Gość: alu123
IP: *.mifam.com.pl
07.07.11, 14:08
Witam, ostatnio zastanawia mnie pewna tendencja u mojej 10 letniej córki. zaczeła się pod koniec roku szkonego, kiedy strasznie zaczeła sie buntowac na wszelkie pytania typu co słychać? co tam porabiałaś? Jak minął dzień itd...nie jest typem i nigdy nie była typem gawedziarza, ale ostatnio wyciąganie z niej (po prostu z matczyno ojcowskiej) ciekawości jej świata graniczy z cudem. Mam przez to wrażenie, (wiem, że mylne) że dzień mojego dziecka jest taaaaki nudny...wiem, ze to tylko interpretacja jej relacji (albo braku) ale zastanawiam sie,czy wasze pociechy też tak mają...
teraz moja córka jest na obozie i jak dzwoni to w ciągu 10 sekund relaconuje mi wszystko (przbieg kilu dni) - nie chodzi mi o to żeby spowiadała sie co i jak i z kim robiła, ale ogólnie, jak spędza czas, co jej się tam najbardziej/najmniej podoba, jak tam koleżanki itp...z relacji innych wiem, ze się tam świetnie bawi, widze to też na zdjęciach z obozu, które można sobie oglądać...nie jestem typem "mów mi wszystko" ale czasem zastanawiam się , czy to ok...tym bardziej, ze np dzwoniiac do babci nie zamyka jej się buzia..;-)
Innaczej jest w sytuacjach roblemowych, kłopotach, zlościach - może dłuuugo wisieć na telefonie i relacjonować jakiś kłopot, problem, czy cos tam przykrego co ją spotkało...przynajmniej z tego sie cieszę, bo wydaje mi sie, ze świadczy to o tym, ze nie unika ze mną kontaktu i ma zaufanie...tylko dlaczego jestem zbiornikiem tylko na smuty i zale, a omija mnie cały przyjemny aspekt jej funkcjonowania?
Macie jakieś pomysły? chętnie poczytam....