Gość: Anka B.
IP: *.home.aster.pl
27.04.11, 19:36
Moja córeczka ma 16 miesięcy. Mieszkamy z mężem w dużym mieście, często wychodzimy z nią na place zabaw, do kawiarni, na zajęcia dla maluchów, "do ludzi", więc jest przyzwyczajona, że obcy są wokół. Jest wesoła, otwarta, spędza z nami dużo czasu, bo oboje pracujemy w domu i do południa spacery i zabawa ze mną, po południu z mężem.
Problem zauważyliśmy w Wielkanoc. Córka przywitała wszystkich członków rodziny, ale na widok szwagra (jedyny młody mężczyzna w tej grupie) stanęła jak wryta i wybuchnęła płaczem. I tak już reagowała do końca świąt - widząc szwagra chowała się, zamierała, wtulała we mnie i rozpaczliwie płakała, jeśli nie znikał jej z oczu. Szwagier jest bardzo spokojny i zrównoważony, nigdy jej nie wystraszył, do tej pory widziała go kilka razy, zawsze bez takich sensacji.
Dzisiaj, na zajęciach dla maluchów, z jednym z dzieci przyszedł tata i córka zareagowała zupełnie jak na szwagra - zesztywniała, nie spuszczała go z oka, była bliska płaczu, gdy tylko się zbliżał i tak przez całe zajęcia.
Nie wiem dlaczego, skąd to zachowanie. Nikt jej nie przestraszył, zawsze jesteśmy z nią ja, albo mąż i możemy z całą pewnością stwierdzić, że nie ma racjonalnego powodu takiego lęku. Ja wiem, "racjonalne powody" dzieci i dorosłych są różne. Zachodzę w głowę, co jest przyczyną i jak reagować.
Pomocy?