Czasami tracę cierpliwość...

29.04.11, 14:34
Poświęcam dużo czasu synkowi (2 lata), mamy świetny kontakt.
Ma etap mamma, rozumiem to.
Usypiam, wstaję w nocy (Młody się budzi), wstaję rano (dziś 0 5).. Tata też się zajmuje (głównie bawi), ale generalnie jest mamma! Staram się ich zostawiać razem, żeby Młody wiedział, że z tatą też może być fajnie.
Dziś w nocy poprosiłam męża, by przygotował młodemu picie. Wołałam go kilka razy, w końcu wstał, ale był nieprzytomny. Podniosłam głos, nie wytrzymałam, młody się rozpłakał...
Mam wyrzuty! Tłumaczę sobie, że nie zawsze może, a nawet musi, być dobrze, miło... ale...
    • verdana Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 14:41
      Czasami nie rozumiem...
      Matka nie robot.
    • justyna_dabrowska Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 15:14
      Nic sie nie stało. Radziłabym jaśniej dogadać się z mężem, że to on wstaje w nocy.
      Na przykład co drugi dzień?

      pozdr

      jd
      • Gość: asienka95 Re: Czasami tracę cierpliwość... IP: *.hestia.pl 29.04.11, 15:22
        Dziękuję.
        Już tak było, ale znowu tylko ja. ;-)
        Dziękuję za rozgrzeszenie. ;-)
        • monzdr Re: Czasami tracę cierpliwość... 29.04.11, 16:46
          Też tak mam,że za każdym razem,gdy zachowam się nie wzorcowo,nie idealnie,to mam wyrzuty sumienia.U mnie tak jest pewnie dlatego,że sama miałam trudne dzieciństwo,awantury w domu i wiele innych nieprzyjemnych sytuacji,więc obiecałam sobie,że u mnie będzie inaczej,dobrze,spokojnie,pogodnie.Ale faktycznie:matka to nie robot,nikt nie jest doskonały (i parę innych banałów:p).Trzeba umieć sobie wybaczyć i przejść do porządku dziennego nad jakimś małym incydentem,jeśli takie sytuacje nie powtarzają się często i nie działają źle na rodzinę.
Pełna wersja