2 latek idzie na rozmowę... sam

07.08.11, 22:31
Mamy prawie 2 letniego syna, super chłopaka, mającego własne zdanie i mimo, że ostatnio płacze więcej ja mu coś nie wychodzi, to uważam że nie ma z nim jakiś specjalnych problemów, żywe, szalone sreberko. Nigdy nie stosowałam, tak zwanego "karnego jeżyka", póki co nie miałam rzucania się na podłogę, nie mówiąc już o ulicy, gdzie jest na tyle ciekawie, że na spacerach człowieka wypoczywa. Wróciłam do pracy pół roku temu, Mały został z Babcią, z którą dobrze się dogaduje. Jeżeli syn robi coś niedozwolonego, ostrzegam, np. rzucanie zabawek (chodzi mi o takie rzucanie ze złością, wtedy staramy się ukierunkować złość na miękkie przedmioty), jeżeli coś niebezpiecznego, zabieram go z miejsca "zbrodni" i tłumaczę, jeżeli bije kogoś zabierałam go na rozmowę do pokoju (zamykałam drzwi i sobie tłumaczyliśmy dlaczego nie wolno bić mamy, babci) po czym wracaliśmy i wspólnie przepraszaliśmy robiąc ajka, ajka. Działało najczęściej, choć czasem to przepraszanie rozpływało się po powrocie do pokoju, bo coś Młodego zainteresowało, albo kategorycznie odmówił przepraszania (ale zgadzał się w pokoju że źle zrobił). Generalnie w moim odczuciu metoda wychodzenia na rozmowę, pozwoliła mu odciąć się od jakiegoś złego zachowania i nigdy do niego nie wracał po rozmowie - nie kontynuował. Ostatnio zaczął rozwalać komisariat z klocków, część z daszków wpadła w rejon wejścia do kuchni, powiedziałam, że jak będzie tak dalej robił to daszki się połamią, nie będzie miał, że tak nie wolno robić. Młody poszedł sam do pokoju, zamknął drzwi (harmonijkowe) i mówi do siebie: Mimi (tak mówi o sobie) nununu, chwilę coś do siebie pomruczał i przyszedł wyraźnie uspokojony. Czasem również jak coś zrobi niefajnego, ciągnie nas sam na rozmowę do pokoju.
Nie wiem jak to traktować, wygląda na to że Młody próbuje przejmować naszą rolę, co nie bardzo mi odpowiada, a może taki sposób upominania pomaga mu się uspokoić. Nie wiem czy chodzić z nim do tego pokoju jak on chc, czy tylko wtedy gdy rzeczywiście zrobi coś ciężkiego (uderzy kogoś), bo przecież nie chodziliśmy z nim tam za każdym razem, jak zrobił coś niedozwolonego. (A dzisiaj jak tak stał za tymi drzwiami, mamrocząc do siebie nununu, to śmiać mi się chciało, choć nie dałam po sobie poznać).
    • justyna_dabrowska Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 08.08.11, 15:54
      Wszystko jest OK. Dziecko "internalizuje" czyli uwewnętrznia pomalutku normy.
      Nic mnie tu nie niepokoi:)

      pozdr
      jd
      • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 08.08.11, 22:27
        bardzo dziękuję za odpowiedź pani Justyno:)
    • mskaiq Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 09.08.11, 02:20
      Mysle ze rozmowa staje sie mu potrzebna do utrzymania wlasnej
      tozsamosci, stala sie potrzeba poczucia kontroli.
      To zostalo zinternalizowane i moze sie stac tendencja rozwiazywania
      jego poblemow teaz i w przyszlosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • oliwe Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 09.08.11, 09:25
      Moja córka też się tak zachowywała i bardzo mi się to podobało bo widziałam kiedy następuje jej samouświadamianie niewłaściwego zachowania. Nie jestem jednak pewna czy to było takie dobre bo przerodziło się w poczucie winy ilekroć coś zrobi, nawet przez nieuwagę, czy niechcący, do tego stopnia, że ona sie kaja, przeprasza i czuje zalękniona jakby normalnie bała się choć nie mam pojęcia czego bo podniosłam na nią głos może dwa razy w życiu i nie stosowałam żadnych kar nie wspominając nawet o cielesnych. Doszło do tego, że jak czuje się winna to ją musze kilkakrotnie zapewniać, że to nic to głupstwo, każdemu może się zdarzyć :(

      Twój mały też jest pewnie wrażliwym dzieckiem a w takich przypadkach nie warto demonizować jakiś nieodpowiednich zachowań, takim dzieciom wystarczy krótka i zdecydowana uwaga że nie podoba nam się takie i takie zachowanie i nie rozstrząsanie tego bo one bardzo szybko to łapią.
      • mskaiq Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 09.08.11, 14:09
        Kiedy chwali sie dziecko to pochwaly staja sie konieczne do potwiedzenia
        dziecka wartosci, poczucia bezpieczenstwa. Aby moc dzialac dziecko bedzie
        nieustannie potrzebowalo pochwal.
        Kiedy regularnie prowadzi sie rozmowy wychowawcze, pietnujace bledy
        wtedy takie rozmowy staja sie potrzebne kiedy dziecko czuje ze cos
        zrobilo zle, a nawet kiedy robi wszystko dobrze.
        W taki sposob dziecko traci pewnosc siebie, pojawia sie poczucie winy,
        potrzeba kontroli siebie, pytania sie innych czy to co robi jest wlasciwe.
        Mysle ze to jeszcze mozna zmienic, ale trzeba byc badzo ostoznym z
        nadmiena kontrola.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 09.08.11, 22:24
          no tak, ale jeżeli dziecko ma dni, gdzie notorycznie po kilka razy dziennie chodzi i bije bliskich, to dla mnie: bicie i gryzienie są absolutnie niedopuszczalne, stąd sprawdza się chodzenie na rozmowę, są dni lub ciąg dni, gdzie na rozmowę nie chodzimy, bo nie ma bicia czy gryzienia. Zresztą z gryzieniem walczymy od roku, jest coraz rzadsze, ale to ciągle obecny problem (chyba dopóki nie wyjdą mu wszystkie zęby;)). Myślę że taka rozmowa jest lepsza niż wszelakie karne jeżyki czy krzesełka do przemyśleć, bo takie nasze rozmowy nie trwają nawet minuty, a syn wie, że to co zrobił nie było dobre, pozdrawiam
          • kachape Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 10.08.11, 00:13
            po przeczytaniu Twojego pierwszego posta uśmiechnęłam się myśląc, aki fajny synek i jaka fajna anegdota do zapisania i opowiadania po latach
            po tym, co napisałaś teraz myślę, że tu jest jakiś problem natury emocjonalnej i może dać sobie spokój z tymi rozmowami a czas poświęcany na nie, zamienić na czas na przytulanie, bliskość... nie wiem.
            może warto skontaktować się z psychologiem? bo wydaje się, że synek sobie z czymś w sobie nie radzi
            pozdrawiam
            • oliwe Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 10.08.11, 09:06
              Mnie też to niepokoi. Dwulatek, który kojarzy już swój postępek jako niewłaściwy i sam się kara ale jak pisze autorka sytuacje non stop się powtarzają i są ciągi złych zachowań w postaci przemocy wobec innych raczej ma jakiś problem. Do przemocy nie wolno dopuszczać a rozmowy, na które sam się skazuje najwyraźniej temu nie służą, co najwyżej budują poczucie winy po niewczasie. Bez sensu. Trzeba reagować stanowczo i zdecydowanie. Widząc co zamierza zrobić musi słyszeć stanowcze nie, które powstrzyma go teraz i następnym razem przed biciem czy gryzieniem, dopiero jego reakcja na nasze nieprzyzwolenie powinna determinować dalszą reakcję. Jeśli dziecko się powstrzyma to duży postęp jeśli nie to nawet kara ale szybko w chwili gdy robi źle. Rozmowa nie jest czymś złym ale najwyraźniej nie skutkuje skoro wciąż sytuacja się powtarza, może padają tam zbyt trudne dla dwulatka komunikaty i on kojarzy ją jako konsekwencje zachowania ale nie rozumie intencji czy przekazu tej rozmowy.
              • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 10.08.11, 22:48
                hmm, generalnie po Waszych odpowiedziach jestem raczej zaniepokojona, że coś źle napisałam lub opowiedziałam, syn poszedł na tą swoją rozmowę raz póki co. Gryzienie jak napisałam wynika raczej z problemów z wychodzącymi zębami, sam zresztą mówi że ma ał w buzi i pokazuje dokładnie miejsce, gdzie wychodzą mu do końca trójki. Bicie (tu chyba przesadziłam) i napisałam że notorycznie, bzdura, zdarzy się, raczej Młody szczypie, czasem zamachnie się ręką, ale najczęściej zdążę złapać za rękę mówiąc że nie wolno, rozmowy są wtedy gdy Mały jest tak rozbrykany, że to pierwsze i drugie nie wolno, nie działa. Bardziej pasuje mi tu to, że Młody naśladuje. Zastanawiałam się, jakie to może mieć znaczenie. Generalnie mam naprawdę super dziecko, ale nie jestem zapatrzoną w niego mamuśką, myślę że potrafię go obserwować. Wiem że wychowywanie dzieci to ciężka praca i wcale nie prosta, ale swoimi wypowiedziami trochę mnie dziewczyny przestraszyłyście, choć jest w tym akurat chyba trochę mej winy. Pozdrawiam
                • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 10.08.11, 22:55
                  może tylko dodam, że syn jest dużo przytulany, w niemowlęctwie noszony, nigdy nie był zostawiany "do wypłakania", rozumie dużo, raczej nie posługuję się w stosunku do niego długimi zdaniami, ale dzięki za czujność.
                  • kachape Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 11.08.11, 00:04
                    napisalas o tym, że notorycznie kogoś atakuje. no, że zdazają się takie dni
                    hmmm, jesli chodzi o ząbkowanie to tak, u niemowląt to skutkuje gryzieniem. ale u dwulatka?
                    • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 11.08.11, 11:14
                      jak zwykle sprawdza się powiedzenie że każde dziecko jest inne, nie mieliśmy niemowlaka z zębami, dla nas cały drugi rok życia to ząbkowanie, więc biorąc poprawkę na mego syna, uważam, że mogą mu zdarzać się ciągi takie złego zachowania, gdzieś przeczytałam, że aby dziecko zapamiętało że czegoś robić nie powinno, nie wystarcza powiedzieć 10 razy, czasem tych razów trzeba 1000.
                  • oliwe Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 11.08.11, 08:39
                    Anku jeśli Twoim zdaniem nic się nie dzieje, to chyba pisząc swój post chciałaś nam zaimponować, że masz takiego mądrego synka i chyba jednak miało to zabrzmieć zabawnie bo jak widać z kolejnych nic Cię nie niepokoi albo czekałaś na aplauz uznania jaka jesteś super mama.

