nelaku
26.07.11, 12:11
mój 2,5 letni syn od praktycznie urodzenia choruje na AZS. Choroba jest wielkim problemem, bo nie przebiega typowo i leki oraz metody stosowane przy niej nie skutkują. Stąd też od 6 mcy synek właściwie wciąż jest rozdrapany i wysypany na całym ciele. Im robił się starszy tym lepiej zaczął wykorzystywać chorobę. Potrafi się bawić na dworze i nic mu nie jest, ale na hasło "wracamy do domu" jest histeria i próba podrapania się gdziekolwiek da radę. Wiem, że moje dziecko, kiedy odczuwa świąd to nie jest w stanie tego kontrolować i oczywiście nie słucha próśb, by się nie drapać. Jednak w opisanej przeze mnie sytuacji jak nagle zaczyna, tak nagle potrafi skończyć. Wobec tego gdzie świąd? Problem jest o tyle duży, iż gdyby krzyczał, pluł, itd (co byłoby w miarę normalne w jego wieku) to bym czekała na wyciszenie, ale tutaj on sobie robi wielkie rany, które nie chcą się goić od wielu tygodni. Patrzy tylko gzie może sobie jakiegoś strupka oderwać, robi to przy każdej możliwej okazji - np. siedząc na nocniku. Do tego kiedy tracimy go z oczu to nie kończy na odrywaniu sobie strupków, ale mocno się zaczyna drapać do krwi - wygląda to tak, jakby chciał zdążyć się zadrapać na jak największej powierzchni zanim ktoś do niego dojdzie. Nie można go zostawić nawet na sekundę. Dwa miesiące temu urodziło się kolejne dziecko i co za tym idzie nie jestem w stanie poświęcić mu nawet niezbędnego minimum czasu. Wszyscy zaczynamy się gubić w tej sytuacji, nie wiem jak pomóc synkowi, by nie utarł sobie takiego sposobu postępowania, że w przyszłości właśnie przez drapanie się do krwi będzie odreagowywał jakieś nerwowe sytuacje czy takie, które się mu nie podobają. Byliśmy już u psycholog, która radziła okazywać mu miłość, co robimy, przytulać się jak najwięcej i bawić w zabawy kontaktowe, by czuł bliskość, robimy to i zawsze robiliśmy. Nasz syn zawsze dostawał wiele miłości. Wiem, że narodzenie się brata trochę zepsuło mu świat, jego życie, ale co do jego reakcji na młodsze dziecko, nie mogę narzekać, bo nie przejawia agresji. Krzyki, kary, nagrody, tłumaczenia, itd nic nie pomaga. Nic! Na koniec napiszę, że nie przespał spokojnie nocy już przez jakieś 6-7 miesięcy, więc nie zganiam to na narodzenie się drugiego dziecka. Synek w nocy krzyczy, próbuje się podrapać gdziekolwiek, byleby podrapać. Najchętniej by spał na mężu, gdy go próbuje odłożyć to jest krzyk i znowu akcje drapania - trzeba go trzymać na siłę. Proszę o pomoc w tej sprawie, bo wszyscy niedługo zwariujemy, w takim domu nie można żyć normalnie i normalnie się rozwijać.