Dziecko z charakterkiem :)

IP: *.icpnet.pl 05.04.11, 09:19
ciężko :)

moja młoda, mam wrażenie, totalnie zdominowała nasza rodzinę.
musi być jak chce, oczywiście nie jest, bo to jednak my ją wychowujemy, a nie ona nas, ale jest piekielnie cięzko.
Córka nigdy nie była "spokojnym aniołeczkiem, nie sprawiającym problemów" ;) o nie, ona ma charakter rewolucyjny i wojowniczy. Jej bronią w walce z nami jest wrzask, pisk, łzy, jęki i cały arsenał rzutów na podłoge, fochów z wykopem itp ;)

Ma prawie 5 lat. I czasem czuję, ze nie dam rady dłużej. Nieustanna walka o wszystko. Zna zasady, ale ich nie akceptuje - "to ty ustaliłaś, nie ja" :P (oczywiście umawialiśmy się wcześniej, tłumaczyłam co i jak). Zaczęła kłamać - " co mi zrobisz jak bedę kłamać" ? Tłumaczyłam, że jeśli kogoś okłamuje, to i ją inni bedą okłamywać, mówi, ze tego nie chce (ryk) odpowiadam że ja też nie chcę żeby kłamała. Ona patrzy mi skubana w oczy i widzę, że zapala się tam światełko i już mam nadzieję, ze tym razem zakumała, że może odniosłam mały sukces wychowawczy, a ona mówi, że przecież nie kłamie. I nadal wciska mi kity.
No i nie słucha. Dla niej to zabawne, że nas ignoruje. Kiedy np. robi to na placu zabaw ściągam ją do siebie i łapię za rękę, a ona zaczyna wrzeszczeć na pół miasta- Au złamałaś mi rękę. Wrzeszczy tak zresztą non stop np. w sklepie jak próbuję ją prowadzic za rękę bo ściąga rzeczy z półek (do tej pory tak się nie zachowywała, teraz uważa, że to zabawne).

Rozmawiamy, tłumaczymy, wprowadzamy jasne zasady. Kochamy ją nad życie. Ale ostatnio mamy dość. Stawanie w poprzek wszystkiemu to jej specjalność :(

Duzo czytam, byłam parę razy u psychologa dzieciecego po porady/ wskazówki. Wiem, że jest zwyczajnym dzieckiem, tylko ma temperament i charakter po mamie. Czy możemy jakoś żyć w zgodzie, a nie wiecznej walce? Nauczyłam się odpuszczać czasem, nauczyłam się stawiać granice, ale nie wiem jak się nauczyć żyć w spokoju z własnym dzieckiem :) ?
    • morekac Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 09:35
      "to ty ustaliłaś, nie ja" :P
      Bo tak z reguły jest ;-)

      Zaczęła kłamać - " co m
      > i zrobisz jak bedę kłamać" ? Tłumaczyłam, że jeśli kogoś okłamuje, to i ją inni
      > bedą okłamywać
      Nie do końca się z tyn zgodzę. Inni nie będą jej okłamywać, tylko będzie dla nich niewarta zaufania i nieprawdomówna. Nie będą jej wierzyć po prostu.
      Jakie są to kłamstwa?
      A ze sklepu wyjdź po prostu bez zakupów. Albo niech pomaga ci w tych zakupach - ma znaleźć dżem czy jogurt.
    • joshima Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 10:27
      Gość portalu: Jot napisał(a):

      > ciężko :)
      >
      > moja młoda, mam wrażenie, totalnie zdominowała nasza rodzinę.
      > musi być jak chce, oczywiście nie jest, bo to jednak my ją wychowujemy, a nie
      > ona nas, ale jest piekielnie cięzko.
      Ale, że nigdy nie jest tak jak ona chce, czy po prostu wtedy kiedy nie może być po jej myśli to nie ustępujecie? Ja tam jestem za tym, żeby ustępować jeśli to czego chce dziecko nikomu nie zagraża. W ten sposób unikam niepotrzebnych napięć które powstawałyby wyłącznie "dla zasady". Ani mi ani reszcie rodziny awantury w niczym nie pomagają. Szczególnie zbędne awantury, których można uniknąć. A dziecko ma i tak dostatecznie dużo okazji, żeby doświadczyć, że nie wszystko jest po jej myśli, bo nie na wszystko rodzice mogą się zgodzić.

