Moja mama powiedziała-co Wy na to?

11.05.11, 11:19
Chyba założę cykl "Moja mama powiedziała".
Chociaż najlepiej wymazałabym takie wypowiedzi z pamięci.
Moja mama (osoba bardzo pomocna, mega poukładana, władcza osobowość) powiedziała wczoraj: Musicie go wysadzać na nocnik częściej. Nie robicie tego z lenistwa...

Dobra riposta (najlepsza mama to trochę leniwa mama) przyszła oczywiście później.
Co byście powiedzieli w takie sytuacji? Nie jest to pierwszy tego typu tekst, choć na szczęście do wychowania Młodego za bardzo się nie wtrąca...Tylko rzuca takie kwiatki. ;-)
    • karigi Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 11:45
      Ja zawsze mówię "yhm, yhm, bardzo fajnie" - po czym wyrzucam z pamięci i robię po swojemu. Po jakim czasie mama zorientowała się, że to tekst "na odczepnego" i działał na nią jak płachta na byka... a ja z uporem powtarzałam go, jak zdarta płyta. W końcu poddała się jej entuzjazm w "wychowywaniu" mojego synka nieco oklapł.. :p
      • asienka95 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 11:51
        Dzięki. Wiesz, tu nawet nie chodzi o treść, ale o formę przekazu.
        Do opiekunki synka (lat 2) powiedziała: nie nadawaj do niego ciągle, bo on później nie umie się bawić sam.
    • e-kasia27 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 12:04
      Skoro Cię to tak bardzo ubodło, to widoczne mama ma rację.
      Jesteś leniwa, nie chce Ci się wysadzać częściej, tylko dlaczego nie chcesz się do tego przyznać? Koniecznie chcesz być super mamą, która zawsze robi wszystko tak, jak powinna?

      Jakie to wtrącanie się! Bez przesady! Mama stwierdziła tylko oczywisty fakt, ale prawda zawsze najbardziej wnerwia, nieeee? Bo człowiek, chciałby być taki suuuper, a nie jest i to jest wnerwiające, ale dlaczego wnerwiasz się na mamę, skoro to Ty nie jesteś super?

      Wojowaniem z mamą, niczego nie zmienisz i tak nie będziesz przez to ani odrobinę lepsza. Jeśli taki błahy tekst jest dla Ciebie denerwujący, to widocznie masz za małe poczucie własnej wartości, popracuj nad sobą, a przestaną Cię takie uwagi denerwować.

      Co bym powiedziała w takiej sytuacji?
      Powiedziałabym: masz rację, powinnam, ale nie chce mi się, jak jest z tobą możesz wysadzać go częściej, jeśli masz na to siłę. - i była by, to absolutna prawda, żadna cięta riposta.
      Po co odgryzać się mamie, skoro powiedziała prawdę?
      • maesstra Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 12:35

        > Jesteś leniwa, nie chce Ci się wysadzać częściej, tylko dlaczego nie chcesz się
        > do tego przyznać? Koniecznie chcesz być super mamą, która zawsze robi wszystko
        > tak, jak powinna?

        Brawo, brawo widzę że wiesz ile razy autorka wątku wysadza dziecko na nocnik. Jak jesteś taka mundra to powiedz jak często.


        > Jakie to wtrącanie się! Bez przesady! Mama stwierdziła tylko oczywisty fakt, al
        > e prawda zawsze najbardziej wnerwia, nieeee?

        Boże chroń nasze dzieci od takich przyszłych teściowych. Takich mądrych i wspaniałomyślnych i wszystkowiedzących, skorych do stwierdzania FAKTÓW.

        Wojowaniem z mamą, niczego nie zmienisz i tak nie będziesz przez to ani odrobi
        > nę lepsza.

