4letni uparciuch-problem z przepraszaniem

31.07.11, 11:24
Witam!
Mamy, poki co maly problem z synem. Za chwile bedzie mial 4 lata. Na ogol jest grzecznym rozumnym chlopcem. Ale czasami zdarza sie (raz na tydzien, dwa), ze zachowa sie nie ladnie (potrafi np. zamachnac sie piescia i uderzyc, ale robie to tylko w domu wobec nas rodzicow) - niby w zabawie, ale robi to co raz czesciej, wiec stal juz kilka razy za to w kacie).
Kiedys gdy byl mlodszy i sporadycznie mial kary, to plakal, wtedy ja podchodzila, kucalam, tlumaczylam i byla zgoda. Dziwne bylo to, ze jak mowilam, ze ma przeprosic, to on mowil, ze powie, ale "po cichu", tak jakby powiedzenie na glos godzilo w jego hmmmm dume...
Teraz gdy jest straszy, obserwujemy z mezem, ze hamuje lzy (choc oczy ma szkliste, ale udaje twradziela), potrafi dlugo stac w kacie i powtarzac jak mantre "nie przeprosze, nie przeprosze". W koncu po pertraktacjach, tlumaczeniu i np. jego tekstach w stylu "jeszcze sie zastanawiam czy przeprosic!) przeprasza i przytula sie, ale tez zawsze prosi, czy moze to powiedziec na ucho, ciuchutko.
Co robic w takiej sytuacji. Czy to znaczy, ze dziecko jest bardzo uparte? Az sie boje co bedzie w przyszlosci? Znajome dzieci sa w porwonaniu do syna, bardzo dziecinne i po prostu placza w zlosci, nie dyskutuja, pertaktuja.... A moze za duzo od niego wymagamy z tym slowem PRZEPRASZAM?
Czy to normalne?
    • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 11:57
      ap77 napisała:

      > Dziwne bylo to, ze jak mowilam, ze ma prz
      > eprosic, to on mowil, ze powie, ale "po cichu",
      A jak Ty byś się czuła, gdyby ktoś powiedział Ci, że masz za coś przeprosić? Zmuszanie do przepraszania jest bez sensu.
      Czy takie wymuszone przeprosiny, niewynikające z potrzeby i skruchy tylko z nacisków, mają dla Ciebie jakąkolwiek wartość?

      > Co robic w takiej sytuacji.
      Ja bym radziła całkowitą zmianę podejścia do kwestii przepraszania. To nieprawdopodobne, że dziecko stoi w kącie póki nie przeprosi.

      > Czy to znaczy, ze dziecko jest bardzo uparte?
      A Ty nie?

      > Az sie boje co bedzie w przyszlosci?
      No ja też.
      • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:21
        joshima napisała:

        > A jak Ty byś się czuła, gdyby ktoś powiedział Ci, że masz za coś przeprosić? Zmuszanie
        > do przepraszania jest bez sensu.

        Jakiś jednak sens ma, skoro sądy zmuszają dorosłych ludzi do przeprosin i zadośćuczynienia pokrzywdzonemu.

        > Czy takie wymuszone przeprosiny, niewynikające z potrzeby i skruchy tylko z nacisków,
        > mają dla Ciebie jakąkolwiek wartość?

        Dla mnie mimo wszystko mają.
        • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:22
          scher napisał:

          > Dla mnie mimo wszystko mają.

          Ty jesteś dziwny a pytanie nie było do Ciebie. EOT
          • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:30
            joshima napisała:

            > Ty jesteś dziwny a pytanie nie było do Ciebie. EOT

            Fakt, z tak wyszukanym argumentem nie ma sensu polemizować ;)

            PS. Skoro masz tak złe zdanie o mnie, po co piszesz do mnie wielką literą? Jesteś tak fałszywa z natury, czy to wyuczone?
    • justyna_dabrowska Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 12:38
      Mówienie "przepraszam" ma sens wtedy gdy rzeczywiście rozumiemy że sprawilismy komus przykrość, zrobilismy krzywdę i prosimy o wybaczenie. Tak ja rozumiem "przepraszam". JAko komunikat _ przykro mi, postaram sie więcej tak nie robić, nie gniewaj się.

