bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwości!

02.05.11, 14:11
Witam, nie ukrywam, ale licze na Waszą pomoc, inne spojrzenie na sprawę. Jestem mamą 9 letniej Córy i prawie 7-mio letniego Syna. To cudowne, mądre dzieci. Dzieci, jak to dzieci, czasem kłótnie dokuczanie sobie. Sprawa dotyczy mnie, czasem trace panowanie nad sobą, zwłaszcza jesli chodzi o syna. On jest tak uparty, czasem tłumacze, a do neigo nic nie dociera. przy tym patrzy na mnie i obserwuje moje reakcje. Sa momenty ze krzycze jak oszalała, czasem wypowiadam słowa których potem żąłuję. Wspomnę, ze sama wychowuję dzieci. Przykład: każdego wieczoru prosze by posprzątła lego, czy samochodziki. Prosze raz, nic, nie dociera, prosze drugi raz, tez nie dociera. Prosze kolejny raz, tez nie reaguję, az w pewnym momencie wpadam do pokoju z krzykiem i wywiązuje sie kłótnia, płacz i bardzo zła atmosfera. Kochane Mamy poradźcie, jak Wy robicie, co ja robię źle. Co zrobić, jak postępować z takim uparciuchem? Jesli dziecko źle zrobi, co robic? Czasem mam wrażenie ze wszystkie moje metody wychowawcze "biorą w łeb"..
Agata.
    • verdana Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 02.05.11, 20:07
      Nie mogę Ci poradzić, jak ja to robilam, bo robiłam mniej-więcej tak samo.
      Mogę Ci poradzić dwie rzeczy. Jedną wykonalną, drugą mniej. Pierwsza - to odpuścić sobie i dziecku to, o co regularnie wybuchają kłótnie. Lepszy bałagan i samochodziki na podłodze (mogą być sprzatane np. w soboty), niz codzienne awantury. Mozesz też dawać nagrody za systematyczne sprżatanie, ale nie marudzić, jak nie sprzata. Gorzej, jesli sprawa jest bardziej istotna - ale wszystko co niekonieczne przy upartym dziecku warto sobie odpuścić, a być nieustepliwym tylko tam, gdzie to absolutnie, 100% konieczne.
      Po drugie zrób co możesz, aby odpocząć. Wyślij dzieci na obóz na dwa tygodnie, choćby nie byly tym zachwycone. Podrzucaj dziadkom, jeśli są.
      Druga
      • agatazkawa Do Verdeny! 04.05.11, 12:25
        dziękuje za Twoją wiadomość, i wiesz, nie ukrywam, poczytując forum, czytam także różne Twoje wypowiedzi i liczyłam, właśnie, ze to Ty napiszesz, odpowiesz.
        Tak naprawdę to mój kłopot to nie tkwi w tym że na dywanie leży samochodzik, klocki czy kredki. Problem tkwi w czymś innym.

        Aż sie boje napisać tutaj, zaraz wywiąże sie rozmowa, jaka to ja niezrównoważona jestem, nieodpowiedzialna i kiepska matka.
        Chyba daruje sobie....
        Ale Tobie Droga VERDENO naprawdę dziękuje za ta wiadomość
        Agata.
        • verdana Re: Do Verdeny! 04.05.11, 15:53
          Jeżeli stajesz w drzwiach, walisz w nie pięścią i wrzeszczysz, ze tego nie wytrzymasz i masz dosyć świata oraz własnego dziecka - to witaj w klubie, jesteśmy dwie. I oczywiście nie chodzi o samochodzik, tylko o zmęczenie i to, ze człowiek jest uwiązany, ze nie może wyjść, ani poczytać przez dziesięć minut, bo cały czas dziecko przychodzi i marudzi.
          Na szczęście - i niech to Ci będzie pociechą - dzieci rosną. I wg. mnie jest coraz latwiej - być moze obie jestesmy matkani dostosowanymi do starszych dzieci, a nie do maluchów?
          Ps. mnie na zaprzestanie wrzasków i wyciszenie pomogły tabletki antykoncepcyjne...
          • mamameg Re: 05.05.11, 10:50
            Też jestem samotną mamą i świetnie Cię rozumiem, na pewno nie nazwę Cię niezrównoważoną.
            Mnie też wyprowadzają z równowagi porozrzucane zabawki, bo to taka ostatnia kropla-po męczącym dniu kolejny raz się wykłócać o to co dziecko już powinno zrobić samo bez przypominania.
            I też jestem za tym,żebyś zadbała o czas dla siebie-co z ojcem dzieci?może dziadkowie?może jakieś zajęcia dodatkowe dla dzieci?
    • asienka95 Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 05.05.11, 11:56
      Verdana, fajnie napisałaś! :)
      • mycha79 Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 07.05.11, 21:36
        Oj jakże ja Cię rozumiem. Dziś właśnie mialam ten dzień, kiedy wszystko idzie nie tak. Nie jestem w pełni samotną matką, ale od marca-kwietnia do września co roku zostaję z dziećmi sama bo prowadzimy działalność sezonową,której teraz poświęca się mąż. I czasem jest tak cholernie ciężko, szczególnie jak w ciągu dnia często jedynym towarzyszem są właśnie te rozkrzyczane potworki. A niestety rodziców i teściów mam daleko. Nie wiem co doradzić bo sama rady potrzbuję. Powodzenia na placu boju :)
    • a.denver Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 07.05.11, 22:03
      a ja bym wzięła duży worek, zapakowała wszystkie jego ulubione zabawki do tego worka i "wyrzuciła" - oddałabym po tym, jakby udowodnił, że to, co pozostało, potrafi posprzątać. To jest 7-letnie dziecko, nie widzę powodu, żeby wszystko co niekonieczne odpuszczać. My sobie wiele razy nie pdpuszczamy, choć wiele rzeczy jest niekoniecznych. Ale czy na tym ma polegać życie? Możecie się umówić, ze sprzątanie jest np. 2 dni w tygodniu - po to, żebyś mogła bez przeszkód wjechać odkurzaczem. Ale ma być to zrobione. W pozostałę dni niech ma bałagan jak mu nie przeszkadza, to jego sprawa w końcu.

      Moje dziecko ma trochę ponad dwa lata, sprząta po sobie - z moją pomocą, ale to robi - sprzątanie jest formą zabawy w trafianie kredkami czy klockami do odpowiednich pudełek. Więc myślę, że 7-latek też ostatecznie umie po sobie posprzątać.
      • mycha79 Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 07.05.11, 22:19
        a.denver napisała:


        > Moje dziecko ma trochę ponad dwa lata, sprząta po sobie - z moją pomocą, ale to
        > robi - sprzątanie jest formą zabawy w trafianie kredkami czy klockami do odpow
        > iednich pudełek.

        hehe wyobraziłam sobie takie sprzątanie z moim dwulatkiem, który wyrzuca dwie wielkie skrzynie Duplo, zwala książki z regału, wyciąga szufladę z samochodzikami a do tego dochodzą jeszcze rzeczy starszej córki. Tak jak taka zabawa sprawdzała się u mnie przy pierwszym dziecku (córka) tak przy synu jest to niemożliwe bo bałagan jest nieziemski. Ale twardo co wieczór sprzątamy, nawet czasem synuś się przyłącza na 2 minuty ;)
      • myszabw Re: bardzo prosze o radę! Totalny brak cierpliwoś 07.05.11, 22:32
        Wprawdzie ja mam dużo młodsze dzieci, bo dopiero 2,5 letnie, a sprzątanie dla nich to w ogóle abstrakcja, ale i ja o tym coś wiem. Też mnie złości, że po całym domu walają się zabawki i nikt nie kwapi się by je sprzątnąć, choć potykają się o nie na każdym kroku. Ale odpuszczam od pewnego czasu. Zgarniam wszystko na boki, a sprzątam dopiero kiedy dzieci idą spać. Inaczej całe popołudnie nic nie robię tylko sprzątam! Czasem udaje mi się namówić dzieci na sprzątanie, np. każę im przywieźć ich taczki i pakujemy na nie zabawki, które zawożą do ich pokoju. Pomagają mi też w ten sposób, przewożąc wyprasowane ubranka do ich pokoju. Ale zabawa! A tydzień temu mieliśmy wyjść z domu, a tu mój mały wysypał z pudła wszystkie klocki. Zamiast wpaść w złość, powiedziałam mu że jeśli nie posprząta klocków, to wyrzucę je do kosza. Tak sprzątał, że omal się nie spóźniliśmy. Podziałało na malucha, to i może podziała na starszaka.
Pełna wersja