zwątpienie:(

06.04.11, 14:06
Od pewnego czasu dopada mnie dół i zwątpienie w moje macierzyńskie zdolności.Patrząc w przeszłość widzę,ile błędów popełniłam i strasznie się tym gryzę...Teraz sytuacja zaczyna mnie przerastać i wymykać mi się z rąk.Czuję się potwornie zmęczona rolą mamy,tą ogromną odpowiedzialnością,poczuciem,że nie mogę niczego odłożyć na jutro,tylko muszę tu i teraz,natychmiast.Kocham synka nad życie,ale czy to wystarczy?Miałam beznadziejne dzieciństwo.marzyłam,że on będzie miał inne,że będzie szczęśliwy teraz i że będzie umiał znaleźć szczęście,gdy będzie to już zależało tylko od niego.Ale dziś myślę,że wszystko zrobiłam inaczej,niż planowałam,za dużo chaosu,a ja byłam zawsze perfekcjonistką...Wychowanie dziecka to niesamowita sprawa,tak wiele jest ważnych szczegółów,tyle różnych problemów do rozwiązania,a żadnego uniwersalnego sposobu,metody.Dziś poczułam ciężar macierzyństwa,okropnie to brzmi,ale nie znaczy,że nie chciałabym mieć dziecka.Tylko dziś czuję,że nie daję rady,a myślałam,że będę super mamą:(
    • mycha79 Re: zwątpienie:( 06.04.11, 14:32
      Myślę, że każdą mamę raz na jakiś czas dopadają takie myśli. Ale żadna z Nas nie jest idealna. Każdy popełnia błędy. Ja już dawno przestałam chcieć być "idealną" mamą. Teraz chcę by wystarczająco dobrą mamą, aby wychować dzieci na dobrych ludzi, pokazać im czym jest miłość, szacunek, nauczyć ich pomaganie innym, ale i zdrowego egoizmu, pokazać, że zawsze mogą na mnie liczyć. Bycie matką to nie konkurs na super-mamę, plebiscyt czy reality show. To po prostu życie. Nie da się tu niczego zaplanować. Myślę, że jesteś po prostu zmęczona. Masz możliwość wyjechania i zostawienia synka komuś pod opieką?
      • monzdr Re: zwątpienie:( 06.04.11, 14:55
        Jestem potwornie zmęczona.Tak się złożyło,że mąż stracił pracę,więc ja musze teraz utrzymać rodzinę,choć wolałabym być w domu z synkiem (prawie 2 latka).Po powrocie z pracy chciałabym i pobawić się z synkiem,i odpocząć chwilę,i zrobić coś w domu,a brakuje mi na to wszystko czasu.Zaczynam się miotać i gubić.Synek zrobił się niejadkiem,ja przez to wpadam w nerwicę.
        Wyjechać nie mogę i nie chcę bez synka i męża,ale nasza sytuacja na to teraz nie pozwala.
        Tracę pewność siebie i pogodę ducha:(
        • mycha79 Re: zwątpienie:( 06.04.11, 15:16
          Słuchaj, bunt niejadkowy w tym wieku to normalka. Dzieci mają tyle spraw do załatwienia, że szkoda im czasu na jedzenie. Mam dwoje dzieci i każde przez to przechodziło (syn przechodzi - ma 2 lata). Kompletnie to olej. A już na pewno nie wpadaj w nerwicę. Z głodu nie umrze ;)
          Staraj się jak najwięcej łączyć obowiązki domowe z zabawą. Krójcie razem, odkurzajcie, wycierajcie kurze, włączcie sobie do tego dziecięce piosenki... To może być bardzo fajna zabawa. Mąż nie pracuje więc rozumiem, że jest z synkiem w domu. Niech on więc przejmie obowiązki domowe. A przynajmniej ich część. Ty po powrocie do domu będziesz mogła bawić się z małym. A jak maluch idzie spać masz czas na odpoczynek i zresetowanie się.
          Nie ty jedna pracujesz zawodowo, nie jesteś sama. Ja z kolei mam czasem doła bo jestem z dziećmi w domu od 5 lat. Mój wybór, jestem szczęśliwa. Ale od czasu do czasu sobie myślę, że chętnie bym do pracy poszła. I tak bądź tu człowieku mądry. No ale takie jest życie. A mi się moje podoba. Choć czasem tez mam doła.

          A weekend tylko z mężem - działa cuda i tego się będę trzymać. Nawet spędzony w mieszkaniu, ale bez sprzątania, gotowania, dzieci, obowiązków. Kolacja, winko, fajny film, bliskość z mężem. To dopiero resetuje.
    • aglaonike77 Re: zwątpienie:( 06.04.11, 15:07
      Zgadzam się całkowicie z Mychą. Mama nie ma być idealna (a tak w ogóle - to jaka jest ta idealna matka?)Mama ma być WYSTARCZAJĄCO DOBRA.
      Każda z nas popełnia błędy. Ale zdajemy sobie sprawę z naszych słabości.
      Czasami bywa ciężko, zwłaszcza nam perfekcjonistkom ;), jesteśmy zmęczone bo to niemożliwe ogarnąć i kontrolować wszystko dookoła. Nie wszystko trzeba robić dzisiaj, wiele z rzeczy można naprawdę sobie odpuścić. Tylko to nie jest łatwe. Naprawdę Ty nic NIE MUSISZ. Poza tym by kochać swoje dzieci w sposób odpowiedzialny: szanować je, uczyć świata, dawać miłość, poczucie bezpieczeństwa, budować ich poczucie wartości w wiarę w siebie. Wiem co piszę ja również miałam beznadziejne dzieciństwo (rozwód rodziców,ojciec się nie interesował, i przemoc fizyczna jako metoda wychowawcza nr 1 itp.). Popełnilam mnóstwo błędów , zwłaszcza w stosunku do mojego syna -wszystkich bardzo żałuję i robię co w mojej mocy aby teraz dać mu to czego wcześniej zabrakło.
      Dużo piszesz o tym co musisz, czego nie możesz a co powinnaś... nie piszesz tylko czego chcesz, pragniesz dla siebie... Szczęśliwa mama to szczęśliwsze dziecko nawet pomimo błędów wychowawczych :).
      Spróbuj się wyrwać, odpocząć choć przez weekend. A jeśli nadal będziesz miała poczucie że się nie sprawdzasz może pójdź do psychologa. Czasami ciężar własnego dzieciństwa jest jak nadbagaż w naszym codziennym życiu, nie pomaga się cieszyć tym co mamy a ogranicza, ściąga w dół. Kiedy zaczęłam czuć że nie radzę sobie, że duszę się - poszłam do psychoterapeuty... teraz 7 m-cy później uważam to za najlepsze co dla siebie (i tym samym dla swoich dzieci zrobiła).
      ------------------
      O dzieciach i ich rozwoju, o mamach, o kobietach, o rodzicach - czyli jak to jest być mamą :-)
      www.etatowa-mama.blogspot.com/
    • pany_lane Re: zwątpienie:( 06.04.11, 15:12
      Ale Ty jesteś super mamą. Twoje dziecko tak Cię postrzega. Tak się składa, że dzieci kochają swoje matki nad życie bez względu na to jakie one są :). To ty nie spełniasz "swoich" kryteriów super mamy. Zastanów się czy nie stawiasz sobie nierealnych celów.
    • justyna_dabrowska Re: zwątpienie:( 06.04.11, 15:17
      Każdą z nas czasem dopada taki nastój. I to nie dlatego, że REALNIE robimy jakies straszne błedy, zdecydowana większośc z nas sobie całkiem nieźle radzi. Ale działamy w sytuacji OPRESJI bo wymagania wobec nas, matek są w POlsce niewyobrażalnie wysokie. NIkt nie może temu sprostać. Troche jak w wierszu Szymborskiej o kobiecie.
      Przypuszczam że ten troche depresyjny nastrój wiąże się także z tym że mąż stracił pracę...a jak on to przeżywa? Mówi sie że "kiedy mężczyzna jest w depresji to kobieta jest w opresji". CZy ma PAni w nim oparcie?
