siebie tej wściekłości. Przecież nie wolno mu tupać i najlepiej jakby się nie denerwował wcale. Bardzo się cieszę, że rodzą się dzieci, które nigdy nie wpadają złość, ale moje dziecko takie nie jest (ja zresztą też).Nie sądzę , żeby wymagać od 6- latka radzenia sobie z emocjami, bo nawet dorosły człowiek podczas silnego wzburzenia sobie z emocjami nie radzi. Dlaczego rodzice czasem biją dzieci, jak się zdenerwują a potem tego żałują. Są dzieci mniej i bardziej nerwowe, ale chyba każdy ma prawo do tego, żeby się nie denerwował. Jeżeli dziecko jest wrażliwe i np. zaczyna płakać, bo przykro mu, że rozstaje się z mamą to też panie nie powinny na to pozwalać, bo wyraża swoje emocje???
    • zielonatosia Re: Zachowanie w przedszkolu. 29.03.11, 22:09
      a wg ciebie nie powinny reagować na rzucanie klockiem w okno? Myślę, że nie radzi sobie z emocjami, z jakich powodów, to chyba zadanie dla psychologa.
      U mojego dziecka w przedszkolu "gorące krzesło" też istnieje, a rzucanie klockami i tupanie jest na poziomie "buntu dwulatka" , wiec może trzeba by pokazać mu inne sposoby wyrażania uczuć. Za rok dziecko pójdzie do szkoły, tam powodów do frustracji będzie zapewne więcej niż w przedszkolu.
    • Gość: domza2 Re: Zachowanie w przedszkolu. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.03.11, 13:13
      Masz rację, wyrażanie uczuć, prawo do tego to jedno. Ale tutaj problem jest większy. Twój syn jest wściekły na panie przez cały dzień? Bo panie mają jakieś wymagania, czegoś oczekują?A on nie chce tak. Na tym własnie polega funkcjonowanie przedszkolaka, m.in. na dostosowywaniu się do jasno określonych zasad, ram. Jesli Twoje dziecko tego nie potrafi, to dlatego nie ma szans na szkołe, jak piszesz. Wydaje mi się, że problemu szukasz w zachowaniu pań z przedszkola, nie widzisz ich w Waszej rodzinie, dziecko robi wszystko tak, jak trzeba... Należałoby jednak zacząć od siebie, realcji w domu, wymagań stawianych dziecku w domu od małego.
      • verdana Re: Zachowanie w przedszkolu. 30.03.11, 13:17
        Złoś może czuć zarówno trzylatek, szesciolatek, jak i trzydziestolatek. Ale to, co normalne i dozwolone w przypadku trzylatka, nie jest już tak samo dopuszczalne w przypadku szesciolatka. zazwyczaj dzieci w tym wieku potrafią się już, przynajmniej częściowo, opanować, potrafią też dostosować się do wymagań przedszkola. Pewnie, ze moze się zdarzyć, ze wyjątkowo wściekły szesciolatek zacznie tupać, a trzydziestolatek rąbnie talerzem o ziemie - ale jesli to nie jednorazowy wybryk, a stałe zachowanie - to znaczy, ze dziecko ma problem. Radzi sobie z emocjami jak dziecko dużo mlodsze, w dodatku podobnie jak maluch nie potrafi wyczuć, co jest w danej sytuacji poprawne, a co nie.
        Moim zdaniem nie przedszkole jest tu winne.
    • Gość: monika Re: Zachowanie w przedszkolu. IP: *.ip.jarsat.pl 30.03.11, 15:37
      moj syn mial klopot z dyscyplina w przedszkolu oraz robil akcje z serii rozbijanie zajec (wyglupial sie, dzieci zaczynaly sie smiac itp.). jest, powiedzmy 'hop do przodu' intelektualnie, manualnie czy emocjonalnie, ale ze wzgledu na te problemy spoleczne pani odradzaly I klase. mlody jest tez bardzo wrazliwy. poszedl do zerowki, 2 miesiace pierwsze byly slabe, dostal kilka uwag. potem jak reka odjal, dostoswal sie. pani wprowadzila system pieczatek, widac na mlodego to dziala. i ma z 60 najlepszych, z 5 slabszych. natomiast nadal jest klopot z jednymi konkretnymi zajeciami (inna osoba prowadzaca). konsultowalam jego zachowanie/swoje metody wychowawcze w poradni oraz prywatnie 3x. najpierw sama, potem synek. wszystko w porzadku, nic nie budzilo niepokoju, nie wymagalo przepracowania. wiec postaraj sie o konsultacje, pogadaj z kims z zewnatrz, dostaniesz opinie, byc moze bedziesz wiecej wiedziala.
      u nas jest tak, ze prowadzacy ma ogromne znaczenie i juz wiem, z kim bede miala czeste spotkania, a z kim bedzie ok.
Pełna wersja