Reagowanie na polecenia....

25.05.11, 22:36
Mam pytanie do doświadczonych mam i pani ekspert. Kiedy dziecko zaczyna reagować na polecenia wydawane przez obce osoby np. panią prowadzącą zajęcia.
Moja mama , która chodzi z naszym synkiem na zajęcia ,ma problem z tym, że inne maluchy na zajęciach przygotowawczych do przedszkola wykonują karnie polecenia a jej wnuk tylko te, które chce. On nie przeszkadza, przeczekuje te zabawy ,głównie ruchowe, w których nie chce brać udziału. W zajęciach plastycznych, posiłkach, chodzeniu w parach, myciu rąk bierze udział i stosuje się do tego, o co jest poproszony. Moja mama uważa, że to już czas na zdecydowane egzekwowanie poleceń, że będziemy mieć problem w przedszkolu, że on jest nieposłuszny. Razem z mężem staramy się wydawać jasne polecenia, tłumaczymy, prosimy, czasem nie zostawiamy wyboru ale mówimu mu dlaczego, staramy się nie doprowadzać do konfrontacji, dajemy mu czas na przemyślenie, wyrażenie złości, czasem odwracamy uwagę. Są sprawy, które nie podlegaję dyskusji np. bezpieczeństwo, stawiamy granice, wyraźnie i spokojnie mówimy czego nie wolno i dlaczego i trzymamy się tego konsekwentnie. On oczywiście uwielbia słowo nie, jak każdy dwulatek. Czy wasze 2,5 latki rzeczywiście wykonują karnie wszystkie polecenia gdy są w grupie rówieśników? Czy moja mama przesadza? Czy może my jesteśmy zbyt pobłażliwi?
    • joshima Re: Reagowanie na polecenia.... 25.05.11, 22:55
      ogz napisała:

      > Czy wasze 2,5 latki rzeczywiście wykonują karnie wszystkie polecenia gdy są w grupie rówieś
      > ników?
      Oczywiście, że nie.

      > Czy moja mama przesadza?
      Moim zdaniem tak.
    • demonii.larua Re: Reagowanie na polecenia.... 26.05.11, 07:18
      Twoja mama ZDECYDOWANIE przesadza.
    • a.nancy Re: Reagowanie na polecenia.... 26.05.11, 09:02
      przesadza.
      czy dobrze rozumiem, że problem polega na tym, że dziecko nie chce brać udziału w niektórych zabawach?
      otóż z samej definicji zabawy wynika, że powinna być ona przyjemna i dobrowolna :)
      to, co jest konieczne (mycie rąk itp.) robi - więc w czym problem?
    • beszalu Re: Reagowanie na polecenia.... 26.05.11, 09:36
      Z Twojego opisu wynika, że nauczyliście dziecko jak być asertywnym. Nie widzę problemu.
      • scher Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 11:41
        beszalu napisała:

        > Z Twojego opisu wynika, że nauczyliście dziecko jak być asertywnym.

        Kolejna, co ma hopla na punkcie asertywności.
        Dwulatka nie tylko nie można nauczyć asertywności, ale nawet nie wolno go uczyć asertywności. Dziecko w tym wieku potrzebuje przede wszystkim (oprócz miłości) granic i umiejętności (zdrowo pojętego) posłuszeństwa rodzicom. Nie da się dwulatka nauczyć mądrego posłuszeństwa, ale trzeba uczyć, trzeba uczyć podporządkowywania się woli rodziców i umiejętności godzenia się z ich odmową.

        Rodzice mają prawo odmówić czegoś dziecku, dziecko nie powinno odmawiać rodzicom. Odmowa wykonania polecenia rodziców to nie asertywność, lecz nieposłuszeństwo.