      > Ma prawie 5 lat. I czasem czuję, ze nie dam rady dłużej. Nieustanna walka o ws
      > zystko. Zna zasady, ale ich nie akceptuje - "to ty ustaliłaś, nie ja" :P
      I może ma rację, bo może te zasady są bez sensu? Uważam, że ilość nakazów i zakazów trzeba ograniczać do absolutnego minimum.

      > No i nie słucha. Dla niej to zabawne, że nas ignoruje.
      No bo może jesteście zabawni, kiedy sie tak wściekacie?
      • Gość: Jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.icpnet.pl 05.04.11, 10:35
        Bardzo często jest tak jak ona chce, ale za każdym razem jak nie jest- jest afera.

        Zasad jest minimum, bo mam takie samo zdanie jak Ty. No ale jakieś są. I to jest problem, dla niej, nie dla mnie.

        > No i nie słucha. Dla niej to zabawne, że nas ignoruje.
        > No bo może jesteście zabawni, kiedy sie tak wściekacie?

        no i ...? Moze jesteśmy. To znaczy, ze ma nas nie słuchać? nie rozumiem takiego komentarza. Mnie też bawi czasem jak ona się złości, co nie znaczy, że specjalnie chcę sprowokować sytuację kolejnej afery. Łapanie za słowka jest fajne. Ale trochę jałowe.
        • joshima Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:26
          Gość portalu: Jot napisał(a):

          > no i ...? Moze jesteśmy. To znaczy, ze ma nas nie słuchać?
          Nie. To tylko znaczy, że spróbuj zmienić swoje reakcje na takie, które nie będą ją śmieszyły. Ona się wścieka a Ty nie, tylko spokojnie czekasz aż jej przejdzie i robisz swoje, czyli to co musisz.

          > Mnie też bawi czasem jak ona się złości, co nie znaczy, że specjal
          > nie chcę sprowokować sytuację kolejnej afery.
          Bo Ty masz trochę więcej lat niż ona i trochę inaczej funkcjonujesz. Ja nie łapię Cię tu za słówka. To była, a właściwie miała być konkretna sugestia i bynajmniej nie jałowa.
      • jola_ep Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 14:59
        > Ja tam jestem za tym, żeby ustępować jeśli to
        > czego chce dziecko nikomu nie zagraża.

        Ustępować pięciolatkowi? Z charakterkiem? Toż to strzał w stopę ;)
        Nie polecam.

        W zamian warto nauczyć się słuchać dziecka (a jego nauczyć argumentować).
        Przyjąć zasadę, że decyzje nieodwołalne są dopiero po wysłuchaniu dziecka i rozważeniu jego argumentów. Przy czym jesteśmy całkowicie głusi na wymuszenia, szantaże i krzyki. To nie dziecko nas zmusiło, to my podjęliśmy taką decyzję.

        Nie wchodzić na grząski grunt i nie stawiać spraw na ostrzu noża - jeśli nie trzeba. Rozumiem, że nie będzie pięciolatek decydował o samodzielnym przejściu przez ruchliwą drogę, ale czemu nie może ubrać się lżej? Niech idzie w samej bluzie. Kurtkę można zabrać ze sobą. Zmarźnie, to przekona się, co znaczy wiosenne ochłodzenie ;) Ja sprawdzałam zawsze łapki lub kark dziecka - ciepłe?- to co się matka czepia ubioru ;) Zimne? Wszystko jasne - ubieramy się.

        Pozdrawiam
        Jola
        • Gość: Jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.icpnet.pl 05.04.11, 15:10
          Ja wiem że to co pisze to jest absolutnie prawda i racja i w ogóle. Ideał do którego dążę :) Ale młoda nie chce argumentować. Ona CHCE i już !! Na każdą próbę rozmowy jest foch i wrzask. Staram się jej słuchać, tylko że rzadko mówi, ciągle jęczy . Być głuchym na jęki i krzyki .. och :) :) Czasem jestem, kończy się to wściekłością Młodej i wymiotami (na przykład wczoraj na klatce schodowej o 19, bo wskoczyła w kałużę, mimo, ze prosiłam, tłumaczyłam, że ma lekkie buty i ma nie wskakiwać w kałuże (wcześniej wyszłyśmy w kaloszach, zeby się potaplała), więc jak wskoczyła w tę kałużę to się wkurzyłam i krzyknęłam na nią).
          Nie da się z nią gadać ostatnio ...

          o stroju decyduje sama, nie walczę o kurtkę czapkę itp.
          • joshima Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:49
            Gość portalu: Jot napisał(a):

            > Ja wiem że to co pisze to jest absolutnie prawda i racja i w ogóle. Ideał do kt
            > órego dążę :) Ale młoda nie chce argumentować. Ona CHCE i już !! Na każdą próbę
            > rozmowy jest foch i wrzask.
            No to niech się focha i wrzeszczy. W czym problem?

            > Czasem jestem, kończy się
            > to wściekłością Młodej i wymiotami
            Znaczy się osiąga cel i zaczynasz się przejmować sytuacją?

            (na przykład wczoraj na klatce schodowej o 1
            > 9, bo wskoczyła w kałużę, mimo, ze prosiłam, tłumaczyłam, że ma lekkie buty i m
            > a nie wskakiwać w kałuże (wcześniej wyszłyśmy w kaloszach, zeby się potaplała),
            > więc jak wskoczyła w tę kałużę to się wkurzyłam i krzyknęłam na nią).
            A trzeba było wziąć pod pachę i zanieść do domu. Mokre nogi = powrót do domu.

            > Nie da się z nią gadać ostatnio ...
            No to nie gadaj. Może tego gadania za dużo? Nie wiem. Gdybam.
        • Gość: Jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.icpnet.pl 05.04.11, 15:10
          Ja wiem że to co piszesz to jest absolutnie prawda i racja i w ogóle. Ideał do którego dążę :) Ale młoda nie chce argumentować. Ona CHCE i już !! Na każdą próbę rozmowy jest foch i wrzask. Staram się jej słuchać, tylko że rzadko mówi, ciągle jęczy . Być głuchym na jęki i krzyki .. och :) :) Czasem jestem, kończy się to wściekłością Młodej i wymiotami (na przykład wczoraj na klatce schodowej o 19, bo wskoczyła w kałużę, mimo, ze prosiłam, tłumaczyłam, że ma lekkie buty i ma nie wskakiwać w kałuże (wcześniej wyszłyśmy w kaloszach, zeby się potaplała), więc jak wskoczyła w tę kałużę to się wkurzyłam i krzyknęłam na nią).
          Nie da się z nią gadać ostatnio ...

          o stroju decyduje sama, nie walczę o kurtkę czapkę itp.
          • Gość: monika Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.ip.jarsat.pl 05.04.11, 15:29
            skoro to zachowanie osiagnelo pewnie poziom i piszesz, ze jest nagminne, to na pewno jestes w stanie przewidziec pewne zachowania. w zasadzie to nie jest zaskakujace, ze skonczylo sie zmoczeniem butow w kaluzy.
            rozumiem, ze teraz to jest juz akcja z akcja i wszyscy nie macie oddechu, mala rowniez, wiec eskalacja tez jest do przewidzenia. przewiduj i staraj sie eliminowac albo trudne sytuacje albo swoje reakcje na cos nie-do-unikniecia. dostosuj indywidualnie do niej pojecie 'poslusznosci' ;-)
          • jola_ep Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:18
            Argumentacja wcale nie była taka doskonała na początku .Czasem to było tylko wypowiedziane w miarę spokojnym tonem parę słów. Początkowo raczej sama doszukiwałam się w tym rzeczowych argumentów ;)

            > Ideał do którego dążę :)

            Bo do ideałów się właśnie dąży :)

            Nie możesz się ugiąć pod argumentami siły (wrzaski, krzyki, jęki) bo może się okazać, że za jakiś czas to będzie główny sposób argumentacji. Lepiej już wyprzedzać sytuację. A jak dojdzie do eskalacji - musisz zachować spokój. Dziecko też tego potrzebuje.


