Bije bo go przezywają

21.04.11, 19:51
Witam
Mój 6 letni synek jest pogodnym normalnie rozwijającym się dzieckiem.
W przedszkolu dzieci 'wyczaiły' że bardzo złości się jak się go przezywa, on nie umiała sobie z tym poradzić szczególnie gdy dziecko jest 'namolne' czyli chodzi za nim cały czas.
I w końcu znalazł sposób-bicie.
Rozmawiałam z nim tłumaczyłam, żeby nie bił, że to nic nie da, żeby nie zwracał uwagi i jak go obrażają to ma iść do pani, pomogło na trochę. Dziś na placu zabaw z kolegami z przedszkola znów to samo-w 'akcji' nic nie pomaga, żadne tłumaczenie jak w amoku- pełna agresja, tylko żeby się odegrać. Tym sposobem zabawa szybko się kończy i pozostaje przykra sytuacja.
Proszę o rady i sugestie, synek nigdy się nie bił, już nie wiem jak mam do niego trafić.
    • verdana Re: Bije bo go przezywają 21.04.11, 20:05
      Przykra sytuacja powstaje o wiele wczesniej - kiedy koledzy prowokuja Twojego synka.
      Pani w przedszkolu powinna interweniować wtedy, gdy dziecko jest przesladowane, a nie gdy szesciolatek (to nie jest wiek rozmów dyplomatycznych ani poblażliwej, świętej cierpliwości) daje po lbie agresorom.
      Jaka "zabawa" szybko sie kończy, gdy Twój syn zaczyna bić? Zabawa w przesladowanie Twojego syna... Jest coś takiego, jak przemoc psychiczna, naigrywanie się. Gdy dorosli jej nie dostrzegaja, gdy nie interweniują, dziecko musi sobie radzić samo. Bardzo przykro mi to stwierdzić, ale Twój syn sobie radzi, to dorosli sobie nie radzą.
      Idź do pani, nich pani zacznie działać.
    • Gość: monika Re: Bije bo go przezywają IP: *.ip.jarsat.pl 21.04.11, 20:38
      tez jestem za wspolnym frontem, staniem za dzieckiem w takich sytuacjach, jakkolwiek niepedagogiczne to jest.
      nasz mlodszy synek jest malym zadziora, starszy ugodowy. w momencie, kiedy starszy uczony, ze nie wolno nikogo bic, lepiej ignorowac bla-bla, frustrowal sie coraz bardziej, a mlodszy zaczynal przeginac, zostalo oficjalnie przyzane starszemu prawo do uzycia sily. starszy wcale nie zaczal tej sily naduzywac, ale wyraznie widac bylo, ze czuje ulge, sam moze zadecydowac, jak konflikt rozwiazywac.
      jezeli synek czuje sie bezradny (czego bicie moze byc dowodem), chlopcy mu dokuczaja, pani w przedszkolu nie zapobiega, a w domu dostaje bury za bicie, to jego frustracja rosnie. sprobuj trafic do pani i powaznie rozwaz danie synkowi niepedagogicznego i politycznie niepoprawnego wsparcia, dopoki nie dowiesz sie, co sie dzieje w przedszkolu.
    • kachape Re: Bije bo go przezywają 21.04.11, 21:49
      synek zapewne nie wie jak trafić do otoczenia żeby dalo mu spokój ... i jak sprawić, żeby mama choć trochę go zrozumiała.. podobnie jak verdana myślę, że po prostu w pewnym momencie zbyt dużo się w nim nagromadziło...
      kiedys czytałam o takim ćwiczeniu, które pomaga nie reagować na wyzwiska. Pewnie opinia Pani Justyny byłaby tu bardziej pomocna. ćwiczenie było takie, że dziecko stoi tylem do Ciebie i ma za zadaie odwrocic się dopiero wtedy kiedy usłyszy swoje imię. a Ty mówisz różne imiona, nazwy warzyw, przedmiotu itp. co ma dziecko nauczyć że wyzwiska go po prostu nie dotyczą.
      • verdana Re: Bije bo go przezywają 21.04.11, 22:59
        Nie uczyłabym dziecka, ze ma nie reagować na wyzwiska. Teoretycznie doskonała idea, praktycznie - pozwalamy, aby dziecko pozwalało się obrazać, gorzej - zeby pozwalało w swojej obecnosci obrazać innych. Co innego, gdy mama coś mowi, a co innego, gdy chodzi za tobą ktoś i wyzywa.
        Nie mam zaufania do cwiczeń, które wprawdzie pozwalają na unikniecie konfrontacji, ale również pozwalają przesladowcy na bezkarne znęcanie się. I co robić, jeśli nie ma się szesciu lat i kilega nie woła za toba "Gupi, gupi", tylko starszy kolega zaczyna wyzywać dziecko - lub jego kolegę - bardziej boleśnie. Nie reagować całkiem na wyzwiska Ciota, pedał, zydek, czarnuch, bambus"? Niech sobie woła? A jesli mowi "Przyjaciel bambusa?" Nadal nic?
        • kachape Re: Bije bo go przezywają 22.04.11, 09:10
          verdana, i tak i nio, prawda? właściwie to ten co przezywa sobie wystawia świadectwo. żydek - czy to obelga? gej - też? ważne, by budowac w diecku (i w sobie samym tez) przekonanie, że to nie o nas. Jak ktoś krzyczy do mnie żem głupia, to nie musze mu wszak wierzyć
          oczywiście, że przedszkolanki powinny interweniowac i w ogóle skandalem jst to że doprowadziły do takiej eskalacji konfliktu. i to pierwsza ścieżka. ale drugi tor to moim zdaniem zaztroszczenie się o dziecko. i nie na zasadzie nauki, że jak oni tobie tak, to Ty im też tak samo, tylko pokazanie jak sobie można z tym poradzić. odejść, zająć się czyms innym. zwłaszcza, że tamte dzieciaki wyzywają, bo widzą efekt i zakręciły się na to...
          wiem,ze to wszystko nie takie proste,b właściwie 6cio latek jest na pcozątku drogi - potem szkoła i może być jeszcze gorzej, bo różne rzeczy rówieśnicy są w stanie sobie zrobić i powiedzieć... więc z drugiej strony także zgadzam się z Tobą, bo gdzieś jest grannica, na ktrej przekraczanie nie moożna innym pozwolić
        • soffia75 Re: Bije bo go przezywają 22.04.11, 23:01
          verdana napisała:
          > Nie uczyłabym dziecka, ze ma nie reagować na wyzwiska. Teoretycznie doskonała idea, praktycznie - pozwalamy, aby dziecko pozwalało się obrazać (...)
          Podpisuję się pod tym obiema rękami - bo tak właśnie uczono mnie w dzieciństwie: "Nie reaguj na zaczepki/wyzwiska itp., wtedy agresor się znudzi i sobie pójdzie." To tak nie działa!! Widząc brak reakcji ofiary, napastnik nakręca się jeszcze bardziej, jeszcze dotkliwiej atakuje - czego niestety w czasach szkolnych doświadczyłam na sobie. Pewnego pięknego dnia nie wytrzymałam i przyłożyłam jednemu napastnikowi "z pięści"... Nigdy nie zapomnę jego zaskoczonej miny (chyba prędzej spodziewał się, że zacznę płakać ;) ) - od tego czasu miałam z nim spokój. ;)
          Swoją córkę uczę, że nie wolno jej zaczepiać ani bić innych dzieci; ale jeśli ktoś zaatakuje ją, ma prawo się bronić (nawet uderzyć) - i przy okazji głośno krzyczeć np. "Nie bij mnie!", "Proszę pani, on mnie zaczepia/przezywa (itp.)!".
    • forumowiczka.to.ja Re: Bije bo go przezywają 21.04.11, 22:04
      Nie zabraniaj mu się bronić!! Nie pozwalaj atakować, ale bronić się powinien i musi. Powiem szczerze, choć to chol**nie niepedagogiczne, ja bym zrobiła z synkiem wywiad, jak go przezywają i kto, poobserowałabym sobie napastników i odbierając synka rzuciłabym do jednego z nich "cześć klapouch" (na odstające uszy) albo coś w tym stylu.Delikatnie i stosownie do wieku. A jak się poskarży mamie i ta przyjdzie do Ciebie to powiesz, że dość miałaś wysłuchiwania wyzwisk swojego dziecka przez jej, więc dałaś mu spróbować jak to jest. I niech teraz z nim porozmawia i wytłumaczy mu, jak on przeprosi Twoje dziecko, to Ty przeprosisz jej.
      Napisz co zrobiłaś, cokolwiek zadecydujesz, ciekawa jestem ;-)
      • kajda28 Re: Bije bo go przezywają 22.04.11, 08:19
        Powiem szczerze, choć to chol**nie niepedagogiczne, ja bym zrobiła z synk
        > iem wywiad, jak go przezywają i kto, poobserowałabym sobie napastników i odbier
        > ając synka rzuciłabym do jednego z nich "cześć klapouch" (na odstające uszy) al
        > bo coś w tym stylu.

        NIe zalecałabym tego, bo to jest pokazanie synowi że można przezywać.
        JUż lepiej jest samemu podejść do dziecka które przezywa, najlepiej jak jest już z mamą i zapytać dlaczego to robi i domagać się aby przeprosiło syna.
    • mruwa9 Re: Bije bo go przezywają 22.04.11, 07:39
      stac krok przed dzieckiem, czyli reagowac , zanim dojdzie do bicia,mowiac wprost- nie pozwalac na obrazanie dziecka. W przedszkolu jest to obowiazek wychowawcow, w domu - rodzicow. Uczulic wychowawcow w przedszkolu na te sytuacje i wymagac, aby staneli na wysokosci zadania, czyli skupili sie na przyczynie (agresorze), a nie skutku (samoobronie Twojego dziecka).
    • mamatymisia Re: Bije bo go przezywają 22.04.11, 08:34
      BARDZO dziękuję za wszystkie odpowiedzi!
      Nawiązując do Waszych wypowiedzi, to pozwoliłam mu się bronić, nawet miałam drobną sprzeczkę z pomocnicą w przedszkolu na ten temat.
      Tylko problem zaczyna się w miejscu, gdzie wszyscy mówią, że bić nie wolno-też tak uważam. Mówię mu, żeby ich też nazywał, ale on widzi, że efektu nie ma i zaczyna bić...
      Nie zawsze jestem tuż obok, bo gonią po placu jak to 6-cio latki wszędzie ich pełno i nie zawsze słyszę, co mówią, robię wywiad, ale wiecie jak to z dziećmi...
      Jeszcze raz dzięki wielkie za odpowiedzi mądre i pełne zrozumienia, jakby Wam przyszło coś do głowy, to piszcie, a i ja się odezwę:)
      Pozdrawiam serdecznie!
      PS Utwierdziliście mnie w przekonanu, że warto ufać swojemu instynktowi i słuchać swojego dziecka.DZIĘKUJĘ.
    • mskaiq Re: Bije bo go przezywają 24.04.11, 12:17
      Biciem nie da sie rozwiazywac problemow, w taki sposob przezywanie nie
      zmniejszy sie a wprost przeciwnie zwiekszy.
      A bicie to nie rozwiazanie bo jednego dnia on moze zostac pobity i co wtedy ?
      W zyciu bedzie spotykal opozycje, czy wtedy tez bedzie dobrze kiedy bedzie bil ?
      To nie jest sposob.
      Jesli potrafilby ignorowac zaczepki to skonczylyby sie szybko, bo nie brak reakcji
      zniecheca. Co za przyjemnosc kogos wyzywac kiedy druga osoba nie reaguje.
      To ze ma problemy z agresja bierze sie stad ze staral sie nie stosowac agresji,
      tak jak mu powiedzialas.
      Im silniej probowal sie jej przeciwstawiac tym silniejsza wracala do niego. Tak
      dziala wyparcie, pojawia sie bardzo silna presja i nie wytrzymuje.
      On musi zdawac sobie sprawe ze jego agresja jest uzasadniona, ze moze czuc
      sie zle z takim traktowaniem. Jesli bedzie jej swiadomy a takze swiadomy tego ze
      ci koledzy sa calkiem fajni kiedy nie przezywaja to wtedy poradzi sobie z nia.
      Musi rowniez rozumiec ze bicie nie ma sensu, ze to nie pomaga, ze w taki sposob
      nie daje sie rozwiazywac trudnych problemow a tylko powieksza sie je.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • soffia75 Re: Bije bo go przezywają 24.04.11, 22:44
        mskaiq napisał:
        > Jesli potrafilby ignorowac zaczepki to skonczylyby sie szybko, bo nie brak reakcji zniecheca. Co za przyjemnosc kogos wyzywac kiedy druga osoba nie reaguje.
        Niestety, nie zgodzę się z tym. Tak, jak pisałam parę postów wyżej, brak reakcji ofiary nie zniechęci agresora, tylko jeszcze bardziej zacietrzewi - będzie dokuczał mocniej i mocniej, aż wreszcie ofiara nie wytrzyma i rozzłości się lub rozpłacze (i agresor osiągnie swój cel).
        Oczywiście, że bicie nie jest rozwiązaniem na dłuższą metę; i oczywiste jest, że jeśli napastnik jest większy, silniejszy lub liczniejszy, to nie ma sensu zgrywać bohatera, tylko zwiewać. Jednak brak reakcji to też droga donikąd - nie wymagajmy od dziecka, żeby ze stoickim spokojem znosiło dokuczanie ze strony rówieśników (a dzieci potrafią być wyjatkowo okrutne) i cierpliwie czekało, kiedy się znudzą...
        • mskaiq Re: Bije bo go przezywają 25.04.11, 08:17
          Mysle ze warto byloby wiedziec jak dziecko jest przezywane, co
          wywoluje ataki na niego. Dlaczego inni nie maja takich
          problemow ?
          Atak ma jakas przyczyne. Tak dlugo jak ta przyczyna jest obecna
          ataki beda sie powtarzaly.
          Bicie nie jest rozwiazaniem nawet kiedy napastnik jest mniejszy
          i slabszy. To nie jest sposob rozwiazywania problemow.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • soffia75 Re: Bije bo go przezywają 25.04.11, 14:29
            mskaiq napisał:
            > Mysle ze warto byloby wiedziec jak dziecko jest przezywane, co wywoluje ataki na niego. Dlaczego inni nie maja takich problemow ?
            Siła grupy rówieśniczej to przeciętność. Dziecko wybierane na ofiarę zwykle w jakiś sposób wyróżnia się z tej grupy - wyglądem ("klasyczne" już okulary, tusza, kolor włosów itp.), cechami charakteru (jest delikatniejsze, mniej pewne siebie niż pozostali lub wręcz przeciwnie - jest typem nerwusa, łatwo traci nad sobą panowanie i wtedy cała zabawa polega na tym, komu uda się go szybciej rozzłościć /mam wrażenie, że podobnie jest w przypadku syna założycielki wątku/ ), uczy się słabiej niż pozostali lub znacznie lepiej itp. itd... grunt, że nie jest przez to akceptowane przez rówieśników. Inni nie mają takich problemów, bo po prostu nie odstają od grupy.

            > Atak ma jakas przyczyne. Tak dlugo jak ta przyczyna jest obecna ataki beda sie powtarzaly.
            Niektórych przyczyn nie da się zlikwidować: przecież nie przefarbujemy dziecku włosów, nie sprawimy, żeby wysoki zmalał ani nie zabronimy prymusowi dobrze się uczyć... A choćby nawet, to w imię czego? Żeby stał się taki sam jak grupa i zyskał jej akceptację? Hmm...
