w koncu ktos napisal jasno...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.11, 22:53
Jak rzadko został jasno napisane:
www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,9495063,4__Brak_czasu_na_dbanie_o_zwiazek_,,ga,,4.html
Warto jak najczęściej fundować sobie wieczór tylko dla siebie. To nie są godziny wykradzione dziecku. One są niezbędne dla zachowania życiowej równowagi. Niektóre pary, w dobrej wierze, cały swój wolny czas poświęcają maluchowi, a wyjście we dwoje odkładają w nieskończoność. To zaniedbanie narasta i czasem kończy się tym, że partnerzy nie są już w stanie porozumieć się ze sobą w żadnej dziedzinie. Bywa, że kobieta zaczyna uważać się za jedyną osobę, która dobrze zajmie się dzieckiem. Rozpiera ją duma macierzyńska, z którą wiąże się nieufność w stosunku do otoczenia. Kobieta, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrzutów sumienia z inną osobą, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka. Może nie radzi sobie ze sobą i potrzebuje malca, by czuć się bezpiecznie.

i nie ma innych ludzi, którzy inaczej działają i nie potrzebują czasu we dwoje.. i mamy, które poświęcają CAŁY wolny czas dziecku robi to dla siebie a nie dla dziecka.
taki apel do mam... WIĘCEJ LUZU
I bardzo proszę o zdanie komentarza panią Ekspert
    • mruwa9 Re: w koncu ktos napisal jasno... 29.04.11, 23:28
      Gość portalu: gosc napisał(a):

      >> taki apel do mam... WIĘCEJ LUZU
      > I bardzo proszę o zdanie komentarza panią Ekspert


      ...taki apel do ojcow: wiecej zaangazowania w sprawy domu i dzieci, a wasze partnerki beda mialy wiecej czasu i sil dla dopieszczania zwiazku. Przemeczona , padajaca na twarz z niewyspania kobieta jest marna kochanka.
      • Gość: domza2 Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.04.11, 08:12
        Brawo Mruwa, zgadzam się !
    • monzdr Re: w koncu ktos napisal jasno... 30.04.11, 18:18
      A ja mam apel do wszystkich ludzi na Ziemi:"żyjcie i dajcie żyć innym".Po co oceniać,po co ustalać reguły za innych,po co uszczęśliwiać innych na siłę?
    • anku1982 Re: w koncu ktos napisal jasno... 30.04.11, 22:42
      komentarz do tego co podkreślone: to zależy w jakim wieku jest dziecko, nie wyobrażam sobie zostawić półrocznego brzdąca z inną osobą na kilka godzin, ale już roczniaka, czy półtoraroczniaka owszem nawet na dłużej (np. na 8 godzin) i powiem tak OWSZEM BYŁAM UZALEŻNIONA OD MOJEGO DZIECKA GDY BYŁO W OKRESIE NIEMOWLĘCYM, związane jest to prawdopodobnie z instynktem macierzyńskim, ale to przechodzi i mężczyzna też powinien wiedzieć takie rzeczy.
    • Gość: noicoztego Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.11, 17:33
      wiec jestem uzalezniona od 4,5 letniego dziecka matka..moze i mam problemy ze soba...ale prebywanie z nim sprawia mi radosc i nie widze potrzeby oddawania go do babci tylko dlatego ze tak ma byc....a juz napewno nie do tesciowej...u mojje mamy zostawal na kilka godzin choc bardzo zadko..ale jak zostaje z tesciowa to mnie trzepie..i nic na to nieporadze...
      • leserka0 Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 12:41
        Każdy ma problemy ze sobą, ale nie każdy zrzuca je na innych.
        Idź na odwyk zanim Twoje dziecko będzie nastolatkiem, kiedyś ono będzie musiało zacząć żyć swoim światem.
      • Gość: aska Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: *.smgr.pl 09.05.11, 14:05
        ja mam tak samo...
    • jagienkas70 Re: w koncu ktos napisal jasno... 02.05.11, 13:25
      O związek dbają dwie osoby!!!
    • Gość: celebes Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.11, 12:09
      To ja opowiem naszą historię. Małe dziecko, ja na wychowawczym, bardzo dobra sytuacja finansowa. Wyszłabym gdzieś wieczorem, ale okazuje się, że teściowa z dzieckiem nie zostanie, bo nie, proponuję zatrudnienie niani na wieczór (znajoma starsza pani proponuje pomoc), mąż się nie zgadza, bo mama czyli teściowa się obrazi. (Mąż uzależniony od matki, odpępowiony powyżej 40 roku życia, wtedy kiedy matka zaczyna mu robić świństwa, gdy robi świństwa mnie, jego to nie boli). Dla wyjaśnienia - moja mama nie żyje, więc pomóc nie może. No więc razem nie wychodzimy bardzo długo. Mąż za to chętnie i bardzo często wychodzi sam i bryluje w towarzystwie obcych dam, wobec tego ja zgłaszam sprzeciw, albo wychodzimy razem albo wcale. Po latach ustala się sytuacja, że jeśli cokolwiek mamy przeżyć (kino, teatr, wakacje) to ja to muszę zorganizować. On niczego nie inicjuje. Pytam moich koleżanek jak jest u nich, ale mają jeszcze gorzej.
      Więc nie opowiadajcie, że to z powodu nadmiernych, chorych instynktów macierzyńskich kobiet walą się związki, bo to bzdura.
      • leserka0 Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 12:43
        A Ty nie możesz powychodzić sama wieczorami?
    • klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 12:55
      nie do końca sie zgadzam.
      to nie jest kwestia uzależnienia matki.
      są dzieci, które wymagają stałej obecności matki przez ileś tam tygodni i koniec. i wtedy wyjście nie jest dobrym pomysłem - lepszym jest właśnie zaangażowanie taty. przejęcie części obowiązków, miły wieczór w czasie snu dziecka itp. kwestia chęci.
      a co do wyjścia - pewnie, jak ktoś ma dziadków pod ręką, albo super zaufaną przyjaciółkę - osobę, którą dziecko często widuje. niestety ogromna część matek takiego komfortu nie ma. i nie fer jest nazywanie ich uzależnionymi - maja zdrowy odruch obawy o dziecko.