      Naprawdę warto zadbac także o swoje potrzeby i nie zadręczać się wygórowanymi wymaganiami wobec samej siebie...to że Pani mysli, zastanawia się, decyduje sie na refleksję to juz bardzo bardzo duzo:)

      pozdrawiam serdecznie
      jd
      • monzdr Re: zwątpienie:( 06.04.11, 17:37
        Mój mąż jest spokojnym,rozsądnym człowiekiem,mam w nim wielkie oparcie,ale nasza sytuacja zawodowa i finansowa oczywiście nas martwi i przygnębia,zwłaszcza,że kiedyś mogliśmy żyć zupełnie inaczej.
        Ja osobiście nie czuję jakiejś wielkiej presji otoczenia,ogromnych wymagań wobec mnie jako mamy.Bardziej niż presję odczuwam zagubienie w gąszczu przeróżnych informacji,publikacji,porad.Wcześniej ufałam swojej intuicji,ale teraz zaczęłam czuć się zupełnie bezradna.Czytam różne książki,poradniki i tylko się gorzej frustruję,bo porad jest mnóstwo,często sprzecznych ze sobą albo moimi poglądami i nie wiem,co wybrać.
        Synek nigdy nie był łasuchem,ale gdy odpuściłam i wprowadziłam kilka zmian w naszych zwyczajach żywieniowych,zaczął dużo chętniej jeść i miałam pewność,że dobrze go odżywiam.Tylko przy kolejnych ząbkach pojawiały się problemy,marudzenie i niechęć do jedzenia.Teraz wychodzi ostatni kieł i nie wiem,czy to przez to,czy to bunt dwulatka,czy może coś mu dolega,ale zrobił się nie do wytrzymania.
        Nie krzyczymy na niego,nie dajemy klapsów ani nie stosujemy żadnej formy przemocy.Czasami zdarzy mi się podnieść głos,ale to nie krzyk i szybko się opanowuję.
        Sama już nie wiem,o co mi chodzi.Jestem po prostu okropnie zmęczona i czasami ma takie głupie myśli,że gdyby coś mi się stało,ale nic poważnego,tak że poszłabym na tydzień do szpitala,a później wróciła zdrowa do domu,to mogłabym odpocząć bez wyrzutów sumienia...
        • justkawb Re: zwątpienie:( 06.04.11, 17:52
          Nie bez powodu mowi sie o buncie dwulatka ;) Twoj synek jest wieku, kiedy przechodzi sie strasznie duzy konflikt: z jednej strony jestem juz bardzo duzym czlowieczkiem i wiele rzeczy potrafie, ale wciaz jestem zalezny od mamy i taty w wielu sprawach i to jest takie frustrujace ;)
          A zmeczenie... Mysle, ze jest wpisane w bycie rodzicem, tylko jest bardzo malo przyzwolenia spolecznego na to, by sie do tego przyznac. I zaraz brane jest za oznake, ze cos sie robi nie tak. Czytuje Twoje wypowiedzi na roznych forach, bardzo je sobie cenie. Jestes ekspertka od swojego synka i na pewno robisz to, co dla Was najlepsze. A moze potrzebujesz tez czasu dla siebie? Np regularny wypad na basen, silownie, nauke obcego jezyka, itp. Cos tylko dla Ciebie.
        • pany_lane Re: zwątpienie:( 06.04.11, 18:00
          Też miałam chwile takiego wyczerpania, że chciałam poprostu trafić do szpitala. U mnie problemem jest to, że nie potrafię prosić o pomoc. Co u Ciebie wywołuje największe zmęczenie? A może jest to przemęczenie psychiczne wywołane stresem? Jestem w podobnej do Twojej sytuacji, moją "historię"możesz przeczytać na forum życie rodzinne. Trzymaj się:)
    • Gość: domza2 Re: zwątpienie:( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.04.11, 19:35
      Monzdr - pamiętam Twoje posty na tym forum, fajne, mądre , wyważone - choćby na ich podstawie można sądzić, że jesteś FAJNĄ mamą. Ale chcesz być mamą idealną, którą połączy wszystko, która podoła wszystkiemu, cały świat uniesie na swoich barkach. Zrób listę rzeczy do zrobienia i zaznacz wieczorem, które są konieczne do zrobienia, a które naprawdę można odłożyć. Wyznacznikiem niech nie będzie "powinnam", "muszę" , ale co jest dla CIEBIE najważniejsze. Jeśli zabawa z dzieckiem wydaje Ci się ważniejsza niż sprzątanie, baw się z dzieckiem. Spróbuj bardziej wsłuchać się w siebie, choć masz teraz taki okres, że nie słyszysz wyraźnie swojego głosu wewnętrznego. Powinnaś gdzieś wyjść, pobyć sama - wiem, łatwo się mówi. Ale może wygrzebiesz godzinkę na bieganie, rower? Jakieś rozładowanie fizyczne - też pomaga. Pomyśl o sobie, nie narzucaj sobie ROLI.
      Ja też miewam takie chwile - chyba nawet dość często. Która ich nie ma? Ale to mija. Poza tym - nic dziwnego, masz duuuużo na głowie. Utrata pracy jest poważnym kryzysem całej rodziny, niezależnie od tego kto ją traci. TRZYMAJ SIĘ CIEPŁO:)
      • monzdr Re: zwątpienie:( 07.04.11, 09:16
        Dzięki:) Po prostu przyszedł kryzys i to z wielu stron jednocześnie,a najbardziej się boję,że odbije się na dziecku.Wiem,że nie da się dziecka wychowywać pod kloszem,że zdarzają się problemy.Walczymy o to,żeby nasze rozwiązać,mam nadzieję,że sytuacja szybko się poprawi.
        Zrobiłam sobie "bilans mamy dwulatka" i jakoś nie jestem z siebie zadowolona.Może jednak faktycznie istnieje presja,ogromne wymagania,ale mam to tak głęboko wpojone,że wydaje mi się to moim własnym wewnętrznym głosem.A najtrudniej jest się przyznać,że coś nie wychodzi.Muszę to przemyśleć...
    • Gość: monika Re: zwątpienie:( IP: *.ip.jarsat.pl 06.04.11, 21:27
      na pewno wielu swoich dzialan nie doceniasz, a ich skutkow nie dostrzegasz... jest to durne okreslenie - wystarczajaco dobra mama, ale powstalo przez durna odrealniona presje. dla kazdego dziecka mama nie jest wystarczajaco dobra, jest SUPER, jest najlepsza i wspaniala. nie znosze, kiedy dziewczyny tak o sobie mowia, bo sam zestaw slow degraduje - wystarczajaco dobra, ujdzie w tloku, no dobra, nie bedzie, ogolnie '4-' ;-) bzdura. jestesmy najlepsze dal swoich dzieci. to jedno miejsce, sytuacja, w ktorej nie musimy konkurowac z nikim o nic, jestesmy jedyne, najlepsze i niezastapione, a nie wystarczajaco dobre.
      mam taka fajna znajoma, ktora na moje teksty z serii: 'jestem zla matka', 'nie dam im tego, czego potrzebuja, zeby byc szczesliwymi' itp. powiedziala: 'boisz sie, ze nie dasz im rzeczy, ktore juz od ciebie dostali' :-)
      • mycha79 Re: zwątpienie:( 06.04.11, 22:27
        Gość portalu: monika napisał(a):


        >jest to durne okreslenie - wystarczajaco dobra mama, ale powstalo przez durna od
        > realniona presje. dla kazdego dziecka mama nie jest wystarczajaco dobra, jest S
        > UPER, jest najlepsza i wspaniala. nie znosze, kiedy dziewczyny tak o sobie mowi
        > a, bo sam zestaw slow degraduje - wystarczajaco dobra, ujdzie w tloku, no dobra
        > , nie bedzie, ogolnie '4-' ;-)

        Nie do końca się z tym zgadzam. Bo mówimy tu nie tylko o tym jak odbiera nas dziecko, ale o naszym podejściu, o oczekiwaniach z zewnątrz, o narzucanych nam obowiązkach, rolach... Tu chyba nie chodzi tylko o bycie super mamą, ale jeszcze super żoną, super córką, super pracownikiem, super kucharką, SUPER KOBIETĄ. A nie muszę, wystarczy właśnie, że będę wystarczająco dobra - dla siebie. Może mieszkanie nie musi być idealnie wysprzątane, maluch przeżyje, to że musimy wrócić do pracy, mąż, że czasem na obiad będzie zamówiona pizza albo jajka sadzone z ziemniakami, szef, że nie będziemy zostawać po godzinach i czasem pójdziemy na zwolnienie... Bo nikt nie jest idealny. Co z tego, że mój mąż i moje dzieci DLA MNIE są idealni. Przecież wiem, że idealni nie są. I to mi chodzi.
        • Gość: monika Re: zwątpienie:( IP: *.ip.jarsat.pl 06.04.11, 22:56
          "oczekiwania zewnetrzne, nasze podejcie, narzucane role, obowiazki", "matka, zona, corka, pracownik, kucharka..." juz sie robi ciezko... i na koniec mowisz sobie: jestem wystarczajaco dobra. to ma byc cos budujacego? nie zgdadzam sie i juz :-) rownie dobrze mozna to zastapic: jestem najlepsza matka, bo robie to najlepiej jak potrafie ;-) mysle, ze same sobie gotujemy ten los, mieszamy role, jak dobra matka, to niepracujaca, a jak pracujaca to niedobra matka, itp. jakakolwiek kombinacja - sfrustrowana.
          nikt nie jest idealny, wiec stwierdzenie 'wystarczajaco dobra' jest jeszcze gorsze. jezeli wiemy, ze nikt nie dostanie 'bardzo dobry', to nalezy 'dobry' uznac za najlepsza ocene i zmienic nazwe :-)
          czyli, jak dla mnie mycha79 nie jestes wystarczajaco dobra, jestes super :-)
          • mycha79 Re: zwątpienie:( 06.04.11, 23:16
            dzięki :), pewnie myślimy podobnie, ale się nie rozumiemy. Może mieszam pojęcia i mam problem z przelaniem moich mysli na klawiature. Ja jak zacznę myśleć, że jestem idealna - to niestety, ale nie zgodzę się z tym. Ale to że jestem super jako JA, wiem nie od dziś. Nawet posądziłabym siebie o pewien narcyzm ;)
          • Gość: domza2 Re: zwątpienie:( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.04.11, 08:40
            Zgadzam się z Moniką, w kwestii czysto językowej "wystarczająco dobra" faktycznie brzmi jak "ujdzie w tłumie", czyli świadczy o średniości, dostateczności... Ja staram się myśleć o sobie jako o dobrej matce, nie idealnej, ale takiej która się stara, popełnia błędy, ale posiada refleksję nad tym co robi, takiej, której nie jest wszystko jedno- w tym kontekście wszystkie, które się tutaj spieramy, zastanawiamy się, bijemy z myślami, eksperymentujemy, żeby było lepiej, to moim zdaniem już dowód na bycie ok:)
    • Gość: niebioska Re: zwątpienie:( IP: 195.117.224.* 07.04.11, 23:52
      monzdr napisała:
      >Ale dziś myślę,że wszystko zrobiłam inaczej,niż planowałam

      A co konkretnie poszło nie tak? Poza tym, że młody miał jeść wszystko tak, żeby się uszy trzęsły i być na 97 centylu ;)?
      Coś mi się wydaje, że ty po prostu jesteś koszmarnie zmęczona...
      • monzdr Re: zwątpienie:( 08.04.11, 08:56
        Co poszło nie tak?Ot,choćby to,że jestem koszmarnie zmęczona:p I czasami brakuje mi energii na zabawę z dzieckiem.Z jedzeniem to dużo mojej winy,teraz wiem,że trzeba było inaczej zacząć rozszerzać dietę.Ale co mi po tym "cennym doświadczeniu"?W czasie się nie cofnę.Obiecywałam sobie takie niesamowite wychowywanie dziecka,żeby jak najlepiej wspomagać jego rozwój,a tymczasem np. ogląda bajki w tv.Przyznaję,że zmieniłam zdanie na temat tv,bo oglądamy z nim bajki na MiniMini i widzę,że są nieszkodliwe,a nawet edukacyjne i nauczył się też dzięki nim różnych piosenek i słów (nawet po hiszpańsku:P).Lubi muzykę klasyczną i uwielbia Carmen ("mama kamen włączy!"),ale woli Red Hot Chilli Peppers,po tatusiu.Żartuję teraz oczywiście.Po prostu wyobrażałam sobie macierzyństwo jako plan do realizacji,żeby wszystko było super.A tu z planu nici,życie swoje.Może to jest większa szkoła dla mnie,żebym nauczyła się elastyczności,nabrała dystansu...I zaczynam myśleć o tych wymaganiach wobec matek,którym zawsze zaprzeczałam.I widzę dziś,po kolejnej nieprzespanej nocy,spędzonej na długich i trudnych przemyśleniach,że to wszystko jest we mnie:wygórowane wymagania,negowanie wszystkich negatywnych stron,tłumienie swoich potrzeb,próba perfekcyjnego wykonywania wszystkich zadań w domu,w pracy.Dziewczyny radziły,żebym zastanowiła się,czego ja CHCĘ,a nie co MUSZĘ.I to jednak jest pytanie kluczowe...
        • pany_lane Re: zwątpienie:( 08.04.11, 11:31
          Dlaczego tak bardzo chcesz być idealną matką? Dlaczego akurat w tej sferze życia czujesz na sobie taką presję? To problem. Chyba zdajesz sobie sprawę, że wymagania, które sobie stawiasz są nie do zrealizowania. Dlaczego tak bardzo chcesz uszczęśliwić dziecko, kosztem swojego zdrowia. Ja zauważyłam, że dzieci świetnie radzą sobie też beze mnie. Na pocieszenie powiem Ci, że ja włożyłam ogromny wysiłek w rozsz. diety starszej córki. Był tzw. zdrowy start, żadnych kupowanych kaszek, mm., sama wszystko gotowałam, dużo warzyw, owoców, zero słodyczy, tylko pieczywo pełnoziarniste. Jadła pięknieTeraz ma 2,5 roku, rano krzyczy buła, buła, nie chce warzyw, owoców. Muszę się bardzo postarać żeby zjadła. Pocieszam się, że to minie.
          • monzdr Re: zwątpienie:( 08.04.11, 14:39
            No właśnie,ja też dużą wagę przywiązuję do zdrowego odżywania:syn ciągle na piersi,3/4 tego,co je,to produkty ekologiczne,większość przyrządzana w domu.A on taki niewdzięczny się zrobił:p Po prostu bardzo się boję jakiejś choroby,anemii,że do się odbije na jego zdrowiu.
            Ja sama do tej pory walczę ze skutkami kiepskiego dzieciństwa i to nie w sensie,że marudzę,bo nie dostałam kiedyś wymarzonej lalki.
            Miałam plan,ideały,wszystko poukładane,wszystko spójne,żeby się nie pogubić.
            Macierzyństwo to najpiękniejsza i najtrudniejsza część mojego zycia.
        • Gość: monika Re: zwątpienie:( IP: *.ip.jarsat.pl 08.04.11, 12:46
          ech tak, wiele z nas, kobiet, cierpi z powodu wyidealizowanego obrazu siebie, absurdalnej kombinacji perfekcjonistki i osoby zakompleksionej. wpadamy w pulapki 'nie bede jak moja matka' i jednoczesnie od tej matki sie nie uwalniamy, a o dziecku zapominamy. ogolnie boskie w teorii, bezradne w zyciu ;-) w ogole nie zyjemy 'tu i teraz', tylko blakamy sie gdzies, szukajac niewiadomo czego. np. zagladamy na fora, na ktorych na temat telewizji wypowiadaja sie mamy, ktorych dzieci jej nie ogladaja wcale, a na temat komputerow mamy, ktorych dzieci graja rzadko, wlasciwie nie lubia ;-)
          musisz sama siebie docenic, a jest za co. zapytaj meza i uwierz mu ;-)
          • Gość: domza2 Re: zwątpienie:( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.04.11, 13:53
            A co jeśli mąż odpowie " eee, nooo, jesteś taką wystarczająco dobrą żoną", może lepiej nie pytać:))))
            • monzdr Re: zwątpienie:( 08.04.11, 14:32
              A gdy zapytam "gdzie ty byś drugą taką znalazł?",on pewnie odpowie "ja bym drugiej takiej nie szukał":p
              Nie sądziłam,że to jest takie trudne.Jest tyle spraw do ogarnięcia i w końcu zamiast żyć i się tym głupim życiem cieszyć,to próbuję ogarniać wszystko,ogarniać,ogarniać.Sama mówię,że dziecko to nie projekt,a nasze życie to nie reality show...