        Rada roku.

        tylko się nie odgryzaj bo mowie prawdę!!!!!
      • morekac Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 12:39
        Akurat zdanie mamy to była jej opinia, a nie jakaś prawda objawiona.
    • Gość: domza2 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.05.11, 12:33
      Kochana! Nie zwracaj uwagi na wpis powyżej, dlaczego? Dlatego, że mam identyczną mamę i takich kwiatków w swoim ogródku mnóstwo. Ja się niestety jeszcze wściekam... to moja porażka. Bolą mnie te teksty, rzucam riposty, kłócę się - to głupota. Moja siostra jest o niebo mądrzejsza, po niej spływa... chociaż z racji, ze jej dziecko było na świecie pierwsze nasłuchała się dużo więcej, np. przez złą opiekę mały miał odparzenie ( a miał taką skórę skorą do odparzeń), przez niedopatrzenie siostry zostały mu plamy po ospie, zachorował na mononukleozę, bo siostra nie obserwowała go wystarczająco bacznie, w czasie choroby nie dbała o wykonanie badań jak należało, z lenistwa/bezmyślności zrobiła x rzeczy, a można to było wykonać szybciej/lepiej/ bardziej przemyślanie/lepiej organizacyjnie. U mnie córka słabo mówi ( 2 latka) bo jej nie uczę, nie chce myć głowy, bo źle się za to zabieram, itp. itd. .Jeśli założysz taki wątek/może blog to wpiszę Ci tam tego więcej, choc pewnie Ci tego nie trzeba. Nauczmy się olewać, jak??? Uczę się cały czas. pozdrawiam serdecznie, głowa do góry i trzym się
      • verdana Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 12:44
        Wszystko zalezy dlaczego nie wysadzacie częściej i co to znaczy częściej:) Jesli chcecie nauczyć dziecko, a wysadzacie dwa razy dziennie, bo nie chce Wam się dziecka rozbierac i ubireać, a jednoczesnie narzekacie na pieluchy - rację ma mama. Jesli pieluchy Wam nie przeszkadzają, uwazacie, ze macie czas, jak będzie lato to roboty będzie mniej - fakt, jesteście leniwi i tak trzymać. To zdrowe lenistwo, warte polecenia. Jezeli wysadzacie dziecko czesto, a matka uwaza, ze taki dużu powinien juz robić na nocnik i ze pół dnia spędzone na nocniku jest akurat - strzezcie się powierzać mamie dziecko...
    • Gość: domza2 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.05.11, 12:43
      Acha i napisałaś, że do wychowania się nie wtrąca, tylko rzuca takie kwiatki - czyli jednak wtrąca się. Ja mówię swojej od jakiegoś czasu na wszystkie "kwiatki i kwiatuszki" - to są nasze dzieci i robimy tak jak uważamy. Ty już swoje wychowałaś i to nie dotyczy ciebie. A co Twoja odpowiedziałaby na to?;)
      • verdana Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 13:07
        A ja jestem przeciw takiemu stawianiu sprawy.
        Babcia, ciocia, nawet obcy człowiek jeśli widzi, ze coś jest zdecydowanie niedobrze, powinien o tym powiedzieć. Oczywiście, nie dotyczy to akurat wysadzania na niocnik, ale zasada "To moje dziecko i robię z nim co zechcę, nikomu nie wolno mnie skrytykować" msci sie zazwyczaj na dziecku. Nie ma matek idealnych, czasem 'z dystansu" widać więcej i dobrze jest, jesli w razie zauwazenia czegoś niewlasciwego ktos zwroci uwagę. Nie ambicja matki jest bowiem w wychowaniu najwazniejsza, najwazniejsze jest dobro dziecka. Dziecko nie jest "nasze" do tego stopnia, ze wolno nam robić wszystko, co chcemy, a nawet uwazamy za słuszne.
        • Gość: maesstra Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? IP: *.ip.netia.com.pl 11.05.11, 13:15
          zgadza się, tylko po co od razu wyskakiwać z tekstem jesteście leniwi, nieudacznikami, itp. to w ogóle nie motywuje do zmiany postawy.
          • verdana Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 13:19
            A nie, to nie dotyczyło tej konkretnej mamy, tylko ogólego "wtracania się w wychowanie wnuka".
        • Gość: domza2 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.05.11, 13:19
          Verdano, wszystko to racja, tylko że zwracanie uwagi może mieć bardzo różny cel i motywację. Ten typ zwracania uwagi o którym ja piszę ( i który wyczytuję z postu autorki) ma na celu pokazanie, że matka (ja) robi wszystko niewystarczająco dobrze, a jej matka zrobiłaby to o wiele lepiej, ma więc za zadanie obniżyć konkurenta i wywyższyć siebie.
          Z dzieckiem i opieką nad nim ma to naprawdę najmniej wspólnego. A co do wtracania się - uważam, że nawet najbliższa rodzina (poza rodzicami rzecz jasna) ma do tego prawo, tylko w wypadku kiedy dziecku dzieje się krzywda. Ja się nie wtrącam do innych i nie życzę sobie rad, gdy o nie nie proszę.
          • verdana Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 13:34
            Oczywiście. Mozna babcię sprowadzić do pionu, przestrzegalabym jednak przed oswiadczeniem, ze ma w ogóle się nie wtracać. Nawet upierdliwa babcia potrafi czasem zauwazyc cos trafnie. A czasem i dosyć wredna babcia, krytykująca rodziców, ma rację. Moi rodzice byli (są!) fajni i nie mam do nich pretensji, moja babcia juz taka fajna nie byla i sie czepiała - rodzice zbywali ją i uznawali, że nie ma co słuchać jej rad. A jednak czasem miała rację - na przyklad, gdy tłumaczyła rodzicom, ż są niedbali, bo dziewczynka powinna mieć trochę ladnych ubrań, wleganckie pantofelki a nie tylko same "byle co" i ortopedyczne, zawiązywane buciki. Tez bylo to - pamietam - w formie nieprzyjemnych pretensji. Do dziś żałuję, ze w tym wypadku rodzice potraktowali rady babci własnie tak "To my wychowujemy i my decydujemy".
            Krzywda dziecka to nie tylko znęcanie się. Uwazam, ze rodzina nie musi czekać na zwrocenie się o poradę, jesli uwaza, ze moze dziecku pomóc, nawet w błahej sprawie.
            • kachape Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 22:32
              o to to! niby sama tak uważam, uznając prawo innych do zauważania i wskazywania nieprawidłowości... tylko czemu w teorii mi to łatwiej zaakceptować niż w praktyce? :)
              prawda jest taka,że wiele od formy wlaśnie zależy. no i od tego kto to mówi, jakie z nim mamy relacje...- to tak w ramach offa
          • kozauwoza Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 22:09
            Gość portalu: domza2 napisał(a):

            > Ja się nie wtrączam do innych i nie życzę sobie rad, gdy o nie nie proszę.

            Poczekaj aż Twoje dziecko będzie mieć swoje dziecko a Ty będziesz babcią
    • Gość: aniko Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? IP: 193.109.212.* 11.05.11, 13:31
      No to ja jestem mega leniwa bo nawet nie widzę związku między "wysadzaniem" a nauką czystości. Dwójka moich dzieci nauczyła się korzystać z toalety (bo opróżnianie nocnika było dla mnie obrzydliwością) bez "wysadzania". Po prostu gdy byłu już wystarczająco "kumate", mówiłam, że czas na zdjęcie pieluch i robienie siusiu/kupy do toalety, zakładałam majtki i ...tyle. Jeżeli zrobiło siusiu w majtki - powrót do pieluch - może raz zdarzyło się małej, bo synek od razu "zaskoczył". No i uwaga: synek rozstał się z pieluchą w wieku 3 lat i 3 mcy (w nocy jak miał ok. 2,5 roku) a córka w wieku 2, 4. Tyle że ja nie miałam nicnikowych doradców. No i sypcie gromy:)
      • mycha79 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 15:02
        Dyskusja nie dotyczy licytowania się kto wcześniej a kto później dzieci odpieluchował i w jaki sposób to zrobił. Dyskusja dotyczy, z tego co zrozumiałam, konfliktu, czy może raczej relacji matka (babcia) - córka (matka). Co do reszty zgadzam się z Verdaną. A tak w ogóle to trudno komentować bo tak do końca nie wiemy,która z Was jest bardziej przewrażliwiona i nie zdajemy sobie sprawy jak to jest być babcią, obserwować jak nasza córka wychowuje swoje dzieci, nasze wnuki i jak będziemy się zachowywać, gdy nie będzie podobało nam się to co robi. Być może ugryziemy się w język, być może w delikatny sposób będziemy chciały zmienić jej zachowanie a byc może czasem coś palniemy. Proponuję więcej tolerancji dla mamy. Chyba, że jej rady są ewidentnie szkodliwe.
    • asienka95 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 14:57
      Dziękuję Dziewczyny za Wasze odpowiedzi.
      Szczególne podziękowania dla Verdany i Domzy2. :-)
      I jeszcze raz podkreślam - nie chodziło o treść (też chciałabym się powoli pozbyć pieluszek, ale faktycznie czekam na lato), ale o FORMĘ.
      Chodzi o ocenianie. Jesteś taka, jesteś taka... Moja mama zawsze lubiła oceniać, i najczęściej bardzo krytycznie. Zawsze czuję się oceniana przez nią (brak takiego luzu, spokoju w naszych relacjach, zawsze jest coś do zrobienia - lepiej, do wykonania, do działania, ciągły niedosyt).
      W pracy (stanowisko dyrektorskie) pracownicy też jej się boją.
      Na szczęście, mam coraz większy dystans do tego. :-)
      Pozdrawiam Was :-)

      • monzdr Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 13.05.11, 10:30
        Jestem w podobnej sytuacji.Moja matka jest osobą władczą,apodytktyczną i oczywiście zawsze ma rację.Przez wiele lat czułam się ciągle na cenzurowanym i zauważyłam,że nawet gdy byłam sama,robiłam wszystko tak,jakby ona miała mnie ocenić.Gdy założyłam własną rodzinę,matka nie mogła przeboleć mojej samodzielności i niezależności,miałyśmy gigantyczny konflikt.Teraz po prostu nie zależy mi na jej zdaniu.Jest dla mnie jak natrętna mucha,pobrzęczy i odleci.Może to nie brzmi zbyt przyjemnie,ale taka jest prawda,a ja nie mam już ochoty żyć zgodnie z cudzymi regułami.Jeśli nadal słowa matki Cię ranią,irytują,to znaczy,że za bardzo Ci zależy na jej opinii.Nie zmienisz matki.To Ty powinnaś się od niej uniezależnić.Cudowne uczucie!Życzę powodzenia:)
        • asienka95 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 13.05.11, 13:01
          A w jaki sposób się uniezależniłaś?



          monzdr napisała:

          > Jestem w podobnej sytuacji.Moja matka jest osobą władczą,apodytktyczną i oczywi
          > ście zawsze ma rację.Przez wiele lat czułam się ciągle na cenzurowanym i zauważ
          > yłam,że nawet gdy byłam sama,robiłam wszystko tak,jakby ona miała mnie ocenić.G
          > dy założyłam własną rodzinę,matka nie mogła przeboleć mojej samodzielności i ni
          > ezależności,miałyśmy gigantyczny konflikt.Teraz po prostu nie zależy mi na jej
          > zdaniu.Jest dla mnie jak natrętna mucha,pobrzęczy i odleci.Może to nie brzmi zb
          > yt przyjemnie,ale taka jest prawda,a ja nie mam już ochoty żyć zgodnie z cudzym
          > i regułami.Jeśli nadal słowa matki Cię ranią,irytują,to znaczy,że za bardzo Ci
          > zależy na jej opinii.Nie zmienisz matki.To Ty powinnaś się od niej uniezależnić
          > .Cudowne uczucie!Życzę powodzenia:)
          • monzdr Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 13.05.11, 13:36
            Na początku matka wtrącała się do wszystkiego,chciała rządzić,krytykowała.Doszło do tego,że nie mogłam dogadać się z mężem,atmosfera zrobiła się nie do wytrzymania.Sama byłam słabsza psychicznie po porodzie,chyba miałam depresję...Ale w sumie jestem dość silną osobą,opamiętałam się i powiedziałam:dość.Nie chciałam,żeby moja rodzina ucierpiała,bo ja nie umiem sprzeciwić się matce.Właśnie chęć naprawienia atmosfery w domu i wychowywania dziecka w spokojnym,pogodnym domu sprawiła,że wzięłam się w garść.Zaczęłam wyznaczać granice,nie reagować na zaczepki.Słuchałam,kiwałam głową,uśmiechałam się i robiłam swoje.Kiedy matka o coś się na mnie denerwowała,bo nie zrobiłam czegoś według jej życzenia,trudno,pozwalałam jej się gniewać na mnie,ale nie odzywałam się pierwsza,nie tłumaczyłam.Myślę,że to jest właśnie dorosłość:żeby mieć pewne rzeczy w nosie,nieważne,co o tym sądzą nasi rodzice.Niczego nie staram się zmieniać,analizować,rozgrzebywać.Żyję swoim życiem.Na początku było trudno,wszystko w środku mnie gryzło.Potem to mija:)
            • asienka95 Moja mama powiedziała-co Wy na to? 13.05.11, 15:04
              Dziękuję Ci za odpowiedź. :)
              Masz rację z tą zależnością i tą obawą przed krytyką.
              Coś w tym jest. Trzeba odciąć pępowinę, choć nie jest to łatwe.
              Ale i tak jest już o niebo lepiej. Mam dystans, nie analizuję. Żyję po swojemu.
              Choć zawsze będę tęsknić za taką bezwarunkową miłością. ;-)
              • monzdr Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 13.05.11, 15:54
                Miłość,która daje szczęście nie musi być bezwarunkowa,tylko mądra i przede wszystkim prawdziwa.Mnie siłę daje moja rodzina i świadomość,że mimo kiepskich wzorców udało mi się osiągnąć tak wiele.Ty też masz swoją rodzinę i ich miłość.Życzę Ci powodzenia:)
    • kozauwoza Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 11.05.11, 22:11
      A co w tym takiego oburzającego? Matka ma swoje zdanie na temat nocnikowy i je wypowiada. Bardziej dziwi mnie że aż tak Cie to rusza. Ona ma swój rozum a Ty chyba masz swój
      :-)
      • justyna_dabrowska Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 12.05.11, 01:25
        To co powiedziała Mama jest OCENĄ. Nikt z nas nie lubi być oceniany. Prawdopodobnie mama również. Czym innym jest powiedzenie "wydaje mi się, że on chce teraz na nocnik" a czym innym podsumowywanie, ocenianie, interpretowanie.
        Ja także nie lubię gdy ktoś mnie oceni zwłaszcza tak krytycznie, zdawkowo, mam wrażenie że agresywnie.
        Odpowiadam wtedy coś w rodzaju:
        "nie oceniaj mnie, bo mi to w niczym nie pomaga".

        Może sie przyda?
        pozdr
        jd
        • asienka95 Re: Moja mama powiedziała-co Wy na to? 12.05.11, 10:40
          Pani Justyno,
          bardzo dziękuję! Właśnie o to mi chodziło.
          O ocenę. Ocenianie.
          Moja mama ma z tej dyscypliny profesurę. ;-)
Pełna wersja