Dodaj do ulubionych

jak wychowywać, jak nie skrzywdzić

19.05.11, 22:57
Synek (wkrtoce konczy 1,5 roku), odkad nabral swiadomosci tego, co go oatacza, itd, ma nieco inne zaiteresowania niz dzieci, ktore znam, obserwuje (obok tych zainteresowan, bawi sie takze tak, jak rowniesnicy - piaskownica, zabawki, itp).
Rozumiem, ze kazdy z nas jest inny, ze dzieci rozwijaja sie swoim rytmem, ida swoja indywidualna sciezka, ze jedno dziecko moze wczesniej, inne - pozniej...
Synek juz od dawna zna caly alfabet, wlacznie z polskimi 'ę', 'ą', 'ś'... rozpoznaje bezblednie zapytany i w samodzielnej zabawie (gdy oglada ksiazki) i potrafi wszystkie sam nazwac (idealna wymowa). Tak samo zna cyfry 1-5, uczy sie 6-10. Rozroznia juz wiele kolorow, nazywa je po swojemu, albo wymawia juz wlasciwie np. 'bialy' (ogolnie duzo juz mowi). Rozroznia ksztalty. Ma bardzo dobra pamiec do melodii, zna juz mnostwo piosenek i potrafi je nucic/spiewac od poczatku do konca, itd.
To sa jego fascynacje, nigdy do niczego go nie naklanialismy specjalnie.
No i teraz pytanie - do mam i do specjalisty:
Jak postepowac z takim dzieckiem, jak moj syn? Czy sa tu mamy, ktorych dzieci sa podobne?
Jak to dalej moze wygladac, jak wygladalo w przypadku waszych dzieci?

Nie chcialabym, by kiedys mialo to niesc jakies konskwencje w postaci odrzucenia przez rowniesnikow, badz od drugiej strony - 'ucieczki' synka od dzieci w jego wieku... By na etapie szkoly nie okazalo sie, ze wynikaja problemy, bo synek znudzony tym, czego tam ucza, zbuntowal sie przed nauka w ogole...

A moze nie potrzebnie roztrzasam, martwie?
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.05.11, 07:31
      Jesli myślisz, że synek zakrawa na geniusza to chyba muszę Cię zmartwić. W wieku 1,5 roku moja córka wymawiała więcej słów niż obecnie (ma niemal 2 lata), także czytała litery (kilkanaście) i cyfry, kształty, kolory też znała na tym etapie. Potem część słów jakby zapomniała, literki czytać lubi nadal, liczyć, ale kształty czy kolory przestały już ją fascynować. Wystarczy spojrzeć na YT jak półtoraroczniaki czytają litery, można więc stwierdzić, że to taki wiek. Dziecko rozwija się moim zdaniem normalnie, nie ma co martwić się o szkołę i odrzucenia, to zbytnia antycypacja i wybieganie w przyszłość. Acha, moja córka jeszcze grała na harmonijce ustnej i małym saksofonie naśladując rytm i melodię znanych sobie piosenek, oprócz śpiewania. Robiła tez na nocnik i była bardzo wyrobiona ruchowo (wspinała sie na miejsca, gdzie dwu i trzylatki miały niekiedy problemy). A teraz wiele tych zajęć porzuciła i nawet pisałam na forum, że jej mowa rozwija się teraz słabiej. Miała przyspieszenie, teraz zwolniła. Więc moim zdaniem to zupełnie normalne i nie zakrawa na "takie dziecko". Rób wszystko tak jak zawsze. Moja córka też bawi się najchętniej z trzylatkiem, jest mniej więcej na jego poziomie. Ale za geniusza jej z pewnością nie uważam:)) chyba, że geniusza niegrzeczności, bo daje w kość:)) pozdr
      • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 20.05.11, 08:28
        absolutnie tak nie uwazam! :( widze jednynie, ze synek jest wyraznie inny, rozni sie od dzieci. w piaskownicy nie ma sily przebicia - nie broni sie przed wyrywaniem zabawek, potracaniem, przepychaniem, itd. - staje zwykle w bezruchu, obserwuje i sprawia wrazenie zdziwionego takim zachowaniem, jakby myslal: "hej, co ty robisz?!". czasem sie wkurzy i zakrzyczy/zaplacze... szkoda mi go. mimo to zwykle nie ingeruje, ewentulanie mu cos wytlumacze.


        maly doskonale pamieta wszystko, czego sie nauczy. wciaz 'wynajduje' nowe rzeczy, obecnie ciekawia go zaleznosci i cechy typu: maly i duzy, jasny i ciemny.
        wiem, ze jedno dziecko uwielbia przesypywac piasek w piaskownicy lopatka do wiaderka godzinami, a drugie - ciekawia ksztalty, kolory, literki...
        ciekawa jestem tylko, czy to tez jest norma, czy wszystko bedzie dobrze, czy jednak powinnam na cos zwrocic uwage, jakos 'kierowac' synkiem, itd. zyby pozniej bylo mu dobrze z dziecmi... albo wlasnie tak jak u Ciebie, by nie nastapil jakis 'zastuj', zniechecenie, znudzenie...

        poczytam jeszcze chetnie jakies wypowiedzi
        • scher Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 20.05.11, 08:46
          verticale napisała:

          > poczytam jeszcze chetnie jakies wypowiedzi

          Jak najprędzej zróbcie sobie drugie dziecko. Nie będziesz wtedy mieć czasu na tak drobiazgową obserwację najstarszego, a przesadna uwaga i nadmierne skupienie dorosłych na dziecku na pewno mu nie służy. Piszę ci to z perspektywy trójki dzieci.

          --
          Ne puero gladium!
        • Gość: domza2 Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.05.11, 09:29
          Twoje dziecko rozwija się normalnie! To zupełnie naturalne zainteresowania, nie ma w nich nic dziwnego ani nie są one ponad wiek! Także w piaskownicy Twój półtoraroczniak zachowuje się jak inne półtoraroczniaki - nie ma poczucia własności, więc nie złości się o zabieranie mu zabawek. Na to poczucie przyjdzie jeszcze czas. Obserwuje inne dzieci i nie rozumie ich zachowań (uczy się dopiero interakcji), stąd "gapienie się", a czasem jakiś sprzeciw, to zupełnie naturalne, nie wiem czego innego można się spodziewać w tym wieku.
          Co do "zastoju" u nas- dzieci rozwijają się skokowo, a nie w tempie jednostajnie przyspieszonym. U nas nie nastąpił żaden zastój, tylko dziecko raz rozwija się szybciej, po czym zwalnia, po czym następuje kolejny skok. Nie ma u nas żadnego zniechęcenia czy znudzenia. Dziecko ma w tej chwili inne zainteresowania niż pół roku wcześniej. To, co już opanowało przegrywa teraz z zupełnie nowymi umiejętnościami. Także jest cały czas czymś zaintersowane, bo jak inaczej!
          Piszesz, że Twoje dziecko tak bardzo się różni od innych dzieci w tym wieku - czym się różni? Inne półtoraroczniaki nie czytają liter, nie rozpoznają kształtów, nie interesują się opozycjami? Jeśli te wnioski wysnuwasz na podstawie pobytu w piaskownicy to źle. Przecież nie widzisz innych dzieci jak bawią się w domu, czytają z rodzicami. Nie rozumiem takich powierzchownych porównań.
          Ja bym poradziła Ci poczytać o rozwoju dziecka. Dowiesz się, że Twoje dziecko rozwija się zupełnie normalnie. Była tutaj kiedyś mowa o dziewczynce , która w wieku Twojego malucha mówiła niemal zdaniami i wyczyniała inne rzeczy - to już wyżej niż norma. Ale wymawianie "biały" w tym wieku nie jest niczym niezwykłym. Jak pisałam, moja córa w tym wieku wymawiała mnóstwo trudnych słów jak :krem, kret, kwiat..., a teraz zamieniała je na prostsze i o tamtych zapomniała, co również jest normą. Owszem, masz inteligentne dziecko, które szybko się uczy, ale nie doszukuj się na siłę czegoś ponadnormalnego, no chyba, że jakoś szczególnie ci na tym zależy, tylko nie wiem, po co.
        • morekac Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 20.05.11, 11:13
          rozn
          > i sie od dzieci. w piaskownicy nie ma sily przebicia - nie broni sie przed wyry
          > waniem zabawek, potracaniem, przepychaniem, itd.
          hm, to taki etap. Poczekaj rok...
          --