              I to potworne zmęczenie,już nie do odespania w weekend.
              Ten dół może jest potrzebny,żeby coś przemyśleć i przewartościować.Taki właśnie bilans mamy dwulatka.
              • Gość: monika Re: zwątpienie:( IP: *.ip.jarsat.pl 08.04.11, 14:39
                zdecydowanie, jest wlasnie tak, ze co chwila jakies 'pit stopy', przegrupowania. a w glowie wielkie marzenie o ustabilizowaniu, spokoju, odpoczynku. sama sie ciagle lapie na tym, ze zamiast zrozumiec, ze norma jest ciagla adaptacja, to marze o uporzadkowanym zyciu matki zyrafy albo lepiej, matki kotki: jesc, spac, "tolaeta", podrapac kanape ;-)
              • Gość: domza2 Re: zwątpienie:( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 10.04.11, 18:57
                No, no, ostrożnie z tym bilansem, bo u osób nadmiernie samokrytycznych (mam na mysli tutaj i Ciebie i siebie też niestety) takie bilanse zawsze jakoś tak "wystarczająco dobrze":)) wypadają. Więc - bez żadnych bilansów, głowa do góry, po burzy wychodzi słońce, po nocy deszcz - odwieczne prawo natury i giełdy nakazuje, by po spadku przychodził wyż - mi powtarzanie sobie tego pomaga, może Tobie też:)) A jakbyś była z Rzeszowa to zapraszam na kawę (po rzeszowsku:))
                • monzdr Re: zwątpienie:( 11.04.11, 09:43
                  Mogę się odwzajemnić zaproszeniem na kawę po radomsku:)
                  Wiem,że życie to sinusoida.
                  Wczoraj patrzyłam na mojego synka i doszłam do takich wniosków:
                  1 jest zdrowy,energiczny,rośnie i przybiera na wadze!-więc go nie zagłodziłam
                  2 wcale nie siedzi przed tv,obejrzy bajkę czy dwie, a potem zajmujemy się czymś innym
                  3 nie będę się tu przechwalać,ale rozwija mi się dziecko cudownie,więc narzekanie jest grzechem...
                  Może to taki czas na przemyślenia.Ja mam już taką naturę myśliciela:p
                  Dziękuję za wsparcie.Świadomość,że inni przeżywają podobne rozterki sprawia,że nie czuję się jakimś dziwadłem.
            • Gość: monika Re: zwątpienie:( IP: *.ip.jarsat.pl 08.04.11, 14:34
              no tak, pomysl ryzykowny, w koncu maz to MEZCZYZNA ;-)
              • pany_lane Re: zwątpienie:( 08.04.11, 15:12
                Zapadła mi w pamięć uwaga pewnej babci poczyniona na placu zabaw, "kiedyś to nikt się tak dziećmi nie zajmował, szło się w pole, a dziecko miało się samo sobą zająć". Nie żebym tamto podejście uważała za słuszne, ale to było zaledwie pokolenie temu, w ciągu tak krótkiego czasu zmienił się diametralnie stosunek do macierzyństwa i wychowania dzieci. Analizujemy płacz noworodków starając się odczytać jego przyczynę i zaspokoić potrzebę. Chodzimy z niemowlakami na zajęcia, stymulujemy ich rozwój, czujemy presję odpowiedzialności za to jakie będą nasze dzieci i jak odnajdą się w świecie. Najczęstszym zdaniem jakie słyszałam, po urodzeniu 1 córki, od pań tak po 50, było- o jak teraz jest dobrze - pampersy, słoiczki, kiedyś to dopiero było roboty ... Tylko kiedyś żyło się w rodzinach wielopokoleniowych, babcie nie pracowały, państwo gwarantowało pracę.
    • kamooola Re: zwątpienie:( 10.04.11, 10:11
      monzdr, ja też wiele razy czytałam Twoje wypowiedzi i tu, i na KP i jeszcze pewnie na kilku innych forach i również bardzo je sobie ceniłam
      Myślę, że jesteś bardzo mądrą mamą i zupełnie niepotrzebnie się zadręczasz.
      Trzymaj się :)
Pełna wersja