3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku?

08.07.11, 06:02
Mamy pewne wątpliwości co do rozwoju emocjonalnego naszego dziecka i chcemy to skonsultować ze specjalistą. Tylko co powiedzieć dziecku, któremu pytania się nie kończą? Każde wyjście do dentysty, na szczepienia, do specjalisty to jest litania pytań "A po co? A dlaczego? No, ale dlaczego? A jakbyśmy nie poszli, to co będzie?". Oczywiście im mniej jest dla dziecka zrozumiała sytuacja, tym pytań więcej (mniej przy dentyście, więcej przy szczepieniach). Jak uzasadnić dziecku pójście do psychologa? Po co tam idziemy i dlaczego? "A jakbyśmy nie poszli, to co będzie?" :) Aha, psycholog jest zupełnie "wyrwany z kontekstu", nie jest np. związany z przedszkolem (przedszkole zaczniemy od września), jest w nowym miejscu (w nieznanej przychodni).
    • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 08.07.11, 10:20
      A po co tak naprawdę idziecie? Bo mioże by tak prawde po prostu powiedzieć...
      Jesli się czymś niepokoicie (bo często sie czegoś boisz, bo masz problemy z zasypianiem, bo..) to powiedzcie o tym dziecku. I tak się dowie.
      • z_lasu Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 08.07.11, 18:08
        > bo często sie czegoś boisz, bo masz problemy z zasypianiem, bo..

        Gdyby to było takie proste... Idziemy, bo problemem jest agresja Młodego. A ja mam uzasadnione podejrzenia, że problem nie jest psychologiczny, tylko neurologiczny. No, ale warto zacząć od psychologa, żeby podejrzenia potwierdził i podpowiedział co z tym fantem zrobić.
        • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 08.07.11, 19:03
          To mowidz "Idziemy dlatego, ze jesteś często bardzo zły i to jest chyba też dla Ciebie nieprzyjemne - chcemy, aby pani psycholog pomogła Ci inaczej rozwiązywać sprawy, niz biciem. Nie wiemy, czy pomoże, ale pogadać z nia warto"
          • z_lasu Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 08.07.11, 21:34
            Dzięki, Verdana. Pewnie nie dałabym rady sobie tego w głowie aż tak uprościć. Ja ten temat widzę bardzo szeroko i akurat bicie nie jest tu dla mnie największym problemem - raczej jednym z objawów. Ale to, co napisałaś, nie rozmija się z prawdą i powinno bardzo dobrze trafić do trzylatka.
          • bejsi Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 11:23
            Mówienie dziecku, ze jest zle... hmmm nie czuje tego. Wrecz aż... nie chcialabym uslyszec od kogokolwiek, ze jestem zla. Moze lepszym slowem bedzie: "idziemy, bo czesto zloscisz sie i ja nie wiem jak moge Ci pomoc. Psycholog jest taka osoba, ktora moze bedzie wiedziala jak nam pomoc." Co Ty na to?

            Bardzo lubie okreslenie: pomoc psychologiczna, dla mnie to pojsc po moc. ;)
            • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 13:46
              "Jesteś często zły" w języku trzylatka nie oznacza "jesteś złym człowiekiem" tylko czujesz, ze jesteś zły, jesteś wściekły, zagniewany itd.
              • bejsi Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 14:31
                Trzylatek słyszac "jestes czesto zły" moze usłyszec dokladnie to co mowisz. To jest konkret: zły, ja jestem zly. Moja mama mowi, ze ja jestem zly.

                Ja gleboko wierze, ze odczuwanie zlosci, gniewu jest dobre, bo czemus sluzy. Niejednokrotnie komunikujemy w ten sposob o niezaspokojonych potrzebach.
                • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 15:46
                  Trzylatek raczej mowi o sobie 'jestem zły" niż "jestem dziś nie w nastroju", albo "zdenerwowałem się". Dla niego 'zły" ma dwa znaczenia. jak matka pyra "Jesteś zły?" to nie ma na myśli jego chcrakteru, tylko nastrój.
                  Do dziecka mowimy językiem dziecka. Nie sądzę, aby "Z lasu" dotychczas tlumaczyła synowi, ze jest zlym dzieckiem, więc chyba jest dla niej jasne, ze nie chodzi o to, by oceniała dziecko, ale jego nastrój.
                  A owszem, złóść jest cenna - chyba, ze dominuje, nie pozwala na spokojne przezywanie różnych wydarzeń i nieustannie przechodzi w agresję A taki chyba problem ma z dzieckiem autorka, a nie chodzi jej o to, by przy pomocy psychologa oduczyć dziecko od wyrazania i odczuwania złości...
                  • rulsanka Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 20:54
                    Mój trzylatek mówi "zdenerwowałem się".
    • Gość: domza2 Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.07.11, 11:34
      Zgadzam się z Verdaną - dziecku najlepiej zawsze mówić prawdę, będzie miało wtedy zaufanie do rodziców, do świata; tym bardziej, że sytuacja nie jest drastyczna, a raczej normalna, no i zdecydowanie mniej stresująca/bolesna niż wizyta u dentysty czy na szczepieniu.
      • bejsi Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 11:17
        Jestem psychologiem i czuje tak jak napisala Domza2 i Verdana najlepiej dziecku powiedziec prawde, np. idziemy do Pani Psycholog.

        • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 13:47
          Hm, a jako psychologowi nie wpadłu Ci do glowy,z ę równie dobrze można powiedzieć dziecku "Idziemy do bwdfhor"? Przecie trzylatek nie wie, kto to jest psycholog - może to specjalista od psów, a moze robi bardzo bolesne zastrzyki.
          • bejsi Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 14:26
            Verdana,

            wpadło mi to o czym piszesz do głowy. Myslisz, ze dziecko nie zapyta swojego rodzica o to kim jest psycholog i po co?
            Wlasnie dlatego tak napisalam, by nawiazala sie rozmowy miedzy matka a dzieckiem o problemie, który jest. Czasem psycholog wcale nie jest potrzbny, wystarczy rozmowa o tym czego potrzebuje dziecko a czego rodzic.
            • verdana Re: 3-latek do psychologa - co powiedzieć dziecku 11.07.11, 15:48
              Taa...
              Przecież własnie O TO pyta matka w pierwszym poście - jak wytłumaczyć dziecku,kto to jest psycholog.
              Sądzisz, ze matka nigdy dotąd nie rozmawiała z dziecfkiem, zrobi to dopiero pod wpływem naszych światłych rad? I że podejrzenie problemów neurologicznych rozwiąże rozmowa?
              • z_lasu O ja pierniczę :D 11.07.11, 18:49
                Verdana, chyba się wypiszę od psychologa i zapiszę do Ciebie. Długie masz terminy? :D Bo jak mi kobieta poleci takimi tekstami jak bejsi to ją chyba śmiechem zabiję.

                Ja w ogóle mam dosyć sceptyczne nastawienie do psychologów, z paroma miałam kontakt i doszłam do wniosku, że to bardzo mili ludzi, ale na pomoc z ich strony to raczej nie ma co liczyć. Tzn. tyle mi mogą pomóc, co sąsiadka (pierwsza z brzegu) - jak się człowiek wygada, to zazwyczaj już mu lepiej :) No, ale pediatra też uznała, że najpierw psycholog, a dopiero potem neurolog, więc niech już będzie. Zaszkodzić raczej nie zaszkodzi.
                • Gość: mama Re: IP: *.net.pulawy.pl 11.07.11, 19:05
                  Ja mam podobny problem z 3-latkiem. tzn. jest agresywny, a do tego nadwrażliwy. Na razie liczę na to, że z czasem z tego (z agresji) wyrośnie, kiedy będzie coraz więcej rozumiał. Choć w wieku 3 lat rozumie się już całkiem sporo. Ale zastanawia mnie jedno, co jeśli nie wyrośnie i nie jest to problem psychologiczny, tylko neurologiczny? Czy wtedy czeka nas leczenie farmakologiczne??? Może ktoś miał podobną sytuację i ma rozeznanie w temacie? Będę wdzięczna za informację
                  • z_lasu Re: 11.07.11, 19:21
                    Jeśli okaże się, że problem jest neurologiczny, to bardzo prawdopodobne, że trzeba będzie wprowadzić leki. Ja postanowiłam nie czekać, aż wyrośnie, bo jak wiadomo "rzeczy pozostawione samym sobie mają tendencję do zmieniania się ze złych na jeszcze gorsze". Im wcześniej będziemy mieli diagnozę, tym lepiej. A jak specjaliści powiedzą: "Pani się uspokoi, wypije meliskę i przestanie się czepiać dziecka" to w ogóle będzie super. Ale w naszym przypadku na to ostatnie raczej nie liczę.

                    Jeśli chcesz, to mogę się do Ciebie odezwać po wizycie, ale raczej na priv. No i nie zastąpi Ci to wizyty z dzieckiem u specjalisty.
                    • best_mama1 Re: od mama 12.07.11, 12:32
                      Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz się ze mną podzielić "diagnozą" po wizycie u psychologa. Po Twojej i Verdany odpowiedzi, postanowiłam już nie czekać i również wybrać się na taką wizytę. Mam tylko nadzieję, że specjalista okaże się kompetentny. Oprócz samej agresji dziecka, problem jest jeszcze w jego nadwrażliwości, co być może idzie ze sobą w parze. Chciałabym zweryfikować swoje "metody wychowawcze" względem takiego, nadwrażliwego dziecka, co by mu krzywdy, swoją niewiedzą i brakiem doświadczenia nie robić. Zwłaszcza, że jest całkowity rozdźwięk, pomiędzy tym co na ten temat uważam ja, a mój mąż. On sądzi, że młody jest po prostu rozhisteryzowany i rozwydrzony. Obawiam się tylko jednego, że zbyt wiele oczekuję po tej wizycie. No w każdym razie jestem Wam (Tobie i Verdanie) wdzięczna, że po Waszych odp podjęłam decyzję o wybraniu się na nią. Czekam na wiadomość na priv, a jeśli zechcesz to opiszę również nasz "przypadek":)
                      Serdecznie pozdrawiam
                      • z_lasu Re: od mama 12.07.11, 13:06
                        A odbierasz gazetową pocztę? Bo profil masz nieaktywny. Albo po prostu przyślij mi swój adres.
                • verdana Re: O ja pierniczę :D 11.07.11, 20:07
                  Widzisz, mnie za plecami wspiera psycholog, syn znaczy. Tak się z nim nachodzilam w dzieciństwie po psychologach, ze zszedł na złą drogę:)
                  Przerobilam z 7 psychologów. Dobrych bylo dwóch. Jesli mogę radzić - szukaj psychologa klinicznego.
                  Z ostatnia psycholog od diagnozowania dziecka przesłyśmy do plotek, od plotek do wina, od wina do zwierzeń obustronnych - i dzięki temu mam przyjaciółkę. A i syna wyprowadziła doskonale, co prawda nie z tego, z czym do niej poszlam:)
                  • kachape Re: O ja pierniczę :D 14.07.11, 23:29
                    może nie ma sie co nadmiernie słów czepiać, niemniej ja też ostatnio od psycholog właśnie usłyszałam, żeby uważać na słowo "zły" i zastępować je "rozzłoszczony" "zdenerwowany". właśnie ze względu na jego niejednoznaczność. przekonuje mnie to jakoś. choć nie powiem, żebym restrykcyjnie się tego trzymała, bo nawyk pozostał
Inne wątki na temat:
Pełna wersja