            > na przykład wczoraj na klatce scho
            > dowej o 19, bo wskoczyła w kałużę, mimo, ze prosiłam, tłumaczyłam, że ma lekkie
            > buty i ma nie wskakiwać w kałuże

            Wiem, że wszystkie dzieci chodzą w kałużach w kaloszach.
            Ale ja, wyrodna matka, na skutek argumentacji dzieci (nie do końca wyrażonych słowami) pozwalałam na włażenie w dowolnym obuwiu, pod warunkiem, że go nie zniszczy (a buty kupowałam solidne, zresztą i tak były na jeden sezon) i że akurat wracamy do domu (bo albo się śpieszyłam, albo głupio było iść do ludzi z mokrymi buciorami).

            Może mniej tłumacz, a więcej pokazuj? Dlaczego nie może włazić w kałużę? Bo będą mokre nogi? ("i co zimno się zrobiło?"), pobrudzi buty ("będzie czyszczenie"), a może zniszczy buty? (wdepnęła, zniszczyły się, niech idzie do przedszkola w kaloszach - trochę tu pojechałam, bo może kara zbyt okrutna ;) )

            I jeszcze:
            Pięcio-i-półlatki rozwojowo buntują się przeciwko rodzicom. Czasem dobrze jest po prostu przymknąć oko i udawać, że nic nie widzimy (jak się da).
            Czasem dzieci próbują zwracać na siebie naszą uwagę, wtedy pomaga zauważanie jej, gdy jest spokojna (nie koniecznie stawianie w centrum naszej uwagi, bo to pięciolatkom nie służy).
            Albo jest zmęczona i pobudzona (np. długi dzień w przedszkolu)

            No i moim zdaniem najważniejsze: zadbać o siebie. Wyspać się, nawet kosztem porządków, pysznego obiadu i wyprasowanych rzeczy. Znaleźć czas na hobby (może jakieś wyjście na fitness, robótki ręczne - coś ładnego i niepraktycznego itp.)

            Pozdrawiam
            Jola
        • joshima Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:47
          jola_ep napisała:

          > Przyjąć zasadę, że decyzje nieodwołalne są dopiero po wysłuchaniu dziecka i ro
          > zważeniu jego argumentów.
          Ależ ja niczego innego nie miałam na myśli. Ustępować w moim przekonaniu, to brać pod uwagę punkt widzenia dziecka. Sama niżej pisałaś o zgadzaniu się na pewne rzeczy, które nikomu nie powinny robić różnicy i nikomu nie zagrażają.

          > Rozumiem, że nie będzie pięciolatek decydował o samodzielnym przejściu pr
          > zez ruchliwą drogę, ale czemu nie może ubrać się lżej?
          Dokładnie o tym pisałam.
    • Gość: monika Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.ip.jarsat.pl 05.04.11, 12:00
      jest taki etap w zyciu malego czlowieka, staystycznie dotyczy 5.5lat+, ogolnie jest deja vu z buntu dwulatka, ten sam poziom 'otwartosci' na wspolprace. pisza tez o nowosciach typu niemowienie prawdy, a nawet drobnych kradziezach. czyli ogolnie teoretycznie jest wszystko w normie ;-)))
      dla Waszej coreczki to nie jest zabawne, na pewno nie robi tego przemyslanie. temat znam jak wlasna kieszen ;-) wczoraj bylo 5st., czyli moj syn lat prawie 5 zloscil sie o ubieanie czapki i kamizelki. dlaczego, skoro poprzedniego dnia czapka nie byla potrzebna, latal w samej bluzie? w tym momencie argunemt: 'wczoraj bylo cieplej' nie dziala, bo chodzi o zlosc na ta zmiane, a kto ja realizuje? mama. no to jazda ;-)
      teraz czytam sobie artukuly Liedloff, w ktorych pisze ona, ze dziecko w centrum na pelne dobrych checi dzialania rodzicow reaguje agresja. my koncentrujemy sie na dzieciach, podczas gdy dzieci wg niej potrzebuja byc widzami naszych doroslych dzialan. i mysle, ze to jest cholernie logiczne, wiec, żeby sytacje rozwiązać, trzeba sie skoncentrowac na wyzwoleniu "eogistycznych" zachowan u siebie ;-) czytanie gazet, gotowanie wymyslnych obiadow czy zwykle sprzatanie przy dziecku bez wzgledu na jego zachowanie. stopniowe przesuwanie dziecka z centrum, ale nie na bok, ale na jego naturalne miejsce - obserwatora.
      ignoruj jej histerie, pamietaj, ze dla niej to naprawde nie jest zabawne, w zaden sposob przemyslane, raczej takie desperackie, nie tlumacz, szczegolnie po raz kolejny. mloda jest bardzo kumata, czuje przyzwolenie na dyskutowanie, a jest za mala, zeby odrozniac sytuacje 'bezdyskusyjne' od tych, w ktorych mozna odpuscic, wiec dochodzi do sytuacji, w ktorych masz np. zrzucanie czegos z polek w sklepie. bo dla niej pewnie to jest kolejna jedynie teoretycznie niepoprawna akcja.
      ogolnie lacze sie w bolu i zachecam do przeczesania forum, bo temat TAKICH 5latkow pojawia sie tu calkiem regularnie :-)

    • mama_myszkina Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 14:19
      Charakteru sie nie dziedziczy.

      Corka najprawdopodobniej kopiuje Twoje zachowania i stad to przekonanie o dziedziczeniu charakteru. Jesli sama sie zachowujesz w okreslony sposob, to dlaczego wymagasz, zeby corka byla inna?
      • Gość: jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.icpnet.pl 05.04.11, 14:28
        to był taki żarcik :)

        Młoda jest bardzo do mnie podobna. Charakteru się nie dziedziczy, to jasne. Geny się dziedziczy, a one wpływają na wiele, na charakter też.
    • Gość: domza2 Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.04.11, 15:29
      A w jaki sposób przeciwstawiasz się żądaniom dziecka? Przykładowo, chciała wskoczyć do kałuzy, ty powiedziałaś "nie", ona wrzask tak? I co dalej, jak się dalej potoczyła ta sytuacja?
      • Gość: jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.wtvk.pl 05.04.11, 16:14
        ona wskoczyła do kałuzy, ja przypomniałam, że inaczej się umawialiśmy i byłam zła, raz krzyknęłam, i powiedziałam, ze nie wolno tak robić. Ona wpadła w rozpacz i się zaczęła jatka...
        • morekac Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:10
          Mam wrażenie, że tym umawianiem się, czego nie wolno wywołujesz wilka z lasu...
        • verdana Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 17:16
          Zrezygnuj na wstepie ze zdania "Inaczej sie umawiałysmy" - bo się nie umawiałyscie - to Ty zadecydowałaś i oczekiwałaś, ze dziecko zaakceptuje Twój pomysł. Nie sadzę, aby dziecko mogło powiedzieć w momencie, gdy mowisz "Umawiamy się, ze do kałuży tylko w kaloszach, a w bucikach nie" , "Ja się tak nie umawiam - chcę się umówić, ze nie będziesz zwracała mi uwagi, gdy włazę do kałuży". Mówiąc "Inaczej sie umawialysmy" wkręcasz się w podwojny problem - dziecko jest niegrzeczne, bo wlazło do kałuży (normalne) i niegodne zaufania, bo umówiło się, a nie dotrzymało(a to już wada charakteru, a nie po prostu wiek). Otóż nie. Nie umowilo się, tylko nie wykonało polecenia.
          Przejdź na system wydawania poleceń w istotnych sprawach, nie każąc dziecko zaakceptować Twoich pomysłów. Ma nie wchodzić do kałuży, bo tak kazałaś, a nie zaakceptować, ze się nie wchodzi, bo to jest dobre, mądre i rozsadne. Traktujesz dziecko jak dwa-trzy lata starsze, a w pewnych wypadkach - jak starsze o dziesięć lat.
          Nie wszystko musisz tłumaczyć i argumentować. Cholernie jest denerwujące, jak ktoś, kto ma władzę udaje, ze jego rozkazy nie są rozkazami, tylko czymś, co jest obustronnie ustalone. Może dlatego twoja córka tak nie lubi "argumentacji", bo nie ma szans na nie zgodzenie sie z nią?
          • rulsanka Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 19:48
            U mojego syna działa tłumaczenie "do kałuży tylko w kaloszach". ZAZWYCZAJ :) Dzieci to nie robociki. Jak któregoś razu zapytał się "mogę wejść do kałuży?" (był w sandałkach, a kałuża miała długość ze 2 metry i solidną głębokość) - odpowiedziałam -nie. Rozejrzał się, zastanowił, podjął decyzję i roześmiany przebiegł przez jeziorko. Po czym powiedział "wracamy do domu" - bo zazwyczaj tak się działo, gdy się przemoczył. Moja reakcja - roześmiałam się i uściskałam go. Pogoda była piękna i było ciepło. Tak, jestem niekonsekwentna. I jestem z siebie zadowolona! Moja refleksja jest taka, że śmiech, luz i odrobina spontaniczności potrafią wiele dobrego zdziałać, w połączeniu z konsekwencją w sprawach kluczowych (dla mnie to kwestie życia i zdrowia - inne podlegają modyfikacjom w zależności od wagi sytuacji).
            • jola_ep Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 21:39
              No to moja historia o kałużach. Mówiłam, że się nie włazi, bo buty można przemoczyć. Synek słuchał. Pewnego razu niechcący wlazł do kałuży (była wczesna wiosna i roztopy, miał skórzane półbuty). Nie przemókł. Więc odtąd jak tylko się obróciłam, on już był w kałuży. Posuwał się do tego, że komenderował niecierpliwie "mama odwróć się", a jak się obróciłam - to właził do kałuży ;)
              Więc zezwoliłam, byle w czasie powrotu do domu (w rezultacie wracaliśmy ze cztery razy dłużej ;) ). Doszłam bowiem do wniosku, że nie żadnej rozsądnej przyczyny, dla której miałabym się nie zgodzić. O co więc kruszyć kopie?

              Masz rację. Dobre słowo we właściwym momencie, żart, mogą zmienić wiele i nie dopuścić do eskalacji.
              Ale do tego trzeba wypoczętej mamy i równie wypoczętego dziecka.
              Do dziś pamiętam, jak moje diabełki na wakacjach zamieniały się w aniołki. Bo miałam dla nich czas, ale miałam też czas dla siebie i ogromne pokłady cierpliwości. O które trudno między gotowaniem, sprzątaniem, pracą a marudzącym dzieckiem.

              Pozdrawiam
              Jola
        • Gość: domza2 Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.04.11, 18:16
          No ale co zrobiłaś właśnie wtedy gdy zaczęła się ta jatka? Jak reagowałaś, gdy dziecko zaczęło histeryzować, co zwykle robisz ?
          • Gość: Jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.wtvk.pl 05.04.11, 18:20
            otóż wzięłam za rękę, i zaprowadziłam do windy
            na korytarzu nastąpił paw (z powodu histerii)
            w domu rozebrała się, umyła ręce (pomagałam) a potem się przytuliłyśmy, po czym nastąpiła pogadanka
            • Gość: domza2 Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.04.11, 19:07
              No to cóż zrobić, moim zdaniem reakcja prawidłowa, mimo histerii, zrobiłaś swoje, stanowczo, więc szczerze nie wiem co Ci poradzić, pozdr
            • rulsanka Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 19:53
              A co by ci się stało, gdybyś olała sprawę, córkę przytuliła i poszłybyście razem gdzieś? Korona by z głowy spadła? Bo ktoś inny uważa, że konsekwencja ponad wszystko? Nie warto się spinać o pie.doły. Być może gdybyś była bardziej tolerancyjna dla głupot (dziecko w tym wieku ma prawo zachowywać się niedojrzale, a bunt jest ważnym etapem dojrzewania, nie można go całkiem stłumić!) to córka bardziej szanowałaby zakazy dotyczące naprawdę ważnych rzeczy.
    • a.denver Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 18:18
      Strasznie lubię to forum, bo tu są wszyscy tacy mądrzy i od razu mają na wszystko receptę :))) super :)

      ja pocieszę - też mam takie dziecko, wprawdze młodsze o połowę, ale identycznie "współpracujące"... i też zawsze bardzo się staram, uczę, pokazuję, NIGDY nie krzyczę, nie biję, staram się przewidywać, unikać gdzie się da, a wymagać gdzie trzeba. I co z tego? Jak charakter moje dziecko ma tak trudny, tak jest nieugięte w swoich wyborach, postanowieniach, pomysłach, nie lubi kiedy się mu odmawia (ja też nie lubię, ale tego nie okazuję - jako dziekco jednak okazywałam, więc może jest coś w tym "dziedziczeniu" charakteru, bo teraz nad tym pracuję i dziecko nie widzi jak się wściekam w sobie, gdy ktoś się ze mną nie zgadza czy gdy ktoś mi odmawia czegoś na czym mi zależy).

      Dziecko to niestety nie jest zaprogramowany automat - można modyfikować jego zachowania na wiele sposobów i są dzieci plastyczne na które działa wszystko, a są takie na które wszystko nie działa. Można szukać rozwiązań, można próbować, ale bywa niekiedy tak, że niektóre matki mają "szczęście" trafić na dziecko z takim charakterem, że minimalnym wysiłkiem ustalą granice i je wyegzekwują. A bywa, że można po prostu się skichać, a i tak jest milion dodatkowych problemów wynikających z takiego a nie innego charakteru dziecka.

      Ja rozumiem - też się staram, produkuję ile wlezie, a niekiedy jestem już tak zmęczona, że miałabym ochotę uciec z domu... mam nadzieję, że wychowam moje dziecko na dobrego człowieka, ale czuję, że to będzie długa i wyboista droga
      • kag73 Re: Dziecko z charakterkiem :) 05.04.11, 22:12
        A.denver, oczywiscie charakter i temperament jest bardzo wazny. Dlatego niektore metody, ktore wspaniale skutkuja u jednych dzieci, w ogole nie dzialaja u drugich. Niemniej jednak to ogromna roznica: Twoje dziecko jest o polowe mlodsze i pewnikiem znajduje sie w tzw. fazie buntu dwulatka. Na sporo musisz czy powinnas przymknac oko, w rzeczach waznych stawiac granice a poza tym poczekac az ta faza minie.
        W przypadku pieciolatki rzecz wyglada inaczej, bo to co ujadzie dwulatce nie ujdzie pieciolatce. Pieciolatki sporo rozumieja, znaja zasady/reguly i granice. I pytanie czy jest za pozno, bo rodzice rozpiescili i tych granic nie pokazali czy dziecko rzeczywiscie ma taki "charakterek" a nawet jezeli, to moze metoda nie taka. Trzeba poszukac innej. Dziecko powinno miec swiadomosc, ze rodzice decyduja w rzeczach waznych, ze owszem jest pewnie pole do dzialania, ale nie za pomoca wrzaskow i histerii. Trzeba przekazac "nie krzycz, nic to nie da, nie bede z Toba rozmawiac". I tak konsekwentnie bez wdawania sie w dyskusje. Moze dziecko zakojarzy, ze mozna prosba i rozmowa(w niektorych kwestiach), ale nie tupaniem noga.
    • jakierzymskie Re: Dziecko z charakterkiem :) 06.04.11, 10:20
      Hmm,
      a mnie się wydaje, że dajesz jej po prostu pole do dyskusji i pozwalasz na wymuszanie jękiem, płaczem itd. Za bardzo się z nią szarpiesz, bez sensu. To tylko nakręca. Zrzuca z półek ty ją prowadzasz za rękę jak roczniaka bo takiemu się nie da jeszcze wytłumaczyć. Natomiast 5 latek rozumie już bardzo dobrze i czas uczyć konsekwencji swoich zachowań.
      Masz klasyczne "co mi zrobisz jak mnie złapiesz", mówiłaś nie wolno do kałuży wskoczyła i czekała co zrobisz, ty się powściekałaś i już a gdzie konsekwencje, ściąga z półek w sklepie ty się z nią szarpiesz podenerwujesz się i tyle, dziecko nie ponosi konsekwencji a jak coś chce to pojęczy i dostanie.
      Jak wskoczyła do kałuży to zamiast się denerwować trzeba córce kazać umyć buty i wyprać skarpetki czy rajstopy ( nie wiem w czym była). Jak ściąga z półek w sklepie to wyjdź bez zakupów i za karę nie bierz i nie kupuj jej nic np przez tydzień.
      Jak kłamie to owszem tłumacz a potem pokaż jej jak nieprzyjemnie jest jak nikt ci nie wierzy nawet jak mówisz prawde i jak ci coś będzie mówiła to powiedz że teraz nie wiesz czy mówi prawdę bo ostatnio cie okłamała. Nie zawsze samo tłumaczenie pomaga czasem dziecko musi zobaczyć że są konsekwencje, ze zasady nie są tylko dla zasady ale po to żeby dziecko nie cierpiało. Przymykanie oka działa ale na dzieci które od czasu do czasu miewają fochy a nie na dzieci które sprawdzają ile im wolno i co im wolno.
      • Gość: Jot Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.icpnet.pl 06.04.11, 12:23
        myslę, że masz dużo racji, pomyslę o tym.


        Dzięki za odzew i za rady, wiele z nich muszę przemyśleć i spróbować wcielić w życie.
        • Gość: gosia Re: Dziecko z charakterkiem :) IP: *.3-2.cable.virginmedia.com 06.04.11, 18:23
          Ja mam podobny problem z moja corka.Ma juz 5 lat i podobny charakter do twojego dziecka.Stosowalam juz prozby, grozby, karne krzeselka, krzeselka ciszy itp.I co z dnia na dzien temperament rosnie.niekiedy cora jest jak do rany przyloz, kochana spokojna prawdziwy aniolek.A niekiedy istny diabel.Ja obserwoje co ja wyprowadza z rownowagi i w jkich sytuacjach najczesciej jest niegrzeczna.Radze to samo.Moze obserwacje cos pomoga i znajdziesz na te zachowania jakas rade.Ja nie zaleznie od tego co moje dziecko zrobi zawsze jej mowie ze ja kocham.I wtedy widze ze zastanawia sie ona wtedy nad swoim zlym zachowaniem.Gdy odpowiadam jej zloscia i moja agresja jej zachowanie jest coraz strzaszniejsze.Wiem ze dzieciaki z "charakterem"sa niekiedy nie do opanowania.Jak ktos ma na to zloty srodek to ja z mila checia poprosze o niego.
    • soffia75 Re: Dziecko z charakterkiem :) 06.04.11, 20:10
      Ja mam 5,5-latkę; i na pociechę powiem Ci, jak już kilkoro moich przedmówców, że znakomita większość dzieci w tym wieku odstawia podobne akcje... tak więc nie jesteście jedyne, głowa do góry. ;)
      Kiedy próbuję analizować Twój post, nasuwa mi się kilka kwestii:
      - jak często zdarzają Wam się takie konflikty? codziennie? co kilka dni? zastanawiam się, czy nie nakręcacie się trochę nawzajem, Ty i córka; czy podświadomie nie przywykłyście do wiecznej walki o "moje na wierzchu" i dlatego, siłą rzeczy, 9 na 10 spornych sytuacji między Wami kończy się "bitwą pod Grunwaldem"... Jak często zdarzają Wam się fajne dni, które spędziłyście razem miło i bez konfliktów? Z doświadczenia powiem, że w naszym przypadku jeden taki udany dzień "mamy z córką" nawet po kilkudniowych burzach potrafi zdziałać cuda. :)
      - czy jest możliwe, że córka poprzez swoje awantury próbuje zwrócić na siebie Waszą uwagę? ja zauważyłam, że kiedy mniej jestem w domu (dłużej pracuję) albo muszę zrobić jakieś dodatkowe prace zlecone w domu i przez to mam mniej czasu dla córki, ona automatycznie robi się nieznośna (była zresztą kiedyś dyskusja na podobny temat gdzieś na tym forum)
      - z własnego doświadczenia polecam cierpliwość i sporo luzu z jednej strony, a z drugiej - konsekwencję, jak przy "buncie dwulatka" (np. awantura w sklepie - natychmiastowe wyjście; wymuszanie histerią - ignorowanie); staraj się też nie podnosić głosu i nie okazywać córce, że udało jej się wyprowadzić Cię z równowagi, to podziała na Twoją korzyść
Inne wątki na temat:
Pełna wersja