          -------------------------------------------------------------
          Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
      • Gość: katka Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.11, 14:58
        do domza2:
        jakoś ciężko jest mi uwierzyć w takiego geniusza, który nagle zapomina, że umie liczyć, zna kształty, piosenki i że jeszcze umie grać na intrumentach (zabawkowych czy też nie). Mój synek ma 3 latkai również rozwija się szybko, woli się bawić z 5-6 latkami i więcej, ale to wcale nie oznacza, że jest wszechstronnie uzdolniony. Po prostu, kiedy dziecko jest czymś zainteresowane, to błyskawicznie to przyswaja, ale z czasem zainteresowania się zmianiają lub słabną... A w takie bezsensowne wychwalanie, czego to Twoje dziecko nie umie jest trochę żenujące.
    • jagienka_77 Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 20.05.11, 09:26
      Moje starsze dziecko podobnie, przed ukończeniem 2 lat miało "opanowany" alfabet i wymienione przez ciebie umiejetności. Lubiło bawić sie piankowymi literkami i cyframi i w trakcie zabawy przyswajało je, ma doskonały słuch muzyczny (chyba głownie po tacie, choc i ja problemow ze słuchem muzycznym nie mam), potrafiło powtarzac zasłyszane melodie grając palcem na pianinie, od dawna uwielbia rozwiązywać krzyżówki i sudoku, również te dla dorosłych (z naszą pomocą).
      Dalej wygladało to tak, ze w wieku 4 lat dziecko umiało juz nieźle czytać, ominęło etap sylabizowania i czytało płynnie. Ogólnie było dość dojrzałe jak na swój wiek. W przedszkolu nudziło sie wśród rówieśników (4-5 l) i za naszą zgodą zostało przesuniete do grupy zerówkowej. Następnie jako szesciolatek poszło do I kl (żeby nie powtarzać zerówki ze wzgledu na to, ze mogłoby nudzic się powtarzając nabyte juz umiejetności) szkołę uwielbia i radzi sobie jak dotąd doskonale. Nie ma mowy o odrzuceniu przez starsze dzieci, z reszta, szesciolatków w klasie ma siedmioro.
      Gdy było w zerówce, początkowo miałam obawy jedynie co do jego rozwoju społecznego - dziecko nie było asertywne, i niespecjalnie towarzyskie, tzn wciąż wolało towarzystwo dzieci starszych lub dorosłych. W ciągu roku w zerówce wyrównało sie wszystko, teraz jest bardzo zabawowy, towarzyski, czasem potrafi dać popalic jak przeciętny siedmiolatek :D niemniej nauczycielka mówi, że jest dzieckiem dość dojrzałym jak na swój wiek. Osobiście myślę, ze na jego otwarcie sie na towarzystwo innych dzieci miało też duży wpływ pojawienie sie rodzeństwa.
      --
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/7u223e3koyxgh3ea.png[/img][/url]
      • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 20.05.11, 14:56
        dzieki dziewczyny :) uspokoilyscie mnie!
        ale co do dzieci z piaskownicy - to rozmawiajac z innymi mamami, mowiac o synku (do czasu takich rozmow rozwuj synka byl dla mnie czyms normalnym i naturalnym! wiec moze tu tkwi problem, w mojej glowie... bo zaczelam porownywac synka z rowiesnikami :( ), zawsze wzbudzam zdziwienie i niedowierzanie. synek juz bardzo duzo mowi i bardzo wyraznie, sklada proste zdania - wiele moich kolezanek myslalo, ze mam starsze dziecko.
        ale, jak widze, wszystko miesci sie w normie, uf. no i potrzebowalam takiego postu, jaki napisala jagienka_77 - dziekuje!
        chyba musze sie dalej uczyc, jak postepowac z moim malym wrazliwcem (bo do tego wszystkiego jest bardzo wrazliwy, emocjonalny, mocno 'zdystansowany', ze tak powiem...). no i zaakceptowac to, jaki jest...

        co do kolejnego dziecka, pewnie macie racje... glowa by sie troche 'uwolnila' ;)
        nie myslimy jednak na razie o kolejnym dziecku.

        • Gość: magdalena Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.smgr.pl 28.05.11, 00:21
          Ktoś napisał, że to normalne i każde dziecko tak ma...ale ja uważam, że nie. Miałam kontakt z mnóstwem dzieci i wcale to nie jest przeciętne zachowanie 1,5 roczniaka. Dziecko wykazuje już na tym etapie ponadprzeciętne umiejętności. Ja podziwiam matki, które potrafią to dostrzec i myśla jak wspierać dziecko, by tego nie zmarnować. Mam męża, który był takim właśnie dzieckiem. Ale niestety jego rodzice spieprzyli mu życie. Tak, tak. Fajnie było się chwalić wśród znajomych, ale nie włożyli wysiłku w to by mógł się rozwijać i pielęgnować poszczególne talenty. W konsekwencji pracuje jako "fizol" w regionie w którym zarabia się 1300 netto.
          Po godzinach przepięknie maluje, rysuje, tworzy grafiki. Ma wręcz absolutny słuch myzyczny, sam komponuje nawet! Co z tego, gdy to wszystko jest "do szuflady" ?
          Chciałabym, żeby moja teściowa 30 lat temu miała takie dylematy. Życie zawodowe mojego męża na pewno ułożyłoby się zupełnie inaczej i nie zostałyby zaprzepaszczone takie talenty.
          Nasz synek ma 2 lata i jest kopią tatusia :) Co innego jest kreowanie dziecka na geniusza, a co innego dostrzeganie naturalnych predyspozycji i takie działania rodzicielskie, ktore je wesprą. Verticale - uważam, że słuszna jest troska z twojej strony _ tak trzymać i powodzenia!
          • morekac Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 28.05.11, 06:15
            Zachowanie w piaskownicy jest jak najbardziej przeciętne ;-)
            Fakt, że dziecko rzeczywiście w pewnych kwestiach wyprzedza rówieśników.
            Natomiast przykład twojego małżonka świadczy, że do odniesienia sukcesów potrzebny jest nie tylko talent (poza tym,że być może rodzice bardzo schrzanili tu sprawę), ale też i coś więcej...
            --
            -------------------------------------------------------------
            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • Gość: charlene Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.11, 09:33
              To chyba ja kiedys pisalam o swojej corce (tzn pisalam na pewno, ale nie wiem czy to o nas mowi Domza:)
              Wiec powiem jak to u nas bylo i jest. Kiedy pisalam Mloda miala 20 miesiecy (chyba), a teraz 25.
              Wtedy dokladnie tak to wygladalo - literki,cyferki, drobiazgowosc, zainteresowanie wszystkim. Natomiast teraz wyglada to juz inaczej :) Oczywiscie cora dalej zna to co znala, ale jakby nie powtarza tego juz ciagle. Znudzila sie. Olewa pytania. A przyczyna? Mloda poszla do przedszkola! Odkryla cale nowe poklady ciekawostek zwiazanych z reakcjami w grupie i zabawami grupowymi. Ja troche tez spuscilam z tonu, juz w sumie niezbyt czesto bawimy sie tak jak kiedys, tzn przyswajajac wiedze po elemencie. teraz dziec bardziej pokazuje zainteresowania, sama mowi co chce robic i w jaki sposob. Mysle, ze dzieki odpowiedziom dziewczyn zauwazylam, ze troche za bardzo skupiam sie na umiejetnosciach "wymiernych", takich ktore moge sprawdzic (nauczyla sie juz czy nie)a za malo rozwijalam ogolna ciekawosc i zywiolowosc dziecka. Czlowiek uczy sie na bledach w koncu :)
              Teraz dziecko wiekszosc czasu bawi sie z rowiesnikami w przedszkolu (chodzi do przedszkola miedzynarodowego, wiec glownie gada po angielsku, polski chwilowo ogranicza do rozmow z dziadkami). Dzieki przedszkolu skupila sie tez glownie na samodzielnosci - sama sie rozbierac, sama myc, sama robic kanapki, sama, sama, sama. Po przedszkolu chodzimy na basen, a raz w tyg. na tance jako ze dziecko wybitne preferencje wykazuje w kierunku muzyki i tanca wlasnie. W zasadzie nie mamy czasu na edukacje w domu za bardzo :) raczej cos tam lizniemy przy okazji zabawy klockami czy czytania. Mloda ciagle spiewa, swietnie wyczuwa rytm (ostatnio spiewala, wystukujac rytm na bebenku i szlo jej swietnie) albo tanczy albo probuje grac. I tym sie zajmuje przez wiekszosc czasu. literki, cyferki i wiedza encyklopedyczna poszly w odstawke. Na szczescie :) Z malego geniuszka zadziwiajacego otoczenie wyroslo niezwykle zywiolowe i energiczne dziecko, ktore zamiast recytowac literki potrafi zaskoczyc celnym tekstem albo doprowadzic do placzu jakims zartem. Nigdy nie zmuszalam corki do czegos czego nie chciala (w kwestiach nauki, nie mycia zebow ;), ale widze ze troche za bardzo bylam dumna z tego ze takie mam madre dziecko, zamiast bardziej zwracac uwage na jej osobowosc, zainteresowania i ogolna dzieciecosc :) Z mamy-mentorki stalam sie chyba bardziej mama-kumpela, towarzyszka. I ta tendencje chce kontynuowac.
              Poza tym, mamo-autorko, poczekaj do buntu dwulatka i raczej przestaniesz sie przejmowac tak mocno zdolnosciami dziecka, a bardziej Twoje dzialania pojda...hmm..w innym kierunku ;)
              • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 28.05.11, 22:55
                Charlene, na pewno masz urocza, bystra coreczke :)