            • mskaiq Re: Bije bo go przezywają 26.04.11, 10:17
              Nic nie wiesz na temat grupy dzieci i bardzo niewiele o tym dziecku. Zastanawia
              mnie skad u Ciebie te wszystkie interpretacje.
              Mysle ze lepiej sie trzymac rzeczywistosci.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • soffia75 Re: Bije bo go przezywają 26.04.11, 22:47
                O dziecku autorki wiem tyle, ile napisała ona sama; i poszukuję odpowiedzi, jak wszyscy biorący udział w tej dyskusji. Ty natomiast nic nie wiesz o mnie - więc nie masz podstaw do tak autorytarnej oceny.
                Te, jak to nazywasz, "interpretacje", wzięły się u mnie z własnego doświadczenia - jako dziecko, w zerówce i szkole podstawowej byłam ofiarą agresji ze strony grupy rówieśniczej (klasa). Zaczęło się od przezywania, głupich dowcipów, "niby niechcącego" popychania na korytarzu, a skończyło regularnym, chamskim pobiciem na szkolnym boisku (dwóch trzymało, reszta biła). Nie zarzucaj mi więc, że nie trzymam się rzeczywistości; zasmakowania akurat takiej rzeczywistości nie życzyłabym najgorszemu wrogowi.
                Szanuję Twoje idealistyczne poglądy, ale obawiam się, że one swoje, a życie swoje. Poza tym jestem zdania, że kontynuowanie naszej dyskusji nie ma już sensu.
                Również serdecznie pozdrawiam.
                • verdana Re: Bije bo go przezywają 26.04.11, 22:56
                  Ależ tak - zawsze ofiara jest sama sobie winna i w niej nalezy szukać przyczyny.
                  Zresztą to dotyczy nie tylko przezywania. Jeśli zobaczymy, ze dziecko kradnie coś to nie zwracajmy uwagi. na pewno zachęci to małego złodzieja do zaprzestania takich praktyk, skoro będzie wiedział, ze nikt na to nie zwraca uwagi.
                  To nie są idealistyczne poglądy, to kompletne niezrozumienie, czym jest wychowanie.
    • maaszymka Re: Bije bo go przezywają 27.04.11, 23:42
      Po pierwsze spróbuj znaleźć głównego prowodyra zaczepek- zazwyczaj w grupach jest osoba "dowodząca". Porozmawiaj z rodzicami tego dziecka. Syn pewnie wskaże Ci tegoż osobnika. Powninnaś róznież zwrócić uwagę wychowawcom w przedszkolu- mam wrażenie, że Panie reagują tylko na przemoc fizyczną nie zauważając przemocy jakiej doświadcza Twoje dziecko. I nie rozmawiaj z pomocnicą tylko z wychowawcą grupy, dyrektorem przedszkola. Zastanawia mnie dlaczego problem poruszony był przez pomoc a nie przez wychowawcę? ( Z doswiadczenia wiem, ze na stanowiskach pomocy zatrudniane sa dziewczyny bez jakiegokolwiek przygotowania pedagogicznego, często zatrudniane jako pomocnik/pracownik gospodarczy a przy okazji pilnują dzieci- stad tez osoba ta mogła po prostu zauważyc tylko to, co da sie spostrzec najłatwiej.)
      Najważniejszą rzeczą jaką musisz/powinnaś zrobić to utwierdzić swego syna w przekonaniu iz to, że stal sie ofiarą przemocy absolutnie nie jest jego winą- i tu bez względu na to z jakiego powodu go atakuja- rydy, czarny, zielony czy fioletowy.
      Twój syn ma prawo się bronic, Ty jako matka masz prawo i obowiązek dbać o dobro twojego dziecka, starać sie zrozumiec i wspierać.
      Jeśli sytuacja często się powtarza tym bardziej alarmuj wychowawców. Możesz też podpytać syna czy tylko on jest wyśmiewany. Tak czy inaczej bez interwencji wychowawców i rodziców sytuacja trudna do rozwiązania.
      Powodzenia :)
Pełna wersja