                    Sama wiesz najlepiej i nie chodzi o to żeby Ci próbować wcisnąć jakiś problem, raczej się go doszukujemy z racji tego, że wydawało się, że go masz. Jak czujesz, że nie to w porządku, być może opisując fakty przesadziłaś w jedną czy drugą stronę i brzmiało to poważnie.

                    Jednorazowe pójście do pokoju oczywiście dokładnie o niczym nie świadczy, przemoc jednak nawet w formie sporadycznego podnoszenia ręki, ugryzienia czy innego naruszenia strefy innych osób trzeba tępić bezwzględnie. Zastanów się nad swoim zachowaniem gdy go powstrzymujesz, czy jest wystarczająco szybkie, kategoryczne i zdecydowane. Warto mówić to innym głosem, z poważną miną co wzmacnia komunikat co powinno szybko wyeliminować takie reakcje.

                    Lekceważenie takich zachowań nie zbyt zdecydowaną reakcją, pobłażanie, tłumaczenie o ząbkowaniu, czy myślenie, że jeszcze malutki to prosta droga do przyzwolenia na używanie siły w rozwiązywaniu problemów.
                    • anku1982 Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 11.08.11, 11:19
                      czytając dokładnie mego pierwszego posta, łatwo zauważyć, że nie pytam, czy my mamy jakiś problem, bo rzeczywiście ja nie widzę problemu, raczej jak powinno się postępować, co oznacza zachowanie syna, gdyż mimo iż czytam różne książki na temat rozwoju dziecka (może za mało), nie spotkałam się z tego typu opisem zachowania. Na zachowanie syna reagujemy wystarczająco szybko, co do zarzutu o super matce, może nie skomentuję, ale następnym razem zastanowię się 3 razy, zanim zadam pytanie na tym forum, ponieważ na innych forum (np. DKP, czy RB) ludzie się wspierają, a tu jak widać z tym słabo. Dzięki za wszystkie odpowiedzi:)
          • mskaiq Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 10.08.11, 14:24
            Zwykle dzieci same wyrastaja z takich problemow jak bicie czy gryzienie.
            Wystaczy przytrzymac reke, odwrocic dziecko w inna strone, powiedziec nie.
            Za to nie mozna karac bo dziecko rozumie kare zupelnie inaczej niz rodzice.
            Ono uczy sie kary, staje sie mu potrzebna kiedy zrobi cos zle i wtedy
            moze samo sie karac.
            W tym wieku tlumaczenie nie wiele przynosi. Dziecko uczy sie glownie
            przez nasladowanie. On nasladuje ciebie rzadajac rozmowy, a rozmowa
            staje sie wazna bo mama po takiej rozmowie jest badziej zrelaksowana i
            dziecko czuje sie dzieki temu lepiej.
            Dlatego odczuwa potrzebe tych rozmow, chce w taki sposob czuc sie lepiej
            i dlatego sam je aranzuje.
            Uczenie przez nasladowanie jest najpostsze, nie ma tam zadnego wymuszania,
            dziecko robi samo, bez stresu. Zwroc uwage ze dziecko uczy sie mowic przez
            nasladowanie, nie mozna mu tego wytlumaczyc, ono uczy sie bezwiednie.
            Serdeczne pozdrowienia.
    • scher Nic niepokojącego 11.08.11, 10:17
      Normalne zachowania, normalne dziecko, normalna matka.
      • anku1982 Re: Nic niepokojącego 11.08.11, 11:19
        :) pozdrawiam
    • lady_petii Re: 2 latek idzie na rozmowę... sam 11.08.11, 11:41
      z tego wynika,że masz super syna i co najważniejsze zdaje sobie sprawę, że żle zrobił;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja