Nowa zabawka i dorośli

18.05.11, 23:22
cytat z innego wątku:
"Kupując nową zabawkę pokazywaliśmy mu z mężem jak działa, co można z nią robić. Normalnie."

Zauwazyliscie to, ze dorośli zazwyczaj pierwsi się zabawką bawią? Ja to obserwuję wsród rodziny, znajomych, a mistrzem w tym jest mój mąż. Nie wydaje mi się to fajne, niech dziecko zrobi sobie z tą zabawką co chce, przecież to jego prezent. Trzeba objaśnić co i jak, gdzie nacisnąć, żeby przypadkiem dziecko nie uzyło jej do kompletnie czegos innego? A jesli uzyje "inaczej" to co, swiat się zawali?:)
    • morekac Re: Nowa zabawka i dorośli 19.05.11, 00:06
      a ktoś mógł się w dzieciństwie bawić kolejką czy zawsze była to domena tatusia? ;-)
      • Gość: basca Re: Nowa zabawka i dorośli IP: *.ghnet.pl 19.05.11, 11:38
        Ja myślę że nie ma nic zdrożnego w pokazywaniu jak funkcjonuje zabawka. Zresztą na takim pokazywaniu bazuje np. montessori. Moim zdaniem nie przekreśla to własnego doświadczania przez dziecko zabawki. Też bym podzieliła zabawy na 2 kategorie: kreatywne i podporządkowane jakimś regułą. Myślę, że te drugie są równie ważne. Przystosowują dziecko do funkcjonowania w naszym społeczeństwie. Bo np. nie da się zawiązać sznurówek nie znając pewnych reguł, nie wykonując czynności w określonej kolejności. Porównam to do korzystania z komputera. Można go dotykać, obracać itd. Ale dopiero kiedy dowiemy się jak funkcjonuje (gdzie kliknąć, co wpisać itd) otwiera przed nami się kolejny poziom - istota komputera. I chyba większa frajda;)
        ps. tak czy siak ja się lubię bawić zabawkami. To tez sposób na bycie z dzieckiem!
        • Gość: basca Re: Nowa zabawka i dorośli IP: *.ghnet.pl 19.05.11, 11:43
          Ps. nie chodziło mi o sytuacje, kiedy dziecko nie może dotknąć zabawki, która dostał, bo akurat wszyscy dorośli się nią bawią;)
    • Gość: domza2 Re: Nowa zabawka i dorośli IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.05.11, 11:53
      Zgadzam się z Basca. Ja pokazuję dziecku jak funkcjonuje nowa zabawka, nie robiąc oczywiście sprawy z tego, jesli dziecko wykorzystuje ją potem inaczej. Mało tego, moje dziecko mało bawi się zabawkami, którymi choć trochę nie pobawiło się z rodzicami, to samo dotyczy książek. Po prostu we wspólnej zabawie poznaje możliwości danej rzeczy lub książki i potem chętniej do niej wraca. Oczywiście, sytuacja w której dorośli bawią się daną zabawką nie pozwalając dziecku na swobodną zabawę jest kuriozalna. Natomiast widziałam sytuacje, w których synek obadrowany jakąś typowo męską zabawką musiał poczekać, aż tatuś i jego bracia się nią pobawią. Budziło to raczej śmiech dziecka i innych niż jakąś frustrację - to dopiero fajna zabawka, skoro tato jej z ręki nie chce wypuścić:)
    • Gość: kubek Re: Nowa zabawka i dorośli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 12:00
      Ponieważ z mojego wątku wzięłaś cytat, to też się wypowiem. Nie widzę nic złego w tym, żeby pokazać dziecku jak działa zabawka. To nie wyklucza samodzielnego jej użycia przez dziecko, czy też używania w innym celu niż przeznaczone. Wspólne zabawy z dzieckiem są moim zdaniem elementem bycia rodzicem. Ważne, żeby się bawić na dziecka zasadach, a nie narzucać swoich.
      • mycha79 Re: Nowa zabawka i dorośli 19.05.11, 15:44
        Ja też nie widzę nic zdrożnego w pokazywaniu dziecku możliwości jakie daje zabawka. To może baterii też mam nie wkładać?? Poza tym to fajne, jak razem siadamy i bawimy się nową zabawką. Chętnie się przyłączę, sama takich nie miałam.
    • kachape Re: Nowa zabawka i dorośli 21.05.11, 00:11
      zdrożnego to i ja nic nie widze, ale zapewniam, że warto się powstrzymać. przynajmniej ja uwielbiam siebie i innych powstrzymywać. bo wtedy mamy okazję do niezwykłej i fascynującej obserwacji jak dziecko zaczyna nowy przedmiot badać, obracać, główkować, sprawdzać. to jest fantastyczne jak szuka rozwiązan, odkrywa klapki, włączniki, pokrywki, pokrętła.
      ale to w ogóle jest taka tendencja zauważyłam, żeby od razu wszystko dziecku wytłumaczyć jak coś funkcjonuje, co do czego jest, jak działa itp
      pewnie, że nic zlego i zdrożnego i absolutnie dalekam od posądzania kogokolwiek o zle intencje, ale czasem mam wrażenie, że zabieramy i dzieciakowi i sobie połowę zabawy, troszkę ścinamy kreatywność
      choć oczywiście nie można się dać zwariować, iejednokrotnie wyjasnienia sa konieczne
Pełna wersja