      chodzi mi o to, że jak najbardziej uważam, że wyjście do kina, na kolację, to świetny pomysł, ale nie zawsze są możliwości i ocenianie, że ktoś niszczy związek nadopiekuńczością jest przesadą.
      takie mamy czasy, na swoje życzenie niezależność pokoleniową, ale i pewnego rodzaju amotność. warto szukać rozwiązań dobrych dla wszystkich :) jak nie da się wyjść, niech to będzie fajna kolacja w domku - oczywiście zmiana otoczenia jest lepsza, ale nie zawsze się da.

      a tak przy okazji, nei tylko wyjście rodziców, ale i wyjście mamy, kiedy dziecko zostaje z tatą, jest bardzo ważne - choćby na 2 godzinki na zakupy, spokojną kawę na mieście.

      • klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 13:00
        a tak przy okazji - do dziecka należy dojrzeć.
        jak porównuję różniece międzypokoleniowe, to widzę, że granica wieku dojrzałości na zmiany i pewne wyrzeczenia, jest coraz wyższa.
        to smutne, jak dla matki dziecko jest ograniczeniem, a dla ojca ciężarem niepozwalającym wyrwać sie na imprezę.
        coś się popie... w naszym życiu dokumentnie.
        jest czas na zabawę i czas na pieluchy, po którym znowu można się bawić, z dziećmi i bez ;)
      • mruwa9 Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 13:14
        dopieszczac i pielegnowac zwiazek mozna nie tylko wychodzac z domu. Nie majac mozliwosci zorganizowania opieki nad dzieckiem wielkiego wyboru nie ma. A dopiescic zwiazek mozna po prostu poswiecajac partnerowi/partnerce uwage, rozmawiajac i sluchajac sie wzajemnie, okazujac szacunek, empatie i zrozumienie (rowniez zrozumienie, ze matce niemowlaka lozko zwykle kojarzy sie wylacznie ze snem, ze po porodzie libido moze spasc znaczaco). I rowniez- dajac sobie wzajemnie margines swobody na wlasne hobby, zainteresowania, czy chocby odpoczynek dla zlapania oddechu. Jesli nie mozemy wyjsc wieczorem razem, to mozeby zorganizowac sie tak, ze dzis ty wychodzisz z kolegami na mecz, a jutro ja wychodze na basen czy z kolezankami na kawe i plotki,a ty nianczysz dzieci.
        • klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 16:43
          i z tym się zgodzę.
          związek, w którym jest to co napisała Mruwa będzie silny niezależnie od tego, czy będą od pierwszych tygodni gdzieś razem wychodzić - ba, są faceci, którzy nie wyobrazają sobie swojej kobiety zostawiającej maluszka dla własnej przyjemności - kwestia dogadania i zrozumienia. jak tego nie ma, to wyjścia, imprezy i szybki powrót do sfery seksualnej, ze względu na partnera, nic nie dadzą.
          a tak wogóle pierwszy rok jest zazwyczaj bardzo trudny i tego nie przeskoczymy. po prostu życię się zmienia i dobrze, jeżeli oboje rodzice tego chcieli i okazali sie na to gotowi.
    • klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... 08.05.11, 16:46
      i nie kumam tego sformuowania:

      > Kobieta, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrz
      > utów sumienia z inną osobą, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka.
      > Może nie radzi sobie ze sobą i potrzebuje malca, by czuć się bezpiecznie.


      wydaje mi się, że to naturalne w pierwszych miesiącach - bardziej obawiałabym się o matki zostawiające dziecko "jak najczęściej" jak najczęściej z obcą osobą bez wyrzutów sumienia :/
    • klarci z resztą punktów 08.05.11, 16:57
      częściowo się zgodzę, chociaż przeraża mnie tytuł pierwszego "utrata wolności" - to akurat kwestia podejścia do siebie i wolności
      i osobiście nienawidzę mitu "Sypialnia i łóżko to terytorium zarezerwowane dla małżonków. To ich miejsce intymne, tam okazują sobie czułość i mogą być ze sobą blisko. Sypianie z dzieckiem nie sprzyja życiu erotycznemu."
      sypialnia od zarania dziejów była miejscem rodzinnym. niedobrze, jeżeli po urodzeniu dziecka tata ląduje na niewygodnej kanapie, ale spanie razem to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem - zaraz obok karmienia piersią (to tak jak z wyrzucaniem kobiety z muzeum bo karmiła piersią w sali wypełnionej aktami :>). a najlepsze jest to, że ten mit przeważnie powtarzają ludzie, którzy nie spali od urodzenia z dzieckiem. dziecko NIE PRZESZKADZA w życiu erotycznym ! co najwyżej jego obecność wzbogaca to zycie wymuszając większą pomysłowość, co po ciąży i połogu jest świetnym pretekstem do odświerzenia relacji

      jestem zawiedziona ogfólnym wydzwiękiem całości, jak mam być szczera ...
      • mycha79 Re: z resztą punktów 08.05.11, 21:39
        A ja myślę, że to bardzo indywidualna kwestia. Przy starszej córce nie miałam potrzeby wychodzenia gdzieś czy wyjeżdżania tylko z mężem, taka byłam troszkę zaborcza mamuśka potem druga ciąża i pojawił się synek a ja dojrzałam do tego by zostawić czasem dzieci dziadkom i wyjść wieczorem czy wyjechać na weekend sam na sam z mężem. I na nas działa to rewelacyjnie (zresztą najczęściej gadamy o dzieciach;) hehe), ale możemy przytulać się, kochać i gadać całą noc, a potem się wyspać i np. iść na narty. A dzieci rewelacyjnie bawią się u dziadków. Wszyscy zadowoleni. I tak starsza córa zaczęła nocować u dziadków w wieku lat trzech, ale już synuś zadebiutował, jak miał półtora roku. Nie widzę jednak powodu by namawiać na rozstanie z dzieckiem matkę, która tego nie chce lub linczować tę, która raz na jakiś czas robi sobie wakacje i jest z tego powodu szczęśliwa. Ot indywidualny wybór.
        • Gość: klarci Re: z resztą punktów IP: 85.222.112.* 09.05.11, 11:40
          też uważam, że w przypadku dzieci w tym wieku niech to będzie indywidualny wybór.
          w przypadku maluszków osobiście nie rozumeim zostawiania na kilka dni, ale to też zależy od możliwości.
          jeżeli jest babcia, która codzinnie widuje wnuki, a mama musi wyjechać, to nie sądzę, żeby komuś działa się krzywda. za naturalny odruch uznałabym jednak pewnien niepokój u matki przy pierwszych wyjazdach, szczególnie w przypadku dzieci poniżej roku.
          • Gość: klarci Re: z resztą punktów IP: 85.222.112.* 09.05.11, 11:43
            > jeżeli jest babcia, która codzinnie widuje wnuki, a mama musi wyjechać, to nie
            > sądzę, żeby komuś działa się krzywda
            no może pewna tęsknota przy karmieniu, szczególnie jeżeli dziecko kp, lub butla zawsze przez mamę.
          • mycha79 Re: z resztą punktów 09.05.11, 11:44
            Gość portalu: klarci napisał(a):