        PS. Zachowanie córki autorki wątku uważam za normalne - tak co do meritum.
        • Gość: basca Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.ghnet.pl 27.05.11, 12:03
          Ciekawa wypoweidź:) Ale właściwie:
          Co to jest "zdrowo pojęte posłuszeństwo rodzicom"?
          Czy gdy babcia/przedszkolanka nakłania go do uczestnictwa w zabawie to może czy nie może odmówić?
          Z Twojego postu wnioskuję, że musi się podporządkować:)
          • Gość: basca Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.ghnet.pl 27.05.11, 12:18
            Moim zdaniem ważne są miłość, granice itd.
            Ale można też uczyć dziecko asertywności. Ja to widzę jako danie mu przestrzeni, o której sam decyduje. Np ma zabawkę. Jest jego. Może ją zniszczyć, pożyczyć lub nie itd. Mi jako mamie nic do tego.
        • joshima Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 12:16
          scher napisał:

          > Dwulatka nie tylko nie można nauczyć asertywności, ale nawet nie wolno g
          > o uczyć asertywności.
          Bardzo ciekawa teoria. Tylko argumenty bez sensu. Tylko tak się zgadza, że własnie umiejętność godzenia się z odmową jest jednym z elementów asertywnego zachowania. Czyżbyś nie wiedziała co to znaczy być asertywnym i pisała o czymś czego nie rozumiesz?
          • scher Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 13:51
            joshima napisała:

            > Czyżbyś nie wiedziała co to znaczy być asertywnym

            Wiem, że wielu rodziców dzisiaj, mając nieposłuszne dziecko, puchnie z dumy, jakie to ono jest asertywne.

            PS. Oczywiście zmuszanie dziecka do zabawy to nieporozumienie.
            • Gość: basca Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.ghnet.pl 27.05.11, 14:41
              > Wiem, że wielu rodziców dzisiaj, mając nieposłuszne dziecko, puchnie z dumy, ja
              > kie to ono jest asertywne.

              A ja wiem, że niektórzy rodzice puchną z dumy, kiedy dziecko siedzi grzecznie, słowem się nie odezwie, twierdząc jakie to jest posłuszne.

              W tych przykładach problem tkwi w wyznaczeniu granicy. Czasami ich nie ma - dziecku pozwala się na demolowanie, czasami za duże - dziecko nic samo, bez pozwolenia/nakazu nie może zrobić.

              Poza tym asertywność to słowo, można pod nie podstawić wiele znaczeń niekoniecznie odwołujących się do źródła słowa.
        • monzdr Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 14:11
          Zależy,czego chcą rodzice.Jeśli rodzice przesadzają,nie pozwalają dziecku oddychać bez pozwolenia,zmuszają do wykonywania poleceń w imię swojego widzimisię,bo mają jakieś kompleksy albo zwichnięte podejście do wychowywania dziecka,to odmowy wcale nie uważam za nieposłuszeństwo,tylko zdrowy,naturalny odruch obronny dziecka.Dziecko nie jest własnością rodziców,to też człowiek i jego potrzeby i preferencje muszą być uwzględniane.Natomiast zachowanie dziecka autorki wątku też jest moim zdaniem zupełnie w porządku.Zarzuty babci są bezpodstawne.
    • Gość: domza2 Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.05.11, 09:50
      Sama mam dwulatkę, która nie wykonuje 90% poleceń, ma jeszcze rok , żeby dojrzeć do przedszkola, a Ty opisujesz zachowanie małego przecież dziecka, które zachowuje się (chyba, z opisu) jak zupełnie normalny przedszkolak, który to co trzeba robi, a to co mu nie pasuje - nie robi (tak zachowuje się mój 5-cioletni siostrzeniec i nikt za to nie gani, mało tego - jest uważany w przedszkolu za bardzo fajne i grzeczne dziecko).
      Trudno jednak stwierdzić, co Twoja mama ma na myśli, bo to ona jest tam na miejscu i obserwuje całą sytuację. Myślę, że lepiej byłoby, gdybyś Ty sama (mąż) tam poszła i zoabczyła co i jak robi dziecko. Wtedy będziesz mieć swoją wiedzę na ten temat, czy mama przesadza, czy też ma rację. Na forum się tego nie rozstrzygnie, pozdr
    • mama_myszkina Re: Reagowanie na polecenia.... 26.05.11, 10:10
      Zabawa ma być przyjemnością. Nie rozumiem, dlaczego maluch ma 'na komedę' bawić się w coś, czego nie lubi? To wbrew idei zabawy.

      I dobrze,że przeczekuje, widac jest dobrze wychowany. Na uczenie się przedmiotów, ktorych nie lubi, przyjdzie jeszcze czas w szkole. Teraz to o wiele za wcześnie na taką musztrę.
    • Gość: monika Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.ip.jarsat.pl 26.05.11, 12:05
      jezeli u Was w domu jest tak wlasnie, jak piszesz, czyli pelen szacun dla mlodego czlowieka, to z reguly owocuje u dzieci wieksza swiadomoscia "to lubie, tego nie" oraz przyznawaniem sobie pelnego prawa do ekspresji upodoban ;-) wiec po porstu cieszcie sie, ze macie takiego asertywnego, swiadomego kolesia. byc moze bedzie jazda z brakiem wzorcowej dyscypliny, ale to nie jest przeciez problem. jezeli taka jego natura, nie bedziesz przeciez go "lamac" karami czy czymkolwiek dla wlasnego spokoju, zeby np. nie wstydzic sie na zajeciach przygotowawczych ;-)
      2.5 latek, ktory jest posluszny to wyjatek, byc moze Twojej mamie cos umyka i jakby sie przyjrzec, to takich dzieci jest wiecej. ogolnie idea takich zajec w tym wieku jest mi obca, rozumiem wspolna luzna zabawe, ale zajecia zorganizowane...? przedszkole ma 3 lata, zeby przygotowac dzieci do szkoly, wiec przed przedszkolem zajecia powinny jedynie oswajac dzieci z przebywaniem w grupie, czy zjawiskiem pani przedszkolanki, bez wymogu udzialu w zajeciach.
      jasne, spokojniej miec dziecko wspolpracujace, a nie bojkotujace np. wszystkie wystepy publiczne czy nie pasujace mu polecenia pan. ale prawdziwe problemy pojawaia sie, gdy sie natykasz na slabych pedagogow, ktorzy umieja pracowac tylko z grzecznymi dziecmi. z fajnymi wychowawcami to nie ma statusu "problem", moze bardziej cos jak trudny projekt, ktory wymaga wiecej pracy.
      • Gość: mimi Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 27.05.11, 05:55
        Monika,bardzo mi sie podoba Twoja wypowiedz,w pelni sie podpisuje pod tym
    • rycerzowa Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 13:10
      Tu nie chodzi o posłuszeństwo, o wykonywanie poleceń, tylko o fakt, że dziecko nie chce brać udziału w zabawach grupowych. Są takie dzieci, czasem nieśmiałe, czasem introwertyczne, tacy mali indywidualiści, których za nic nie można namówić do zabawy w kółeczko ani do wyścigów. Nie znoszą być na świeczniku. Nieśmiałym pomaga zachęcanie, ośmielanie, na te inne nie ma sposobu.
      Mają opory i już.
      Rysowanie, mycie rączek - owszem, bo to się robi indywidualnie.
      Zmuszanie dziecka do robienia czegoś, czego ono nie znosi, czego się może boi, co je paraliżuje, uważam za okrutne.
      Większość dzieci z tego wyrasta przed pójściem do szkoły.
      • scher Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 13:48
        rycerzowa napisała:

        > Tu nie chodzi o posłuszeństwo, o wykonywanie poleceń, tylko o fakt, że dziecko
        > nie chce brać udziału w zabawach grupowych.

        Myślę, że to tu jest sednem sprawy. Ja bym za nic dziecka nie zmuszał.
    • justyna_dabrowska Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 16:49
      To zdanie mnie zaniepokoiło:
      "inne maluchy na zajęciach przygotowawczych do przedszkola wykonują karnie polecenia a jej wnuk tylko te, które chce."

      Otóz wymaganie od tam małego dziecka by karnie wykonywało polecenia jest droga prowadzącą na manowce.

