Gość: raven60
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.04.11, 20:46
Witam,
Mój 9,5 miesięczny synek był pogodnym, żywym ale o spokojnym usposobieniu chłopcem. 2 tygodnie temu trafiliśmy do szpitala z rotawirusem. Po 2 dniach opuściliśmy szpital i od tego czasu mój syn jest nie do zniesienia. Bardzo dużo płacze lub poprostu krzyczy. Budzi się w nocy. Pochłania w sposób histeryczny posiłki i denerwuje się bardzo gdy się kończą, choć tak naprawdę jest bliski zwrócenia posiłku, ponieważ osiąga limit swoich możliwości przyswojenia. Starałam się być cierpliwa i spokojna. Starałam się ustępować tam gdzie to było możliwe, żeby jak najmniej się denerwował. Niestety to nie bardzo skutkuje. Syn wielokrotnie domaga się noszenia na rękach, a ja nie jestem w stanie cały dzień go nosić. Zdarzyło się również parę razy, że gdy zignorowałam jego płacz i wyszłam z pomieszczenia, natychmiast się uspokojał i wracał do równowagi psychicznej, ale nie zawsze to działa. Co więcej moja mama twierdzi, że gdy zostaje z nim sama (raz w miesiącu zostaje w weekend z moją mamą bo chodzę na kurs; poza tym siedze z nim w domu), to jest on grzeczny, a gdy mnie widzi natychmiast zaczyna raczkować z krzykiem w moim kierunku, aby wziąć go na ręce.
Nie wiem już co robić - czy jest to histeria, którą należy tępić czy raczej trauma po szpitalu i należy podjąć jakieś inne kroki.
Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam,
Gosia