caro_lina78
09.08.11, 15:15
Witam
Moja 3 letnia córeczka w ostatnim tygodniu lipca spędziła 3 dni na adaptacji przedszkolnej 2 dni po 2 godziny 3 dzień 4. Pierwszego dnia poszła bardzo chętnie, ładnie się się paniom przedstawiła, dała mi całuska i poszła sama na salę. Po dwóch godzinach odebrałam zapłakane dziecko, które zarzekało się że nigdy tu już nie wróci. Kolejne dni to płacz rano że nie chce do przedszkola, że nie będzie bawić się z dziećmi tylko płakać i na mnie czekać. Teraz adaptacja się skończyła, ja jej tłumaczę że są wakacje ale że od września wraca do przedszkola. Od tygodnia nasilają się pytania czy ja na pewno po nią przyjdę do tego przedszkola, nawet jak z nianią teraz zostaję to jest ten sam strach. Nigdy jej nie zostawiam u nikogo bez uprzedzenia jak gdzieś idzie to jej dokładnie tłumaczę kiedy wrócę typu jak zjesz obiadek, po drzemce, po spacerze itp. Zawsze dotrzymuję słowa. Czy to normalne, że przez to przedszkole zachowuje się jak dziecko porzucane? Jak mogę jej pomóc przezwyciężyć ten strach.
Co do przedszkola to umówiłam się że przez pierwszy tydzień, dwa będę zabierać małą przed leżakowaniem po obiedzie, bo panie twierdzą że sen dla takich dzieci to jeszcze dodatkowy stres.
Opiszcie proszę wasze adaptacje, jak długo trwały płacze. W otoczeniu mam niewiele znajomych z dziećmi przedszkolnymi. Jedna koleżanka mówiła że jej córka płakała równo miesiąc a teraz jest super przedszkolakiem
Dziękuję za wszelkie odpowiedzi