      Skłanianie dzieci by mówiły "przepraszam" w sytuacjach gdy odreagowują emocje albo je wyrażają w sposób mało "zsocjalizowany" - wg mnie nie ma sensu, jest sposobem na pokazywanie dziecku, kto ma w rodzinę nad kim przewagę.

      Jesli czterolatek mnie uderza staram sie mu pokazac co sie stało, zrozumieć skąd się wziął ten impuls, a potem pokazać skutki (że mnie boli, że jestem zaskoczona, że się gniewam, nie mam ochoty na dalszą zabawę itp itd).

      Wymuszanie "przepraszania" jest skupianiem sie na zupełnie innej warstwie - na ocenie a nie na zrozumieniu, na tym "jak to wygląda" a nie na tym jak nauczyc dziecko wyrażania złości w inny sposób.

      Skupiłabym sie na rozumieniu co tu się dzieje i dlaczego synek stara się "zawalczyć" o swoją autonomię.

      pozdr
      jd

      • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:16
        justyna_dabrowska napisała:

        > Skłanianie dzieci by mówiły "przepraszam" w sytuacjach gdy odreagowują emocje albo je
        > wyrażają w sposób mało "zsocjalizowany" - wg mnie nie ma sensu

        Moim zdaniem ma. Oprócz uczenia dziecka akceptowalnych sposobów wyrażania emocji trzeba też uczyć norm społecznych. A normą jest, że ludzie oczekują, że jak im sprawisz przykrość, to przepraszasz. Takie też powinno być oczekiwanie rodziców, inaczej te nasze dzieci będą wyrastać w jakimś nienaturalnym środowisku, pod jakimś dziwacznym kloszem.

        W wielu sprawach się z Panią Ekspert zgadzam, w tej akurat stanowczo nie.

        Co do uparciucha - niektóre dzieci mają tak silną wolę i zacinają się w uporze (sam mam takie dwa egzemplarze)i tu trzeba wielkiej delikatności, ale również stanowczości, tak uważam.

        Mój sposób to wymagać dość długo, ale nie za wszelką cenę. Sposobów na wycofanie się bez utraty twarzy jest wiele. Można skończyć rozmowę stwierdzeniem: szkoda, widzę, że jeszcze do przepraszania ludzi nie dorosłeś, ale poczekam, bo trzeba przeprosić, jak zrobisz komuś przykrość. Można dać dodatkową karę za brak skruchy. Można wreszcie z góry zapowiedzieć, że kara będzie trwać tyle i tyle, ale już po połowie możesz ją sobie skrócić, wystarczy tylko przyjść i szczerze mamę przeprosić. Szczerze, czyli mama musi widzieć, że żałujesz i jest ci przykro.

        W tej materii jest też bardzo ważne, aby wyjaśniać dziecku za każdym razem, dlaczego wymagasz przeprosin i że same przeprosiny to minimum, ale trochę za mało - najważniejsze są uczucia, z jakimi wypowiada się słowo przepraszam. Ma być to powiedziane takim tonem, żeby osoba przepraszana czuła się przeproszona, musi widzieć twoją skruchę, uznanie swojej winy i obietnicę poprawy.

        Nie pamiętam, o jakim wieku dziecka pisze autorka wątku, dla małego dziecka to nieco za poważne słowa, ale do tego trzeba by wg mnie dążyć. Moim zdaniem autorka wątku postępuje dobrze, ale jak trafiła na takiego uparciucha, będzie jej ciężko. Tylko że wycofywanie się ze swoich wymagań do niczego dobrego nie doprowadzi. Chce dziecko na tym polu walczyć, trzeba podjąć walkę. Tylko metody z namysłem dobierać i walczyć nie do upadłego. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem.

        Aha, piszę z doświadczenia. Na moje dwa egzemplarze to z powodzeniem działa, widzę wyraźne postępy, ale zawsze dopiero w dłuższej perspektywie. Niestety z upartym dzieckiem bywa tak, że nie wszystko jesteśmy w stanie wyegzekwować od razu w całości.

        Osobiście dbam o to, żeby mnie to nie zniechęciło i nie skłoniło do rezygnacji z wymagań. To naturalne, że dziecko o silnej woli się buntuje i taka już dola jego rodziców, że muszą te próby przez wiele lat pacyfikować.
    • mimamai Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 14:13
      Ja bym raczej mówiła synowi, jak się czujesz, kiedy tak się zachowuje - że jest ci przykro, że takie uderzenia bolą. Nie chodzi mi tu o jakieś wzbudanie poczucia winy, tylko na pokazanie dziecku twoich uczuć. Przepraszanie na siłę nie ma moim zdaniem sensu. Powinno być naturalne, kiedy syn widzi, że zachował się nie w porządku, że zranił czyjeś uczucia.
      • ap77 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 14:36
        alez my z nim rozmawiamy, tlumaczymy, jestem z nim w domu od 4 lat, poswiecamy mu maximum uwagi. Wg mnie jest bardzo uparty i czasami nadambitny (zlosci sie jak przerywa w grze, uwielbia rywalizacje, chce wszystko zrobic najlepiej) i chcialabym go utemperowac...
        Myslam, ze przepraszanie (on rozumie, ze zle robi!) bylo dobrym pomyslem.
        Przemysle to co napisala Pani Justyna, dziekuje!
        • ap77 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 14:40
          kurcze a np. trzasniecie drzwiami (w zlosci) jest powodem do przeproszenia czy nie? Mam juz metlik w glowie. Wg mnie tak, bo to niegrzeczne zachowanie, w domu tak sie nie zachowujemy, sa pewne reguly. Czy wystarczy wytlumaczenie, ze nie powinien itp.
          • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 15:12
            ap77 napisała:

            > kurcze a np. trzasniecie drzwiami (w zlosci) jest powodem do przeproszenia czy
            > nie?
            Odpowiem pytaniem na pytanie. Czy w Twoim przekonaniu dzecko ma prawo się złościć? Ile czasu poświęciłaś na to, by nauczyć je wyrażać złość w sposób, który akceptujesz?

            > Czy wystarczy wytlumaczenie, ze nie
            > powinien itp.
            Nie, jeśli nie uczyłaś dziecka jak wyrażać złość. A nawet jeśli uczyłaś, to powinnaś mu przypomnieć jak wolno sją wyrażać a jak nie. Powód do przepraszania jest ale nie do zmuszania do przepraszania. To kolosalna różnica.
        • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 15:09
          ap77 napisała:

          > i chcialabym go utemperowac...

          Co to znaczy utemperować?
          • ap77 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 15:48
            chyba nie od dzis wiadomo, ze dziecko w tym wieku nie umie jeszcze wyrazac zlosci w przemyslany sposob, to zywiol, iskra, stad rzucanie zabawkami, histeria itp. Tony ksiazek jest na ten temat i tutaj na forum tez sporo watkow. Owszem mowilam mu, ze moze sie zloscic, ze to normalne, gdy jest zly, ze go kocham, zawsze mu mowie, ze diabel mu pewnie zle podpowiedzial i wolamy aniolka:) Ma tez gumowa pileczke do sciskania w razie zlosci, zeby sie na niej "wyzyl". Korzystal z niej nawet kilka razy, dalo to efekt!!! Polecam
            Ale ostatnio rzucil w kat pilke, i stwierdzil, ze mu to nie pomaga. Zamiast tego gdy od wielkiegi dzwonu stoi w kacie, nawet nie chce z niego wyjsc (na zlosc?) i wali w szafe. To mu teraz pomaga. Takie zachowanie jest wg mnie nie do przyjecia.
            Joshima Ty jestes tutaj tez expertka, bo moze cos przeoczylam?
            • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 16:46
              ap77 napisała:

              > chyba nie od dzis wiadomo, ze dziecko w tym wieku nie umie jeszcze wyrazac zlos
              > ci w przemyslany sposob,
              Jesteś w błędzie i to ogromnym. Znam dzieciaki w okolicach drugiego czy trzeciego roku życia, które to potrafią, bo rodzice poświęcili na to sporo czasu i wysiłku. Te dzieciaki wiedzą, że rzucać zabawkami nie wolno ale tupać wolno. Tylko trzeba tego dziecku nauczyć. Wiadomo, że nie chodzi o to by czterolatek powiedział spokojnym głosem: "jestem na Ciebie zły" i odszedł z godnością. Tak więc może i Ty powinnaś nad tym trochę popracować? Nie oczekuj, że dziecko samo nauczy się wyrażania złości, od tego ma mamę.

              > Ale ostatnio rzucil w kat pilke, i stwierdzil, ze mu to nie pomaga.
              Widocznie mu nie pomaga.

              > Zamiast te
              > go gdy od wielkiegi dzwonu stoi w kacie, nawet nie chce z niego wyjsc (na zlos
              > c?) i wali w szafe. To mu teraz pomaga. Takie zachowanie jest wg mnie nie do pr
              > zyjecia.
              To zaproponuj mu coś w zamian.

              > Joshima Ty jestes tutaj tez expertka, bo moze cos przeoczylam?
              A czy tylko ekspert ma prawo się wypowiadać? Nie musisz brać pod uwagę tego co piszę, ale nie możesz też zabronić mi wyrażać swojego zdania. Szczególnie, że nie wydaje mi się, żebym Cię obrażała.
            • morekac Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 01.08.11, 10:34
              Zamiast te
              > go gdy od wielkiegi dzwonu stoi w kacie, nawet nie chce z niego wyjsc (na zlos
              > c?) i wali w szafe. To mu teraz pomaga. Takie zachowanie jest wg mnie nie do pr
              > zyjecia.
              Rozumiem, że zachowanie byłoby nie do przyjęcia, gdyby 4-latek bił kogoś czy znęcał się nad zwierzakiem. Szafa to rzecz, można się nieco powściekać w jej towarzystwie, jeśli to komu pomaga.
              A przede wszystkim mam wrażenie, że to ty się źle czujesz z tym, że młody jest zły, nieszczęśliwy czy wściekły. Stąd wrażenie, że robi ci na złość i że jest to zachowanie niedopuszczalne.
    • Gość: domza2 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.07.11, 16:14
      Powiem Ci, że ja jestem dzieckiem, które tak uczono przepraszać. Ze swojego doświadczenia (dziecięcego i dorosłego) powiem, że powoduje to poczucie winy, nadszarpuje poczucie własnej wartości (stąd walka Twojego syna, by je zachować, to co nazwyasz "dumą", że nie chce przeprosić), jest nieznośne, gdy tak naprawdę nie uznaje się własnej winy - ale nie ma dyskusji z rodzicem, tylko trzeba przeprosić. W dorosłym życiu albo przeprasza się za wszystko, zanim ktokolwiek jeszcze tego wymaga, albo nie wydusza się przeprosin z siebie, nawet tam, gdzie bardzo tego trzeba. Doskonała jest rada p. Justyny i ja sama będę tak pracować ze swoim dzieckiem. ( a nie tak jak było u mnie), pozdr
      • ap77 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 17:58
        ok
        Ale czy to nie dziwne (i bardziej tutaj bylo sedno sprawy w moim pierwszym mailu), ze niespelna 4 latek, jest, az tak uparty? Nawet bym powiedziala i "walczacy", czy to jest norma dla tego wieku? Myslalam, ze nastolatki dopiero tak maja. Krotkie przepraszam zalatwilo by sprawe, i byloby to okazja do uzycia magicznego slowa...
        • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:26
          ap77 napisała:

          > ok
          > Ale czy to nie dziwne (i bardziej tutaj bylo sedno sprawy w moim pierwszym mail
          > u), ze niespelna 4 latek, jest, az tak uparty?
          To wprawdzie nie było pytanie do mnie i biorę pod uwagę, że możesz się znów na mnie obruszyć, ale się wypowiem. Dla mnie nie dziwne. Ma taki temperament i już. Możliwe, że odczuwa Twoje metody jako szalenie krzywdzące i godzące w niego.
          • Gość: domza2 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.07.11, 20:36
            Tu zgadzam się z Joshimą, najwyraźniej syn próbuje się obronić przed inwazją...Może zbyt często i gęsto musi się przyznawać do winy, wypowiadać magiczne słowo- piszesz, że wystarczy, by je powiedział, a będzie po sprawie... czyli to jednak walka o słowo, nie o czyn, zrozumienie, POrozumienie stron.
            • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 20:51
              Gość portalu: domza2 napisał(a):

              > czyli to jednak walka o słowo, nie o czyn, zrozumienie, POrozumienie stron.

              Na pewno piszesz o czterolatku? ;)
        • kachape Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 23:39
          czy to dziwne, że 4 latek jest AŻ tak uparty?.... pytasz...
          a mnie się wydaje, że on po prostu jest bardzo bystry i szybko się uczy. m.in tego, że upór to podstawa. Ty się upierasz, że ma stać w kącie. i to się liczy. nie argument, nie porozumienie z dzieckiem, poszukanie przyczyny i rozwiązania. pMoim zdaniem pokazujecie, że to jest sposob na sytuacje w ktorych występuje różnica zdan. Nie słuchać, nie być ciekawym drugiej strony tylko za wszelką cene postawic na swoim....
          jak Ty się czujesz w takich sytuacjach? czyjesz ulge czy wściekłośc i złośc? nakręcacie się chyba obustronnie negatywnie A czy nie wolałabyś z nim dojść do porozumienia? wiedzieć co mu tam w duszy gra?
          Spróbuj może następnym razem jak stanie się coś podobnego, kucnąć i zauważyć np "rzuciłe piłką w kąt.... masz sroga minę... coś Cie zirytowało, tak?", "rzciłes tym bardzo mocno tak jakbyś był bardzo rozzłoszczony"
          i błagam... stanie w kącie????? a czemu to słuzy? o co w tym chodzi?
      • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 19:27
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Powiem Ci, że ja jestem dzieckiem, które tak uczono przepraszać. Ze swojego doświadczenia
        > (dziecięcego i dorosłego) powiem, że powoduje to poczucie winy, nadszarpuje poczucie własnej
        > wartości (stąd walka Twojego syna, by je zachować, to co nazwyasz "dumą", że nie chce
        > przeprosić), jest nieznośne, gdy tak naprawdę nie uznaje się własnej winy

        A czemu nie uznawałaś własnej winy wtedy, kiedy ta wina była? Uważasz taką postawę za normalną?

        Gdybyś mając 4 lata, pieprznęła matkę pięścią w twarz albo umyślnie rozbiła wazon, też z perspektywy człowieka dorosłego nie uznałabyś własnej winy?
        • Gość: domza2 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.07.11, 20:34
          Scher - napisałam, "gdy nie uznawałam własnej winy", czyli chodzi o przypadki, w których tej winy nie widziałam. Oczywiście w wielu widziałam, ale ponieważ jednakowo zawsze wymagano ode mnie magicznego słowa, ta różnica (jakże istotna) się rozpływała.
          Podane przez Ciebie przykłady zachowań nie są mi znane z autopsji, byłam "grzecznym" dzieckiem i nie bardzo rozumiem, co znaczy z uznawaniem własnej winy z pozycji dorosłego...
          • scher Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 31.07.11, 20:46
            Gość portalu: domza2 napisał(a):

            > Scher - napisałam, "gdy nie uznawałam własnej winy", czyli chodzi o przypadki,
            > w których tej winy nie widziałam.

            Co nie oznacza, że jej nie było albo że rodzice nie mieli żadnych podstaw, żeby ją domniemywać.
            Oczywiście mogło być tak, że rodzice ileś tam razy się mylili. Rodzice nie są wszechmocni, wszechwiedzący, są tylko słabymi, mocno niedoskonałymi ludźmi i zasługują na wyrozumiałość, co jak ufam, z biegiem lat dostrzegasz :)
            • ap77 Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 01.08.11, 09:06
              Dziewczyny czytacie wybioroczo! Po pierwsze syn zachowuje sie tak rzadko! Nie jest to nagminne i nie stoi w kacie co chwila! Pisalam tez, ze duzo rozmawiamy, tlumaczymy, bardzo sie kochamy (a robicie ze mnie cerbera, az mnie to smieszy:)
              Syn jest wczesniakiem po przejsciach - na tyle czasu i milosc i ile ON ma nie kazdy rodzic moze sobie pozwolic (pracujac itp.).
              Tylko w tej milosci i lagodnosci czasem mozna sie zatracic i zatrzec granice, kiedy dziecko zaczyna zachowywac sie "źle". I u nas wlasnie tak jest.
              Ma po prostu bardzo silny charakter, mial bardzo silny bunt 2/3 latka (chodzilismy do psychologa nawet).
              Dziekuje, za ciekawy watek, dal mi do myslenia, aczkolwiek nie ze wszystkim sie zgadzam.
              • Gość: aniko Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: 193.109.212.* 09.08.11, 15:01
                No rzeczywiście przeginasz z tym stawianiem w kącie i wymuszaniem przeprosin. Mam 4,5 latką która nigdy nie była postawiona w kącie, a przeprasza baaardzo rzadko. Nigdy sama z siebie, tylko wtedy gdy ją usilnie namawiam, czyli przymuszam. Najcząściej gdy nieodpowiedno zachowa się w stosunku do starszego brata, czyli podrapie, uderzy itp. Zazwyczaj wymiguje się, mówi cichuteńko albo jakieś słowo zbliżone do przepraszam. czyli dokładnie tak samo jak twój syn. Ja jednak nie "molestuję" przeprosinami. Jak się upiera albo mamrocze coś innego to odpuszczam.
                Nie wiem za bardzo co ma na celu "nauka wyrażania złości". A jej efekty " Te dzieciaki wiedzą, że rzucać zabawkami nie wolno ale tupać wolno" są dla mnie wyjątkowo żałosne.
                Mam się wysilać i tracić czas aby dziecko zaczęło tupać? Na szczęście moje jakoś nie rzucały zabawkami ani nie tupały. Jakoś nie rozumiem wyższości tupania nad rzucaniem.
                • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 09.08.11, 18:21
                  Gość portalu: aniko napisał(a):

                  > Nie wiem za bardzo co ma na celu "nauka wyrażania złości". A jej efekty " Te dz
                  > ieciaki wiedzą, że rzucać zabawkami nie wolno ale tupać wolno" są dla mnie wyją
                  > tkowo żałosne.
                  A to dlaczego? Mależysz do tych rodziców, którzy uważają, że dziecko nie ma prawa się złościć?

                  > Mam się wysilać i tracić czas aby dziecko zaczęło tupać? Na szczęście moje jako
                  > ś nie rzucały zabawkami ani nie tupały. Jakoś nie rozumiem wyższości tupania na
                  > d rzucaniem.
                  Wyższość jest taka, że rzucając można uszkodzić coś a nawet kogoś (wyobraź sobie rzuconego na oślep metalowego resoraka, który trafia w niemowlę). Tupiąc nie wyrządza się krzywdy nikomu. Tupanie to tylko przykład, dla mnie to może być nawet kopanie w szafę.
                  • Gość: aniko Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: 193.109.212.* 10.08.11, 10:57
                    > A to dlaczego? Mależysz do tych rodziców, którzy uważają, że dziecko nie ma pra
                    > wa się złościć?
                    Należę do rodziców, których dzieci nie mają napadów złości i nie potrzebują treningu da ich ujścia. Czasami są złe ale nie walą z tego powodu na oślep zabawkami, nie tupią i nia rzucają się na podłogę. Wyobraź sobie że to możliwe i że są takie dzieci i tacy rodzice. Mam lepsze pomysły na spędzanie czasu z dziećmi od wskazywania im szafki do kopania czy zamiany rzucania na walenie stopami w podłogę. Widać mam za małą wyobraźnię, bo do wczoraj nie wiedziałam, że istnieją takie "trening", a rodzice je stosujący poczytują to sobie za proces pedagogiczny, która wymaga czasu i "pracy".
                    • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 10.08.11, 11:13
                      Gość portalu: aniko napisał(a):

                      > > A to dlaczego? Mależysz do tych rodziców, którzy uważają, że dziecko nie
                      > ma pra
                      > > wa się złościć?
                      > Należę do rodziców, których dzieci nie mają napadów złości i nie potrzebują tre
                      > ningu da ich ujścia.
                      To nic dziwnego, że nie rozumiesz. Niestety dzieci są różne i niektórym jest to potrzebne.

                      > Wyobraź sobie że to możliwe i że są
                      > takie dzieci i tacy rodzice.
                      Wiem, ale żadna w tym Twoja zasługa, po prostu masz spokojne dziecko.

                      > Mam lepsze pomysły na spędzanie czasu z dziećmi
                      Nie każdy ma tak lekko, niektórzy rodzice mają bardziej wymagające dzieci.

                      > Widać mam za małą wyobraźnię,
                      To Ty powiedziałaś.ale zgadzam się z Tobą. Życzę C, szczerze, żeby przy kolejnym dziecku twoja wyobraźnia nie musiała się poszerzać.

                      > a rodzice je stosujący poczytują to sobie za proces pedagogicz
                      > ny, która wymaga czasu i "pracy".
                      Hmmm. A może odrobina konstruktywnej krytyki? Co byś zrobiła mając tak ekspresyjne dziecko?
                      • Gość: aniko Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem IP: 193.109.212.* 10.08.11, 14:16
                        Z twoją wyobraźnią też nie jest najlepiej, skoro do wyrażenia czegokolwiek potrzebujesz mojej, poszatkowanej, wypowiedzi.
                        Oszczędź sobie życzenia kolejnego równie "nieekspresyjnego" dziecka. Mam dwoje i wiek reprodukcyjny poza sobą.
                        Wyobraź sobie, że moje dzieci nie mają problemów z ekspresją w żadnym tego słowa znaczeniu. Są radosne, żywe, towarzyskie, łatwo zjednują sobie inne dzieci i dorosłych. Swiat do nich lgnie a one do świata. Nie potrzebują szafy do kopania aby wyładować złość i frustrację. Nigdy nie miały w sobie takich pokładów jednego ani drugiego.
                        • verdana Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 10.08.11, 14:58
                          Mam dzieci, które nigdy nie miały ataków złosci. Mam dzieci, które nie miały dobrych ocen. mam dzieci, ktore nigdy nie chciały, aby im coś kupić i nigdy niczego się nie domagały. Mam dzieci , ktore nie potrafią napisać niczego ortograficznie. Mam dzieci, które nie ulegają wpływom.
                          I jakoś bez problemu mogę sobie wyobrazić, ze są matki, ktore mają problem z agresywnymi, żądającymi drogich markowych ubrań - takich samych jak koledzy- dziećmi, a przy okazji martwią się , ze dziecko ma nadmierne szkolne ambicje i płacze, gdy dostanie szóstkę z minusem.
                          Moja wyobraźnia dopuszcza istnienie różnych problemów, których ja akurat nie przerabiałam. dziwne.
                        • joshima Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 10.08.11, 17:28
                          Gość portalu: aniko napisał(a):

                          > Z twoją wyobraźnią też nie jest najlepiej, skoro do wyrażenia czegokolwiek potr
                          > zebujesz mojej, poszatkowanej, wypowiedzi.
                          To jest netykieta a nie brak wyobraźni.
                • morekac Re: 4letni uparciuch-problem z przepraszaniem 10.08.11, 16:48
                  Jakoś nie rozumiem wyższości tupania na
                  > d rzucaniem.
                  Rzucić można czymś albo w kogoś - i albo można zrobić komuś krzywdę, albo coś uszkodzić...
                  Tupanie jest jednak mniej niebezpieczne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja