problem z 14 latkiem w kontekście alkoholizmu ojca

02.06.11, 09:10
Witam.

Jak rozmawiać z nastolatkiem 14 letnim jeśli jego strategia jest taka : jak jest wszystko po jego myśli to ok, jak nie to jest przeraźliwy bunt z wyładowywaniem na mnie emocji. Ja nie wytrzymuję tego wówczas i koło sie napędza. Dodam ze cała sytuacja ma miejsce ponieważ podjęłam decyzję o tym ze mąż sie ma wyprowadzić z domu po tym jak sięgnął powtónie po alkohoh (jest alkoholikiem i po 8 m-cach terapii na nowo pije). W trakcie tych 8 m-cy z synem nie było najmniejszych problemów. Dodam też ze generalnie jestem matką która stawia jasne wymagania tzn. nauka, porządek w pokoju, wyjście z psem , wyniesienie śmieci - a i z tym jest problem. Syn jak czuje korzyści to współpracuje, kiedy coś nie ejst "na jego" to zaczyna sie koszmar. Wiem że bardzo przeżywa sytuację w domu , ale nie mogę go wiecznie tym tłumaczyć bo wg terapeuty ds uzależnień on zwyczajnie to wykorzystuje. Z ojcem miał zawsze bardzo dobre kntakty, teraz jak jest spokojnie to mówi o tym ze widzi co tata robi i ze obarcza mnie za to winą. Jak cokolwiek jest nie na jego to wiesza po mnie najgorsze psy, jest wredny, arogancki i mści sie za to ze tata nie moze życ z nami pijąc dalej.
Odreagowuje to wyjścem na pole na cały dzień. Martwię sie o niego . Boję sie ze wpadnie w złe towarzystwo. W szkole oceny i zachowanie ma bez zarzutu ale w domu sie nie uczy w ogóle, jest zdolny . Swoim zachowaniem sprawia wrażenie jakby mi chciał zrobić na złość mszcząc sie na mnie za to ze nie jesteśmy pełną rodziną. A przecież nie ja w niej piję i nie ja sie wyprowadzam, i nie ja co 5 minut zmieniam zdanie. Kiedy ojciec go rozczarowuje z obietnicami to całą złość wywala na mnie. Nie pomagają żadne tłumaczenia. Zaostrzenie dyscypliny skutkuje jescze większym buntem, twierdzi ze ja to mam tylko wymagania. No tak, bo tata uchylił sie od wszelkiej już odpowiedzialności więc zostałam ja do wymagania, ojciec przekupia prezentami, ja stawiam wymagania.
Przez 8 m-cy terapii z mężem mieliśmy takie samo stanowisko więc nie było najmniejszych problemów z synem. Teraz jest to niemożliwe, bo mąż nie ma ochoty współpracować także w temacie syna zajmując sie popijaniem
    • ekspert_itaka Re: problem z 14 latkiem w kontekście alkoholizmu 03.06.11, 11:05
      Witam,
      Tak jak Pani pisała, odejście ojca jest trudnym momentem dla rodziny i emocje takie jak złość, rozczarowanie, bunt wobec zaistniałej sytuacji jest naturalnym stanem. Ponadto jest Pani obecnie dla dziecka najbliższym bezpiecznym obiektem, dlatego te zachowania są często wymierzone w Panią. By jednak spróbować Pani pomóc, prosiłabym o więcej szczegółów, proponowałabym nawiązanie kontaktu drogą mailową. Mój adres to aleksandra.walczak@zaginieni.pl. Z naszymi ekspertami można także kontaktować się telefonicznie 24h na dobę pod numerami 116 000 lub 22 654 70 70.
    • pinkiboy Re: problem z 14 latkiem w kontekście alkoholizmu 25.07.11, 14:36
      Nie dziwię się chłopakowi, ma pewnie straszne problemy emocjonalne, żal, gniew i nie umie sobie z tym wszystkim poradzić. Jeśłi nie jesteś w stanie mu pomóc skorzystaj z pomocy fachowca.
    • Gość: B..... Re: problem z 14 latkiem w kontekście alkoholizmu IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.11, 22:05
      NIE JESTEM JUŻ NASTOLATKĄ, ALE BYŁAM UPARTA KŁÓTLIWA, BARDZO DOBRZE PAMIĘTAM TEN OKRES.
      Mam 32 lata mam dziecko, czytam Pani tekst, mogłabym pomóc, ale razi mnie to "nie jest mo jego myśli" to jakiś absurd wypowiadany przez rodziców, nastolatek to dziecko w ciele dorosłego to człowiek mały z hormonami nieludzko dorosłymi.
      I na pewno nie robi czegokolwiek na złość, nie robi po swojemu, to jest jeszcze dziecko zagubione w dorosłym życiu.
      najgorsze jest dla nastolatka wymaganie od niego dorosłości
    • iwszm Re: problem z 14 latkiem w kontekście alkoholizmu 14.07.12, 14:50
      Witam
      Rozumiem to:
      " jak jest wszystko po jego myśli to ok, jak nie to jest przeraźliwy bunt z wyładowywaniem na mnie emocji. Ja nie wytrzymuję tego wówczas i koło się napędza."

      "Syn jak czuje korzyści to współpracuje, kiedy coś nie jest "na jego" to zaczyna się koszmar".

      "Zaostrzenie dyscypliny skutkuje jeszcze większym buntem, twierdzi ze ja to mam tylko wymagania."
      " Swoim zachowaniem sprawia wrażenie jakby mi chciał zrobić na złość mszcząc się na mnie za to ze nie jesteśmy pełną rodziną"


      Ja też jestem jedynym oparciem dla mojej córki. Bardzo się denerwowałam takim jej zachowaniami, krzyczałam...pod spodem była bezradność i lęk o jej niebezpieczne wybory.
      Udało mi się opanować siebie- jakiś cud :)
      Myślę, czytam, rozmawiam o okresie dorastania i próbuję rozumieć, że córka nie jest dorosła, jest dzieckiem i jej wybory są "dziecięce" - myślę, że jak dzieciaki patrzą na dorosłych świat to może to napawać lękiem i niechęcią - alkoholizm pani męża, moje samotne macierzyństwo bez wsparcia i praca zawodowa ponad siły i ten brak czasu dla siebie....w taką dorosłość kto by chciał iść w taki świat? Mnie się żyje na prawdę dość trudno.

      Nasze dzieciaki nie umieją poradzić sobie ze swoimi emocjami i wyładowują je tam gdzie się czują bezpiecznie, czyli na nas, pani syn chyba wyładował ; rozczarowanie, lęk, smutek i złość.
      Moja córka robi dokładnie tak samo...
      Pozdrawiam







Pełna wersja