            > też uważam, że w przypadku dzieci w tym wieku niech to będzie indywidualny wybó
            > r.
            > w przypadku maluszków osobiście nie rozumeim zostawiania na kilka dni, ale to t
            > eż zależy od możliwości.
            > jeżeli jest babcia, która codzinnie widuje wnuki, a mama musi wyjechać, to nie
            > sądzę, żeby komuś działa się krzywda. za naturalny odruch uznałabym jednak pewn
            > ien niepokój u matki przy pierwszych wyjazdach, szczególnie w przypadku dzieci
            > poniżej roku.

            zgadzam się, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że brak tego niepokoju czy tęsknoty u mamy jest dziwny.
    • forumowiczka.to.ja Re: w koncu ktos napisal jasno... 09.05.11, 13:05
      Gość portalu: gosc napisał(a):

      [u]Kobieta, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrzutów sumienia z inną osobą, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka.

      No to jestem wypisz wymaluj taką matką. I dobrze mi z tym. Kocham moje dziecko nad życie i nie czuję potrzeby wybawienia się bez niego, to robiłam kilka dobrych lat zanim się pojawił. Poza tym nasze życie towarzyskie jest w stanie dobrym, zorganizowaliśmy to tak, że znajomi przychodzą do nas, do pewnej godziny bawimy się i wariujemy z synkiem - wszyscy, a jak on idzie spać to my siedzimy i wtedy po cichu gadamy o własnych sprawach. Zdarzają się nawet tańce przy prawie ściszonej muzyce ;-) Na wakacje też jedziemy ze znajomymi, i nikt nie odwrócił się od nas, bo mamy małe dziecko, zmieniliśmy nieco styl bycia i życia i już. A sprawy "związkowe" między nami załatwiamy w ten sam sposób w tygodniu, jak synek idzie spać mamy czas dla siebie. Do restauracji chodzimy w 3.

      >
      > i nie ma innych ludzi, którzy inaczej działają i nie potrzebują czasu we dwoje.

      Konformizm jest cechą ludzi przeciętnych.

      > . i mamy, które poświęcają CAŁY wolny czas dziecku robi to dla siebie a nie dla
      > dziecka.

      Mamy, które pracują siłą rzeczy nie poświęcają całego czasu dziecku. Ale czas poza pracą ja osobiście poświęcam dziecku - bo chcę, bo on tęskni za mną a ja za nim.

    • justyna_dabrowska Re: w koncu ktos napisal jasno... 09.05.11, 17:30
      Tekst został podpisany moim nazwiskiem choc tak naprawdę jest autorstwa dr Rafała Bornusa, terapeuty par z dwudziestoletnim doświadczeniem. JA tylko współpracowałam przy nim. Ale z wymową się zgadzam, choc oczywiście w życiu mamy o wiele większe spektrum sytuacji niż to, o czym byc może nieco upraszczając na użytek tekstu poradnikowego- pisze autor.
      Pisząc to zdanie
      > Kobieta, która nie jest w stanie zostawić malca bez wyrz
      > utów sumienia z inną osobą, prawdopodobnie jest bardzo uzależniona od dziecka.
      > Może nie radzi sobie ze sobą i potrzebuje malca, by czuć się bezpiecznie.

      autor myslał o takiej sytuacji, gdy matka CZUJE SIE WINNA separując sie od dziecka. Nie o takiej gdy NIE CHCE nigdzie wyjśc, bo miło jej jest w domu, lecz o takiej kobiecie która jest nasiąknięta poczuciami winy i wyrzutami sumienia. Do takiego "przylegania" do dzieci są bardziej skłonne kobiety z niskim poczuciem bezpieczeństwa. To one wchodzą często (cały czas mówimy o średniej, a nie o wszystkich) w związki tzw "symbiotyczne" z dziećmi, uciekając w ten sposób od relacji z mężczyzną, która bywa zbyt zagrażająca...

      a co do spania z dzieckiem to zgadzam sie z tym, że na początku jest to zupełnie zrozumiałe, sama praktykowałam "rodzinne gniazdo", ale kiedy juz dziecko ma dwa, trzy lata (a czasami wiele więcej) to jego spanie z rodzicami oznacza coś więcej niz tylko ułatwienie sobie życia.

      pozdr

      jd

      • Gość: klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: 85.222.112.* 09.05.11, 22:25
        pani Justyno, co do kwestii kobiety, wydaje mi się, że autor piszący coś co opublikowane będzie na ogólnym portalu powinien posługiwać sie sformuowaniami nie budzącymi dwuznaczności - pani tłumaczenie oczywiście jest zrozumiałe, ale trudno każdy tekst tłumaczyć i intencje autora. wydaje mi się, że przesłanie jest niejasne.

        co do spania, też myślę, że 2-3 lata to najlepszy okres, ale znam osoby śpiące z dzieckiem dłużej (może i u nas będzie konieczność, z braku miejsca na łózko :/) i przyznam szczerze, że nie dostrzegam, żeby wiązało się to z jakimś problemem u rodziców z poczuciem własnego bezpieczeństwa itp. :)
        uważam też, że takie teksty wpływają na dalsze toczenie się mitu i podbijają (w końcu uznajemy, że czytamy kogoś kto się zna) w społeczeństwie przeświadczenie, że soanie z dzieckiem jest złe. a jak pojawiają się problemy jakiejś natury w małżeństwie/partnerstwie, to rodzina i znajomi od razu mają diagnozę :>
        stąd moje zwrócenie uwagi - ja śpiąca z dzieckiem, poczułam się zganiona.

        mamy w pierwszych miesiącach mają dużo wątpliwości i czasami takie "dobre' niedobre, czy niejasne rady budzą w nich wyrzuty sumienia, podczas kiedy one postępują zgodnie z własną intuicją. zresztą niedaleko szukać. sama już w ciąży byłam wielką orendowniczką łóżeczka i uważałam to za najważniejszy mebel, mający czekać na dziecko. nie słuchałam koleżanek, które mówiły o spaniu razem - toż to niewygodne, niebezpieczne, niehigieniczne ... taki stan niepewności trwał jeszcze kilka miesięcy po porodzie, aż trafiłam na ludzi i publikacje, dzięki, którym zrozumiałam, że robię to co naturalne, bezpiczne i jak najbardziej higieniczne (seksualnie też). teraz takie obawy dostrzegam często wśród koleżanek i innych osób i osobiście wolałabym, aby dostały wsparcie, niż zostały zarzucone tym, że źle robią bo...

        wydaje mi się, że artykuł odnosi się do zmiany sytuacji po pojawieniu się dziecka, więc w domyśle pierwszych miesięcy. dla mnie więc kwestia wyrzutów matki zostawiającej dziecko i spania razem z nim ma inny wydzwięk. ale fakt, nie sprawdzałam kategorii wiekowej, w której artykuł się pojawił - może było to w artykułach o pzedszkolakach ...


        fajnie, że Pani się ustosunkowała :)
        • Gość: klarci Re: w koncu ktos napisal jasno... IP: 85.222.112.* 09.05.11, 22:27
          a, no i z tym zostawianiem malucha będę uparcie twierdzić, że zostawiaąc z zaufaną osobą naturalny może być co najwyżej lekki niepokój, ale już konieczność zostawienia z nieznaną za dobrze nianią, czy teściową o innych poglądach na wychowanie ;) może budzić w matce silny opór i jak dla mnie nie jest to niezdrowy odruch :)
    • ata99 Re: w koncu ktos napisal jasno... 10.05.11, 20:29
      Kiedy wiedziałam, że moje wyjście będzie związane z cierpieniem i tęsknotą mojego dziecka-nie wychodziłam. Nie umiałabym czerpać radości z czegokolwiek, wiedząc, że mój syn w tym czasie jest smutny.
      • verdana Re: w koncu ktos napisal jasno... 10.05.11, 21:54
        Problem w tym, ze wiele dzieci jest smutnych własnie dlatego, że mama boi się je zostawić choć na chwilę. Wtedy wyjscie matki jest kataklizmem, nie wiadomo czy wróci, nie wiadomo , co ze sobą zrobić. dziecko, poza namniejszymi niemowlętami powinno wiedziec,z ę mama wraca, a nie zostawiane - nie ma szans , aby poczuć, ze inni ludzie też są fajni i mozna się przy nich czuć bezpiecznie.
        A potem rozstanie z mamą jest dramatem, niepotrzebnym.
        Nie mówiąc już o tym, ze dla dziecka poznanie tego,z e inne osoby tez sa miłe i dobre i go nie skrzywdza, nawet jesli mama wyszła - to bardzo rozwijające doświadczenie.
        • mycha79 Re: w koncu ktos napisal jasno... 10.05.11, 22:12
          Brawo Verdana - trafiłas w sedno. Lubię czytać Twoje posty, często ubierasz w słowa to, co ja chciałabym powiedzieć ale jakoś nie umiem się wysłowić. ;)
Pełna wersja