      Apeluje o danie prawa do zabawy swobodnej i uszanowanie autonomii dziecka:)

      pozdr
      jd
      • an_o Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 18:40
        Moja panna chodzi do przedszkola od wrzesnia zeszlego roku, czyli od ukonczenia 2 lat. Teraz ma 2 lata 9 miesiecy i z reguly wykonuje polecenia pan, ale ma takie dni, ze nie robi absolutnie nic, co chcialyby panie, zeby robila. Robi sobie co chce, nie zwraca uwagi na upomnienia itp. Nie dostaje wtedy np. stempelka na reke za wykonywanie polecen itp. i to rozumie. Opowiada mi potem, ze nie zwracala uwagi na pania i nie dostala hm.. 'nagrody'. Dla mojego dziecka to jest wyrazny sygnal, ze nie zalsuzyla na stempelek i nastepnego dnia jest juz ok. Tlumacze jej potem, ze jesli ona nie bedzie zwracala na panie uwagi, to inne dzieci tez przestana i pani nie bedzie mogla prowadzic zajec. Core wychowuje z poszanowaniem jej prawa do wlasnego zdania i wyrazania go w akceptowalny sposob. Rozumiem, ze czasami jej sie nie chce czegos zrobic, a poniewaz takie sytuacje jak ta, przedstawiona w przedszkolu zdarzaja sie nizemiernie rzadko, to nie robie z tego problemu. Z reszta panie w przedszkolu tez nie. Twoja mama lekko przesadza - dziecko powinno wykonywac jakies tam polecenia i Twoje przeciez to robi, ale wszystkie i chodzic jak w zegarku? - to juz jest pomylka.
        • joshima Re: Reagowanie na polecenia.... 27.05.11, 18:57
          an_o napisała:

          > Tlumacze jej potem, ze jesli ona nie bedzie zwracala na panie uwagi, to inne dziec
          > i tez przestana i pani nie bedzie mogla prowadzic zajec.
          Ja bym nie szła w tym kierunku. To niepotrzebne wpędzanie dziecka w poczucie winy i zrzucanie na nie odpowiedzialności za zachowanie innych dzieci.
          • an_o Re: Reagowanie na polecenia.... 28.05.11, 06:18
            Ty mozesz sobie isc w kierunku, w ktorym chcesz. A ja pojde w tym, ktory uwazam za stosowny. Nie wpedzam dziecka w poczucie winy, tylko pokazuje mu konsekwencje jego zachowania. Nie tlumacze, ze pani bedzie przykro, ze bedzie plakala, czy sie denerwowala, bo to jest wpedzanie w poczucie winy, tylko pokazuje konsekwencje - dzieci sie rozkojarza i prowadzenie zajec nie bedzie mozliwe. A ze sie rozkojarza, to masz jak w banku. Trudno oczekiwac od niespelna trzylatkow, zeby zachowywaly stoicki spokoj, gdy jedno z dzieci robi sobie co chce i ma gdzies polecenia przedszkolanki.
            • monzdr Re: Reagowanie na polecenia.... 28.05.11, 12:42
              Ale jednak jest to zrzucanie na dziecko odpowiedzialności za zachowanie innych,a w tym wieku,to chyba za duży ciężar.
              • an_o Re: Reagowanie na polecenia.... 28.05.11, 22:58
                Nie, nie zrzucanie odpowiedzialnosci, tylko pokazywanie kosekwencji, ze dzieci nie beda w stanie sie skupic. Tylko tyle.
            • mama_myszkina Re: Reagowanie na polecenia.... 30.05.11, 15:25
              Uczysz dziecko tłamszenia siebie aby zaspokoić potrzeby innych. Kiedy okaże się, że jako dorosła osoba wplątala się np. w przemocowy układ, tot ez w nim zostanie w myśl tego,czego ją uczysz - że jak odejdzie, to faciowi będzie przykro.

              Możesz myślec, że to są zbyt daleko wysunięte wnioski, ale wierz mi, nie są.

              Uczysz córkę rezygnacji z siebie.

              Jesli pani się denerwuje, bo córka nie chce czegoś wykonać, to jest po prostu złym nauczycielem. A to już nie jest problem córki.
              • joshima OT 30.05.11, 16:26
                mama_myszkina napisała:

                > Uczysz dziecko tłamszenia siebie aby zaspokoić potrzeby innych.
                Słuchaj, a może zajmiesz się wychowaniem swojej świnki morskiej. Skoro jesteś niedzieciata to jak możesz doradzać innym w kwestii wychowania dzieci?
                • mama_myszkina Re: OT 30.05.11, 17:17
                  joshima napisała:

                  > mama_myszkina napisała:
                  >
                  > > Uczysz dziecko tłamszenia siebie aby zaspokoić potrzeby innych.
                  > Słuchaj, a może zajmiesz się wychowaniem swojej świnki morskiej. Skoro jesteś n
                  > iedzieciata to jak możesz doradzać innym w kwestii wychowania dzieci?
                  >
                  Dlatego,że mam odpowiedni dyplom uprawniający mnie do tego oraz dlatego, że sama byłam dzieckiem.

                  A Tobie, droga Joshimo, raczę przestać pluć jadem i śledzić mnie na wszystkich forach, bo jeszcze trochę i będę rozmawiać o Tobie z administratorem. Nie wiem, skąd w Tobie tyle nienawiści, ale może idź na spacer?

                  Dopilnuj też, żebyś nigdy ale to nigdy nie wypowiadała się na tematy, których nie przerobiłaś samodzielnie. Czyli doradzanie żonom alkoholików na forum odpada. :) Skoro innym doradzasz tę taktykę, zacznij od siebie :)
                  • joshima Re: OT 30.05.11, 17:25
                    mama_myszkina napisała:

                    > A Tobie, droga Joshimo, raczę przestać pluć jadem i śledzić mnie na wszystkich
                    > forach
                    Ha ha ha. nie jesteś pempkiem świata a ja nie mam na takie zabawy czasu.

                    > Czyli doradzanie żonom alkoholików na forum odpada
                    A skąd wiesz?
                    • mama_myszkina Re: OT 30.05.11, 17:29
                      joshima napisała:

                      > mama_myszkina napisała:
                      >
                      > > A Tobie, droga Joshimo, raczę przestać pluć jadem i śledzić mnie na wszys
                      > tkich
                      > > forach
                      > Ha ha ha. nie jesteś pempkiem świata a ja nie mam na takie zabawy czasu.

                      Chyba masz, skoro tracisz czas na OT pod moim wpisem. Czemu to służy, Twoim zdaniem? Bo dla mnie to jednak strata czasu... .

                      Sprawdź w słowniku pisownię słowa pępek.


                      > > Czyli doradzanie żonom alkoholików na forum odpada
                      > A skąd wiesz?

                      Jeśli jesteś żoną alkoholika, to poniekąd tłumaczy to Twoją frustrację i gniew, któremu dajesz ujście w tak niewybredny sposób. Jednak jesli tak jest, to zamiast atakować innych, zacznij od siebie.


                      >
                      • joshima Re: OT 30.05.11, 19:01
                        mama_myszkina napisała:

                        > Chyba masz, skoro tracisz czas na OT pod moim wpisem. Czemu to służy, Twoim zda
                        > niem?
                        Jest to wątek, który mnie interesuje od samego początku i Twoja osoba nie ma z tym nic wspólnego. Spójrz czasem dalej niż sięga Twój czubek nosa. EOT.
                        • mama_myszkina Re: OT 30.05.11, 21:29
                          joshima napisała:

                          > mama_myszkina napisała:
                          >
                          > > Chyba masz, skoro tracisz czas na OT pod moim wpisem. Czemu to służy, Two
                          > im zda
                          > > niem?
                          > Jest to wątek, który mnie interesuje od samego początku i Twoja osoba nie ma z
                          > tym nic wspólnego. Spójrz czasem dalej niż sięga Twój czubek nosa. EOT.
                          >

                          Wierzysz w to,co piszesz? Mam nadzieję, że nie.

                          Ponieważ jeśli zakładasz off topic tylko i wyłączne po to, żeby poinformować mnie, że jako bezdzietna nie mam prawa wypowiadac się w tym wątku, to nie ma to NIC wspólnego z poruszaniem tematu, który poruszyła Autorka głównego postu.

                          Żal mi Cię, Joshima. Myślę, że jestes niewolniczką stereotypów (już nie pierwszy raz widzę to w Twoich postach) i że Twoje życie jest chyba dość frustrujace, skoro zadajesz sobie trud wszczynania kłótni na forum. Pomaga Ci to? Rozładowujesz napięcie i potem w domu jesteś spokojniejsza? Jeśli tak, to cieszę się, że mogę pomóc.
              • an_o Re: Reagowanie na polecenia.... 30.05.11, 20:04
                To chyba do mnie bylo. W zyciu sie tak nie usmialam. Nie znam drugiej tak nie stlamszonej prawietrzyletniej dziewczyny niz moja. Ale pogadac sobie mozesz. Musialas miec straszne dziecinstwo. Przykre.
    • Gość: mama_trojga Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.aster.pl 27.05.11, 20:07
      Moim zdaniem dziecko w tym wieku nie musi wykonywać wszystkich poleceń na zajęciach. Nawet w maluchach dzieci są jedynie zachęcane przez wychowawczynie do ich wykonywania i z reguły w ciągu pierwszego półrocza dzieci się przyzwyczajają, że jest czas dowolnej zabawy a jest czas robienia "czegoś". Natomiast w żłobku (czyli czas o którym piszesz) niczego takiego nie ma. Owszem są zajęcia, dzieci są zachęcane do uczestnictwa, ale nagminne jest, że raz ten raz inny woli robić kompletnie co innego. Jedyne czego dzieci się uczy to żeby w tym czasie kolegom nie przeszkadzały, biorą więc kredki czy klocki a nie śpiewają na przykład. Zachowanie twojego dziecka jest zupełnie naturalne.
    • Gość: ogz Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.aster.pl 27.05.11, 20:56
      Dziękuję za odpowiedzi. Uważamy z mężem, że mały ma się oswajać z byciem w grupie, dobrze bawić i dlatego dwa razy w tygodniu chodzi na 2 godziny na zajęcia "zaraz przedszkole". Niestety moja mama ma swoje zdanie o tym, co dziecko w tym wieku już powinno, w większości niestety mamy różne poglady na wychowanie. Mama twierdzi, że to nasze dziecko, my decydujemy ale dosyć dobitnie akcentuje swoje zdanie. Do tej pory ufałam swojej intuincji ale nie pozjadałam wszystkich rozumów i chciałam wiedzieć czy dobrze robimy nie zmuszając i nie naciskając.
      • Gość: charlene Re: Reagowanie na polecenia.... IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.11, 09:42
        Mi sie wydaje, ze jest lekka przesada w tym,ze inne dzieci wykonuja wszystki polecenia. Jako mama i przedszkolanka jakos tego nie widze.
        Moja corka zaczela chodzic na zajecia grupowe jak miala prawie 2 latka. Pierwsze to byla tragedia. Stopniowo, nauczyla sie pracy w grupie, chociaz to wcale nie znaczy ze robi wszystkie cwiczenia! Takie zajecia to rzeczywiscie okazja, zeby dziecko nauczylo sie specyfiki pracy w grupie z nauczycielem, ale moim zdaniem niekoniecznie do etapu ze bedzie posluszne ciagle! To nie ma byc robot przeciez. Na pewno z czasem coraz lepiej bedzie sie czulo na zajeciach i chetniej dzialalo, ale jesli nie przeszkadza (bo to jest wazna zasada zajec!) tylko patrzy z boku...To jak dla mnie prawidlowa reakcja, wlasciwa dla wielu dzieci. Nacisk tylko poglebi niechec. Zazwyczaj dzieci zostawione same sobie, poobserwuja, zainteresuja sie i w koncu dolacza. Naciskane - moga po prostu zaczac plakac i chciec natychmiast wyjsc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja