Gość: Jot
IP: *.icpnet.pl
05.04.11, 09:19
ciężko :)
moja młoda, mam wrażenie, totalnie zdominowała nasza rodzinę.
musi być jak chce, oczywiście nie jest, bo to jednak my ją wychowujemy, a nie ona nas, ale jest piekielnie cięzko.
Córka nigdy nie była "spokojnym aniołeczkiem, nie sprawiającym problemów" ;) o nie, ona ma charakter rewolucyjny i wojowniczy. Jej bronią w walce z nami jest wrzask, pisk, łzy, jęki i cały arsenał rzutów na podłoge, fochów z wykopem itp ;)
Ma prawie 5 lat. I czasem czuję, ze nie dam rady dłużej. Nieustanna walka o wszystko. Zna zasady, ale ich nie akceptuje - "to ty ustaliłaś, nie ja" :P (oczywiście umawialiśmy się wcześniej, tłumaczyłam co i jak). Zaczęła kłamać - " co mi zrobisz jak bedę kłamać" ? Tłumaczyłam, że jeśli kogoś okłamuje, to i ją inni bedą okłamywać, mówi, ze tego nie chce (ryk) odpowiadam że ja też nie chcę żeby kłamała. Ona patrzy mi skubana w oczy i widzę, że zapala się tam światełko i już mam nadzieję, ze tym razem zakumała, że może odniosłam mały sukces wychowawczy, a ona mówi, że przecież nie kłamie. I nadal wciska mi kity.
No i nie słucha. Dla niej to zabawne, że nas ignoruje. Kiedy np. robi to na placu zabaw ściągam ją do siebie i łapię za rękę, a ona zaczyna wrzeszczeć na pół miasta- Au złamałaś mi rękę. Wrzeszczy tak zresztą non stop np. w sklepie jak próbuję ją prowadzic za rękę bo ściąga rzeczy z półek (do tej pory tak się nie zachowywała, teraz uważa, że to zabawne).
Rozmawiamy, tłumaczymy, wprowadzamy jasne zasady. Kochamy ją nad życie. Ale ostatnio mamy dość. Stawanie w poprzek wszystkiemu to jej specjalność :(
Duzo czytam, byłam parę razy u psychologa dzieciecego po porady/ wskazówki. Wiem, że jest zwyczajnym dzieckiem, tylko ma temperament i charakter po mamie. Czy możemy jakoś żyć w zgodzie, a nie wiecznej walce? Nauczyłam się odpuszczać czasem, nauczyłam się stawiać granice, ale nie wiem jak się nauczyć żyć w spokoju z własnym dzieckiem :) ?