                uscisle jednak swoje wczesniejsze wypowiedzi, bo chyba wyrazilam sie niezrozumiale.
                nigdy do niczego nie zmuszalam i nie zmuszam synka. wszystko wyplywa z niego naturalnie, samo. on prosi, zadaje pytania, zagaduje o jakies kwestie, itd. nie mam ambicji za niego, nie jestem "mama-mentorka".
                u nas tez sie zmienia ciagle, zostaja w tyle (ale nie sa zapomniane, jedynie przestaja byc tak istotne) pewne rzeczy/umiejetnosci/wiedza/zainteresowania, pojawiaja sie nowe i jest fascynacja. to samo jest z rozwojem mowy - przyswaja wciaz nowe wyrazy, eksperymentuje, probuje mowic, jak my. na dworze zdecydowanie woli towarzystwo starszych, kilkuletnich dzieci, ktorych sposob zabawy jest zdecydowanie inny niz rowiesnikow synka. ale to tylko moje stwierdzenie faktow. po prostu tak jest. a jak bedzie - nie wiem. moze zmieni sie duzo, jak pojdzie do przedszkola.
                chcialabym tylko, by jednak odnalazl wspolny jezyk z dziecmi w tym samym wieku.

          • Gość: basca Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.ghnet.pl 28.05.11, 12:43
            "W konsekwencji pracuje jako "fizol" w regionie w którym zarabia się 1300 netto.
            Po godzinach przepięknie maluje, rysuje, tworzy grafiki. Ma wręcz absolutny słuch myzyczny, sam komponuje nawet! Co z tego, gdy to wszystko jest "do szuflady" ?"

            Jakbym słyszała wypowiedź osób po ASP:))) Z reguły pracują byle gdzie, a swoje prace odkładają do szuflady. Zbyt na sztukę jest niestety marniutki. Nie od dziś: Rembrandt, van Gogh itd. No może paru osobą się poszczęściło.

            ps. Potwierdzam jednak, że należy rozwijać zainteresowania dziecka (chodź również nie należy zaniedbywać innych sfer życia). Bo życie niezgodne ze swoim własnymi predyspozycjami jest chyba straszniejsze niż życie biedne.
          • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 28.05.11, 22:32
            dziekuje, Magdalena, ze napisalas. mam tego swiadomosc. w zyciu nie kreuje swojego synka na geniusza (!), nawet przez mysl mi to nie przeszlo... jesli, to wlasnie staram sie 'wylapac' jego predyspozycje i talenty. i widze przede wszystkim b.dobra pamiec, skojarzenia, precyzje w wyrazaniu sie, gestach, itd, znakomite wyczucie rytmu i melodii, wrazliwosc, duza potrzebe kreowania, tworzenia, (synek od dawna rysuje, bawi sie masa solna, klockami, itd), wymyslania nowych rzeczy, zabaw, itd. wyraznie rysuje sie osobowosc synka; nie zamierzam tego niszczyc w zaden sposob; chce tylko dac mu pelna akceptacje i wspierac na drodze rozwoju. zmartwilam sie tylko, jak wlasnie kilka razy uslyszalam, ze niektore zdolnosci synka to normalne w tym wieku nie sa... wczesniejsze posty uswiadomily mi niepotrzebne porownywanie syna z innymi dziecmi, zbytnie branie do siebie tego, co slysze 'na ulicy', itd... jestem przewrazliwiona i tyle :(
            a moje dzieciatko jest takie, jak powinno byc. jest soba po prostu...
          • Gość: aga Zgadzam się, ale wsparcie psychiczne wazniejs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.11, 11:45
            Znam chłopca około 2,5-letniego, który zna nie tylko cyfry, ale i liczby do 30-tu, uczy się literek, oczywiście zna kolory. Ale ja wiem z dobrego źródła ;) to jest objaw solidnej pracy ambitnych rodziców i niani- wbrew temu, co twierdzą rodziciele ;) i doprowadziło to do moim zdaniem lekko kompulsywnych zachowań małego, ciągle szuka i podaje nazwy tego, co znalazł. Jego rodzice chyba myślą, ze mały jest genialny, ale ja uważam, ze jest "tylko" zdolny i naprawdę znam bystrzejsze dzieci nie znające literek ;)...
            Ale: synek założycielki wątku jest dużo mniejszy i ja osobisćie nie znam dziecka o takim poziomie rozwoju w tym wieku. Rodzice często chwalą się dziećmi, a przy bliższym poznaniu okazuje się, ze dziecko, jak każde inne...
            Uważam, ze o "takie" dziecko trzeba szczególnie dbać, zapewniać mu mozliwości rozwoju, ale w przypadku takiego wrażliwca skupiłabym się na stworzeniu mu jak najlepszej atmosfery w domu i duzo rozmawiałabym o zachowaniach innych, tłumaczyła je. Taki mały mądrala na pewno dużo zrozumie :). I wsparcie, wsparcie, wsparcie- oczywiscie nie nadmierne niańczenie, zeby nie wyrósł na ...... , ale takie dziecko musi czuć , ze ma prawdziwych rodziców.
            Co do Twoich teściów- to u moich było to samo :). Do dzisiaj ciagle słyszę, jaki to mm był zdolny, ale co z tego... Nawet na angielski było im zal ( tak, tak, po prostu szkoda im było :) ), nie nauczyli go żadnych zasad, dbania o porządek, dbania o wygląd, organizacji, ustalania priorytetów ( nie mam wygórowanych wymagań, uwierzcie, ale mm jest pod tymi względami ka-ta-stro-fal-ny). Efektem jest to, ze choc jest chyba rzeczywiscie ponadprzeciętnie dobrym fachowcem, to nie potrafi tego wykorzystać w życiu, skupia sie często nie nad tym, co ważne, ale nad tym, co dla niego fajne, nawet, jezeli twierdzi inaczej. Najlepszym dowodem jest to, ze wszyscy jego znajomi, również z branży, to takie same luzaki ;), jak on, mąz kiepsko dogaduje się z ludźmi poukładanymi, zorganizowanymi, osiągającymi sukcesy. Nasi znajomi są z innych planet ;)... Ale gdy rodzicom do szczęścia wystarczała dobra srednia w podstawówce i niezła w technikum, a jego jedynymi obowiązkami pozaszkolnymi było chodzenie do koscioła i grzeczne jedzenie...
            Moja przyjaciółka ma bardzo zdolną córkę z pierwszego małżeństwa i przeciętną z drugiego i zawsze mówi, ze ponadprzeciętne dzieci wychowuje sie 100 razy gorzej, trzeba poswiecać im wiecej czasu, bardzo dbać i pilnować, bo często są właśnie nadwrażliwe, przeżywają nadmiernie każdy problem, mają tendencje do lenistwa i niefrasobliwości.
    • kachape Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 30.05.11, 00:22
      verticale, oniemiałam czytając o umiejętnościach Twojego dziecka. dla mnie, mamy 16 miesieczniaka to szok po prostu. mój jest owszem, sprawny niebywale, ale literki? cyferki? pioseneczki??? uważam, że to jednak wyprzedza normę...
      co nie znaczy, że nalezy juz teraz się martwić ewentualnymi perypetiami szkolnymi. tak jak dziewczyny napisały, dzieciaki rozwijają sie etapami, za jakiś czas może zmienić totalnie zainteresowania, będzie skupiony na czym innym
      ale oki co, gratulacje!:)
          • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 06.06.11, 14:32
            tak, wiem o tym. szkoda jednak, ze Ekspert nie podsumuje wszystkich wpisow w moim watku (rozumiem, ze ten watek nie jest zbyt ciekawy do skomentowania, a problem zwiazany z synkiem moze zbyt blahy?... dla mnie nie... :( ) i czegos nie doradzi...
            szkoda... :(
        • Gość: Nowa99 Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić IP: *.pljtelecom.pl 04.06.11, 23:57
          Verticale, absolutnie umiejetnosci twego poltoraroczniaka nie sa przecietnymi! Pomysl o rozwijaniu go np.zapisujac go na nauke gry na pianinie, ktora cudownie rozwija dziecko, zdolnosci jego.
          Zainwestuj w niego jednoczesnie bacznie obserwujac jak sie tym bawi i cieszy. Obserwuj po to, by w razie czego zauwazyc zmiany kierunku w zaintereesowaniach jego. Wtedy warto podazyc tam, gdzie syn wykazuje chęci i ciekawosc.
          I nie zwierzaj sie innym mamom co do zdolnosci dziecka, po co ci uszczypliwe i umniejszajace uwagi? za chwile otoczenie samo zacznie widziec wyjatkowosc syna.
          • verticale Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 06.06.11, 14:43
            ja juz sama nie wiem... ale chyba przestane to analizowac, po prostu.
            z tymi zajeciami dla synka - dziekuje! swietny pomysl. nie wiem jednak, czy uda mi sie gdzies go 'zapisac' ze wzgledu na wiek.
            licze po cichu jednak, ze synkowi 'przejdzie'. bo juz widze, ze takiego wrazliwca trudniej sie wychowuje. jest bardziej absorbujacy, itd.

            synek zaczyna 'czytac', jesli to mozna probowac nazwac czytaniem... 'czyta' wyrazy ze sprzetow rtv, ksiazek, szyldow. umie przeczytac dwa proste wyrazy, reszte sklada litera po literze, ale calosci objac nie potrafi.
            ale rownolegle: 'nawleka' klocki na dlugopisy, buntuje sie jak typowy dwulatek, biega po balkonie, zrywa kwiatki i zbiera kamienie, kreci karuzele, kopie doly....... wiec chyba wszystko ok, jest zdrowy, uf :)
            pozdrawiam wszystkich
            • kachape Re: jak wychowywać, jak nie skrzywdzić 07.06.11, 23:51
              masz wyjątkowe, niezwykle uzdolnione dziecko. Czy konieczne są zajecia? myślę, że nie. jak widac, doskonale się rozwija przy Was, Rodzicach i chyba to na tym etapie wystarcza, bo zapewnia rozwój - jak widać - wielotorowy, nie wiem czy to czzas na jakieś konkretne ukierunkowanie
              ale rozumiem dylemat. mój synek lat 3, jak tylko widzi pianino to się rwie do niego i chętnie "gra". Widząc to jego upodobanie sama się zastanawiałam jak to zrobic, żeby nie przegapić talentu, jak "popchnąć" dziecko we wlaściwym kierunku, pomóc mu rozwijać to do czego ma szczególne predyspozycje... także pojawieniu się takich myśli absolutnie się nie dziwię i rozumiem. aczkolwiek - jak napisałam wcześniej, pewnie teraz warto tylko/aż z radością obserwować, skrzętnie zapisywać, żeby było do czego po latach wracać i wspominać z rozrzewnieniem. no i żeby mieć dokumentacje rozwoju taentów!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka