przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z mamą

12.04.11, 12:50
Witam serdecznie
We wrześniu będę się starała przyzwyczaić córkę ( 2,4 msce ) do pobytu w przedszkolu i bez mamy. Zdecydowałam się na przedszkole prywatne. Maja początkowo ma iśc do grupy niespełna trzylatków ( jest dzieciątkiem grudniowym ) i gdy okaże się, że jest gotowa na przedszkole ( zgodnie ze swoim rocznikiem ) zostanie przeniesiona do grupy przedszkolnej. To jest w tym samym budynku. Dzieci się znaja więc w razie decyzji o gotowości małej i przeniesieniu nie będzie zupełnie w innym, nieznanym miejscu. I tu moje pytanie. Dosłownie wszyscy uważają ,że nalezy od razu, bez aklimatyzacji, zostawic dziecko na kilka godzin. Ja odkąd Maja sie urodziła jestem niemal non stop z nią ( nie mamy nikogo innego do dzielenia opieki, babć,cioć. a męża nie ma bardzo często ) Zatem nie wyobrażam sobie, aby ja po prostu tam zostawic i ulec sugestiom,że dziecko musi popłakac itd. Mam zamiar - nawet gdyby to miało trwac długo - zaklimatyzować ją. Czyli na początku byc z nią. potem zostawiac na krótko , coraz dłużej, duzo rozmawiać. Chcę,żeby czuła się tam dobrze i pewnie . żeby poznała i polubiła Panie przedszkolanki itd.
Czy moje podejście jest słuszne ?
Jeszcze nigdy nie słyszałam ( w moim srodowisku ) żeby ktoś tak postępował. Zostawiaja dzieci i już. Czy w żłobku, czy w przedszkolu. Po prosu mówi im się , tłumaczy ale i tak zostaja tam od razu na minimum 4 godziny.
Tak jak wspomniałam, my jesteśmy ciągle razem. Jestem na urlopie wychowawczym i po prostu sobie nie wyobrażam.
Proszę o rozwianie wątpliwości, co tam na prawdę najlepsze jest dla dziecka w takiej zupełnie nowej sytuacji.
Dodam jeszcze, że Maja nie nalezy do dzieci, które chętnie spuszczają mamę z oka ;-) Gdy znikam jej z pola widzenia dosłownie na kilka sekund ( na przykład obracam się tyłem i mnie nie widzi ) wpada niemal w panikę. Płacze że mama się zgubiła. Nie ma takich sytuacji, zdazyło się kilka ale dla niej moja obecność jest czymś bardzo bardzo ważnym. Dodatkowo nie czuje się dobrze w miejscach których nie zna, wśród ludzi których nie zna. Gdy poczuje się pewnie to już bardzo chętnie. Tylko warunkiem jest moja obecność.
Prosze o radę.

celka
    • an_o Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 12.04.11, 18:47
      Moja corcia gdy poszla do przedszkola, miala 2 lata. Przez caly czas przed przedszkolem byla ze mna, bo najpierw macierzynski, potem wychowawczy, a tata pracuje do baaardzo pozna. Wiec na topie byla mama i tylko mama. Gdy bawila sie z kims innym, to tylko w obecnosci mamy. Nie spuszczala mnie z oka nawet na chwile, wszedzie byla ze mna, nawet w lazience. Nie bronilam jej dostepu do siebie uwazajac, ze jesli sie nasyci to za jakis czas odpusci.

      Postanowilismy oddac corcie do przedszkola, bo mial sie pojawic braciszek za jakis czas i nie chcielismy, zeby starsze dziecko szlo do przedszkola wtedy, gdy sie mialo pojawic mlodsze. Nie chcielismy, zeby byla to dla niej kara, ani odtracenie. Chcielismy, zeby to byla jak najbardziej naturalna rzecz w zyciu dziecka. I tak tez zrobilismy - dziecko poszlo do przedszkola we wrzesniu na 'caly etat', ktory u nas trwa od 9 rano do 13 po poludniu. Nie bylo okresow adapatacyjnych razem z mama i nawet bym ich nie chciala. Z wielu powodow.

      Po pierwsze dziecko sie przyzwyczaja, ze do przedszkola chodzi sie z mama, i nie jest w stanie pozniej zrozumiec, dlaczego potem juz mama nie chce przychodzic.

      Po drugie, paradoksalnie wcale nie jest latwiej sie takiemu dziecku rozstac pozniej z mama. To tylko rodzice sobie wyobrazaja, ze dziecku bedzie latwiej.

      Po trzecie, dziecko ma prawo do niezadowolenia, a rodzice musza to prawo uszanowac. I dlatego nie wolno naciskac na to, zeby dziecko polubilo panie. Fajnie by bylo gdyby po jakims czasie je zaakceptowalo, jedna z nich polubilo, potem druga, ale wcale tak nie musi byc. To Tobie zalezy na tym, zeby pania polubilo. A powinno Ci zalezec na tym, zeby moglo wyrazac swoje uczucia, nawet jesli byloby smutne przez chwile.

      Po czwarte, jesli za duzo bedziesz rozmawiac z corka, tlumaczyc jej non-stop o co biega w przedszkolu, co, jak i dlaczego, mozesz ukrecic bicz na wlasny tylek. Dziecko dojdzie do wniosku, ze to jest tak wazna sprawa, ktorej mama poswieca tyle czasu, ze pewnie trzeba sie tej sytuacji zaczac bac. Ty masz przedstawic przedszkole, jako cos fajnego, nowa przygode, mozliwosc poznania nowych przyjaciol i uczestnictwa w ciekawych zajeciach. I nic wiecej. Im wiecej bedziesz robic wokol tej sprawy szumu, tym bardziej dziecko bedzie sie niepokoic.

      Po piate, uwazam, ze poslanie dziecka na probe do jednej grupy, a pozniej przenoszenie jej do innej, to jest kiepski pomysl. Jesli juz ma chodzic do przedszkola, to niech chodzi do grupy docelowej. Nie bedzie wtedy narazona na nowa aklimatyzacje w innej grupie dzieci z innymi paniami.

      Moja cora oczywiscie chciala chodzic do przedszkola, ale z mama. Pierwszego dnia trzeba bylo jej zdejmowac rece z mojej szyi, ktorej sie kurczowo trzymala, bo nie chciala isc sama. Tego dnia plakala. A potem plakala przez jakies dwa tygodnie tylko przy wejsciu. Na sali juz sie uspokajala i caly dzien byla wesola. Teraz biegnie do przedszkola z usmiechem na ustach, czasami nawet zapomni sie ze mna pozegnac.

      Wydaje mi sie, ze to Ty strasznie przezywasz ten moment oddania corki do przedszkola. Mozesz sie zdziwic je reakcja, nawet rozczarowac, ze nie potrzebuje juz Ciebie tak bardzo, ze moze bez Ciebie funkcjonowac i swietnie bedzie sobie radzic. Twoim zadaniem jest przygotowac dziecko do funkcjonowania w spoleczenstwie, w ktorym zyjemy. Chcesz uchronic dziecko przed smutkiem, placzem itd, ale na dluzsza mete tak sie nie da - przeciez kazdy ma chwile frustracji. Zadaniem rodzica jest wskazac dziecku jak sobie z ta frustracja poradzic, a nie chronic przed wszelkimi nieprzyjemnymi wydarzeniami. Zaszufladkowalas swoja corcie, jako ta, ktora nie potrafi, nie umie, nie chce bez mamy. Moze warto dac jej szanse sie usamodzielnic, po to, zeby wyrosla z niej w przyszlosci szczesliwa kobieta.
      • verdana Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 12.04.11, 18:55
        To trudno powiedzieć. przede wszystkim to zalezy od dziecka - moje dzieci zostały zostawione w żłobku i przedszkolu i nawet się za mną nie obejrzały. Byloby dobrze, abys zostawiała teraz córkę choćby z mężem na jakiś czas - nauczy to dziecko, ze mama wychodzi, ale i wraca.
        Adaptacja nie jest zła. Ale bez przesady. Długie i czeste tłumaczenie dziecku,z e musi zostać w przedszkolu, ze przedszkole jest dobre, zostawanie z dzieckiem tak długo, jak ono sobie tego życzy - przyniesie pewnie skutek odwrotny. dziecko zrozumie, zę coś jest z przedszkolem nie w porzadku, skoro mama tak usilnie przekonuje, ze nie ma sie czego bać.
        Obawiam się, ze płaczu i tak nie unikniesz. A jesli placz będzie oznaczał, ze nie wychodzisz - to dziecko nie przyzwyczai się do przedszkola.
        Nie mówiąc już o tym, ze mam wątpliwości co do plany zostawienia dziecka w młodszej grupie, a potem przenoszenia. Budyne moze ten sam, ale pani i koledzy inni.
    • mimamai Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 12.04.11, 22:22
      Może zacznij zostawiać córkę z kimś( z mężem, z przyjaciółką, koleżanką) choćby najpierw na pół godziny.
      Ważne jest (przynajmniej u mojej córki tak było) jasne wytłumaczenie kiedy wrócisz, zrozumiałe dla dziecka np. po obiedzie czy po tym jak ciocia przeczyta bajkę. Zanim zostawisz ją w przedszkolu będzie mieć "doświadczenie" w zostawaniu bez mamy, nauczy się,że mama wychodzi i zawsze wraca.
      A może możesz pokazać córce przedszkole już teraz, kilka razy z nią tam pójść, poznać panie, przestrzeń. Potem, we wrześniu jednak zostawiłabym w przedszkolu - na początek na krótko i wydłużała stopniowo ten czas. Ale koniecznie z wcześniejszym przygotowaniem czyli pokazaniem / nauczeniem bycia bez mamy. To chyba zadziałalo u nas. Powodzenia!
    • joshima Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 12.04.11, 23:07
      celcia.5 napisała:

      > Czy moje podejście jest słuszne ?
      Kiedy moja córka w wieku 2 lat szła do żłobka, tak właśnie robiłam. Poza tym opiekunka podpowiedziała mi pewien patent. Poprosiła, żebym naszykowała coś w rodzaju albumiku ze zdjęciami rodziców. Wystarczyła okładka do dokumentów, zdjęcia odpowiednio przycięte. Pani miała to w zanadrzu jako "tajną broń" kiedy córka zaczynała tęsknić i marudzić, to pani oglądała z nią te zdjęcia i tłumaczyła, że mama niedługo przyjdzie. To znacznie ułatwiło mojej córce aklimatyzację.

      > Jeszcze nigdy nie słyszałam ( w moim srodowisku ) żeby ktoś tak postępował.
      No to juz słyszałaś? W końcu 2 lata a 2,5 to nie jest przepaść :)

      > Proszę o rozwianie wątpliwości, co tam na prawdę najlepsze jest dla dziecka w t
      > akiej zupełnie nowej sytuacji.
      Uważam, że aklimatyzacja, jeśli możesz sobie na to pozwolić będzie jednak lepsza, niż rzucenie na głęboką wodę.
    • celcia.5 Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 13.04.11, 13:11
      Bardzo dziękuję.
      Za poświęcony mi czas i bezcenne rady.
      Dowiedziałam się jak to wygląda u Was drogie mamy :-)
      Jeszcze raz dziękuję i wszystkiego dobrego :-)

      celka
    • justyna_dabrowska Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 14.04.11, 17:45
      Działanie jest ważniejsze od mówienia. Słowa służą najczęściej dorosłym (jako samouspokajanie) a nie dzieciom, które potrzebują konkretów. Uważam że adaptacja jest konieczna, dobra, rozwijająca.
      Zazwyczaj trwa około miesiąca.

      Pozdr:)

      jd

      • maciusia30 adaptacja nic nie daje 20.04.11, 21:42
        maciek po 8m nadal nie chce byc w zlobku
    • Gość: nieleon Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.11, 14:40
      U nas okres adaptacyjny przebiegał tak, że najpierw kilka razy (2-3 razy) przychodziłam z synkiem na godzinę i z nim w żłobku zostawałam, pokazałam, co tam jest, gdzie łazienka itp. Potem zostawał sam na godzinę, potem dwie, potem od śniadania, a przed spaniem go zabierałam, aż wreszcie zostawał na całe 6 godzin.
      Kwestia 'z mamą czy bez' to jest jedno, a drugie, to to, że dziecko musi się przyzwyczaić np. do hałasu, ciągłych płaczów innych dzieci. Mój synek na przykład bardzo bał się hałasu i z tego powodu płakał nawet kiedy ja tam z nim byłam, ale szybko się przyzwyczaił. Dlatego sądzę, że warto stopniować atrakcję pod tytułem przedszkole i zacząć od godziny. Jeśli jest taka możliwość, to czemu z niej nie skorzystać, tylko narażać dziecko być może na całodzienny płacz.
      • celcia.5 Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 16.04.11, 19:16
        PIEKNIE DZIĘKUJĘ !

        Czuję ,że dla nas obu tak będzie najlepiej .
        Bedziemy się adaptować .
        jest taka mozliwośc choć sporym kosztem.

        serdecznie dziękuję !

        celka
    • asienka95 Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 18.04.11, 13:57
      an_o - pięknie to napisałaś!
      Bardzo mądrze. Zachowałam. :-)
    • kachape Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 20.04.11, 23:40
      mam podobną zgryzotę... z tym, że moj synek skonczył juz 3 lata.
      nawiązywanie kontaktów idzie mu opornie, wchodzenie w grupę też
      ostatnio nawet zadziwił nas wyrażając cheć pozostania w sali zabaw w Ikei bez naszej opieki. Całkiem to była świadoma decyzja, spokojna itp, pomachał nas wesolo i zaczął się bawić, byłam w szoku bo to całkiem nowe miejsce, sam sklep jak i ta sala. niestety po godzinie gdy go odbierałam, łkał gorzko i widać było że bardzo mu było źle
      co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że będę musiała wesprzeć w początkach przedszkolnej kariery.
      póki co opowiadam jak to w przedszkolu jest super. po wizycie w ostatnim - potencjalnie "naszym" relacjonowałam że widziałam salę ze stolikami przy których się wycina nożyczkami. "ja lubię wycinać!" wykrzykiwal syn i wygladał jakby w sekunde osiagnął dojrzałość przedszkolną:)
      • celcia.5 Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 28.04.11, 14:32
        Dziewczyny a mi się zdaje że ile matek, ile dzieci tyle opinii.
        Ja będac sobą i mając swoje przekonania obserwuję swoją córkę i na tej podstawie szukam najlepszych dla niej rozwiązań .
        Uważam, że w naszym przypadku aklimatyzacja jest niezbędna i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie inaczej. Ale oczywiście odnoszę to do siebie i mojej malutkiej .
        Więc zamierzam się dogadać w tej sprawie z Paniami z przedszkola .
        Może one coś mądrego zaproponują ? Nie wiem tylko, czy nie będzie dla nich kłopotem moja obecność tam, choćby w pobliżu.
        Wytrzymałam tyle czasu ( i psychicznie i finansowo ;-) bez pracy , poświęcając się Majce i domowi ) to i wytrzymam jeszcze i nawet 3 miesiące jak trzeba będzie .
        A jeśli tak jak w przypadku jednej z dziewczyn Majka jednak będzie do przedszkola na nie to wtedy się zastanowię czy nie zaczekac jeszcze z tym. Może dziecko nie jest jeszcze gotowe ?
        Ja nie akceptuję opinii, że musi popłakac itd .
        Uważam, że dziecko może nie byc jeszcze gotowe na pewne zmiany i nie ma sensu robić nic na siłę . Ale tylko w wypadku gdy jest inne wyjście, gdy mama jeszcze jakiś czas może poświęcić się dziecku ( mówię o powrocie do pracy )
        nie wiem, wcale nie uważam się za mądralę w temacie ale słucham serca i intuicji.
        i nie zakładam żadnej z opcji . będę obserwowac i na bieząco się głowic co dalej ;-)
        no a jak wy myślicie ?

        Kachape moja mała tez ma takie zrywy ale po malutkiej chwili płacze,szuka i przezywa dwa dni,że mama się zgubiła,


        c.
    • epb3 Re: przyzwyczajanie do przedszkola i rozłąki z ma 06.05.11, 10:51
      Moim zdaniem musisz juz dzis zacząć zostawiać małą z kims zaufanym.
      Nie znikać, że zegnać się, mówić dokąd idziesz i kiedy wrócisz.
      Najpierw idz wyrzuć smieci, potem do sklepu na osiedlu a potem do fryzjera.
      Nie zaleznie od tego czy dziecko pojdzie do przedszkola czy nie, moim zdaniem, powinno umiec rozstac się z Mamą na chwile, a przede wszystkim nauczyć się ze "Mama zawsze wraca!" - to była mantra mojego Syna w pierwszych dniach/tygodniach przedszkola.

      Ja uważam, ze dziecka nie mozna ot tak zostawic w obcym miejscu i z obcymi ludzmi(chyba ze to taki maluch, który nie ma z tym problemu).
      Kazdy niepewnie się czuje w nowym miejscu a co dopiero dziecko. A dziecko ma ROdziców i Rodzice maja obowiązek je wspierać.

      Ja chodziłam z Synek na zajęcia adaptacyjne. Od pazdziernika do czerwca. Raz w tygodniu byly zajęcia dla przyszlych przedszkolakow.
      Poznał przedszkole, Panią i - co bardzo wazne - zasady panujące w przedszkolu.
      2 godzinne zajęcia to byl taki skrócony dzien - przywitanie, zabawa, zajęcia ruchowe, zajęcia przy stolikach, soczek, odpoczywanie+czytanie bajki przez Panią, podsumowanie dnia (naklejki, pieczątki w nagrode itp).
      Naprawdę super.

      Filip mimo tego, ze zostawał wczesniej trochę z nianią, czasem z dziadkami czy ciocia to jednak w obcych miejscach nie chcial (i tak jest do dzis, w sali zabaw sam nie zostanie).
      W przedszkolu bylo super, dopoki jak tam bylam.
      Pierwsze dni w przedszkolu zostawał siłą odrywany od Rodziców. 5-go dnia poszedl z płaczem ale juz sam. i tak jeszcze przez tydz. Czyli po 2-ch tyg. juz bylo ok rano.
      Ale wiem ze to byl bunt przeciwko zmianie a nie strach i lęk przed nieznanym.
      Czym sie to rózniło od placzu innych dzieci? - w ciągu dnia nie wspominał Rodziców, brał chętnie udzial we wszystkich zajęciach, nie bal sie Pani poprosic o cokolwiek, pocieszal inne dzieci - "Nie warto płakac - Mama zawsze wraca" - tego go zawsze uczyłam. I to on sobie i innym dzieciom powtarzal w przedszkolu.
      Odbierałam szczęśliwe dziecko, które nie chcialo wychodzic (co nei przeszkadzało mu następnego dnia urządzac histerii rano :).
      W domu nie odreagowywal, zero zmian w zachowaniu, problemow ze spaniem itp.
      Po dluzszej nieobecnosci w przedszkolu wraca jak do siebie.

      Z rozmów z Rodzicami wynika, ze dzieci mialy problemy w ciągu dnia, nie uczestniczyly w zabach, budzily sie w nocy, histreyzowaly po powrocie do domu.

      Moim zdaniem adaptacja jest bardzo wazna. Ja wytlumaczylam dziecku jak jest.
      Poznales przedszkole, bylam tam zeby Ci bylo latwiej, ale Rodzice do przedszkola nie chodzą. Wiec musisz dac radę sam.

      powodzenia.
Pełna wersja